Jak Zostać Lepszym Realizatorem Dźwięku – Dzień 21 (Płaskie Miksy)

Pisałem wczoraj o stosowaniu (lub niestosowaniu) trików i sztuczek w naszych miksach, a dziś chcę opowiedzieć Wam o tym, jak te procesy mogą wpłynąć na jakość miksu i przede wszystkim, na odbiór utworu jako całości przez potencjalnych słuchaczy. Od razu zaznaczę, że wybiegam trochę w przyszłość, ale wydaje mi się, że bez myśli o odleglejszych celach, ciężko jest realizować te bliższe i mniejsze. Dlatego dziś będzie trochę inaczej…

Dzień 21 – Unikaj perfekcyjnie równych i płaskich miksów.

Dlaczego mówię, że będzie inaczej? A to dlatego, że żeby móc zastosować się do dzisiejszej wskazówki, najpierw musicie opanować sztukę zrobienia równego miksu. Co rozumiemy przez to pojęcie?

Właściwie wszystko to, o czym rozmawiamy w kontekście obróbki poszczególnych instrumentów w miksie, dozy efektów czy sposobów manipulowania sumą miksu. Niewątpliwie chcemy, aby:

    • instrumenty wypełniały całe spektrum częstotliwości
    • obraz stereo był poprawny
    • ślady i suma były odpowiednio skompresowane
    • ilość efektów nie przytłaczała
    • wokal siedział ładnie „w pierzynce” innych śladów
    • nic na nas nagle nie „wyskakiwało”, itd.

To wszystko i wiele innych rzeczy charakteryzuje dobry miks i bynajmniej tego nie podważam. Myślę, że można założyć, iż spełnienie powyższych wytycznych stanowi o ok. 90% wartości danego miksu. Jak dotrzecie w to miejsce, to będzie to bez wątpienia powód do świętowania.

Problem się oczywiście pojawia (a jakby inaczej…), kiedy chcemy wykrzesać te ostatnie punkty procentowe i uczynić miks jeszcze lepszym. To, za co w tej chwili pijecie toast, nazywa się miksem statycznym – wszystko siedzi w miejscu i gra, jak należy. Ale taki miks zazwyczaj jest nudny – płaski, równiutki i po prostu ‘grzeczny’. Nasze zadanie powinno polegać na tym, aby dodać trochę pazura, charakteru, wyjątkowości, niecodzienności czy nutki przygody, jak kto woli.

Jak to osiągnąć?

    • Zazwyczaj przez automatykę poziomów (zapisywanie ruchów suwaka). Ale nie tylko…
    • Czasem można bowiem zluzować z kompresją wokalu i pozwolić mu trochę bardziej poszaleć w zakresie dynamiki – odzyskamy wtedy więcej oryginalnego charakteru wykonania (o ile oczywiście jest on wart uwydatnienia).
    • Możemy również gdzie-niegdzie dodać jakiegoś subtelnego i bardzo krótkiego efektu (np. automatyzując wysyłkę w konkretnym miejscu).
    • Mało tego, możemy lekko zautomatyzować poziom całego miksu w poszczególnych sekcjach (suwak Master Fader możemy tak zaprogramować, aby zmieniał swe położenie w zależności od sekcji utworu, np. refren 1dB głośniej niż zwrotka, etc.). Odzyskamy trochę świeżości i życia, miks odetchnie i stanie się naturalniejszy.
    • Zupełnie inne podejście, to świadome puszczenie płazem pewnych niedociągnięć. W miksach, które są dalekie od bycia „równymi”, często można zaobserwować miejsca, w których delikatnie słychać przesterowanie (np. dość często przejścia na bębnach czy mocno rozkręcone gitary), ale nie tylko. Są też miksy, w których w ogóle zaniechano „przyjęte” normy panoramowania (od The Beatles po Johna Frusicante).

