Jak Zostać Lepszym Realizatorem Dźwięku – Dzień 29 (Praktyka)

Wczoraj obiecałem, że podzielę się dwiema, najważniejszymi moim zdaniem radami, które uczynią Was jeszcze lepszymi realizatorami dźwięku. Przyszedł więc czas na przedstawienie pierwszej z nich, co niniejszym czynię. Dla niektórych może się to okazać oczywiste, dla innych wydać się może banalne, ale każdy z Was musi przyznać, że jest to klucz do osiągania dobrych rezultatów, bez względu na posiadany sprzęt czy przyswojoną już wiedzę.

Dzień 29 – Praktykuj poznane techniki, weryfikuj ich przydatność w danym kontekście i trenuj jak najwięcej.

Praktyka jest kluczem do sukcesu, nie tylko w tej dziedzinie. Możemy godzinami czytać artykuły, oglądać filmy, zadawać pytania, rozmawiać z innymi realizatorami czy nawet zapisać się na kursy lub pójść na studia w tym kierunku. Niestety żadne z tych rozwiązań nie będzie w pełni wystarczające. Każda teoria, którą poznamy, technika, o której przeczytamy czy trik, który podpatrzymy u kogoś innego, nie są nic warte, dopóki nie przepuścimy ich przez własne ręce i nie zbadamy od kuchni, w jaki sposób oddziałują na naszą pracę.

Nie jeden raz pisałem i mówiłem o tym, że dany sposób czy podejście jest dobre w odpowiedniej sytuacji. To kontekst najczęściej dyktuje, którą drogą podążymy. I tyczyć się to będzie każdego etapu produkcji:

    • Zabiegi aranżacyjne – w zależności od gatunku muzycznego, wizji utworu, charakteru piosenki czy samego przekazu lirycznego – już na samym początku powstawania utworu musimy trenować swoją wiedzę z tego zakresu i upewniać się, czy w danym kontekście sprawdzi się przykładowo taka, a nie inna struktura utworu, czy dobór takich, a nie innych instrumentów będzie miał sens, itp. Tu bardzo ważne okaże się osłuchanie z muzyką i odwaga do podejmowania decyzji. Również niewielkie eksperymenty mogą się tu świetnie sprawdzić. Nie mówię tu o ponownym wynalezieniu koła, ale o chęci do odkrywania nowego i znajdywania dla tego zastosowania. Reguły można łamać, o ile się je zna. Dzięki takiemu podejściu powstał szereg wspaniałych utworów czy nawet nowych gatunków muzycznych. Znając prawidła aranżacji możemy wprowadzać wariacje, które nie raz decydują o dodatkowej wartości estetycznej konkretnego utworu czy nawet całej płyty.
    • Podczas nagrań poddajemy próbie całą naszą wiedzę z zakresu funkcjonowania sprzętu, przepływu sygnału, adaptacji akustycznej, umiejętności interpersonalnych, brzmień, współbrzmień, charakteru instrumentu, barw gatunkowych, etc. Możecie mieć historię muzyki w małym palcu, możecie znać model transformatora czy lampy użytych w danym preampie, ale na nic się to zda, jeżeli nie wiecie, w jakim kontekście i kiedy ich użycie będzie miało sens. Takiej wprawy i pewności nabierzecie wyłącznie podczas tygodni, miesięcy i lat pracy. Nie raz popełnicie błąd czy podejmiecie nieodpowiednią decyzję, ale to też Was czegoś nauczy i zbliży do wyrobienia sobie doświadczenia, co z kolei doprowadzi do szybkiego odnajdywania się w sytuacjach podbramkowych. A takie w studiu zdarzają się bez przerwy. Zawsze trzeba zakładać, że coś może pójść źle i trzeba umieć na to zareagować.
    • Etap miksowania jest tak samo fascynujący jak niebezpieczny. Możemy zrobić świetny miks, ale możemy też zepsuć cały charakter nagranych śladów. Im więcej miksów zrobicie, tym bardziej utwierdzicie się w przekonaniu, że tu naprawdę nie ma reguł i prawideł. Coś, co wczoraj ‘gadało’ jak trzeba, w dzisiejszym utworze po prostu się nie sprawdza. I nie jest to bynajmniej nasza wina czy wina użytej wtyczki. Warto mieć to zawsze na uwadze, żeby nie zniechęcać się po nieudanych próbach, a szukać innego sposobu, którym dotrzemy do celu. Ja mam taki sposób, że jeśli już zakupię jakieś nowe urządzenie czy wtyczkę, to poddaję ją wielu próbom, żeby mieć obraz tego, jak może zachować się na danym instrumencie czy grupie instrumentów. Z takich testów staram się jak najwięcej zapamiętać, a nawet robić notatki i do nich później sięgać. Nawet jeśliby mnie dziś zawiodły, to tym bardziej się utwierdzę, że zawiłość tego urządzenia mnie póki co przerasta i za szybko wystawiłem mu recenzję, bo może ono zdziałać więcej niż mi się początkowo wydawało. I też się ciągle czegoś uczę. Nie wiedziałbym o takim czy innym zastosowaniu, gdybym tego nie wypróbował, prawda?

