Jak Zostać Lepszym Realizatorem Dźwięku – Dzień 30 (Słuch)

Dziś ostatnia część 30-dniowego cyklu o tym, jak zostać lepszym realizatorem dźwięku. Podam Wam drugą poradę, którą uznaję za najważniejszą w całym procesie produkcji muzyki. Jest to rzecz, bez której wszystkie omawiane etapy pracy z dźwiękiem tracą sens. Mało tego, bez zwracania szczególnej uwagi na ten aspekt, sprowadzicie na siebie choroby, wojny i rozpacz. Nie chcę brzmieć jak stetryczały dziadu, co to pół życia spędził biegając po lekarzach, ale z perspektywy czasu zrozumiecie, o czym mówię. Sęk w tym, żeby nie było za późno…

Dzień 30 – Pielęgnuj swój słuch!

Słuch jest bez wątpienia naszym najważniejszym narzędziem w studio. Możemy mieć najwyższej klasy sprzęt – mikrofony, preampy, korektory, kompresory, pogłosy, konwertery czy nawet najdroższe instrumenty, świetne pomieszczenia fenomenalnie zaadaptowane akustycznie i wszystko inne, co widzimy tylko w najbardziej prestiżowych studiach nagrań – ale będzie to warte niewiele, jeśli każda decyzja będzie podejmowana przez osobę z uszkodzonym słuchem.
Praca z defektem słuchowym jest w tym zawodzie niestety niemożliwa – tak samo, jak niemożliwe jest zrobienie kariery nosząc ksywę DJ-O-Borze 🙂

Potencjalne źródła uszkodzenia słuchu i sposoby zapobiegania:

    • Najprostszym sposobem uniknięcia problemów ze słuchem (czy to ubytków częściowych, czy postępujących, czy całkowitej utraty słuchu) jest trzymanie się z dala od wszelkich źrodeł hałasu. To proste i oczywiste, żadnej filozofii tu nie ma. Miłośnicy chodzenia na koncerty czy imprezy klubowe powinni zaopatrzyć się w stopery i nie mieć oporów przed ich używaniem. Choćby tłumiły one tylko o 20dB, to z perspektywy czasu będzie to zbawienne. Będziecie mogli pracować w zawodzie (czy bawić się muzyką) kilka lat dłużej.
    • Podobnie z szarpidrutami i innymi zapaleńcami grającymi próby w niewielkich salach prób, garażach czy poddaszach. Zamknięte słuchawki lub stopery dla każdego, bez wyjątków. Ja sam jestem ofiarą zlekceważenia porad starszych kolegów i po kilku latach grania prób w różnych miejscach zacząłem borykać się z nieznośnym dzwonieniem w prawym uchu, które będzie mi już towarzyszyć do końca. Teraz jest wprawdzie lepiej, ale pamiętam czasy, kiedy nie byłem w stanie w nocy spać, bo mi brzęczało na potęgę. Weźcie przykład ze mnie i nie róbcie tego samego błędu dbając o zabezpieczanie swoich uszu.
    • Kolejna rzecz, to słuchanie muzyki na słuchawkach – każdy ogarnięty laryngolog Wam tego odradzi. Wiem, że specyfika naszej pracy często wymaga założenia tych przeklętych puszek, a słuchanie muzyki dla relaksu w ciemną zimową noc wielu z nas odnajduje jako rzecz piękną, ale bądźcie chociaż konserwatywni z poziomami, na jakich słuchacie.
    • Czwarta istotna sprawa, to czas przebywania w strefie hałasu. Proporcje są dość oczywiste – im wyższy poziom hałasu, tym krócej możemy w danym miejscu przebywać. Przyjęło się twierdzić, że 85-90dB SPL to maksymalny poziom sygnału, z którym możemy pracować kilka godzin bez ryzyka ubytków dla naszego słuchu. Powyżej tej linii każda minuta i każdy decybel zbliżają nas do coraz większych kłopotów w przyszłości. Problem polega na tym, że trzeba trochę w tą przyszłość spojrzeć (co niewielu z nas chętnie czyni), bo to, że dziś nie odczuwamy zmian, nie znaczy, że za miesiąc nie przestaniemy słyszeć powyżej np. 17kHz.

Poniżej przedstawiam krótki opis orientacyjnych wartości poziomów w danych sytuacjach:

  • Próg słyszenia – 0 dB SPL
  • Szeleszczące liście z odległości – 10 dB SPL
  • “Tło” w wytłumionym pomieszczeniu (bez żadnej dodatkowej aktywności) – 20 dB SPL
  • Sypialnia w nocy – 30 dB SPL
  • Czytelnia – 40 dB SPL
  • Dom za dnia – 50 dB SPL
  • Zwykła rozmowa – 60-70 dB SPL
  • Dzwonek telefonu – 80 dB SPL
  • Ruch uliczny – 85 dB SPL
  • Ciężarówka z odległości 10m – 90 dB SPL
  • Piła łańcuchowa z odległości 1m – 100-110 dB SPL
  • Głośny koncert rockowy – do 115 dB SPL
  • Młot pneumatyczny z odległości 1 m – 120-125 dB SPL (tu zaczyna się próg dyskomfortu i bólu)
  • Wystrzał z pistoletu / silnik odrzutowy z odległości 50m – 130-140 dB SPL
  • Trwałe uszkodzenie słuchu następuje przy krótkiej konfrontacji z poziomem 180 dB SPL
  • Najgłośniejszy możliwy dźwięk – 194 dB SPL

Już wiemy, że główne czynniki pogarszające nasz słuch, to poziom hałasu i czas przebywania w „czerwonej strefie”. A co jeszcze możemy zrobić, żeby przedłużyć żywotność naszego najważniejszego narzędzia studyjnego? Oto krótka lista:

    • na koncertach nie stójmy blisko głośników – raz, że narażamy słuch, dwa, że nie będziemy zadowoleni z balansu. Starajmy się stać na środku płyty stadionu, sali, hali, klubu – w tej samej odległości od “przodów” (FOH) z lewej i prawej, ale z odpowiednim dystansem.
    • używajmy wspomnianych stoperów czy słuchawek, a podczas prób z zespołem róbmy częste przerwy.
    • możemy zaopatrzyć się w specjalne systemy odsłuchowe, popularne od kilku lat na scenie (świetnie tłumiąca słuchawka i odsłuch w jednym).
    • unikajmy miksowania na słuchawkach – z przyczyn nie tylko zdrowotnych, o pozostałych opowiadam TUTAJ.
    • podczas miksowania na monitorach zachowujmy umiarkowane poziomy – z przyczyny oczywistej, to jedno, ale takie podejście daje nam jeszcze jeden wielki plus – miks, który będzie kopał na niewielkim poziomie odsłuchu, wryje nas krzesło jak damy głośniej – niestety nie działa to w drugą stronę – miks, który kopie tylko jak jest głośno, zwykle się rozpada po ściszeniu odsłuchu.
    • unikajmy słuchania muzyki w stanie wysokiego upojenia alkoholowego – tracimy wtedy poczucie kontroli i odruchowo dajemy głośniej i głośniej, a słyszymy coraz słabiej i niedokładniej… Kto przerabiał, to doskonale wie, o czym mówię 🙂

Można by tu jeszcze wymienić kilka sytuacji, ale zapewne łapiecie koncepcję. Tak to już jest, że to, co w życiu przyjemne, ma zwykle negatywny wpływ na nasze zdrowie…

Jest jeszcze druga strona całej koncepcji pielęgnacji słuchu, ale już nie z punktu widzenia medycyny. A chodzi mi o trening słuchu, który bądź co bądź, też jest jego pielęgnacją. Tak jak atleta musi dbać o kondycję, kulturysta o regularne ćwiczenia, a dealer o stały dopływ swojego produktu na rynek, tak my musimy ćwiczyć nasz słuch różnego typu ćwiczeniami, żeby nie zostać w tyle.

Kiedyś był nawet na blogu artykuł o świetnym programie do treningu słuchu, który pomagał nam uczyć się częstotliwości, więc odsyłam do niego i zachęcam do zabawy. Podobnych programów znajdziemy oczywiście w sieci więcej – rzućcie okiem na komentarze pod wspomnianym artykułem, bo pada tam kilka propozycji.

Inny aspekt trenowania naszego słuchu, to możliwie najbardziej analityczne słuchanie muzyki i umiejętność wychwycenia najmniejszych szczegółów. Tu potrzeba trochę wprawy i skupienia, ale poprawę usłyszymy z miesiąca na miesiąc. Każdy nowy niuans, który usłyszymy w kawałku, który wydawałoby się, że tak dobrze znamy, będzie dowodem na pokonanie kolejnego schodka tej wysokiej drabiny. Polecam wspinać się na nią każdego dnia.

Testy, wyniki i wnioski…

Są też domowe sposoby uczenia się tego, jak należy słuchać i na co zwracać uwagę – szczególnie dobry motyw to uczenie się „brzmienia” kompresji. Otóż niewielka kompresja jest zwykle mało słyszalna (dla początkujących – w ogóle niesłyszalna), co ma oczywiście swoje plusy, ale dla słuchacza, nie realizatora. Poprosiłem DJ-a-O-Borze o przeprowadzenie takiego testu i opisanie wrażeń i mam naprawdę dobre wieści – może coś z chłopaka jeszcze będzie. Skoro on może, to Wy też…

Test polegał na tym, aby być w stanie wychwycić niewielką redukcję sygnału na kilku wybranych instrumentach osobno. Aby móc tego dokonać, trzeba zacząć od bardziej ekstremalnych ustawień, rzecz jasna. Poradziłem O-Borze, aby zaczął od wokalu, potem werbla, na końcu pianina. Opisałem, jak ma ustawić kompresor, żeby wystąpiło sporo redukcji i poprosiłem, aby opisał mi, jak według niego to brzmiało. Potem kazałem mu manipulować parametrami i miał mi opisać, jakie zmiany słyszał. Po wokalu przeszliśmy do werbla (i stopy), a potem do pianina i padów (na tych dwóch ostatnich niestety poległ, ale wcale mu się nie dziwię – to był pierwszy raz, gdy tak naprawdę skupiał się na tym, co słyszy…).

Poradziłem mu, żeby powtarzał to ćwiczenie i się do mnie odezwał, jak usłyszy, co się podczas kompresji pozostałych instrumentów dzieje. Gdy to się udało, dostałem od O-Borza wiadomość, w której napisał, że jest mi wdzięczny za pomoc, bo wie już o tym co nieco, ale nadal nie słyszy kompresji w komercyjnych utworach, tak jak słyszał ją w tych ćwiczeniach. Uświadomiłem go, że ustawienia, na których trenował, są ekstremalne – wszystko po to, żeby złapał koncepcję. Teraz, gdy już rozumie, o co w tym wszystkim chodzi, przyszedł czas na stopniowe podnoszenie Threshlodu i zmniejszanie Ratio, co poskutkuje bardziej subtelną i pożądaną kompresją. Aż do granic słyszalności jej działania… Podejrzewam, że O-Borze nie napisze do mnie przez najbliższe pół roku, bo to musi swoje potrwać. Ale jestem dobrej myśli, bo podczas całej tej zabawy ani razu nie zapytał mnie o to, który kompresor jest najlepszy…

Podsumowanie

Żegnamy się na jakiś czas z DJ-em-O-Borze i zamykamy cykl o tym, jak zostać lepszym realizatorem dźwięku. Mam nadzieję, że wynieśliście z tego sporo informacji, ale co ważniejsze – zaczniecie je wdrażać w życie podczas własnych aranżacji, nagrań i miksów. Tylko w ten sposób będziecie mogli wskoczyć na wyższy poziom wtajemniczenia. Bardzo dobrze się bawiłem pisząc te artykuły i może kiedyś zrobimy kontynuację w podobnej lub innej formie. Mam nadzieję, że dobrze się to Wam czytało i wzięliście sobie co nieco z tego do serca.

Dla jasności, wszystkie postaci występujące w tym cyklu są fikcyjne, a zbieżność ksywek zupełnie przypadkowa, choć wcale nie niemożliwa do zaistnienia w prawdziwym świecie… Kto wie, może za rok czy dwa, ktoś o nicku D.O.B wyda album-miazgę i będziemy przed nim bić pokłony? Oby, oby…

Do rychłego!

Zostawić komentarz ?

147 Komentarze.

  1. Dziekuje za cykl, bardzo fajny

  2. rufinmusic

    Co to jest “Najgłośniejszy możliwy dźwięk”? Możesz to doprecyzować? 😳

    • To jest najgłośniejszy do osiągnięcia, utrzymujący się poziom dźwięku w ziemskiej atmosferze.

    • “300-350 dB-wybuch wulkanu Krakatau w Indonezji – prawdopodobnie najgłośniejszy w historii wyemitowany głos na świecie”

      To jak to w końcu jest??

