Jak Zostać Lepszym Realizatorem Dźwięku – Dzień 2 (Teoria Muzyki)

Wczoraj poznaliśmy jeden z ważniejszych atrybutów dobrego realizatoram nazwany ogólnie – rozeznaniem w muzyce. Dziś, bardzo blisko z tym związany aspekt.

Dzień 2 – Naucz się podstaw teorii muzyki.

To zaskakujące, jak wielu początkujących w realizacji zapaleńców, nie ma żadnych podstaw muzycznych. Nie mówię oczywiście o ludziach, którzy potrafią grać na instrumentach, bo ci zwykle dysponują wiedzą muzyczną – mniejszą czy większą. Martwi mnie jednak fakt, że na przykład w tzw. „produkcji hip-hopu” biorą udział ludzie, którzy nie wiedzą, co to jest skala minorowa, metrum czy interwał.

Spora część inżynierów dźwięku to niespełnieni muzycy – nie oszukujmy się. Bynajmniej tego nie neguję – wręcz przeciwnie. Uważam to za świetną rzecz, ponieważ znacznie ułatwia to komunikację na poziomie muzyk w studiu – realizator. Znajomość teorii muzyki u inżyniera dźwięku jest nie do przecenienia, nie tylko ze względu na możliwość prowadzenia rozmowy na pewnym poziomie, ale również dlatego, że niejednokrotnie samym muzykom brakuje jakichś informacji z tego zakresu. Pomoc inżyniera w tej sytuacji jest zbawieniem.

Oczywiście wszystko zależy od tego, z jakiej klasy muzykiem mamy do czynienia, to nie podlega dyskusji.

Przenosząc to na warunki domowego studia – uczepię się jeszcze na chwilę tych biednych raperów (to nic osobistego, ziomki). Jeszcze pół biedy, jak nie są oni zorientowani w skalach czy harmoniach. W sumie rapowanie nie ma zbyt wiele wspólnego z konkretną wysokością dźwięku, to jest po prostu nawijanie w bliżej nieokreślonej tonacji. Czasem zdarzają się elementy melodyjne, ale nie za często, a poza tym, zwykle są one dośpiewywane przez piękniejszą część społeczeństwa.

Więc tu już raperów zostawię w spokoju, ale poradzę mimo wszystko zaznajomić się chociaż z podstawami podstaw, bo jeśli kiedyś traficie do poważniejszego studia (czego z całego serca życzę), a realizator zaproponuje Wam zdublowanie jakiejś partii i dogranie harmonii w kwincie, to fajnie by było, gdybyście wiedzieli, o czym on do Was rozmawia.

Kolejna bolączka związana z tym gatunkiem muzycznym (no już dziś konkretnie się na Was uwziąłem…) tyczy się beatmakerów i tzw. producentów, a właściwie przepaści, która dzieli ich od tych, którzy tylko nawijają. Każdy wie, że proces produkcji kawałków hip-hopowych od dawna wygląda chyba najdziwniej w całej historii realizacji. Obecnie jest to jedno z większych nieporozumień logistyczno – użytkowych, że tak to nazwę. Już pominę kwestię „masteringu wokali”, bo nie mam na to siły.

O czym teraz mówię?

Co rusz dostaję od Was pytania w stylu „Jak zrobić, żeby na ścieżce podkładu podrasować stopę, ale nie ruszać basu, bo wszystko jest w jednym pliku”. Już mówię, jaki jest na to sposób – zawsze skuteczny i dobry. Nauczyć się grać na instrumencie, nauczyć się obsługi DAW, nauczyć się komponować, nauczyć się obsługiwać instrumenty wirtualne, dowiedzieć się, co to są skale, nuty, aranżacja, hook, link, melodia, rytm, takt, itp. i ZACZĄĆ ROBIĆ WŁASNE PODKŁADY. Nic nie będzie tak pomocne, jak możliwość dostępu do pojedynczych śladów. Jestem wielkim przeciwnikiem miksowania wokali z podkładem, który jest w jednej ścieżce, bo o ile jeszcze samo nagrywanie jest frajdą, to miks czegoś takiego jest udręką i niczego nas nie uczy. Można nawet pójść kawałek dalej, jeśli naprawdę podoba nam się dany podkład w mp3, który kupiliśmy bądź pożyczyliśmy za darmo bez wiedzy autora, a chcemy mieć trochę więcej możliwości ingerencji w ślady.

