Jak Zostać Lepszym Realizatorem Dźwięku – Dzień 7 (Atmosfera)

Przyjrzeliśmy się już kilku ogólnym zasadom inżynierii i produkcji (i nie tylko), jakimi powinniśmy się kierować, aby zostać jeszcze lepszymi realizatorami. Dziś rozpoczynamy serię artykułów z drugiego segmentu, czyli Nagrywania. Przez kilka kolejnych dni postaram się przedstawić Wam kilka najważniejszych zagadnień, o których warto pamiętać podczas tego kluczowego procesu. Nie będę tu rozprawiał o tym, jakiego mikrofonu najlepiej użyć, bo nie o to przecież chodzi – chcę podać Wam kilka najcenniejszych wskazówek, których wykorzystanie może sprawić, że będziecie uzyskiwać coraz to lepsze rezultaty nagrywając siebie, znajomych czy poważnych klientów, niezależnie od posiadanego sprzętu.

Dzień 7 – Stawiaj atmosferę, wykonanie i emocje ponad brzmienie.

Szukając odpowiedzi na to, jak uzyskać świetne nagrania, zazwyczaj spotkamy się z opisami sprzętu, warunków akustycznych czy rzadziej – samej kompozycji. Najczęściej podkreśla się to, jak uzyskać najlepsze jakościowo brzmienie, a bardzo mało mówi się o tym, że podstawą dobrze brzmiącego nagrania, jest jego odpowiednie wykonanie. Brzmienie nie jest tu pierwszoplanowe, bo fantastycznie wykonana partia, mimo że nagrana na słabszym sprzęcie i tak będzie „dawać kopa”, łapać za serce, powodować „gęsią skórkę”, ciarki na plecach czy inne tego typu reakcje. To jest coś, czego nie osiągniemy słabym, niedokładnym i “bezpłciowym” wykonaniem nawet na najwyższej klasy sprzęcie.

Niezależnie od tego, czy będzie się to tyczyło partii gitary solowej, niepowtarzalnego wykonania partii przez perkusistę, czy w końcu pełnego emocji wokalisty, który dotrze do naszych głębin i skomunikuje się z nami podczas wykonywania partii. Możecie uznać, że przesadzam, ale dajcie mi znać, jak kiedyś podczas słuchania jakiegoś utworu poczujecie, że ktoś śpiewa dokładnie o Waszej sytuacji i jest w stanie wyrazić swoimi słowami oraz odpowiednią ich intonacją wszystko to, co właśnie czujecie, a czego sami nie potraficie wyrazić… Gwarantuję Wam, że gdyby tak wykonana partia została zarejestrowana nawet na budżetowym chińskim mikrofonie podłączonym do zwykłego MBoxa, to zabrzmiałaby milion razy bardziej przekonywująco i „z jajem” niż ten sam utwór, ale zaśpiewany statycznie i poprawnie technicznie, ale bez wyrazu – nawet gdyby tor nagrania był wart tyle, co średniej klasy samochód.

Spytacie pewnie, jak uzyskać czy wydobyć z muzyka (bądź samego siebie) taki poziom wykonania. Jest to banalnie proste i zarazem piekielnie trudne. Można zacząć od atmosfery panującej w naszym studio. Weźmy na warsztat wokal, bo co jak co, ale to właśnie on zwykle stanowi o wartości emocjonalnej całego utworu.

    • Wokalista musi się przede wszystkim czuć komfortowo, dlatego tak ważny jest pierwszy kontakt, dobra komunikacja, ustalenie celów, do których chcemy dążyć i wyznaczenie sposobów do ich osiągnięcia.
    • Druga rzecz, to środowisko – warto zadbać o to, aby wprowadzić w naszym studio odpowiedni nastrój na czas nagrania – kilka świeczek, czy przysłonięte zasłony potrafią wiele zdziałać. Bardzo dobrym pomysłem jest też jakiś ciepły napój lub woda niegazowana zawsze w pogotowiu.

Wiem, że wchodzimy tu już na terytorium zagadnienia „jak dobrze nagrać wokal”, ale te właśnie czynniki powodują, że artysta może wyłączyć z równania wszystkie elementy, które mogą go rozproszyć i skupić się na tym, aby dostarczyć nam najlepsze możliwe wykonanie. Czasem to nie zadziała, bo może akurat nasz „zawodnik” ma słabszy dzień i choćby nie wiem co, nie jest w stanie wprowadzić się w odpowiedni nastrój. W takich sytuacjach nie ma sensu robić niczego na siłę i przełożyć sesję na inny dzień.