    • Nie bez powodu napisałem, że “utrzymujący się”. Sam impuls może mieć prawdopodobnie nieskończenie wysoki poziom, ale żeby taki poziom sie utrzymał, amplituda musiałaby zatoczyć pełen cykl (do góry i do dołu) i utrzymać się przez pewien czas. Maksymalny przedział między najwyższym a najniższym punktem amplitudy to 2 atmosfery, czyli w punkcie szczytowym (zarowno na górze jak i dole) mierzymy max poziom 1 atmosfery, stąd 194 dB, które może się maksymalnie utrzymać przez dłuższy czas. Jeśli pierwsze wychylenie będzie powyżej tego punktu, drugi (dolny) półokrąg będzie mógł osiągnąć jedynie niższą wartość, stąd nie można powiedzieć, że poziom dźwięku jest utrzymujący się. Ten impuls jest w cudzysłowiu nazywany dźwiękiem, bo tak naprawdę to nic innego jak niesamowity wystrzał ciśnienia, którego najzwyczajniej nie słychać – może inaczej – zanim byś cokolwiek usłyszał, fala uderzeniowa by Cię zamieniła w kurz.
      Co do wulkanu, to front ciśnieniowy (ten pierwszy impuls) roztrzaskał 30cm grubości betonowy mur stojący 300 mil od miejsca eksplozji… A zmierzony SPL wskazywał ok 190 dB SPL, co do pierwszego impulsu – nie wiem, ile mierzył, ale on nie był dźwiękiem sensu stricte.

  3. “Sypialnia w nocy – 30 dB SPL” – Ja chyba nie chcę wnikać, co się w tej sypialni dzieje! 😀 A o istnieniu najgłośniejszego dźwięku nie wiedziałem, przyznaję.

    Niestety, jestem miłośnikiem słuchawek, zarówno przy produkcji i konsumpcji. Słuch pogorszył mi się znacznie od czasów dzieciństwa, przede wszystkim dlatego, że słuchałem za głośno. No ale na głośnikach panorama i przestrzeń jest dla mnie ledwo słyszalna. Między innymi dlatego uważam, że trudno o dobry miks pod tym względem na monitorach, ale wiadomo, są dwa obozy. Poza tym preferuję bliski dźwięk. Kocham puszeczki. Znicze możecie zapalać poniżej. 😛

    • Ja też lubię bliski dźwięk, gdy wokalista pluje mi w twarz 😀
      A słuch mi się popsuł, gdy pracowałem ze szlifierką kątową…oj ja głupi byłem 🙁
      A kiedyś jeszcze przywalił mi kolega w lewe ucho i ciągle mi piszczy :(:(:(

    • W sypialni nic się nie dzieje. To jest sypialnia bez nocnej aktywności 😉

  4. Dziękuję, wiele się nauczyłem.

  5. Piękne dzięki za fantastyczny cykl edukacyjny! Każdy odcinek śledziłem z uwagą – może nie każdy z wypiekami na twarzy (bo tymczasem mnie nie dotyczył), ale całość jest przezacna. Jeszcze raz dzięki.

  6. Dokładam również WIELKIE DZIĘKI !!!. Nareszcie, Ktoś w moim języku napisał coś, co się przydaje, a i w razie potrzeby można wrócić i sobie przypomnieć, utrwalić, bo jest naprawdę warto! Pozdrawiam 😛

  7. i co ja teraz będę robić wieczorami? 😀

  8. bardzo ciekawy cykl to był, DZIĘ KU JE MY 😛

    http://www.youtube.com/watch?v=u9Fb3rWNWDA&feature=related filmik może nie w temacie tego posta ale bardzo ciekawy

    • Dobry i znany film. Ja dziękuję za obecność!

    • Dla mnie był nieznany. Ale spokój i czystość nagrania głosu tego człowieka sprawia, że mam ochotę zacząć słuchać muzyki klasycznej i wyprowadzić się na wieś 😉

  9. wielkie dziękuje za cały cykl! 🙂

  10. Hej,

    Bardzo Ci dziękuję Igor za pracę. Przeczytałem wszystkie artykuły (codziennie, nie na raz).

    Pozdrawiam,

    Paweł

  11. A ja odwrotnie mam z wiekiem i słuchem:D. Jak byłem mały miałem niby wadę i na potęgę wszystko co miało dźwięk dawałem 3 kreski wyżej niż ludzie mogli znieść. Dopiero wtedy dało się słuchać :D. Aż w końcu mi minęło i słucham najciszej :D.

    Fajne ćwiczenie słuchu to wyodrębnianie całego świata jaki słyszymy na ścieżki, ich źródła, odbicia. Skupianie się to na odgłosach z dala ulicy, obok jakieś stuki, ptaki, ludzie, kapanie z rynny coraz więcej detali:D. Z mózgu można niezły mixer zrobić :D, solo na rozmowę ludzi dalej na plaży-dobre wyzwanie:D. Jakiś czas temu oglądałem wykład o takim ćwiczeniu i świadomym słuchaniu przez kogoś tam gdzieś tam.

    Na próbach 100% czasu używam budowlane słuchawy szweckiej firmy:D. Ale pod takimi też słuch boli. Igor powiedz są jakies aspekty higieny uszu? Bo nigdy nie znalazłem pewnej informacji, a raz jest, że patyczki są złe inaczej, że dobre. No i na przeciągi też pewnie trzeba uważać :D?.

    • Te ćwiczenia to coś naprawdę ciekawego. Przeciągi niedobre, patyczki też niedobre. Michael Paul Stavrou pisał w swojej książce, nota bene genialnej, o aplikowaniu na noc kawałka cebuli owiniętego w chusteczkę. Nie próbowałem, ale podobno genialnie wyciąga bakterie.

  12. Igor, oprócz korzyści płynących z treści tego o czym piszesz, świetnie się Ciebie czyta. Bardzo dziękuję za cały cykl, a także za wcześniejsze artykuły.