Weźmy za przykład tę stopę – poszukajcie podobnego brzmienia do tego użytego w podkładzie i podstawcie ją w miejscach, gdzie powinna grać, na osobnym śladzie. To samo można zrobić z basem – nauczcie się partii, która została nagrana i dograjcie ją z podobnym brzmieniem na nowej ścieżce – tym sposobem będziecie mieli oddzielny dostęp do basu i stopy – coś, czego nigdy nie osiągniecie mając cały podkład muzyczny w jednym pliku. Pominę już fakt, że te podkłady są zwykle zmasakrowane limiterami, więc na starcie jesteście na słabej pozycji – nie tak się powinno robić muzykę.

Idąc tym torem myślenia, możecie dojść do wniosku, że równie dobrze moglibyście przecież każdy element z podkładu podmienić na osobny ślad zagrany i nagrany przez Was samych. I do tego właśnie moglibyście dążyć. Na pewno nie uzyskalibyście identycznego brzmienia, ale to i lepiej, bo przynajmniej mielibyście oryginalnie brzmiący podkład. Dwa, satysfakcja z takiego działania jest ogromna. Trzy – macie dostęp do każdego instrumentu. W takich warunkach miksowanie jest przyjemnością i tak powinno być. Ale taka sytuacja zaistnieje tylko wtedy, jeżeli będziecie posiadać przynajmniej podstawowe informacje z zakresu teorii muzyki, do czego Was serdecznie zachęcam. Podziękujecie mi kiedy indziej.

Jeśli jednak jesteście wyjątkowo oporni na jakąkolwiek wiedzę muzyczną, to przynajmniej proście osoby, od których bierzecie podkłady, o ślady źródłowe – uratujecie przynajmniej życie miksera.

Podsumowanie

Czy jesteśmy realizatorami, inżynierami miksu, czy w końcu tymi biednymi raperami – znajomość teorii muzyki otwiera nam dużo nowych dróg. Pomaga nam nie tylko tworzyć kawałki we własnym kącie, ale umożliwia współtworzenie z artystą w studio. Inżynier dźwięku nieraz dostaje punkty za pomoc w pisaniu utworów i jeśli posiadamy takie zdolności, to nasze notowania automatycznie wzrastają. Nie trzeba być geniuszem, by na to wpaść. Zadanie na dziś – książki, tutoriale, kursy w ręce i studiujemy muzykę…

Zostawić komentarz ?

65 Komentarze.

  1. Święte słowa, Akysz. Sama prawda 🙂

  2. Witam
    W moim przypadku, dopiero po kilku latach nauki gry na klawiszach i emisji głosu zacząłem się interesować realizacją. I jak zwykle Igor – masz całkowitą rację: nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek pracy z dźwiękiem bez wiedzy teoretycznej. To jak uczenie się całkowania nie znając tabliczki mnożenia…..
    Pozdrawiam

  3. Z tym studiowaniem muzyki to nie taka prosta sprawa 😉 rzetelnego materiału w sieci niewiele, w bibliotekach jeszcze mniej, a szkoły muzyczne niechętnie udostępniają obcym swoje zbiory. Nie ma się co dziwić – chcesz się nauczyć muzyki, to się zapisz do szkoły muzycznej i płać za lekcje – zdają się wychodzić z takiego założenia… Polska literatura, to w ogóle jakiś święty graal, o którym wszyscy słyszeli, ale nikt nie widział :mrgreen: Trudno dostępne, a jeżeli już osiągalne, to zazwyczaj tytuły pisane takim językiem, że początkujący potrzebuje dodatkowego słownika 😉

    Tytuł (i sam autor), który na szybko mogę polecić to: Krzysztof Sztekmiler “Podstawy nagłośnienia i realizacji nagrań”. Dość przystępnie napisane kompedium tego powinien wiedzieć szanujący się realizator dźwięku 🙂

    • Odpowiadam na narzekanie o braku teorii muzyki
      http://www.blizinski.pl/gitara/Podstawy_teorii_muzyki
      Poza tym regularnie wydawana książka Franciszka Wesołowskiego – Zasady Muzyki, to bardzo użyteczne rzeczy. Korzystałem głównie z Wesołowskiego, ale książkę Blizińskiego też miałem w domu, bo druga połowa lat 80 to były czasy zdecydowanie przedinternetowe. Teraz jest dużo łatwiej a jak choć trochę znasz angielski to źródła są praktycznie nieograniczone i za darmo, legalnie dostępne.

