Jak Zostać Lepszym Realizatorem Dźwięku – Dzień 5 (Eksperymenty)

Pora na następną dawkę porad dotyczących tego, jak zostać lepszym realizatorem.

Dziś spojrzymy na jeden z bardziej ekscytujących momentów w życiu każdego studia i jego właściciela.

Dzień 5 – Nie bój się eksperymentować, łam zasady.

Pisałem wczoraj, że warunkiem przystąpienia do tego etapu wtajemniczenia jest znajomość zasad, które zamierzamy łamać. Fakt, że można pójść na całość, zignorować wszelkie reguły i zdecydować się na falę eksperymentów od razu, ale bądźcie czujni, bo zupełna ignorancja pewnych zasad może się skończyć nawet poważnym wypadkiem, a tego nikt z nas by nie chciał. Będziemy tu raczej mówić o wypróbowywaniu mniej popularnych technik czy nawet wymyślaniu własnych, niekonwencjonalnych sposobów nagrywania czy miksowania.

Przeróżnym i nowatorskim technikom z zakresu manipulacji dźwiękiem poświęcę w przyszłości oddzielny wpis, bo trochę tego mam w zanadrzu. Dziś tylko pobieżnie spojrzymy na zasadność i korzyści płynące z takich działań.

Dlaczego warto eksperymentować?

W dzisiejszych czasach mamy nieograniczony dostęp do różnych urządzeń czy funkcji naszych stacji roboczych, które oprócz standardowego przeznaczenia mogą nam posłużyć do kreowania dźwięków, które siedzą głęboko w naszych głowach. Przełożenie ich na byt materialny jest niesamowitą frajdą, a sam proces potrafi być bardzo dla nas pouczający i zakończyć się uzyskaniem brzmienia, którego nie osiągnęlibyśmy w żaden  inny sposób.

Weźmy chociażby technikę reampingu. Zazwyczaj służy nam ona do tego, aby wcześniej już nagrany sygnał (np. gitara z „linii”) przepuścić przez jakiś wzmacniacz gitarowy, a rezultat omikrofonować i nagrać na nową ścieżkę. Dlatego podczas nagrywania gitary warto zarejestrować oprócz interesującego nas brzmienia z jakiegoś pieca, sygnał czysty. Różne mogą być powody do reampingu – niezadowalające pierwotnie brzmienie, chęć „pogrubienia” sygnału gitary poprzez dołożenie alternatywnego brzmienia, braki sprzętowe w dniu nagrywania, etc.

Ale czy można jakoś twórczo wykorzystać reamping?

Oczywiście.

Nigdzie nie jest napisane czy zastrzeżone, że do tej techniki nadaje się tylko gitara. Czasem można uzyskać niesamowite efekty przepuszczając przez wzmacniacz (z delikatnym przesterowaniem)… wokal. Albo klawisz, albo cokolwiek innego. Jeśli szukamy czegoś więcej niż symulacja pieca z jakiegoś plug-inu czy niecodzienny charakter brzmienia wokalu (np. „efektu telefonu”), który będzie pasował do jakiejś sekcji, to reamping może okazać się świetnym rozwiązaniem. Mało tego, jeśli nasz piec posiada (a z reguły tak) wbudowaną korekcję czy pętlę efektów, możemy jeszcze bardziej ten sygnał zmanipulować i osiągnąć coś niepowtarzalnego.

Jeżeli zrobimy to z wyczuciem i smakiem, to możemy odkryć coś wcześniej niespotykanego. Można pójść też zupełnie inną drogą i przemielić ten wokal nie do poznania, a później domiksować do oryginalnego wokalu (równolegle). Możliwości są prawie, że nieograniczone. I o to właśnie chodzi!

Nawet, jeśli nie posiadacie prawdziwego wzmacniacza, możecie użyć symulacji wewnątrz DAW i też spróbować różnych konfiguracji. Takie łączenie przyjemnego z pożytecznym może nam (i potencjalnym słuchaczom) dostarczyć niezapomnianych wrażeń, a i napełni nas tak potrzebnym doświadczeniem i wprawą. Same plusy, naprawdę.

Poświęćcie kiedyś dzień w studio na różnego typu eksperymenty i zobaczcie, jak dużo jest jeszcze do odkrycia.
Zostawić komentarz ?