  13. Popieram cały artykuł, ja od dłuższego czasu przy pracy ze szlifierka, impulsatorem kinetycznym (młotkiem) używam ochraniaczy na uszy ( takich słuchawek plastikowych ) i nie uwierzycie pare dni temu jak mi zadzwonił budzik w telefonie obudziłem się i powiedziałem, KUR… ale ten budzik “górą” wali ( tu użyłem znacznie innego słowa “nakur…a” ) warto zadbać o swoje uszy

  14. D-J-Oborze

    Potwierdzam -wszystkie postaci występujące w tym cyklu są fikcyjne 😆

  15. Cykl kapitalny! Ja spedze jeszcze sporo czasu na nauce kompresji I uzyskania porzadanego balansu brzmieniowego;)

  16. Andrzej S.

    Przez większość mojego czasu gdy chodziłem jeszcze do szkoły słuchałem muzyki na słuchawkach i na szczęście nie mam problemów ze słuchem (może dlatego, że z czasem się opamiętałem i zacząłem słuchać muzyki ciszej). Za to moje bębenki nigdy nie mogły znieść prób w małych zamkniętych kanciapach. Najczęściej kończyło się to szumem w uszach i trudnościami z koncentracją przez resztę dnia (pomijając działanie spożywanych płynów 😉 ). Wydaję mi się, że młodzi ludzie słuchają tak głośno muzyki bo lubią się odcinać od tego co ich otacza i słyszeć wyłącznie muzykę, a że dookoła jest coraz głośniej (samochody i inne odgłosy miasta;)) to słucha się coraz głośniej. Myślę, że jak będzie się słuchać na słuchawkach z rozsądnym poziomem głośności (nie próbując “zakrzyczeć” otoczenia) to nie będzie ubytków na słuchu.

    Co do słuchu jeszcze to najbardziej rozbawiło mnie badanie na komisji wojskowej 😆 . Pielęgniarka stanęła parę metrów ode mnie i zaczęła szeptać “raz, dwa, raz dwa…słyszysz? raz, dwa, raz, raz”… 🙄 Myślałem, że użyją jakiegoś urządzenia emitującego dźwięk o określonej głośności, a nie pani, która raz powie głośniej, raz ciszej 🙂 .

    Są jakieś domowe sposoby na kontrolowanie swojego słuchu (w sensie uszkodzeń słuchu)?

    • Odpal sobie generator sygnału w DAW (z sinusoidą) i zwiększaj stopniowo częstotliwość. Do ok. 16-17 kHz powinieneś jeszcze słyszeć… A co do słuchania głośno na słuchawkach – wystarczy się zaopatrzyć w sensowne słuchawy zamknięte i już nie trzeba tak dawać do pieca. Problem w tym, że pokolenie iPodowców używa tych wstrętnych “pchełek”, które naprawdę trzeba podkręcić, żeby odciąć się od otoczenia. Po 30 minutach grzeją Ci się tak uszy, że można na nich sadzone smażyć…

    • odpaliłem sobie generator i najdalej gdzie słyszę to 17,6kHz, dobry wynik?

    • Jak jesteś koło 30-stki, to całkiem w porządku.

    • 20 lat mam, więc raczej źle?

    • Chyba lekko poniżej normy. Ale nie ma powodu do stresu – przejdź się do laryngologa i zrób właściwe badanie.

    • będę chyba musiał, bo troszkę się zaniepokoiłem

    • ja Mr Soundmanem jak zrobiłem test słuchu, to mi wyszło ok 16500Hz, zarówno na monitorach jak i słuchawkach zamkniętych. Rewelacji nie ma, ale od dłuższego czasu dbam o słuch, więc na starość mam zamiar jeszcze coś słyszeć 😉

    • Aha, mam na myśli test przy standardowej głośności pracy, nie podgłaszałem ani słuchawek ani głośników.
      Testując z linku poniżej to też do 17kHz, a jak podgłośniłem to do 20kHz. Niemniej chyba najlepiej jak do 20kHz się słyszy bez podgłaszania…

  17. Andrzej S.

    A najgorszym wynalazkiem są słuchawki dokanałowe. Używałem ich około miesiąca i wydaję mi się, że trochę to odczułem. Słyszałem, że badano ich wpływ na słuch i podobno (być może to tylko plotka) przy bardzo głośnym ustawieniu odtwarzacza przez ich zamkniętą budowę nasze ucho narażone jest na podobny hałas jak gdybyśmy stali na pasie lotniska podczas lądowania samolotu. 😯

    • To jest bardzo możliwe. Ale wiesz, po to właśnie mają tą niby zamkniętą konstrukcję, żeby nie trzeba było ich tak dopalać. Nie żebym ich bronił, tylko staram się znaleźć jakieś dla nich zastosowanie.

  18. Andrzej S.

    Znalazłem badanie słuchu w internecie (mam nadzieję, że się nie pogniewasz Igorze za linka 😉 ):
    http://www.se.pl/kobieta/zdrowie-kosmetyki/sprawdz-swoj-sluch-zbadaj-ile-lat-maja-twoje-uszy_156446.html

    Mam 19 lat i nie wiem na ile adekwatne są te wyniki, ale słyszę wszystkie częstotliwości do 20 kHz włącznie (od 19 kHz musiałem zwiększyć głośność żeby to usłyszeć, ale to chyba normalne).

    • Nie, nie gniewam się 🙂 Tylko Ci pogratulować wyniku. U mnie ledwo słyszalne 17k, ale ja to już 10 lat starszy od Ciebie jestem.

    • mam 26 lat i nie słyszałem tylko tej ostatniej, czyli nie jest źle 🙂

    • rufinmusic

      Ha! Ja mam 45 lat i słyszałem 21kHz! Nie jest źle 😈

    • Żartujesz? 21kHz w wieku 45 lat? 🙂
      Nie chcę Cię tu sprowadzać na ziemię, ale czy to aby nie była autosugestia? Bo wiesz, ludzki słuch ma jednak pewne ograniczenia – małe dziecko w pierwszych tygodniach życia jest może w stanie zareagować na tą częstotliwość, a u ludzkiej populacji 20 kHz (lub niżej) uznaje się za górną granicę słyszenia, która i tak stopniowo i z wiekiem się zacieśnia. No chyba, że masz naprawdę jakieś niespotykane szczęście, czego oczywiście Ci życzę 🙂

    • rufinmusic

      Nie, nie żartuję i nie jest to auto sugestia 🙂 Sprawdzałem kilkakrotnie i wszystkie poza ostatnią słyszę bardzo wyraźnie, ostatnie może lekko ciszej. Jako dziecko (ok.5 lat) przed pójściem do szkoły byłem na takich ogólnych badaniach – psychologiczne, słuch, wzrok itp. – i lekarz zalecał wysłanie mnie do szkoły muzycznej 🙄 Niestety tak się nie stało 🙁 Może przez te 40 lat nic się nie zmieniło 😀

    • Kurcze, to tylko pozazdrościć. Musisz być w bardzo nielicznej grupie mega-szczęściarzy 🙂

    • ja mam 25 rocznikowo 26 latek w moj słuch ma 18-20 🙂 nie wiem czy to dobry wynik slysze do 19khz,( ale musialem troche podglosnic volume) biorąc pod uwagę wynik rufunmusic jestem szaleńczo zazdrosny !