    • To może nie tyle narzekanie, co stwierdzenie, że niestety w PL nie ma tego zbyt wiele. Kilka książek, parę publikacji i artykułów i tyle. Fakt, anglojęzycznych publikacji popełnionych zostało bez liku, ale znajomość języka “choć trochę” to moim zdaniem za mało. Ale jak to mówią – dla chcącego nic trudnego :mrgreen:

  4. Nie zgodze się do końca 🙂 Sampling (bo oni mowa) instnieje w muzyce od zawsze i nie wystepuje tylko w rapie; Dla przykładu klasyczny utwór “Johnny B. Good” Chucka Berrego to samplowany utwór pana Louisa Jordana (dowód: http://www.youtube.com/watch?v=RXjOAQ2FO84) 🙂

    Fakt, że został nagrnay od nowa ale co z tego skoro i tak “skradziony” motyw 🙂
    Wielu znanych kompozytorów również zaporzyczało motywy muzyczne od siebie;

    Oczywiście zgadzam się w 100%, że wiedza muzyczna jest ważna i to nie podlega wątpliwości 🙂

  5. Pianino(klawisze) jest dobrą drogą do nauczenia się teorii muzyki. Jak zna się i rozumie nuty (rytm, skala) to z górki:).

    Igor bardzo uświadamiająco rozpocząłeś te 30 dni. Jak już tyle o HH jest to propsy za artykuł! 😀

    • Dzięki! Fakt, nauka gry na instrumencie idzie w parze z teorią muzyki.

  6. remaztered

    Wesołowski Franciszek – Zasady muzyki
    Dla wytrwałych:
    Sikorski Kazimierz – Harmonia

    Prawde mowiac nie trzeba znac terori muzyki, ale za to trzeba miec ucho, ktore odrózni konsonans od dysonansu. Podstawy harmoni lub chociaz znajomosc gam/tonacji, otwiera drzwi do swiata kompozycji.
    Naprawde warto.

    • Jasne, nie mówię, że trzeba sobie od razu fakultet z tego robić. Trzeba znać trochę podstaw – to już dużo. I wcale nie trzeba się zapisywać do szkoły muzycznej w tym celu.

  7. a ja Wam powiem czemu tak jest z kolegami raperami… muzyka sama w sobie jest bardzo prosta, więc po co uczyć się czegoś więcej, skoro kolega X idealnie słowami wpasowuje się od pierwszej stopy, do drugiego werbla taktu, ma ciekawy technicznie tekst, wykonanie wokalne jak na mówienie (bo to ogółem mówienie) oraz głos? 🙂

    • np. Koszo? 😉

    • nie będę nikogo wywyższać i poniżać, bo na ogół nie lubie tej muzyki pomijając parę naprawdę ambitnych projektów 🙂

  8. sam robię bity hip-hopowe głównie oparte na samplingu (często też nagrywam gitarę a później to sampluję – ciekawy zabieg) ale i wtedy co nieco teorii się przydaje chociażby po to by dograć bass czy jakieś instrumenty żeby wszystko było “in tune”, yo

  9. ilu jest takich “producentów” co samplują jakieś tam utwory, ale nie potrafią dograć basu, i tego nie robią w nadziei, że nikt nie zauważy, albo dogrywają poza harmonią i tłumaczą że nie mieli pomysłu na linię melodyczną. ;p

  10. Zacznę od tego, że takich ludzi Igor jak Ty powinni ludzie na rękach nosić, zwłaszcza w Polsce 🙂 Tyle informacji, solidnych i rzetelnych, które przekazałeś nam tutaj na blogu nie znalazł bym na żadnym forum muzycznym ani jakimkolwiek innym portalu. Naprawdę za to należy Ci się Nobel 😀 bo pomagasz jakby nie patrzeć bezinteresownie, nie oczekujesz wynagrodzeń a przekazujesz wiedzę i na pewno masz z tego mega satysfakcje 🙂 A zmierzam do tego że Polska to cholernie zawistny kraj, w którym zamiast pomagać sobie nawzajem, każdy szuka haka na drugiego i sposobu, aby na siłę być lepszym od drugiego. Masz rację, że wiedza muzyczna, nawet i ta podstawowa jest czymś co każdy choćby początkujący muzyk powinien znać. Problem w tym, że w Polsce jest naprawdę mnóstwo talentów, które mogą zajść bardzo wysoko lecz z jednym ale.. NIKT IM NIE CHCE POMÓC!
    Sam na sobie nie jednokrotnie się przekonałem, że liczyć na pomoc tych bardziej doświadczonych, to tak jak czekać na opady śniegu w sierpniu. Mnie osobiście bardzo ten fakt boli, bo kto ma tą wiedzę przekazać jak nie osoby które mają w tym już jakieś konkretniejsze doświadczenie? Wystarczy, ze któryś trochę wyżej sie wybije niż drugi i zgrywa gwiazdorke, a jakby tego mało było, potrafi Cie poniżyć i wyśmiać choć nieraz sam od Ciebie otrzymywał pomoc.