42 Komentarze.

  1. Bez eksperymentowania nie zaskoczymy słuchaczy 😀 Taka jest prawda 😀
    Teraz muzyka tak szybko się zmienia, że stojąc w miejscu z jednym schematem produkcji daleko nie zajdziemy, bo wiadomo, że słuchacz oczekuje świeżości w nagraniach i czegoś co może go zaskoczyć, a nie monotonnych tracków, które z produkcji na produkcje nie zmieniają się.

    Pozwólcie, że przytoczę tutaj 3 utwory pewnego producenta, który mimo tego, że roznosił parkiety w klubach swoimi nutami – upadł.. Dlaczego?
    A no dlatego, że jego utwory to jeden projekt pozmienianą melodia i lekko aranżem 😀

    1. http://www.youtube.com/watch?v=4m9vlfmjDqM

    2. http://www.youtube.com/watch?v=Nm271PL6vfs

    3. http://www.youtube.com/watch?v=D6ewLG9YP2Q

    Warto mieć swój specyficzny styl, ale nie an jedno kopyto.

    • “Na jedno kopyto” to w tych przykładach wręcz mało powiedziane…

    • Może faktycznie trochę lekkim słowem to określiłem 😀

      Z tego co zauważyłem to w teraźniejszym HOUSE panuje zasada CTRL+C and CTRL+V.
      Dźwiękowo w każdej produkcji tak samo, melodycznie, jeszcze gorzej, a że o pomyśle i aranżu nie wspomnę.

    • To jest przykre. Ale wiesz, na szczęście jest jeszcze tyle innych ciekawych gatunków 🙂

    • Racja, jest ich mnóstwo 🙂 I miejmy nadzieje, że nie zejdą na przysłowiowe psy 😀

    • Jak czytam jakie bzdury tu wypisujecie to az mnie roznosi od srodka.. i co ma wspolnego Discotronic z housem? rozniosl parkiety ale chyba w wiejskich dyskotekach a nie klubach. Prawdziwy house powraca do lask tylko trzeba miec troszke bardziej otwarty umysl panowie i byc bardziej up to date.. posluchajcie chociazby co robia tacy polacy jak Viadrina czy Pol_On..

      Prosze tutaj link do TERAZNIEJSZEGO house’u i gdzie tutaj widac zasade kopiuj wklej ? bo nie kumam.

      http://www.whatpeopleplay.com/?redirect=/topseller_all/context//genre/1

    • Jakub, a który z nas porównał Discotronica z Housem?

      Czytamy ze zrozumieniem.
      Discotronic był przykładem MAŁO AMBITNEGO producenta. Nie wmówisz mi też, że 4-5 lat temu nie robił szumu na dyskotekach bo go robił. Również na wiejskich disco.

      Ja nie biore House’u do jednego wora. Stwierdzam tylko co zauważyłem. To, że w linku, który podałeś jest dobry house, nie znaczy, że każdy producent z tego gatunku robi oryginalne kawałki.
      Jestem na bieżąco jeśli chodzi o muzyke klubową i niczego nie wysysam z palca. I czy house powraca? Nie byłbym pewien. Zależy kto się za niego weźmie bo na chwile obecną jest ciężko. A przykładów na kopiuj wklej jest masa. Choćby Avicci. Nic nowego w produkcjach. Jedne barwy na okrągło z tym, ze melodie inne, takie są fakty.
      Przyszła moda na SHM to wszyscy jak leci jadą ta drogą, to chyba zauważyłeś.

    • rufinmusic

      Maks, ja bym tego w ogóle nie nazwał muzyką!

  2. Gdybym się bał eksperymentować z nagrywaniem, mixem czy czymkolwiek i szedł “schematami”, czy sprawdzonymi metodami, to bym nie brał się za realizacje dzwięku, tylko np. zbierał znaczki 🙂 eksperymentowanie w realizacji dzwięku jest najpiękniejsze 🙂

    • Zgoda. Trzeba tylko wiedzieć, co, jak i z czym, żeby sobie kuku nie zrobić. Dla mnie jedną z większych frajd jest eksperymentowanie z kostkami gitarowymi.