    • poprawka … po przełączeniu się ze słuchawek na głosniki po odpowiednim podglosnieniu zostały wygenerowane dzwieki do 21khz(usłyszałem je) … tylko nie wiem czy to nie oszustwo bo dość mocno podgłośniłem

    • rufinmusic

      No widzisz, nie ma co zazdrościć 😈
      Nie wiadomo także na ile TO badanie jest wiarygodne :mrgreen:

    • też racja 🙂

    • szkoda że mam tylko korektor 20hz-20khz 🙂 ale sprawdze sobie chociaz te 20khz czy uslysze podlacze sm57 i sprawdze 🙂

    • wg tego badania słyszę 19kHz, na generatorze na świeżym uchu 17,9kHz, wiec juz nic nie wiem 😀

    • generator generuje tylko do 20khz .. Słysze 🙂 szkoda że powyżej nie da się sprawdzić 🙁

    • 22 lata i również słyszę 20 kHz, tyle że muszę zwiększyć głośność.. 19 kHz w normalnej głośności. Nie jest źle, od 2 lat pracuje w bankowym call-center i bałem się że może mi to pogorszyć słuch.

    • Jesteście pewni, że to nie przypadkiem aliasing waszych kart? Te słabsze od około 17 kHz potrafią okłamywać i zjeżdżać w dół wysokością. Zaobserwowałem to zresztą u siebie.

    • niestety ten test nie jest wiarygodny w 100% sprawdziłem to dokonując pomiaru na sm57 ( niestetty nie mam typowo pomiarowego mikrofonu) wygenerowałem sygnał 20khz na spectrum pokazały się 20khz i 10khz wiec tu można się zastanawiać 🙂

    • alinoname

      Mam 20 lat, nie słyszę tylko 22 kHz. Wszystko poniżej słyszę dobrze, aczkolwiek to bardziej świdrowanie w mógzgu, aniżeli przyjmny dźwięk 😀 Więc wynik zadowalający 🙂

    • rufinmusic

      A ja spróbowałem jeszcze z generatorem tonów w Audacity i słyszałem 22khz w normalnej głośności 😈

    • mam 22lata, do 18kHz słyszę bardzo wyraźnie, 19kHz też słyszę, ale mniej, bardziej jako odczucie, jakby piszczeniu w uszach ;] przy 20khz nie słyszę kompletnie nic poza tymi klikami ;]

    • może ktoś podać wiarygodny generator sinusoidy?

    • 26 lat za chwilę – do 18kHz wszystko bardzo wyraźnie. 19kHz – już chyba mi się wydawało, że słyszę. Odpocznę trochę i sprawdzę samo 19kHz. Wyżej, mało prawdopodobne żebym był w stanie słyszeć. Jednak przez te ćwierć wieku człowiek świadomie czy nie – nie oszczędzał słuchu. A i tak jest nieźle, bo nigdy nie lubiłem głośnej muzyki. Koncerty to zazwyczaj była dla mnie katorga. Zwłaszcza jak były nagłaśniane przez “specjalistów” super hiper lokalnych “akustyków”, woźnych i nie wiadomo kogo jeszcze…

    • EDIT: Odpocząłem trochę ucho i sprawdziłem raz jeszcze 19kHz – słyszę bardzo dobrze, 20kHz słyszałem tylko bardzo krótki urywek, ale słyszałem. Więc jednak jest całkiem nieźle 🙂

      Słyszałem, że czyszczenie uszu to niezła korba. Ponoć każdy po przekroczeniu 20 lat powinien sobie to zrobić. Tak się noszę z zamiarem, ale podobno przez pierwsze kilka dni trudno zasnąć, bo słyszy się nawet pierdnięcie kota za oknem 🙂

    • Słyszałem dokładnie to samo, ale nigdy się na “kanałowe” nie zdecydowałem. Boję się, że będę za głośno słyszał własne myśli… 😀

  19. Polecam zainteresowanym zrobienie badań audiometrycznych u laryngologa. Wyniki mogą sugerować potrzebę zwracania większej uwagi na niektóre częstotliwości i uniknąć np. przejaskrawionych miksów.

    @Igor, dzięki wielkie za cykl i w ogóle za prowadzenie zakamarków audio. Dobra robota!

    • Proszę bardzo! Korzystaj, póki się da 🙂 Na pewno warto zrobic badania, bez dwóch zdań.

  20. świetny temat na podsumowanie! trzeba dbać o swoje narzedzia 😉 dziękuję za cały cykl, świetna lektura na zimowe wieczory. pozdrowionka!

  21. Remaztered

    Na wstepie gratuluje zamkniecia cyklu swietnych artykulow !!! Mozna je wydac jako harlequin’y realizacji 😀 (wybaczcie pozna pora).

    Co do zepsutego sluchu i naduzywania alkoholu prowadzacego do znieczulenia. Kilka lat temu bylem na pikniku jednego z duzych koncernow. Open bar na tamte czasy byl czyms nie samowitym. No to sobie czlowiek nie zalowal. Po kilku godzinach tancowal przy prawej stronie sceny pod glosnikami a raczej cetralnie przed nimi w odleglosci 3m. Trwalo to jakies 20 min. Do tej pory nieodwracalny ubytek w prawym uchu kolo -4dB polkowo od 9kHz, przez co rowniez zaburzona zostala rownowaga przy sluchaniu panoramy.
    Takie glupoty sie robilo… 🙄
    Czasem az chce podejsc do czlowieka w metrze ktory siedzi 5m odemnnie a mimo to slysze z jego pchelek hihaty, snare i sybilanty i odradzic mu taka praktyke. Coz, chyba sie starzeje.

    Polecam ciekawy film, nalezy obejzec wg mnie z przymruzeniem oka, ktory pokazuje historie DJ’a tracacego komplenie sluch.

    http://www.youtube.com/watch?v=g5K6pIez5P4

    Jeszcze raz dziekuje za swietny cykl.

    Pozdrawiam all!