    Dlatego, z jednej strony wiedza muzyczna u każdego początkujacego jak i bardziej zaawansowanego powinna być jak największa, jednak z drugiej strony nie dziwie się młodym adeptom, że rezygnują z pracy nad dźwiękiem albo and dalszym rozwojem, bo po prostu wiedzą, że zawsze będą poniżani. Ja to przynajmniej tak widze 😉

    Pozdrufka ;D

    • Dzięki za miłe słowo. Nie jest chyba aż tak źle z tym przekazywaniem wiedzy, zawistnością i poniżaniem… Trzeba być po prostu zdeterminowanym do zdobywania informacji.

    • Fakt – może zawistność nie występuje w każdej dziedzinie muzyki i być może nie jest tak, źle jak mi się wydaje. Ja osobiście śledze świat muzyki klubowej i szczerze powiem, ze z dnia na dzień jest co raz gorzej. Już pomijam fakt, że w Polsce pseudo-amatorzy producenci zaczynają niszczyć polski clubbing, ale ciężko jest w tej dziedzinie uzyskać pomoc od kogoś doświadczonego. Na forach, tych bardzo znanych w dziale “Produkcje amatorskie” roi się od chamskich i obraźliwych komentarzy zamiast dać wskazówki i rady, a przecież na tym to powinno się opierać. Ciężko jest w naszym kraju na dzień dzisiejszy liczyć na starszyzne z fachu bo czują się lepszymi od reszty “no bo tak”.

  11. Co prawda sam jestem przedstawicielem kultury hip hopowej to się zgadzam z igorem w 100%. Bolączką początkujących hip hopowcow i mówię tu zarówno o raperach jak i producentach jest nie wiedza. Wszystko byłoby wporzadku gdyby czerpali wiedzę z wiarygodnych źródeł ale niestety dowiadują się wszystkiego z forów gdzie są experci od masteringow wokali i mikserow realizujących nagrania na sprzetach firmy “b” (nie to ze coś do niej mam bo robią dobre kontrolery midi) i zawsze im doradzają kupno taniego sprzętu zamiast wydać pieniądze na sesje w dobrym studio. Wstyd mi za to.

    • Mówiłem o tym nieraz. Trzeba umieć odfiltrować rzetelne informacje od bełkotu i weryfikować jak najwięcej.

  12. Pozwolę sobie się nie zgodzić. Jeśli już mowa o utworze Johnny B. Good, to spór między tym dwojgiem panów toczy się od lat, jednak prawda jest taka, że utwór ten jest czymś w rodzaju baśni przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Jest pewnie znacznie starszy niż obaj panowie, a praw autorskich do niego nie posiada nikt.
    Jeśli natomiast chodzi o jawne “pożyczanie” motywów od innych artystów, to jest to zawsze robione za zgodą właściciela praw autorskich. W innych wypadkach zawsze kończy się to w sądzie.
    Ponadto nawet jeśli już powstanie utwór który opiera się na motywach “pożyczonych” z innych znanych utworów (za zgodą autorów), i zdobędzie on pewną sławę, to zawsze spotka się z pewną niechęcią pewnej bardziej ortodoksyjnej grupy odbiorców i krytyków.
    P.s. witam na forum. To mój pierwszy komentarz, choć bloga czytam już od dawna. A i poradnik zakupiłem. Bardzo pomocny 🙂
    Jeśli o mnie chodzi, to jestem perkusistą, “realizatorem” od około roku. Pamiętam, że zanim zainteresowałem się na poważnie muzyką, zdarzało mi się kilkukrotnie z ciekawości zajrzeć do jakiegoś programu, to niczego nie rozumiałem. Po kilku(nastu) latach, gdy z muzyką byłem już na “ty”, po pierwszym uruchomieniu jakiegokolwiek DAWa, wiele funkcji stało się oczywiste. Ogólnie znajomość muzyki znacznie ułatwia start pracy/zabawy ze wszystkimi stacjami roboczymi.
    Pozdrawiam wszystkich

  13. Z motywami muzycznymi jest trochę jak ze zdaniami w literaturze… Trudno posądzać kogoś o plagiat w przypadku MOTYWU jeżeli poruszamy się w skończonym zbiorze n-elementowym. Myślę, że gdyby iść drogą – ja to zagrałem pierwszy, więc mi się należy, to i Mozzart i Bach i Chopin i nawet Bartolomeo Cristofori mogliby się dzisiaj sądzić do upadłego, bo z pewnością szybciej zagrali motywy, których dziś używa się “na codzień” w muzyce popularnej 😉