W swojej krótkiej podróży muzycznej zauważyłem, że bardziej od „poprawnych” miksów kręcą mnie miksy z charakterem. Owszem, lubię, jak coś dobrze gada, jest kop, punch, agresywne bębny, spójny bas, rozchełstane gitary i równy, saturujący do granic wokal a’la John Mayer na płycie Battle Studies, ale…

Wszystko jest kwestią sytuacji, bo czasem nic nie jest w stanie przebić prostego i skromnego miksu, bez fajerwerków, który sprawia wrażenie, że słuchacz niemal siedzi w tym samym pokoju, co grający utwór. Jest to oczywiście złudzenie – ale na mnie działa elektryzująco. Nie musicie oczywiście się aż takim ekstremum sugerować, bo to moje prywatne skrzywienie. Wiedzcie tylko, że każdy, nawet najbardziej odjechany miks, może mieć swoje miejsce w kontekście gatunku czy utworu. Żeby nie być gołosłownym i zaprezentować, o jakim rodzaju miksu mówię, zapoznajcie się z TYM UTWOREM. Czasem można odnieść wrażenie, że po 2:00 min zapomniano w ogóle o kompresji wokalu, bo poziomy są po prostu wszędzie. Ale jakiego to dodaje smaku… Że o panoramie już nie wspomnę. Z resztą, cała płyta Curtains jest tak sprytnie wyprodukowana, że im dalej w nią wjeżdżamy tym bardziej nam ta dziwna panorama pasuje, przynajmniej ja tak mam…

Podsumowanie

Nawiązując do początku artykułu – jeśli chcecie kiedyś spróbować „alternatywnych” miksów, to pamiętajcie, że wymagają one znajomości zasad tworzenia „prawidłowych” miksów. Mimo, iż czasem może nam się wydawać, że w takim surowym i pełnym niedociągnięć miksie, nie zrobiono za wiele, to może się okazać, że jesteśmy bardzo dalecy od prawdy. Zawsze mogło być tak, że zrobiono bardzo wiele delikatnych ruchów, żeby okiełznać tyle, ile było potrzebne, ale nie tyle, żeby zatracić naturalny charakter wykonania. Słowem – poznajcie dobrze zasady, a potem odważcie się je łamać i kółko się zamknie – tylko róbcie to z głową. Kto wie, może akurat uda Wam się dzięki temu uniknąć zbyt poprawnych i mdłych miksów?

Zostawić komentarz ?

15 Komentarze.

  1. powiem Ci, że masz bardzo odważne podejście, choć w tych czasach jest to często nie do przyjęcia, bo aktualnie większość topowych utworów jest bardzo poprawna i sterylna, bo w XXI wieku mamy takie możliwości.
    moje zdanie jest sceptyczne, choć jestem w trakcie produkcji utworu, który będzie brzmieć jak puszczony z magnetofonu szpulowego, by oddać charakter całości i koncepcji “mini albumu”

    • I plus dla Ciebie 🙂
      Nie zrozum mnie źle – dobry i równy miks to nic złego, tylko czasem można pokusić się o małe odstępstwo od normy, o ile wyczujesz, że kawałek prosi się o inne potraktowanie.

    • chyba od zawsze byłem indywidualistą, dlatego często odchodzę od jakiś ogólnych norm-głupi przykład: z mikrofonu pojemnościowego do wokalu przeskoczyłem na dynamika, bo po prostu bardziej mi sie podoba i ma lepsze zastosowanie do mojej muzyki

    • A to wcale nie jest jakieś wielkie odstępstwo tylko świadoma decyzja. Nie jeden wokalista nagrywa na dynamiku, bo tak po prostu w danych sytuacjach bardziej pasuje – patrz Kiedis z RHCP, Vedder z PJ, Yorke z Radiohead. SM58, SM7B czy EV RE20 to niemniej standardowe mikrofony jak U87 czy AKG 414.