    • Dzięki za dobre słowo! Już sie skontaktowałem z wydawcą – będziemy wydawać realizatorskie porno 😀 Harlequiny są dla bab 🙂

  22. No właśnie Igor, zdradź o co chodzi z tym “najgłośniejszym możliwym dźwiękiem!” powietrze w szczycie amplitudy fali jest tak sprężone, że już bardziej się nie da?

    A ponadto – polecam stoppery (szczególnie te elastyczne) na koncerty, próby i inne głośne wydarzenia – moja przyjaciółka mówi, że jej to nie robi różnicy, ale ja wyraźniej słyszę jak mi basy nie zatykają uszu i nie wyciskają grymasu na twarzy. Zresztą ta dziewczyna podobno może zasnąć oparta o głośnik 😉

    Wielkie dzięki za cykl (i za całą stronę!)
    Pozdrowionko 😉

    • Proszę uprzejmie! Podobno jest granica, powyżej której nie da się go już sprężyć na dłuższą chwilę. Ale impulsy (fronty ciśnieniowe) są nieokiełznane, choć w rzeczywistości niesłyszalne – tak to rozumiem, ale ekspertem nie jestem i mogę się totalnie mylić.

  23. Na obecną chwilę pozostaje mi bardzo Ci podziękować za podzielenie się z nami wiedzą i spostrzeżeniami. Jak sądzę w tym temacie masz dużo więcej do zaoferowania…

  24. BDB cykl. Wiele rzeczy które tutaj podałeś tylko potwierdziły moje słuszne (jak sie okazało) przemyślenia na temat realizacji, więc bardzo Ci dziękuje.
    Podałeś nam wszystko, co trzeba wiedzieć i pozostaje tylko siąść na dupie i zacząć robić :))
    Jedyne czego mnie brakuje to wątek edukacji w kierunku realizacji, dźwięku itp. Bardzo się boję, bo jedni mówią że FIZYKA jest NIEZBĘDNA, drudzy zaś mówią że na Fizyce omawia się na temat dźwięku tylko 0.5% Ty napisałeś że realizacja to dziedzina kontekstualna co mnie pocieszyło, bo nie wydaje mi się że trzeba studiować pilnie wszystkie działy Fizyki aby być dobrym realizatorem.
    Inną sprawą jest wybór hmm…uczelni, szkół, szkoleń które mogłby pomóc w wyborze, mogłby podszkolić…tego jest mnóstwo i nie wiadomo co jest właściwe.

    Pozdrawiam.

    • remaztered

      Hej.

      Temat kursow byl juz ruszany i sa dwie pozycje:
      1. Instytut SWAM
      2. Warsaw mixdown suite

      Trzeba miec troche grosza…

    • Ło. Myślałem o czymś bardziej za granicą, bo jestem na IB tylko przedmioty mam takie:

      – Geography HL
      – History HL
      – English HL
      – Polish SL
      – Math Studies
      – Biology SL
      – French

      I nie wiem jak oni na to patrzą teraz (tzn. z punktami wiem jak to jest ale chodzi o przedmioty)

    • O ile mi wiadomo, te kursy, o których mówi ‘remaztered’ nie wymagają jakichś punktów czy wcześniejszych kwalifikacji. To są zupełnie niezależne kursy i nie potrzebujesz mieć konkretnych przedmiotów pozaliczanych, żeby się na nie móc zapisać. A ofertę mają naprawdę dobrą. Podobnie jest za granicą – zwykle nieistotne jest to, czego uczyłeś się w szkole, jeśli chcesz iść po prostu na kurs realizacji. Poza tym, “za granicą” to trochę mgliste pojęcie – jesteś w USA, Chinach, UK, Nowej Zelandii czy w Sudanie? 🙂

    • Śpieszę z wyjaśnieniami. Program IB realizuje w Polsce, Śląsk. Ogólnie zamysł jest taki, aby można było studiować za granicą bez FCE i tych innych certyfikatów. Odgórnie jest ustalone, że uczelnie na calym świecie przyjmują tę maturę. Nie ukrywam, że zastanawiałem sie nad US i GB. Jednak w US dodatkowo trzeba pisać SAT (Historia USA) GB zaś zdaję się bardzo dobrze traktować środowisko muzyki House (Pete Tong – BBC, Carl Cox, Ministry Of Sound, Defected Recordings, Shapeshifters) i powiązane jest niejako z Ibizą :))
      Głównie tym sie kieruję i to jest mój cel, aby studiować realizację (lub pochodne) i być blisko kultury House. Ponadto u nas w szkole strasznie naciskają aby studiować na Wyspach (UCAS) ale jeżeli ktoś mi powie i będzie to potwierdzone, że lepiej można się nauczyć techniki w np. Niemczech to wiadomym jest, że byłbym zainteresowany studiami tam.
      W zakładce O Mnie napisałeś, że jesteś absolwentem uczelni w Dublinie, więc miałem nadzieję że conieco mi pomożesz, bo czasu mam coraz mniej 🙂

    • Ktoś musiałby studiować zarówno w Niemczech, jak i na Wyspach, żeby móc stwierdzić, gdzie go lepiej czy więcej nauczyli, więc ostrożnie z takim konfrontowaniem opinii. Ja Ci mogę powiedzieć, że w Dublinie mi się świetnie studiowało, ale nie oznacza to, że w Londynie czy Massachusetts nie jest równie dobrze czy lepiej.

    • Czyli jestem w dupie haha. No nic, będe szukał. A co do tego konfrontowania opinii to faktycznie, masz rację 🙂

      Pozdrawiam.

  25. Tak trochę od strony medycznej. Choć dla niektórych może wydawać się, to oczywiste. Uważać na mydło, szampon i inne wynalazki chemiczne. Nikogo nie nakłaniam do niemycia uszu, ale zbyt częste zabiegi higieniczne są niebezpieczne. Tak samo bezpośrednio po kąpieli wyjście na zawnątrz, lub jazda z otwartymi szybami w samochodzie. – Opinia mojego laryngologa. ( Przez dwa miechy chodziłem z opuchniętym prawym uchem ).

    • Zgadzam się. Ja staram się odczekać przynajmniej godzinę, dwie po kąpieli zanim wyjdę na zewnątrz. Nawet mikroskopijna kropla wody w uchu w połączeniu z wiatrem czy zimnym powietrzem może nam sporo zaszkodzić.