    Co innego użycie wielu motywów składających się na kompletny utwór muzyczny, czy kompozycję jak kto woli 😉 Wtedy, mówimy o coverze, jeżeli artysta otwarcie przyznaje kogo kompozycję wykonał, albo o plagiacie, jeżeli formę przypisuje sobie 😉

    Sampling z kolei to niezły remiks teoretyczny. Bo nie jest to cover, ale nie jest też plagiat, nie jest też własną kompozycją a co najwyżej zapożyczeniem melodii wykonanej przez innego artystę w ramach obcej kompozycji i zaimplementowanie jej we własnej kompozycji, co tworzy hybrydę, której nie opisuje klasyczna literatura :mrgreen:
    Teoretycznie może być nielegalny, ale to też zależy od nośnika używanego do samplowania melodii. Wszak legalnie zakupiony nośnik daje nam prawo do wykorzystania go w dowolnej formie jeżeli tylko nie jest odtwarzany publicznie i w celach komercyjnych. W dodatku prawo własności chroni utwór jako całość, natomiast poszczególne elementy jak melodia, czy rytm nie mogą być objęte ochroną prawną.

    To jest na prawdę ciekawy temat :mrgreen:

  14. @Tomtom,
    To w takim razie co uważasz na temat tego: http://www.youtube.com/watch?v=NqMYZ3uqjqk 🙂 Ten utwór Metallica samplowała w swoim utworze “Enter Sandman”, który jest jednym z ich największych dokonanń 🙂 Nie pytali się nikogo o zgodę, ani nic w tym rodzaju 🙂

    Nie chcę bronić samplingu ani przekonwyać kogoś do niego czy zniechęcać tylko denerwuje mnie, że wielu ludzi dostrzega sampling w hip-hopie a w innych gatunkach już nie — uważam, że to trochę niesprawiedliwe 🙂

    Moim zdaniem sampling nie jest niczym złym jeśli sampluje się umiejętnie; Samo wycięcie pętli to nic trudnego ale zrobienie naprawde dobrego kawałka na samplach to nielada sztuka. Polski producent muzyczny Noon powiedział kiedyś w wywiadzie, że trudniej jest mu robić na samplach niż zagrać utwór od zera — ile w tym prawdy jest nie wiem, bo mam zbyt małe doświadczenie, ale smapling ma naprawdę wiele pozytywnych jak i negatywnych stron chociaż tych pozytnywnych widzę więcej dla przykładu płyty Jamesa Browna w latach 80 / 90-tych sprzedałway się o wiele lepiej dzięki temu, że ludzie samplowali go i jego słynny “Funky Drummer”.

    Pozatym muzyka hip-hop bez sampli to już nie to samo — wyobraża sobie ktoś rap z lat 90-tych bez sampli 🙂
    Pozadrawiam 🙂

  15. Proszę was. Każdy wie, że branie beatów jest kradzieżą ale każdy to robi i jeżeli dobrze to brzmi to nie mam nic przeciwko. 90% utworów hip-hopowych ma loopa z Funky Drummer James’a Browna, Dr. Dre samplował Electro Funk i wyszedł G-Funk.
    A co do topicu to zgodzę się że wiedza muzyczna pomaga i to bardzo. Sam się teraz w szkole w tych dziedzinach i stwierdzam, że idzie mi o wiele szybciej, jednak jest dużo przykładów muzyków, którzy muzykami nie byli i robili to, co czują. Dlatego nie jestem zwolennikiem np. szkół muzycznych, które IMO zabijają inwencję i narzucają Ci już coś, co zostało przerobione a tylko się wałkuje.
    Taki np. Marshall Jefferson który pracował na poczcie, doświadczenia muzycznego brak. Grał tylko jako DJ, jako hobby i co? I to http://www.youtube.com/watch?v=QAR8cq5Bl94 stworzył The House Music Anthem. Fajnie to pianino brzmi nie? Pewnie że tak, tylko on tego nie wygrał, ani nie samplował. Po prostu układał nuta po nucie, dźwięk po dźwięku aż mu dobrze brzmiało, nie obchodziło go to, że nie może to brzmieć tak, a nie inaczej. I pewnie dlatego stało się to hymnem :))

  16. Mr. White

    Też jestem przedstawicielem kultury hip-hopowej i pamiętam jak nie miałem pojęcia o podstawach teorii muzyki, to było naprawdę ciężko, szczególnie z dograniem basu i dodatkowych instrumentów. Ciągle staram się czerpać informacje z różnych źródeł żeby utrwalać wiedzę bo szybko się zapomina nawet o najprostszych rzeczach. Nie jest łatwo się zabrać za podstawy, bo chcemy od razu komponować i robić mistrzowskie miksy, nie mając właśnie tych podstaw bez, których będziemy tylko błądzić coraz bardziej. Ja mam taką metodę utrwalania wiedzy, że czytam z różnych źródeł żeby się nie znudzić, słucham tutoriali itp. Nie wkuwam regułek na pamięć tylko staram się zrozumieć ocb.