    • wielka frajda, bo można robić takie rzeczy, że to w głowie sie nie mieści… ja lubie kombinować z nagrywaniem wokali. np dzisiaj jak kolega nagrywał krzyki, to leżał na łóżku by było w tle i złapało dużo pomieszczenia, lubie bawić się z omikrofonowaniem pieców gitarowych, fajna zabawa, bo nawet najmniejszy ruch wpływa na brzmienie i uchwyca inne detale 🙂

    • ostatnio myślę nad czymś nietypowym (przynajmniej dla mnie) i jutro będę miał możliwość spróbowania tego… otóż w linie, za mikrofonem, przed preampem wpiąć kostkę gitarową typu overdrive i zobaczyć jak to będzie brzmieć… jestem tego bardzo ciekawy, bo jeden z gitarzystów ma bardzo mocny przester. nie wiem czy ktoś to próbował, ale mnie pożera ciekawość 😀

    • rufinmusic

      Cielak, ja próbowałem i zapewniam, że można uzyskać bardzo ciekawe efekty:) Powodzenia!

    • Oprócz eksperymentowania z kostkami polecam też eksperymentowanie z grubością/rodzajem strun, wysokością stroju i odległością pickup-ów od strun 🙂 przy grubości struny ponad 0.60 u mnie zaczyna się już zabawa z zawinięciem struny na tych malutkich kluczach 😉 ale efekt brzmieniowy jest taki że trudno poznać żę to jest to samo wiosło.

  3. mi się często zdarza sięgać po symulator pieca i omikrofonowania, fajnie się sprawdza na epianach, przeróżnych synthach i często to robię ślepo, to znaczy “a spróbuję dać ten efekt, nigdy nie wiadomo jak wyjdzie” jak nie wyjdzie to efekt usuwam, a jak wyjdzie to nic tylko się cieszyć hehe ;]

  4. slayer-66669999

    Prawda jest taka, ze na chwile obecna zwykly piec w nagraniach czesto ma problem zabrzmiec rownie dobrze jak jakas freewarowa wtyczka vst z odpowiednio dobranymi impulsami. Zreszta w tym zagadnieniu bariera miedzy symulacjami, a prawdziwym analogowym sprzetem staje sie malo istotna. Przykladem moze byc, ze kiedys na probie kolega nie zalapal, ze nie gra na lampowym marshallu, tylko PODzie. Ludzie tez nie widza roznicy, a nagrania mozna tak mocno zmanipulowac, ze Les Paul zagada szklanka niczym Fender i vice versa. Swoja droga pozdrawiam wszystkich, bo to najlepszy blog o tej tematyce, z jakim mialem kiedykolwiek stycznosc. Same konkretne informacje i zawsze w najbardziej przejrzystej formie.

    • Dlatego też piszę o tym, że jak się nie posiada prawdziwego wzmacniacza, to symulacje też mogą posłużyć do takich eksperymentów. Jest to na pewno wygodne, bo się nie trzeba z kablami plątać, ale z drugiej strony nie do podrobienia jest kręcenie prawdziwymi gałami. Mało tego, jeszcze ciekawiej się robi, gdy podczas zgrywania tych wariacji robisz “automatykę w czasie rzeczywistym”, np. zmieniając rate na delayu czy coś. Nie mówię, że w DAW się nie da, ale analogowo to nieziemska frajda 🙂

    • slayer-66669999

      Najlepszy sprzet nie zawsze najlepiej brzmi na nagraniach, jezeli nie posiada sie odpowiedniej wiedzy jak to wszystko wykorzystac. Kiedys zebralismy sie testowac piec, ktory brzmial jak zyleta, szybki, strasznie selektywny i ciezki do grania, a z racji tego, ze zaden z nas nie potrafil dobrze omikrofonowac paczki (nikt sie nie przejmowal wtedy sweet spotami itd) nagrania byly tak skopane, ze ostatecznie nigdy sie nie ukazaly;p Z vst jest bardzo duzo mozliwosci ingerencji w brzmienie w kazdym etapie prac, w kazdym momencie moze sie przeciez okazac, ze nagrane juz brzmienie normalnego pieca, przez jakis delikatny smaczek moze okazac sie nie do konca takie, jakiego sie oczekiwalo. W kazdym razie polecam wszystkim pluginy od LePou. Sa freware i brzmia calkiem niezle, jak sie troche pokreci;p http://lepouplugins.blogspot.com/

    • POD farm to i tak jeden z fajniej brzmiacych, potem niby amplitube.. ale kurde slychac roznice miedzy dobrym piecem a podem JAK CHOLERA :D. Moze jak nie w brzmieniu to w emocji. Długo wierzyłem, że cyfra jest już na mega poziomie i o ile synthy fajne sa to instrument to instrument:D.

