Jak Zostać Lepszym Realizatorem Dźwięku – Dzień 6 (Język Angielski)

Nie było mi łatwo wybrać 30 tych najbardziej drogocennych porad. Pula zagadnień była spora, bo i temat realizacji jest bardzo obszerny, ale zdecydowałem, że nie mogłoby w tej serii zabraknąć artykułu o czymś, co nie jest bezpośrednio z realizacją związane, ale ma niebagatelny wpływ na to, jak odnajdujemy się w roli realizatora i jak bardzo brak tej zdolności nas ogranicza.

Dzień 6 – Ucz się języka angielskiego.

Wszyscy, którzy chodzili na wagary zamiast na angielski w szkole, a teraz trafili na tego bloga i w ogóle wpadli w sidła produkcji muzyki – mogą sobie pluć w brodę i wyrywać włosy z głowy (lub z pleców). Otóż możliwe, że umknęła Wam jedna z podstawowych rzeczy, która odróżnia przeciętnego inżyniera dźwięku od świetnego inżyniera dźwięku, a mieliście ją podaną na tacy i to za darmo… Znajomość języka Szekspira, to oczko w głowie sztuki realizacji.

Dlaczego znajomość języka angielskiego jest aż tak ważna?

Rozejrzyjcie się po swoim sprzęcie, odpalcie swoje DAW, otwórzcie instrukcję obsługi programu czy urządzenia studyjnego – co widzicie?

Obsługa programu do pracy z dźwiękiem jest bez znajomości języka mocno utrudniona. Nie wiedząc, jak dana czynność się po angielsku nazywa, nie odnajdziecie jej opisu w instrukcji. A nawet jeśli odnajdziecie – nie uda Wam się niczego zrozumieć. Widziałem wielokrotnie, jak ludzie pytali na forum o podstawowe czynności czy funkcje programu, których nie potrafili odnaleźć. Nawet jeżeli jakiś życzliwy członek społeczności internetowej wskazał zagubionemu stronę w instrukcji, która dotyczyła danego zagadnienia, to i tak niewiele to pomogło, bo ten ktoś odpisał, że nie rozumie, co tam jest napisane. No cóż, bywa. Oczywiście nie można wymagać od każdego biegłego posługiwania się obcym językiem, ale niestety w tej branży jest to tak istotne, jak zrozumienie do czego służy parametr Release w kompresorze.

Idźmy dalej – kręcąc jakimś pokrętłem w sterowniku MIDI czy innym MPC, nie bardzo wiecie, czego dany parametr dotyczy i którędy dojść do obranego celu. Masakra sama w sobie – nie trzeba mieć wybujałej wyobraźni, żeby ujrzeć, jak wielką frustracją może skończyć się długotrwałe poszukiwanie funkcji „nagraj na dysk” w jakimś zewnętrznym samplerze czy czymś pdobnym.

Pójdźmy nawet jeszcze dalej. Odpalacie ulubioną wyszukiwarkę internetową, aby znaleźć jakieś informacje o realizacji, nagrywaniu, produkcji, miksowaniu, masteringu – co widzicie? Wyników na polskich stronach jest jak na lekarstwo, a materiałów po angielsku całe zatrzęsienie. Nie mówię, że Internet ma być Waszym jedynym i podstawowym źródłem wiedzy, ale nie oszukujmy się, że w dzisiejszych czasach często tak właśnie jest. Pomijając już ten aspekt, w sieci znajdziemy wiele wartościowych stron poruszających ten temat, czy to blogów, czy firm produkujących świetne urządzenia, czy for dyskusyjnych, podcastów, videocastów, stron z warsztatami, tutorialami, kursami i wiele innych. Niestety, problem polega na tym, że aby móc skorzystać z tej kopalni wiedzy, musimy władać językiem angielskim w stopniu przynajmniej średnio-zaawansowanym. Inaczej, możemy sobie co najwyżej obrazki pooglądać. Marna to sytuacja dla kogoś, kto jednak chciałby zaczerpnąć dawki wiedzy, a bariera językowa skutecznie mu to uniemożliwia. Jeszcze pal licho, gdy mowa jest o jakimś prostym temacie, ale gdy chcemy zagłębić się w bardziej zawiłe aspekty, które niejednokrotnie oscylują wokół skomplikowanych i technicznych pojęć oraz skrótów, to mówiąc trywialnie – jesteśmy w czarnej… dziurze.