    • mam do Ciebie jeszcze jedno pytanie związane z tematem. czy to źle, że wyróżnienie refrenu (np 1dB głośniej) i inne podobne zabiegi robię podczas masteringu? ma to jakiś wpływ na ogół utworu?

    • Też dawałem sm58 na wokal, brzmienie robiło się bardziej charakterystyczne niż na innych(dwoch az:P) pojemnikach. Tak więc śmiało można próbować.

    • Cielak, zrobienie tego podbicia w miksie czy podczas masteringu nie robi żadnej różnicy. Większe różnice polegają na tym, czy zrobisz to przed czy po kompresji – w przypadku obu etapów.

  2. remaztered

    Ciekawy numer. Chyba zostal nagrany 1:1 i tak umieszczony na plycie.

    • Prawdopodobnie 🙂 Polecam całą płytę – jest tam mnóstwo przykładów na nietypowe podejście do wielu spraw, jak np. totalnie rozjechane chórki, trzy różne solo gitarowe w tym samym czasie, etc. Nie mówię, że mamy rzucić wszystko i na siłę zacząć robić “na odwrót”, ale warto po prostu nie zakładać klapek na oczy…

  3. No cóż:
    Zboczeniem – jest brak zboczeń
    Zasadą jest łamanie zasad
    Osobiście wolę te “uczesane”

  4. Jeżeli chodzi o płaskie brzmienie. Często kończą tak nagrania niszowych, lokalnych, kapel w lokalnych studiach. Narzekają na komercje, myślę sobie nawet, że super kapela ale zazwyczaj nie wracam już do tej muzyki. Bardziej zależy od kapeli a nie nagrania, ale nagrania też :D.

    Ale nawet jakiś przykład znanego zespołu. RATM na początku słuchałem ich koncertówek(YouTube) u znajomego na zwykłych głośnikach. Jak już miałem płytkę i odpalałem u siebie to byłem nakręcony – ale wypas będzie:D. No i trochę się zawiodłem. Wiadomo te nagrania to jest klasa światowa ale dla mnie jakoś za czysto – może chodzi o moje nastawienie bo one nie są płaskie gitara jest przeogromna i przeciwna do słowa płaska:P. Ale no u Nirvany czasem jest taki “chaos” a jest czysty w każdym calu:D. W każdym razie wciąż wole słuchać RATM u kumpla z YT na skromnych głośniczkach.

  5. ofensywnyrondel

    Tak mi się akurat skojarzył taki kawałek, na który się natknąłem. Może być chyba świetnym przykładem strasznie płaskiego miksu i doskonałego technicznie, jakkolwiek tą doskonałość uzyskano 😉

    http://soundcloud.com/novallo/tides-6

  6. To ja z innej beczki: robiłem miks utworu i przeszedłem do działań na sumie, bez wokali na refrenach. Potem dodałem refreny i skopiowałem ustawienia komp. eq, itd. ze zwrotek(wiem, że to, teoretycznie, wbrew naukom Igora). Wokal na refrenach był dużo jaśniejszy niż na zwrotkach, więc odrobinę go przyciemniłem, ale nadal refren jest ogólnie “ostrzejszy”.Mi się do osobiście podoba, refren wydaje się głośniejszy i mocniejszy. Co sądzicie o takim rozwiązaniu? Mam na myśli różnice kompletnie nie słyszalne dla “przeciętnego” słuchacza.

  7. Igor a może zrobiłbyś parę kawałków w swoim ulubionym stylu i wrzucił je na stronkę ?

  8. Cześć. Czytam bloga już dłuższy czas, ale to mój pierwszy komentarz.
    Muszę się odezwać. Chodzi mi o utwór, który podałeś jako przykład.
    Moim zdaniem nie da się go słuchać. Ta panorama mnie rozprasza. Eksperymenty eksperymentami, ale takie coś zakrawa o amatorszczyznę i po prostu złe wykonanie.

Zostaw komentarz