    • slayer-66669999

      POD Farm to etap przejsciowy przed uzywaniem jakichs lepszych symulacji z impulsami:P Najwieksza zaleta tego ustrojstwa jest prostota uzywania i dosyc atrakcyjny wyglad, brzmienia tez wydaja sie byc bardzo ok, ale rzeczywiscie czegos tam brakuje. Najgorsze w tych wszystich PODach jest to, ze one w jakis dziwny sposob zmieniaja dzwiek, nie wiem jak to opisac, ale strasznie slychac, ze z tym sygnalem cos sie dzialo. W nagraniach technika cyfrowa daje rade, nie gorzej jest tez na zywo z punktu widzenia sluchacza. Najgorzej jest jednak z tym, ze sprzet cyfrowy zupelnie inaczej reaguje niz prawdziwe wzmacniacze i kostki analogowe. Tego tak bardzo nie slychac jezeli sie tego slucha z boku, ale roznica w czuciu sprzetu i tego jak pomaga, lub przeszkadza w graniu jest nie do opisania. Prawdziwych kostek jednak nie da sie zastapic, a sporo z nich generuje tak unikalne brzmienia (co po czesci wynika z rozrzutu wartosci elementow), ze ciezko bez tego sie obejsc, jezeli juz jakies brzmienie sie wgryzie w umysl. Pamietam, ze kiedys znajomy dostal w prezencie od kogos kopie Tube Screamera. Pozornie nie roznila sie niczym od prawdziwego Ibanezowskiego sprzetu, lecz swoje oblicze pokazala dopiero, gdy gitara zamilka i efekt sie wylaczyl… Wbrew pozorom zamiast ciszy uslyszelismy dzwieki rosyjskiego radia 😛 Nie mam pojecia w jaki sposob to sciagalo radio, ale mina ludzi na koncercie po uslyszeniu takiego czegos musi byc bezcenna, nie mowiac juz o nagraniach:d

    • Problem z odpowiednią artykulacją zawsze pozostanie. Nawet impulsy, o których mówi Slayer, mimo że jedne z najlepszych, nie przeskoczą pewnej bariery. Piec musi “zatrzęść” pomieszczeniem, obudowa zawibrować, głośnik puścić bąka, a mikrofon to wszystko zebrać. Ilość tych wszystkich niuansów decyduje o realiźmie, który ciężko wydobyć z wtyczek, mimo iż ich brzmienie może być świetne. Takie moje zdanie.

    • slayer-66669999

      Ciezko sie z Toba nie zgodzic, chociaz teraz zauwazam swego rodzaju mode na wykorzystanie kosmicznych, zdechumanizowanych brzmien w ostrzejszych gatunkach muzyki i czesto te wszystkie niuansy gina w natloku dzwiekow na sekunde. Czasami nawet sluchajac nowych zespolow lapie sie na tym, ze nagrania sa tak przekompresowane, ze nie slychac dobrze co gra gitara. Zero selektywnosci, zero szeroko pojetego feelingu na rzecz wyolbrzymionej brutalnosci i agresji. Ale to chyba sa skrajne przypadki i w normalnych gatunkach muzycznich nie jest to jeszcze tak mocno odczuwalne. Zastanawiam sie, czy bedzie kiedys wpis na temat kwantyzacji i edycji nieudolnie zagranych i brzmiacych partii perkusji:D Pozdrawiam!

    • Słuszne uwagi. Oby ta moda na “wszystko w twarz” jak najszybciej przeminęła. O edycji bębnów będzie. I to sporo 🙂 Tylko za jakiś czas.

    • remaztered

      Jesli chodzi o piece, to polecam przepuszczenie czystego klona rb303 lub jesli ktos jest szczesliwym posiadaczem hardwaru, przez piec lub jego symulacje. ROZWAŁKA !