Słyszałem niejedną historię o tym, jak realizator czy producent w studiu nagrań uciekał się do różnych sztuczek, aby wprowadzić muzyków w odpowiedni stan emocjonalny. I nie mówię tu o podawaniu środków odurzających, tylko o popychaniu ich do miejsc, w których mogliby poczuć charakter utworu. Krótki przykład – załóżmy, że nagrywamy perkusję do bardzo agresywnego utworu, który opowiada o jakimś wydarzeniu, które wiąże się z przemocą, siłą, etc. Dopóki nie wyprowadzimy z równowagi naszego perkusisty (to naprawdę czasem działa…) dopóty nie uzyskamy prawdziwie przekonywującej partii bębnów, które będą brzmiały, jak by miały za chwilę eksplodować. Jasne, że liczy się sam instrument, technika gry, pomieszczenie, mikrofony, preampy i cały Legoland sprzętu, ale jak tak „nabuzowany” pałker usiądzie za perkusją, to dopiero wtedy ona zacznie “gadać” tak, jak powinna. Sprawdzone. Zawsze można powiedzieć perkusiście, żeby sobie wyobraził, że te bębny to twarze litwińskich ochroniarzy, którzy pobili jego kobietę – emocje gwarantowane…

Podsumowanie

Takich różnych metod jest sporo, a efekt końcowy zawsze będzie wypadkową wszystkich elementów, dlatego nie zapominajcie o tym, że produkujemy muzykę, która jest formą sztuki i zwykle ma za zadanie coś przekazać. Jeśli siła przekazu jest na szarym końcu, to sukces utworu stoi pod wielkim znakiem zapytania, choć byśmy mieli nie wiadomo jaki sprzęt…

Zostawić komentarz ?

37 Komentarze.

  1. Kiedyś próbowałem, ale mnie Straż Miejska ścigała 🙂

  2. Ta dobra, przyejmna atmosfera i vibe w studiu(próbie, nagraniu, jamm itd.) są nieocenione :D. Warto też dodać, że może być to czynnik wpływający na to czy ktoś do nas wróci(poleci) czy nie, nawet jakby nie miało to wpływu na nagranie.

    Przecież nie zawsze sukces odnoszą jedynie lepiej wyposażone studia z bardziej “pro” nagraniami:).

  3. super jest ten cykl po prostu 🙂
    Chociaz moim zdaniem to nie “dzien 7” tylko “noc 7”, co wieczor tylko czekam na nowy wpis 🙂

  4. w sumie to zahacza trochę o psychologię, więc realizator powinien choć trochę na tym się znać 🙂
    czasem jak coś śpiewam, ma być to spokojne z “uczuciem”, to w pokoju gaszę wszystkie światła, zasłaniam zasłoną okno i jazda…

    • Mniemam, że pomaga? 😉

    • oczywiście, bo wtedy ten mrok wprowadza niemalże taką samą atmosferę do utworu. jak mam nagrać jakiś dynamiczny utwór to moją “używką” jest energy drink 😀
      a co do rozwścieczenia pałkera… czasem może to niewypalić i zamiast bić w gary, to będzie bić Ciebie 😉 różni są ludzie i ich reakcje… 😀

    • Nie no, wiadomo. Nie ma jednego przepisu na to. Po prostu mało ludzi sobie zdaje sprawę z tego, że atmosfera, klimat i komfort podczas nagrań bardzo mocno wpływają na finalny rezultat.

  5. remaztered

    Pierwszy kontakt wzrokowy z wykonawca ktory wchodzi do rezyserki jest bardzo wazny. Wystarczy powitac go usmiechem, serdecznym uscisnieciem dloni i od razu robi sie cieplej 🙂

    Co do wykonania to ostatnio katuje non stop wystep E.Górniak na euro94 – Miazga kompozycja i wykonanie.

  6. z tego względu, że lubię cytaty, chciałbym tu przytoczyć jeden który znalazłem w jednym z wywiadów w czasopiśmie ”Mówi się, że artysta muzyk jest sługą muzyki. Ja dodaję, że realizator to człowiek, który powinien służyć artyście, a studio to takie miejsce, gdzie ci obydwaj artyści mogą tworzyć swoją sztukę”

    • remaztered

      Jeden z lubianych cytatów z poprzedniego wieku:

      “Artysta jest klaunem, jednostką na zawsze pozbawiona miejsca w społeczeństwie, które bije brawo, ale rozumie niewiele”.

    • Ten z klaunem ja lubię.

  7. Igor, szacunek po raz kolejny. Za kazdym razem trafiasz idealnie w sedno. Kopalnia cennej wiedzy za darmo, to wymaga nie lada charakteru ,jestem pod wrazeniem. Oby tak dalej, piona!

    • High-five Tobie też! Dzięki.

    • Igorze jeszcze jedno.Zdaje sobie doskonale sprawe z tego,co niejednokrotnie powtarzales, iz kazdy DAW to kwestia indywidualna,choc faworyzujesz PT i jest to ogolnie wiadome:) Jednak czy jest szansa, bys wzial pod lupe pare topowych DAW’ow i sam ze swojego punktu widzenia je po krotce zrecenzowal?Pod kontem intuicyjnosci, grafiki, oblsugi,stabilnosc itp. Napewno wielu osobom by sie to przydalo, sam nie wiem, zastanow sie tylko nad tym. Pozdrawiam!