  26. rufinmusic

    Jeszcze wracając do tematu miksowania na słuchawkach, czy monitorach. Niestety w tej chwili nie stać mnie na monitory i wszystkie miksy robię właśnie w słuchawkach 😉
    W związku z tym mam do wszystkich prośbę o wysłuchanie kilku moich kawałków w słuchawkach i na głośnikach i porównanie. Nigdy nie słyszałem ich na pożądnych głośnikach 😳 Czy jest bardzo odczuwalna różnica? Aby posłuchać kliknij w mój nick. Będę wdzięczny za uwagi, ale proszę wziąć pod uwagę, że jestem amatorem 😆
    P.S.
    Ja również preferuję słuchanie muzyki w słuchawkach z zamkniętymi oczami 🙂

    • rufinmusic

      Hej, jest aż tak źle, że nikt się nie chce wypowiadać? 😯

    • Oj tam, chyba nie jest aż tak źle, spokojnie 🙂 Ja się nie wypowiadam, bo jakiś czas temu chyba w mailu przedyskutowaliśmy sprawę. Pozdrawiam i twórz dalej!

  27. Igor, dzięki za cały cykl – rewelacja i pełny profesjonalizm. Po zapoznaniu się z całością wiem już, że raczej “w pracy” będę koncentrował się na kompozycji, aranżacji i jak najlepszym wbiciu śladu. Resztę zostawię fachowcom 😛
    Dziękuję również komentatorom – sporo ciekawych informacji się tam znalazło ❗

    • Komentatorów nie doceniać nie wolno! Ja również im dziękuję!

  28. Dużo lektury i wskazówek. Można się dużo nauczyć.

  29. Taaaak 💡 A może byś (Drogi Igorku) coś wymyślił i zaprosił paru “wiernych” z forum gdzieś do studia na małe “opowieści” z dziedziny nagrywania i takich tam. Nawet za jakąś skromną opłatą 😉 . Ja bym się pisał 😛

    • Bardzo chętnie, ale obawiam się, że dzielący nas dystans może być dla niektórych sporym utrudnieniem… 😉

    • Coś kiedyś będzie :D. Może jak ktoś się dorobi ciekawego studia to przeprowadzimy eksperymenty alkoholowe na kompresorze :D.

    • kompressor jest w AA nie nakłaniajcie go do picia bo nic z chłopaka nie będzie a tak może wyjdzie na ludzi 🙂 pozatym więcej dla nas 😀

    • rufinmusic

      “eksperymenty alkoholowe na kompresorze” – jak to sobie wyobrażasz ❓ 🙄

    • Wzór ogólny alkoholi wygląda tak: C(n)-H(2n+1)-OH.
      zatem na kompresor należy podać ton, bądź dźwięk C i H. Zależności pomiędzy nimi to n do 2n. Możemy zinterpretować to następująco:

      a) n to oktawa, a więc jeśli mamy C1 to gramy H3, mamy C2, gramy H5, etc.
      b) jako n możemy też określić głębokość modulacji, bądź jej częstotliwość w stosunku C do H jak w podpunkcie powyzej 😎

      I na koniec OH to zsumowane z naszymi C i H overheady nagrane kiedyś tam przez podchmielonego perkusistę muzyka trunkiem – oczywiście najlepiej dobrej jakośći.

  30. czasami warto sobie zadać trud,wiedząc, że coś w szarych komórkach może zostać, co zaprocentuje

  31. D-J-Oborze

    Hej. Mój Stwórco ! Wyszło mi na tym teście 21khz a nie jestem już taki młody .Albo ja naprawdę nie istnieje , albo to jakiś kit z tym badaniem.
    A … i jeszcze jedno .Nie mogę zasnąć , jeśli nie przeczytam nowego wpisu na Twoim blogu – się kurna przyzwyczaiłem.Zlituj się Tatusiu , chociaż parę słów. 😥

  32. Dzieki Igorze za cykl artykułów, które utrwaliły mnie w przekonaniu, ze jednak ”postepuje właściwie” mksując kawałki, wiele rad/podpowiedzi które nam przedstawiłes wykonywałem niejako automatycznie, nie zastanawiajac sie nad tym bo… ”przeciez to jest normalne i nie ma nad czym sie zastanawiac”. Dobrze jednak stało sie, ze predstawiłes duzo podstaw, bo bez tego niema poprostu dobrego miksowania i bede powtarzał to zawsze. Nie znając podstaw niemozna nawet konkretnie przedstawic swojego przykładowego problemu (np. na forum) juz nie mówiac o zrozumieniu odpowiedzi albo luznej konwersacji na jakis temat zwiazany z miksowaniem.
    Jeszcze raz dzieki za ten cykl – miejmy nadzieje, ze dzieki niemu bedziemy mieli na forach ”dzwiekowych” lub innych podobnych miejscach pytania… na które szczerze bedziemy chcieli odpowiadać 😉 a ogólnie poziom miksów ”domowych” wzrośnie.
    Pozdrawiam.

  33. Nie wiem o co chodzi w tym tescie na sluch ale nie slyszalem tylko ostatniej czestotliwosci. Tej dla niemowlakow i psow (moze powinienem zaczac szczekac…), a nie jestem juz dzieckiem od dawna.
    Co prawda mialem glosnosc ustawiona dosc wysoko ale to chyba nadal jest w zakresie dobrego sluchu. A dziwi mnie to gdyz na ogol, grywalem blisko gitary i zawsze mialem ja w uchu. Dziwne.

  34. Z utratą słuchu jest jeszcze pewien niuans o którym niewiele ludzi wie. Słuch tracimy od dołu a nie od góry jakby się mogło niektórym wydawać. Przestajemy słyszeć dźwięki najcichsze, a te głośne słyszymy tak jak słyszeliśmy.

  35. Dziękuję!
    Nieustająco jestem pełen podziwu. Co teraz??

    • Teraz będzie to samo tylko po hebrajsku 😉
      A tak serio, tematów do poruszenia jest jeszcze sporo, spokojna głowa.

  36. rufinmusic

    Igorze, jest szansa, że odpowiesz na maila? 🙄

    • Odpowiem, cierpliwości. Jestem w trakcie przeprowadzki do nowej chaty.

  37. Drogi Igorze!
    Chciałbym, serdecznie, podziękować za Twoją pracę i dzielenie się wiedzą, przedefiniowałeś, odwróciłeś o 180 stopni mój mix (dosłownie bo prawie wszystko robiłem na odwrót :mrgreen: ) Kontynuując grad komplementów, to pierwsza publikacja w języku polskim, która pozytywnie wpłynęła na moją muzykę, łącznie z baardzo popularną gazetą, która chyba próbuje wyszkolić stado O-Borzów, podając “gotowe” rozwiązania.
    Żeby jednak nie było za słodko, zauważyłem pewien mankament… Kurde, wiesz ilu asów wykształciłeś? Przecież człowiek nie podoła z tą konkurencją… :mrgreen: NUMER 1 w Polsce, Pozdrawiam!