  5. Kolejny świetny artykuł, oby tak dalej! 🙂

  6. mam jedno małe pytanie, tylko po części związane z tematem… jak jest to robione, że z jednego zestawu perkusyjnego są różne brzmienia garów? są zmieniane tylko naciągi, ustawienia mikrofonów, czy to już robione jakieś “triki” w DAWie?

    • Sposób gry, majki, miks, inaczej brzmi z innaczej brzmiącą muzą całościowo, można podmienić blache naciag, różne pałeczki, ustwienie czy pomieszczenie(ale pewnie chodzi, ze w jednym:D).

    • Można dodatkowo sporo strojeniem bębnów pokręcić, dokładaniem lub ściąganiem membran (np. dół od tomów), taśmę naklejać na naciągi, pomieszczeniem pomanipulować, pałkerem pomanipulować (każdy uderza inaczej). W DAWie można zrobić kupę rzeczy. Od EQ i kompresji, po rózne efekty modulujące, łącznie z podmienianiem (czy podrasowywaniem) samplami.

    • slayer-66669999

      kiedys gdzies wyczytalem o mikrofonie ustawianym w odleglosci, ktora mozna policzyc z jakiegos magicznego wzoru, z ktorego sygnal po domiksowaniu do tego z normalnych mikrofonow potrafi zmienic brzmienie. No i jakiejs sztuczce z kompresja poglosu, ale co to daje to juz pewnosci nie mam:<

    • To znajdź źródło i się podziel. Kompresja pogłosu po prostu daje większy (dłuższy, równiejszy) sustain, ale szybko ptrafi też zamulić.

    • dzięki za odpowiedź, bo właśnie mnie to zastanawia, że w utworach które słucham i widziałem jak nagrywają, to jest jeden zestaw perkusyjny, a w każdym utworze są inne brzmienia bębnów 🙂

    • slayer-66669999

      Niestety nie potrafie juz znalezc tych informacji:< W kazdym razie byly to glebsze wywody na temat odleglosci, w ktorych nalezy umiescic kolejny mikrofon i (o ile sie nie myle) wynikalo to glownie z roznic fazowych. Zaznaczam, ze nie jestem ekspertem w tym temacie. Jezeli jeszcze kiedys uda mi sie trafic na ten artykul, to z checia podam namiary na niego. Pozdrawiam:p

    • rufinmusic

      Jimmy Page wymyślił taki sposób nagrania perkusji Bonham’a – oprócz normalnego omikrofonowania dał także “dalekie”,
      co daje świetny efekt reverbu. Słychać to wyraźnie w intro “When The Levee Breaks” z “IV”
      http://www.youtube.com/watch?v=xbJQT2eDseA

    • zebrał ambient 🙂

    • Led Zeppelin ma genialne brzmienie:D, z Nirvana jeden z moich ulubionych materiałów referencyjnych:D. Nawet jak jest inny klimat i inne brzmienie to pomaga mi poczuć geniusz:D.

      Btw. Roberto to R.O. Ale inicjały jakieś pretensjonalne są to se normalnie zmieniłem;).

    • http://www.youtube.com/watch?v=QljvjRx2nnY tu tez charakterystyczna perka jest. Kiedys ogladalem dokument to chyba gitarzysta przez efekt przepuścił pod jarali się i zrobili numer:D.

    • rufinmusic

      Roberto, fakt “charakterystyczna perka jest”, ale to automat:)

  7. remaztered

    Zmarly w 2004 roku wybitny polski kompozytor i improwizator mowil uczniom, ze jesli chca łamac zasady to najpierw musza je wszystkie znać 🙂

    Moj ostatni exp. polegal na tym ze petle perkusyjna wyslalem na FX, zapialem filtr LP aby przepuscic tylko stope, azeby wyslac ja jako klucz do kompresora (sidechain) ktory sterowal padem. Ot takie rozwiazanie.

  8. “jesli chca łamac zasady to najpierw musza je wszystkie znać”

    POLAĆ MU!
    jak dla mnie to bardzo mądre i obrazowe słowa 🙂 coś czuję, że utkną mi w pamięci…

Zostaw komentarz