    • Tak właśnie wygląda proces uczenia się. Nie da się pójść na skróty i robić od razu świetnych miksów bez znajomości i rozumienia podstawowych zasad, jakie panują w tej dziedzinie.

  17. Gram na gitarze od 52 lat sięgam po nią prawie codziennie i sprawia mi to zawsze ogromną przyjemność. Zaznaczam, że nigdy nie chodziłem do szkoły muzycznej, ale podstawy z teorii muzyki nie są mi obce. Dzień drugi: nauki postaw teorii muzyki przyjąłem do serca. Wiedza na pewno pomoże, dlatego z wielkim zainteresowaniem przeczytałem zarówno artykół jak i posty. Pozdrawiam wszystkich.

  18. Także produkuję muzykę hip hopową, niestety wiedzy mi brakuje, mam problemy z basem i innymi intrumentami aby dograć je do samplowanych ścieżek, co polecacie aby się podszkolić w “tych sprawach”

    Pozdrawiam

    PS. Igor dobra robota 😉

  19. Harmonia pana Sikorskiego oraz sztukę aranżacji w muzyce jazzowej autora nie pamietam ale Google it 😉

  20. jeśli chodzi o mnie to podstawy podstaw znam, ale jak tylko przyjdą klawisze to zabieram się ostro za naukę i nadrabianie zaległości ;]

  21. Witam Igor, od niedawna śledzę Twój blog i muszę przyznać że jest tu naprawdę wiele dobrych wskazówek. Mój komentarz nie będzie na temat, bo akurat podstawy teorii znam, ale znalazłem ostatnio serię filmików “Studio Rescue” w kilkunastu częściach. Poza jawną reklamą mikrofonów Rode, pan Francis Buckley “adaptuje” domowe studia młodocianych producentów. Czy poza świetnym scenariuszem.. można doszukiwać się tam faktycznie dobrych porad? Polecam obejrzeć z ciekawości jeden czy dwa odcinki. Pozdrawiam

    • Widziałem jakiś jeden epizod z tej serii i nawet mam jego całe DVD. Nie jest to może dogłębna analiza, ale podstawy adaptacji są w miarę objaśnione.

  22. Nie masz werbla? Nagraj opadającą klapę w toalecie 😀

  23. szczerze mówiąc, to w teori jestem mało obeznany, więc mam motywację by “zostać lepszym realizatorem dzwięku” 🙂

    • Tak trzymaj!

    • mam ambicje by robić mixy takie jak Andy Wallace… i zarabiać na realizacji dzwięku, bo to lubię 🙂

    • To może warto się od samego Andy’ego pouczyć?
      http://www.mixwiththemasters.com/HOME.html
      Ja poważnie rozważam.

    • oooo nawet nie widziałem tego 😀 będę musiał nauczyć się angielskiego na poziomie wyższym niż komunikatywnym 😉
      powiem Ci, że bardzo podoba mi się brzmienie płyt Disturbed, Linkin Park, a jak przeczytałem, że to robił Andy, to mi szczęka opadła, bo nigdy się tym nie interesowałem… ale nie żałuje, bo się bardzo pozytywnie zaskoczyłem 😀
      z tego co czytałem to Andy głownie używa EQ i automatyki, bardzo rzadko kompresję…
      dziękuje Ci za pokazanie tej strony, będę miał co robić przez 3 dni wolnego od pracy 🙂

    • Ej dzieki Igor za link:D. Troche ogladania bedzie widze :D:D. Na szybko wlaczylem z Andym i faktycznie mowi, ze wiecej ride wokali robi niz comp.

      Generalnie fajne filmiki Nirvana jak weszla to bomba:D. Btw. dla mnie Nirvana to tez jedna z lepiej brzmiacych kapel pod wzgledem brzmienia miksu:D. Np. rape me… pierwsza uderzenie to niby sam szum ale jednoczesnie cholernie czysty potezny i charakterystyczny :D. Czesto jak przegladam co robia takie male polamatorskei studia to czyszcza strasznie muze, niby ok ale za czysto i bez płciowo :D.

      A Cielak angielski to BARDZO przydatne, nie ma co sie bac jak ma sie podstawy to ze slownikiem da rade:D.