Możemy znać sto sposobów na obróbkę wokalu, drugie tyle na budowanie głębi, a i tak, dopóki ich nie wypróbujemy, nasza wiedza jest niewiele warta. Pamiętajcie, że liczy się przede wszystkim to, co rozumiecie i umiecie zrobić, a nie to, co o danym procesie wiecie w teorii. A do tego wszystkiego dochodzą jeszcze zawiłości ludzkiego słuchu, który potrafi inaczej reagować w zależności od pory dnia czy tego, co zjedliśmy na śniadanie. Dlatego weryfikujcie wszystkie swoje decyzje i nie zakładajcie, że coś się na pewno sprawdzi, bo wczoraj tak było. I musicie przestać zadawać pytania o to, jak najlepiej obrobić wokal czy jakiej wtyczki użyć, żeby jakiś tam instrument brzmiał lepiej. To są pytania, na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi.

Tu kilka słów do DJ-a-O-Borze, który ma skłonność do pisania takich mniej więcej rzeczy:

Ja zawsze na wokal zapinam EQ i podbijam 3,5kHz o 3dB, potem kompresuję z Ratio 4:1 i szybkim atakiem, a potem wysyłam 20% sygnału do pogłosu typu Plate o długości 2s.

Jest to oczywiście stek bzdur i słowa, które nie mają żadnej wartości. Mimo, że mogą w jednym na sto kawałków się przypadkowo sprawdzić, ale biedny DJ-u… Mówisz to tak, jakbyś robił tak zawsze, nawet bez przesłuchania ścieżki.

    • Co jeśli dostaniesz nagrany wokal innym mikrofonem, w innych warunkach, przez innego wokalistę, do zupełnie innego kawałka, itd. Przecież to jest jawne strzelanie na ślepo. Wystarczy, że wokal będzie nagrany innym mikrofonem, innego dnia czy w innym pomieszczeniu – Twoja technika jest już do bani.
    • A co jeśli ten mikrofon ma podkreśloną górę – nadal będziesz na ślepo podbijał 3,5kHz? Nie lepiej najpierw posłuchać, z czym masz do czynienia i pokręcić potencjometrami, żeby uzyskać dobre brzmienie w tej właśnie sytuacji?
    • Co jeśli wokalista, który nagrywał, ma świetną technikę mikrofonową i wcale nie potrzebuje, żeby redukować mu dynamikę miażdżąc sygnał kompresorem z „Twoimi” ustawieniami? Może w ogóle nie potrzebuje kompresji?
    • Co jeśli pracujesz nad wokalem do szybkiego i energicznego kawałka? Też puścisz go na dwusekundowy Plate? Nie sądzisz, że ogon tak długiego pogłosu zamuli i zamaskuje Ci resztę miksu?

Tak mógłbym wymieniać w nieskończoność, bo niejeden O-Borze ma takie podejście do sprawy: „Ja robię zawsze tak –  … (tu sobie wpiszcie, co chcecie)”. Jak tak można? Jak można z góry przewidzieć, co trzeba będzie zrobić na danej ścieżce? Skąd O-Borze wiedzieć może, z jakim sygnałem będzie się bić na noże?

Ale jest nadzieja. Nieraz się mnie młodzik pytał, co może jeszcze dodać, żeby poprawić „jakość” wokalu, bo te ustawienia, co stosuje to mu się nie podobają. Po pierwsze, nie chodzi tu o dodawanie, bo to rzadko jest rozwiązanie. Najpierw, trzeba słuchać, co zaaplikowane już procesy robią z sygnałem i dobierać ustawienia, które w danym kontekście pasują. Jak zrobisz tak powiedzmy z EQ i kompresją czy ewentualnie jeszcze jakimś pogłosem, to nie będziesz musiał już żadnych automagicznych wtyczek dodawać (no chyba, że akurat interesuje Cię jakiś kosmiczny efekt Pana Kleksa w kosmosie). Słuchaj, co dzieje się z sygnałem i na bieżąco weryfikuj, a nie zapinasz na ślepo presety! Tak długo, jak O-Borze tego nie pojmie, ja i inni będziemy ubolewać nad stanem jego umysłu, a fora będą zalewane „złotymi radami” od innych O-Borzów, którzy się będą wykłócać argumentami typu: „Nie, właśnie że na 4,2kHz należy podbijać wokal, a nie na 2,7kHz”. Że już nie wspomnę o tych “pięknych” tutorialach na Youtube, w których fachowcy pokazują, jak zrobić “mastering wokalu” w C.E.P., co już jest totalną obrazą ludzkiej inteligencji i powoduje wyrabianie bardzo złych nawyków u młodych i najbardziej podatnych. Normalnie ręce (i nie tylko) opadają…