    • Dzięki za te słowa! Mam nadzieję, że miksy będą Ci wychodzić coraz lepsze. A konkurencja jest zdrowym aspektem silnego rynku i wspomaga generowanie lepszych produktów, więc dla mnie to żaden mankament 🙂

    • Jeszcze mi się taka mała historia przypomniała, bo trochę nie “po polsku” napisałem co tej “gazety”. Odwiedziłem mojego znajomego, który postąpił dokładnie wg. instrukcji miksu, mocno zawiedziony mówi: Kurde, lipa te porady, zrobiłem wszystko jak w instrukcji :mrgreen: i to wcale nie brzmi lepiej, chyba nawet gorzej… Ja zaś: No, u mnie to samo… :mrgreen: Największy plus dla Ciebie za podanie luźnych granic, nie schematów. Dodatkowo, na blogu powinieneś dopisać, że nie bierzesz odpowiedzialności, za tych którzy czytają wybiórczo, ja rok temu poznałem się tak z zakamarkami i było O-Borze… :mrgreen:

      I słowo na niedziele 🙂 Wiem, że 30 dni wpisów musiało być męczące, ale jakbyś w wolnej chwili (w przyszłości), zrobił krótki cykl, ukierunkowany na poszczególne, gatunki muzyczne, podstawy np. dla muzyki gitarowej rock, punk, potem np. artykuł o rapie, czy nawet muzyki klubowej. Chodzi mi oczywiście o luźne podpowiedzi, kogoś kto z nie jednego DAW, chleby jadał :mrgreen:

    • Chyba nie bardzo rozumiem, co konkretnie mialoby sie w takim cyklu o gatunkach muzycznych znalezc. Poza tym, wydaje mi sie, ze jak ktos sie w danym stylu muzycznym obraca, to doskonale wie, co ten styl charateryzuje. Sorry, ale chyba nie lapie tej Twojej koncepcji 😕

    • Chodzi mi o standardy, np. czego unikać w danym gatunku, tak jak pisałeś o “wojnie głośności” która w popie czy rapie może mieć miejsce, a zabiła by jazz. Wiem, że to kwestia wyczucia, ale myślałem, że są jakieś święte zasady które łamie się rzadko w ramach nietypowego kontekstu :mrgreen: Jeśli dalej wyrażam się nie jasno, to kończę z życzeniami 🙄

    • Teraz Cie rozumiem. Pomysle nad tym, ale nic nie obiecuje 🙂

    • Wiesz, ogólnie to trafiłem do zakamarków, bo nie do końca, podobały mi się efekty, pracy zawodowych “mikserów” nad moim materiałem, a na takich pierwszo-ligowych w danym gatunku, brakowało kasy, a że miałem na szczęście, jakąś wyobraźnie przestronno- muzyczną, postanowiłem zrobić swoją płytę na pół-profesjonalnie-samodzielnie :mrgreen: Zaczęło mi się to tak podobać, że siedzę w pracy i analizuję sobie mix i zadręczam biednego informatyka siedzącego biurko obok, uwagami na temat komercyjnych utworów :mrgreen: Obudził się we mnie głód wiedzy, szperam już w jakiś publikacjach naukowych na temat dźwięku i kombinować w gatunkach które są mi obce i przypadkowe, z tąd też ten pomysł :mrgreen:

  38. Zrobilem sobie ten test wreszcie…
    Na sluchawkach akg k-44 i zintegrowanej karcie w sony vaio nie słysze juz 19khz, mam 29 lat, nigdy nie słuchałem ”spokojnie i cicho” muzyki wiec chyba nie jest zle 😉 Ciekawe ile mi wyjdzie na generatorze sinusa i przetwornikach interfejsu audio… trzeba bedzie to sprawdzic bo moze jest jeszcze lepiej 😉

  39. No, to tego… Wróciłem :mrgreen: 14 dni w plecy, więc trzeba było nadrobić 🙂 Bardzo fajnie to wyszło. Dyskusje prowadzone pod artykułami dają nadzieję na rozwój tej sceny w dobrym kierunku. Z optymizmem patrzę w przyszłość.

    Dzięki, za to jak się produkujesz. Na prawdę należy Ci się duże piwo :mrgreen:

  40. TRANE Music

    Wielogodzinne miksowanie na słuchawkach, zwłaszcza w nocy to zgroza. Unikam tego jak tylko mogę. Gdy po takiej upojniej nocy opdpalę coś
    z głośników to raz ze jest ciszej, a dwa to że prawie nie odczuwam
    bassu. Na to najlepiej pomaga sen. Powiem wam nawet, że nieodpowienia
    akustyka pomieszczenia też może wykończyć, gdy miksuje się po 8 h
    dziennie. Ja sobie z góry, na początku mojej przygody z produkcją
    ustaliłem umowne wartości głośności na odtwarzaczu i aplitunerze.
    Dzięki temu wiem kiedy słyszę gorzej, kiedy coś jest nie tak i kiedy
    mam odpocząć.

    • Słuszne uwagi, TRANE. Nocą się w ogóle inaczej funkcjonuje, a świat wydaje się piękniejszy niż jest w rzeczywistości 🙂

  41. Właśnie wybieram się w przyszłym tyg na koncert HIM, na którym spodziewam się sporej ilości decybeli. Zamówiłem sobie stopery zapobiegawczo, chociaż czuje że po tym koncercie ich nie odnajdę. Ehhh.

  42. A znacie taką sytuację gdy człowiek się skupia na ustawieniu poziomów i przypadkiem wciśnie Ctrl + shift ? (PC) poczym gdy chcemy wpisać wartość np -6 db wpisana zostaje +6 ? Skupieni odtwarzamy miks jeszcze raz po czym wchodzi taka niespodziewana bomba 🙂

  43. Jako jedyny zwracam się chyba tutaj z takim problemem, aczkolwiek warto spytać, może ktoś ma/miał podobnie.

    A co, jeśli jedno ucho jest słabsze od drugiego? Wyraźnie słyszę to na słuchawkach (U mnie LEWE lepsze od PRAWEGO) Wiecie coś na temat tego rodzaju ubytków, czy da się coś z tym zrobić, czy jest to jakaś wada genetyczna (tak gdzieś wyczytałem)?

Zostaw komentarz