    • każdy w pewnym sensie faworysuje DAW w którym na codzień pracuje, bo zna go idealnie 🙂

    • Nie, nie zrobię tego – PT jest jedyny słuszny i kropka 😀
      Nie no, żart – jasne, mam takie coś w planach. To trochę zajmie, ale mam pewien plan z tym związany, więc trochę cierpliwości.

    • Cielak masz racje, z tym ze jest pewnie wiele osob ktore przygode z jakims DAWem zaczynaja i to by im na pewno pomoglo, a bynajmniej nie zaszkodzilo:)
      Ok Igor, trzymam za slowo..pewnie pojde w Twoje slady w ciemno na PT ale i tak jestem ciekaw:)

    • By ktoś je idealnie porównał to musiałby też sporo przesiedzieć na nich w różnych warunkach.

      Np. sporadycznie muszę użyć karty e-mu0202, która obsługuje jednoczesnie tylko jedeną aplikacje.

      Ale wiem, ze Cubase ma możliwość zwolnienia karty z uzycia za kazdym razem jak pracuje w tle. Czy funkcje freez ma o ktorej pisalismy.

      (inne pewnie też mają) ale chodzi o to, że to sporo elementów na to przypada i też sądzę jak Cielak mówi, że zazwyczaj ma się jakiegoś faworyta i on będzie lepszy w recenzji:D.

    • po przetestowaniu w sumie kilku DAWów, to stwierdziłem, że każdy ma takie same możliwości, tylko inaczej one są pokazane, inaczej nazwane i w innych miejscach, ale są 🙂

    • No tak jak napisales,zazwyczaj ma sie jednego faworyta i on bedzie lepszy w recenzji , dlatego tez ja bym chcial np. wiedziec dlaczego,ot co;)

  8. do remaztered: 😀
    Burmistrz Chojnic przegrał proces za nazwanie artysty klaunem ”Areseniusz F. będzie musiał wpłacić tysiąc złotych na rzecz Fundacji Pomocy Ofiarom Przestępstw oraz 300 złotych na rzecz poszkodowanego 😀

  9. Jeden sposób na nagranie z feelingiem sola gitarowego, który kiedyś się sprawdził w moim przypadku: w czasie nagrywania realizator wczuł się w solo i zaczął zachowywać się jak dyrygent akcentując “batutą” ważniejsze elementy sola z zamkniętymi oczami jakby był w transie;) z boku wyglądało to zapewne komicznie, ale na ten dzień dobrze się sprawdziło dająć grającemu komfort psychiczny że nagrywa się coś dobrego.

  10. to zadziwiające jak mało ludzi wie o tym, że wokalista ma większy wpływ na postrzeganą “jakość” nagrania niż sam mikrofon. ;p

  11. W sobotę pierwszy raz przy użyciu naszego nowego sprzętu PreSonus FireStudio Tube zarejestrowałem pięć śladów jednocześnie. Nie napotkałem na trudności z podłączeniem i obsługą zarówno programu Presonus Studio One Artist jak i samego urządzenia. Największe trudności na jakie napotkaliśmy to powtarzanie jednego kawałka, można powiedzieć w kółko, aż do chwili gdy uznaliśmy, że mamy to o co nam chodziło. Czysty klarowny dźwięk na każdej ze ścieżek. Nasza solistka uznała, że fajnie by było gdyby dograć drugim głosem do gotowego materiału. Zaskoczyła mnie takim oświadczeniem. Okazało się, że dogrywka nie stanowi najmniejszego kłopotu.
    Pierwszy etap mam chyba za sobą. Jestem dumny z siebie i całego zespołu. Reasumując. Czytając kolejne lekcje jestem na bieżąco z moją przygodą jako reżysera dżwięku. Czekam na dalsze wskazówki. Postanowiłem krok po kroku czytając kolejne lekcje realizować marzenia. Pozdrawiam wszystkich

  12. rufinmusic

    “Stawiaj atmosferę, wykonanie i emocje ponad brzmienie.” – zgadzam się w 100%! Wolę jak ktoś mi powie (napisze): świetny klimat, niesamowita atmosfera, czuję to…, niż niezła gitara, dobre bębny itp.

    • rufinmusic

      Jeśli ktoś jeszcze nie zauważył a korzysta, w nowej wersji 4.14 Reaper’a jest juz funkcja FREEZE:)

  13. Hej,a ja mam pytanie egzystencjonalne: kompresować czy nie kompresować? Jeżeli używacie sampla np. z płyty winylowej czy nawet CD, czy kompresujecie go w swoim miksie? Przecież ścieżki pochodzą z płyty już wcześniej skompresowanej?

    • To nie jest pytanie egzystencjalne tylko kontekstualne. Kompresujesz, jeśli jest potrzeba, nie kompresujesz, jeśli jej nie ma.

    • i takiej też odpowiedzi się spodziewałem 😉 pozdrawiam

  14. jak ja sie teraz ciesze ze na obczyzne za chlebem musialem jechac, dzieki temu moj angielski jest na zadowalajacym mnie poziomie. pamietam jak bylo wczesniej: fu.. you i marlboro to wszystko co umialem

Zostaw komentarz