Drogi O-Borze,
Jeśli chcesz cokolwiek pojąć z tej dziedziny, nauczyć się, zrozumieć i stosować w praktyce, to porzuć sen o idealnych ustawieniach i najlepszych mikrofonach czy interfejsach i zabierz się do roboty. Przestań czytać głupoty, które często są wypisywane są na „Twoich” forach, przestudiuj instrukcję obsługi, zaznajom się z tym, do czego służą poszczególne wtyczki i sam zacznij kręcić gałkami, a nie liczysz na znalezienie gotowego (najlepszego) ustawienia. Ono nie istnieje! Nie pytaj się o nie innych ludzi, bo jak Ci podadzą konkretne numerki, to znaczy, że sami nie mają o tym pojęcia. Nie trać czasu na puste dyskusje i praktykuj jak najwięcej.

Podsumowanie

Na koniec mała antyreklama połączona z dobrą radą. Ja naprawdę sobie bardzo cenię, że odwiedzacie Zakamarki, czytacie moje wypociny, dyskutujemy w komentarzach czy mailach, a nawet kupujecie moje kursy video. Cieszy mnie to, bo wiem, że wielu z Was otworzyły się oczy na sprawy, o których nie mieliście wcześniej pojęcia. Taki był i jest najważniejszy zamysł całej tej strony i zawsze staram się w prosty i jasny sposób opisać jakiś aspekt, sytuację, technikę czy metodę – mimo iż nie każdemu może się mój rzekomo szyderzczy ton podobać. Ale pamiętajcie o tym, że dopóki nie zastosujecie ich w praktyce, nie poddacie kilku próbom i nie zweryfikujecie ich w konkretnych sytuacjach, to stracicie czas na czytaniu i miejsce w mózgu na niepotrzebne informacje.

To, co zwykle piszę, będzie miało wartość dopiero wtedy, gdy zostanie przepuszczone przez Wasze ręce, więc moja rada jest taka, żebyście przestali namiętnie czytać tego bloga i zabrali się do pracy. Weźcie sobie jedną czy dwie techniki, które poznaliście (jakiekolwiek) i pobawcie się z nimi przez kilka godzin. Potem następne i następne. Nauczycie się o wiele więcej niż czytając kolejny artykuł, nie tylko u mnie.

Zluzujcie z odwiedzaniem for i dyskutowaniem o przewadze formatu AU nad VST czy inną abstrakcją, odpalcie DAW i zobaczcie czy potraficie sprawić, żeby bas ze stopą urywały łeb. Tu powinna być Wasza uwaga skupiona. Nie zrozumcie mnie źle, bardzo jestem rad z tego, że tu wszyscy jesteście i razem poznajemy meandry realizacji, ale moja misja polega przede wszystkim na tym, żebyście wynieśli z tej strony jak najwięcej praktycznych informacji, które poprawią Wasze zdolności, pomogą w nabraniu wprawy i doświadczenia i uczynią Was jeszcze lepszymi realizatorami, a nie tylko czytelnikami – bo w tym jesteście już naprawdę świetni! 🙂

Zostawić komentarz ?

24 Komentarze.

  1. Bardzo się ciesze, że poruszyłeś ten istotny fakt!
    Od siebie moge dodać tylko tyle: “Trening czyni mistrza!” 🙂

    Teoria na nic sie zda jeśli sie jej nie praktykuje, bo można dużo wiedzieć, ale też nic z tego nie mieć 😀

    • Dokładnie tak.

    • A swoją drogą to często słysze czy też czytam teksty początkujacych, którzy pewnie nawet nie wiedzą co to jest DAW, mimo iż na nim pracują, że po okresie miesiąca od startu z załamaniem rezygnują z produkcji bo krytyka lub coś nie wychodzi.. Wtedy ręce opadają..

    • No wiesz, nie każdy ma do tego predyspozycje. Poza tym, nie jest to łatwe, więc obserwujemy naturalną selekcję.

  2. Zgadzam się z Tobą. Tylko nie możliwe jest po tak krótkim okresie czasu, poznanie własnych umiejetności. Mimo, iż na początku każdy ma z tym problem to nie znaczy, że nikt sie nie nadaje 😛

    • Jasne. Ale to też dowód, że nie jest to branża dla kogoś, kto ma słomiany zapał.

  3. remaztered

    Podsumowanie brzmi w tonie pozegnalnym… Mam nadzieje ze moje dzisiejsze sniadanie wplynelo na jego mylny odbior 🙂

    • Musisz być w takim razie ostrożny z tym, co jesz na śniadanie.