    • jak ja to mówię… trzeba po męsku złapać się za jaja i nie ma zlituj się 😀

  24. Ja przepraszam za lekki offtop, ale myłem głowę i mnie naszło.

    Niewątpliwie posiadanie podkładu na osobnych ścieżkach to nieopisane dobro, no ale jednak wiemy, jakie jest życie. Wcale nie tak łatwo zrobić podkład na dobrym poziomie, co wnioskuję z tego, iż nie każdy producent ma ten powszechnie szanowany styl i talent. Są tacy, których większość bitów zatyka mi dech w piersiach, podczas gdy na resztę nie zwracam uwagi.

    Pragnąłbym też zauważyć, że hip-hop to muzyka, gdzie wokal stanowi koło połowę głośności, więc proporcje 1:1 są nieco usprawiedliwione. W gatunkach rockopochodnych tak nie jest, tzn. śpiew nie wysuwa się na pierwszy plan.

    Skoro już do tego doszliśmy i mamy jednak podkład na, o jej… na jednej ścieżce, który został, niestety, wciągnięty w wojnę głośności, to czy dobrym sposobem byłoby go lekko odkompresować? Przecież niektóre kompresory dają możliwość takiego ustawienia ratio. Dałoby nam to większe pole do popisu podczas masteringu czy jednak zniekształciłoby dźwięk? Jak znajdę chwilę, to sam spróbuję. 😉

    • Nie da się ‘odkompresować’ ścieżki. O jakich ustawieniach Ratio Ty mówisz? -(minus)5:1? 🙂 Co najwyżej mógłbyś próbować szczęścia z ekspanderem, ale i tak niewiele w ten sposób zdziałasz i będzie to dziwnacznie brzmiało.

    • Tak, chodziło mi o expander, choć nie znałem tej nazwy. Sądziłem, że to “odkompresowanie”, bo wtedy jest ratio 1:x (x > 1), ale rzeczywiście jest zaznaczone “exp”. 😛 Zobaczę osobiście.

  25. Raper rapuje, wokalista śpiewa, muzyk komponuje i aranżuje, tekściarz pisze, realizator łapie to w studiu i rasuje.
    Pozdro./

    • Realizator w studiu nie raz dogrywa różne partie, dośpiewuje, doradza w sprawach kompozycji i aranżacji, tekstów i brzmienia. Z całym szacunkiem, ale realizator, który siedzi na wygodnym fotelu i tylko łapie to, co mu dają, to dupa, a nie realizator 🙂

  26. Igor, gdzie takich znaleźć ????

    • Trzeba szukać opinii i podpytać innych, którzy mieli z takimi styczność.

  27. http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=cu38AL4E7I4

    Polecam obejrzeć ten dokument o samplowaniu. Wiele przykładów z użytymi samplami nie tylko w muzyce Hip Hop ale rowniez pop i soul oraz interview z osobami które samplują.

    • Śmieszny, ale dobry ten materiał. I jeszcze Will Smith jako Fresh Prince 🙂

  28. Dzięki za artykulik!

    Popieram dążenie do samowystarczalności.
    Mam w sobie silną niechęć do używania cudzych sampli, cudzych rytmów, melodii, barw i cudzych pomysłów (muzycznych, nie produkcyjnych).

    Od kilku lat działam zgodnie z tym dążeniem i nauczyłem się już naprawdę sporo – tak, że z niczego mogę sobie teraz w 5 minut wysyntezować włąsną stopę, werbel i hihat oraz całą resztę: basy, pady, leady, efekty narastania/opadania, przeszkadzajki… ile ja się nauczyłem w praktyce o syntezie tylko przez to, że granie na cudzych, wyświechtanych próbkach mi nie wystarczało. I teraz mam już wypracowane własne, niepowtarzalne brzmienia. Fakt że jeszcze dużo mi brakuje do perfekcji, ale wierzę, że w dwa-trzy lata osiągnę profesjonalny poziom produkcji. No i do tego ile się nauczyłem na temat kompozycji i aranżacji muzycznej, harmonia, rytmika… Polecam wszystkim kilka lat zabawy z robieniem elektronicznej muzyki tylko na syntezatorach – poszerzy wam to horyzonty 😀

    A w ogóle to zapraszam do skosztowania owoców mojej pracy: http://unfamusic.com/ 😉

    • Nie ma to jak samemu dochodzić do wielu rzeczy. Popieram.

    • Syntezatory rządzą :D. Od kilku miesięcy używam massive od NI polecam :D. Generalnie NI rzadko mi się podoba ale Massive jest rewelka:D, można wiele brzmień zrobić. Podoba mi się bo ma bardziej płynne nowoczesne brzmienie (coś jak brzmienie w the knife czy antwoord :D). Piszę bo słucham właśnie muzy na Twojej stronce Unfa i myślę, że może się Tobie spodobać:D. Specyficznie pracuje ten synth. ale też trochę orzeźwienia daje:D.