Podsumowanie

Opanowanie języka angielskiego otwiera nam dostęp do wielu wcześniej zatrzaśniętych drzwi. Nie tylko ograniczamy możliwość poznania wielu technik pracy, nowego sprzętu, możliwości dzisiejszych stacji roboczych, ale także (a może przede wszystkim) nie mamy możliwości współpracowania z innym zapaleńcami realizacji lub muzykami z innych zakątków świata. Jest to dość popularny motyw ostatnimi laty, który dzięki globalnej sieci jest prostszy niż otwarcie parasola. O korzyściach płynących z takich znajomości, jak np. tworzenie wspólnych projektów – chyba nie trzeba wspominać.

Jak już na pewno zauważyliście, przez kilka ostatnich dni pisałem z perspektywy dbania o swój rozwój – w sensie intelektualnym, teoretycznym i praktycznym. Proces poszerzania horyzontów i ciągłego nabywania zdolności, wiedzy i doświadczeń, to coś, co charakteryzuje dobrego realizatora dźwięku. Tak, jak cukrzyca – będzie nam towarzyszył już do samego końca. W momencie, gdy przestaniemy dbać o własny rozwój, nasze akcje szybko pójdą na dno, dlatego pamiętajcie, aby nie zaniedbywać tej części układanki. Dla zachowania pionu, warto sobie postanowić, że przynajmniej raz dziennie / raz w tygodniu / raz w miesiącu, poświęcimy jeden dzień na dokształcanie. W jakiej formie? Wszystko jedno, ważne, abyśmy byli mądrzejsi o tą rzecz…

Zostawić komentarz ?

45 Komentarze.

  1. true, true, very well said 🙂

  2. święta prawda, ale kiedy ja się doczekam polskich opracowań, poradników etc … kiedy y y y …

    • Pewnie za pincet lat 🙂 Zamiast czekać, sam zadziałaj i postudiuj angielski.

  3. Mi tam rybka czy po polsku czy po angielsku, ale z doświadczenia wiem, że nie używany organ zanika, więc każdy trening działa na plus.

  4. I’m learning all the time
    😛

  5. moj Ang. jest coraz gorszy, coraz mniej go używam itp. Ale czytanie instrukcji po angielsku zawsze bylo problemem ze względu na jezyk techniczny w nim zawarty .. 🙁

  6. to jest drugi wpis, który mnie motywuje by być lepszym realizatorem… pierwszy o poznaniu podstaw teorii muzyki, a teraz to, bo jak narazie to co napisałeś wiedziałem tak “podświadomie” 🙂
    mam nadzieję, że będzie więcej wpisów, które mnie zmotywują do pracy nad sobą, a wiem, że nie wiem o jeszcze wielu rzeczach… mam ambicje bycia najlepszym ! 😀

    • I to są bardzo dobre ambicje (o ile mówisz o byciu najlepszym w zdrowym słowa znaczeniu) 🙂

    • oczywiście, że w zdrowym tego słowa znaczeniu, bo nie mam zamiaru nad nikim się wywyższać. robić swoje i być z tego zadowolonym, oraz by potencjalny klient był zadowolony 🙂

  7. Nie wiem, jak Ty, Adam, ale ja mam tak, że jak czegoś nie wiem albo nie rozumiem, to robię wszystko, żeby to zmienić – bo nie lubię nie umieć, nie wiedzieć, nie rozumieć.

  8. remaztered

    Najtrudniejsze dla mnie sa slowa opisowe w materialach o realizacji np. coniferous – szpilkowy 😀

    • Po to są słowniki (tudzież koślawy Google Translate dla leniwych :D)

    • remaztered

      Google Translate?

      Teraz powiedz, że masz wolniejszy raper jak 2 krótkie, w jaki sposób ustawić
      sprężarki dla niego?

      😀

  9. A mnie ten wpis mniej motywuje. Po pierwsze ; nie język być powinien wyznacznikiem umiejętności, tylko dostęp do wiadomości(takich jak na tym forum). A to że kogoś nie stać, żeby jakiś program, czy DAW przetłumaczyć to jeszcze inna sprawa.Wiem! co niektórzy odpowiedzą, ale mamy tłumaczenia różnych stacji roboczych na inne języki tylko nie Polski

    • Obawiam się, że prędzej się spełnią przepowiednie Majów niż będziemy mieli tłumaczenia DAW-ów na polski. Książka w łapę i się uczyć trzeba, a nie oczekiwać, że się świat ku narodowi wybranemu przychylnie skłoni 🙂

    • chodzi ci o to ze nie koniecznie trzeba uczyc sie angielskiego bo niemiecki tez sie pojawia w instrukcjach itp czesciej jak Polski ?