  4. http://www.youtube.com/watch?v=TPSQ7iy5SH0
    Myślałem, że padnę, jak to oglądałem. Nie wierzyłem twoim słowom, że istnieją takie filmiki, mówiące o “masteringu” wokali :):) Ale ubaw miełem po pachy 😛 I na dodatek gość w ogóle ani razu nie zaprezentował ścieżki, którą obrabiał :):):)

  5. Witam!

    Czytam Twój blog od 3-4 dni i muszę przyznać że wciągnął mnie niesamowicie!!!
    Mam nadzieję że nigdy nie przestaniesz go aktualizować 😉

    Pozdrawiam!

    • A ja mam nadzieję, że nie przestaniesz go odwiedzać 🙂 Pozdrawiam również.

  6. Igor, długo się nie odzywałem na forum, ala codziennie czytam Twoje artykóły. Usiłuje prawie od miesiąca uzyskać zadawalające wyniki mojej pracy nad jednym utworkiem . Fakt, że jestem amatorem nie pomaga mi przy pracy. Jest dużo do poprawy i to w każdej ścieżce no może poza wokalem, który jest świetny. Napracowałem się, wiele godzin spędziłem przy utworku, chyba na pamięć znam każdy ślad. Wiem, że to tędy droga do sukcesu bo i Ty o tym piszesz. Twoje podpowiedzi przyjmuję jako wędkę na dużą rybę! Trudno zliczyć ile razy odsłuchiwałem zarówno poszczególne ścieżki jak i “gotowy” utworek. Muszę odpuścić na jakiś czas dalsze pracę nad nim, zająć się czymś innym. Pozdrawiam wszystkich.

    • Przerwa na pewno dobrze Ci zrobi, zresetujesz słuch. Powodzenia!

    • Andrzej S.

      Szacunek 😎 myślałem, że to ja świruję siedząc nad kawałkiem dwa tygodnie dzień w dzień;)…myślę, że jeśli siedzisz tak długo i ciągle końca nie widać to lepiej zostawić to i zacząć nagrywać coś innego, albo odłożyć to na jakiś czas. Znam to uczucie kiedy odchodzi się od zmysłów bo ciągle coś nie gra jak powinno 😉 ale równie dobrze możesz siedzieć nad tym jeszcze rok i dalej nie będzie dobrze.

      Jak zwykle w artykule poruszona ważna sprawa – praktykowanie 😉 …mam na to pewną receptę – zamiast zabierać się miesiącami do nagrywania jakiś super zespołów z całym chórem i orkiestrą zwyczajnie wziąć gitarę, zagrać parę akorów, zaśpiewać, nagrać grzechotkę/stopę perkusji/walenie butem w podłogę;D i to miksować. Wydaję mi się, że najłatwiej zaczynać od prostych rzeczy, mało rozbudowanych zamiast dodawać 30 śladów przeszkadzajek i 8 dubli gitary;). Po pierwsze w ten sposób szybciej skończymy i przejdziemy dalej, po drugie możemy się do tego zabrać choćby od zaraz, po trzecie nie będziemy mieli problemów (prawdopodobnie;D) z przeładowaniem sumy czy z separacją instrumentów, po czwarte nauczymy się dokładności (która jest wymagana przy nagrywaniu żywych instrumentów).

    • Bardzo mądre słowa Andrzej. Ja się w podobny, “harcerski” sposób uczyłem pozycjonowania kilku mikrofonów. Ustawiłem w domu pseudo-zestaw perkusyjny (nie pytaj z czego) i dałem kilka bliskich majków i overheady, po czym starałem się wychwycić, jak duże ruchy mikrofonów muszę wykonać, żeby wpływały na poprawę relacji fazowej między OH a bliskimi – istnie odkrywcza zabawa.

  7. Bez wątpienia najcenniejsza uwaga poza tą o dbaniu o słuch 🙂
    Przenosząc to na nieco inne pole: jak się kiedyś uczyłem do sprawdzianu z matematyki z lenistwa tylko przypominając wzory/przekształcenia i zakładając, że to “proste” i “wiem o co chodzi”, to potem na sprawdzianie była kicha, bo nie wiedziałem/nie pamiętałem, czego w danej chwili użyć 🙂 Z kolei jak się przerobiło X prostych zadań na te wzory, to utrwaliły się wzorce postępowania, które potem z łatwością się użyło na sprawdzianie. 🙂

    • I o to mniej więcej chodzi. Jak robisz podobne rzeczy wielokrotnie (niekoniecznie taśmowo i nieświadomie), to zaczynasz rozumieć pewne zależności i ułatwia Ci to podejmowanie decyzji w przyszłości.

Zostaw komentarz