  29. Po pierwsze chciałam powiedzieć, że ten blog to świetna rzecz. Naprawdę, ogromnie mi pomaga. Zaczęłam interesować się produkcją muzyczną dopiero jakieś pół roku temu i jestem “bardzo początkująca”, więc wszelkie wskazówki szczególnie mi się przydają 🙂

    Po drugie, w odniesieniu do tego artykułu, zgadzam się w 100%! Akurat miałam takie szczęście, że skończyłam pierwszy stopień Szkoły Muzycznej na fortepianie i nie wyobrażam sobie jakichkolwiek poczynań w produkcji muzycznej bez wiedzy tam zdobytej.. Muszę też przyznać, że umiejętność grania na fortepianie/keyboardzie/pianinie też niesamowicie się przydaje (np. przy tworzeniu MIDI).
    I jeszcze raz dzięki za Twoje artykuły. Mam 15 lat (wiem, dziwne zainteresowanie jak na dziewczynę w moim wieku ;)) i jestem jeszcze bardzo niezorientowana w temacie produkcji muzycznej, więc proszę o poprawienie mnie gdybym napisała coś źle..

    • Witamy Cię z otwartymi ramionami, pani “bardzo pocątkująca” 🙂 Świetna uwaga co do przydatności wiedzy muzycznej w układaniu MIDI – żywy przykład tego, o czym rozprawiam. Wiek nie ma tu znaczenia, a poza tym – im wcześniej zaczniesz, tym szybciej nas dziadów wygryziesz 😉

  30. Skoro już jesteś przy temacie “masteringu wokali” itp. mam sprawę. Ze względu na ograniczenia sprzętowe mojego komputera robię tak, że najpierw aranżuje i miksuję bit wedle moich upodobań, stosuje jakieś wstępne (ogarniające) wtyczki na sumie, ale bez kompresji, potem zgrywam go w jeden plik. Ten plik wrzucam w nową sesję, gdzie dokładam wokale i miksuje całość. Robię tak, bo używam dużych wtyczek, które pochłaniają RAM i wydajność procesora, a gdybym wrzucił wokale do sesji z instrumentami, to nic bym nie był w stanie ruszyć. Odrzucając te powody i to, że na razie nie mam lepszego wyjścia (no money, mo’ problems), czy ten sposób jest dobry, albo może czy nie jest totalnie kretyński i czy jest jakieś lepsze wyjście. Mam nadzieje, ze określiłem problem jasno. Pozdrawiam i duuuże 5! za wszystko, Igorze 🙂

    • Odkładaj więc oszczędności na wydajniejszą maszynę. Takie domiksowywanie wokali do zamkniętego już podkładu nie jest najlepszym rozwiązaniem. Miksowanie polega na pracy ze wszystkimi śladami na raz, żebyś zawsze miał dostęp do wszystkiego. Co jeśli w połowie pracy okaże się, że musisz werbel dać jaśniej albo więcej stopy czy bardziej przesterowany bas lub większy pogłos na pianinie? Musisz wracać do sesji z podkładem, wprowadzić poprawki, znowu eksportować i ładować do sesji z wokalami i tak w kółko… Mówiłem o tym wielokrotnie 🙂 I błagam, nie pisz o “masteringu wokali”, bo blog przestanie działać 😉

  31. Jakie książki byście polecili, jeśli chodzi o teorie muzyki?

  32. Generalnie, wracając do tematu grania na instrumentach. Jak to z tym jest, bo aż człowieka w pewien sposob depresja lapie, ze nie gra na czyms od malego, tylko zaczyna sie tym interesowac majac 21 lat. Chodzi mi o osiagniecie sukcesu jako np PERKUSISTA (najbardziej mnie interesuje). Czy zaczynajac grac na instrumentach w takim wieku, nie jest za późno? Pytam nie tylko pod katem grania, ale tez realizacji dzwieku, zarabiania na tym pieniedzy. Z calego tego fachu muzycznej najbardziej jednak fascynuje mnie MIKS.

    Może biadole bez sensu, ale warto zapytac kogos okrzesanego w temacie.

    • Nigdy nie jest za późno. Wprawdzie szkoły muzycznej już nie zrobisz, ale jak będziesz bębnił dniami i nocami (o ile czas się znajdzie), to nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś osiągnął wysoki poziom. Praktyka czyni mistrza, nie wiek. Z miksem podobnie – trochę ich trzeba zrobić, żeby zaczęły przypominać muzykę 😉

Zostaw komentarz