    • prawdę powiedziawszy nawet jak ktoś nie ogarnia angielskiego, a pracuje dużo w jakimś programie to podświadomie zaczyna ogarniać słownictwo, które w tym programie się pojawia.

      ja mam tak z photoshopem – nauczyłem się pracować w angielskiej wersji (tylko taką miałem w pracy) i jak mi przyszło któregoś pięknego razu popracować chwilę na polskim fotosklepie, to zrobienie tego samego zajęło mi prawie dwa razy dłużej, bo się zastanawiałem co to do cholery jest paleta wzorników, wiem co to jest pattern 😛 Za żadne skarby świata niechciałbym żeby ktoś mi na polski przetłumaczył release, ratio, treshold czy sidechain :mrgreen:

    • różny popieram Cie 😀 zmiana na j.Polski mogłaby okazać sie problematyczna, ale i dość zabawna:D

    • “Obawiam się, że prędzej się spełnią przepowiednie Majów niż będziemy mieli tłumaczenia DAW-ów na polski.” Oj tam, oj tam, LMMS został już stłumaczony :mrgreen:

    • rufinmusic

      A moim zdaniem tłumaczenie instrukcji np. DAW, powinno polegać, nie na przetłumaczeniu na polski konkretnego słowa (release, ratio, treshold czy sidechain), ale na opisaniu do czego dana funkcja służy, jak działa.

    • W sumie trafna uwaga bo tłumaczenie niektórych rzeczy na nasz rodzimy język brzmi czasem… kuriozalnie. Ja w ogóle jestem za tłumaczeniami w stylu “polska wersja (angielski odpowiednik)” ale rzadko takich uświadczam.

  10. dokładnie jak w tym artykule mam problemy ze zrozumieniem do czego jaka gałka służy w moim DAW, we wtyczce czy w mpc, straszny problem dlatego nie dość że już jakiś czas temu się wziąłem za angielski to sprawiłem sobie angielsko-polski słownik terminologii nagrań dźwiękowych 🙂 polecam wszystkim

  11. tak zwana dociekliwość, znam to 🙂

  12. w empiku zamówiłem, PRO AUDIO autor Krzysztof Szlifirski, na allegro co jakiś czas się też pojawia.

  13. slayer-66669999

    Uczyc sie, uczyc i uczyc;p Nie wyobrazam sobie zycia, bez uzywania jezyka angielskiego. Wydaje mi sie, ze w oba jezyki rozumiem na podobnym poziomie, ale zazwyczaj publikacje po angielsku sa po prostu przystepniejsze. Moze to bierze sie po czesci z naszego niesamowitego bogactwa jezykowego pozwalajacego na owijanie w bawelne i krazenie wokol tematu. Szczegolnie amerykanskie publikacje wydaja sie latwe w odbiorze. Nie, zebym uwazal, ze Amerykanow za gorszych, ale mi sie podoba, jak czasami ktos pisze jak dla debili;p

  14. True. Zgadzam się z tym w 100%. W dzisiejszych czasach bez tego języka nic się nie zrobi konkretnego. Ja obecnie jestem w klasie IB (Matury międzynarodowej) i mam nadzieję, że przetrwam bo potem mogę mieć trochę ułatwioną drogę. Owszem piszę to żeby się pochwalić, bo uważam że jest to super sprawa ale jeżeli ktoś np. zastanawia się nad tym programem lub chcę zmienić profil w Liceum to ja gorąco polecam właśnie ten, szczególnie jeżeli marzą Ci się studia poza granicami naszego kraju.

  15. where the hell is day 7? 😥

  16. Przyjemnym i dobrym sposobem nauki jest oglądanie po angielsku, najpierw można z napisami angielskimi a potem juz w ogole bez. Jak gracie w gry to tez tylko po angielsku, warto tez ksiazke przeczytać. No ale to wiadomo trzeba miec juz jakies konkretne podstawy. Od zero to konkretna mobilizacja musi być.

    Też się zgadzam, że to duża sprawa, sam mam często problem by znaleźć polski odpowiednik jakiegoś słowa i częściej używam angielskich nazw. Czasem nie ma ;].

  17. Just to prove Igor’s point. Great article about parallel compression that was invented (as his own magic tool) by Michael Brauer who has mixed records for established megastars such as the Rolling Stones, Paul McCartney, Aerosmith and others.
    This article is from SOS website, source of a lot of good mixing, mastering, recording tips,ideas – name it!

    http://www.soundonsound.com/sos/apr09/articles/cubasetech_0409.htm

    let’s start learning english now! :mrgreen:

    • M. Brauer’s mixing toolkit is entirely build around the concept of parallel processing, not only for vocal compression. He’s just like a mad scientist in this regard 🙂 Good read, though. A teraz po polsku, bo mi czytelnicy pouciekają 😀

Zostaw komentarz