Jak Zostać Lepszym Realizatorem Dźwięku – Dzień 19 (Referencje)

Stosowanie poznanych technik miksu czy obróbki pojedynczych śladów, to tylko jeden element całej układanki. Dochodzą tu oczywiście inne czynniki, jak właściwy odsłuch, odpowiednio przygotowane pomieszczenie, analityczny słuch, opanowanie podstawowych narzędzi i jeden z najważniejszych – punkt odniesienia…

Dzień 19 – Ucz się na najlepszych miksach.

Efekty naszej pracy w miksie mogą być różne, w zależności od pory dnia, zmęczenia organizmu czy słuchu. Pomijając już cały aspekt techniczny i mechaniczny, wiadomo, że dążymy do możliwie najlepszych rezultatów, tylko tutaj pojawia się problem… Otóż, miksując jakiś utwór kilka godzin, z czasem zaczynamy tracić perspektywę. Słuch płata nam figle i szybko przyzwyczaja się do różnych zmian.

Najprostszy przykład – syndrom nadmiaru wysokich częstotliwości.

Wszyscy zapewne lubimy, kiedy miks jest klarowny, wyraźny i po prostu jasny. Kłopot w tym, że im więcej czasu spędzamy nad miksem, tym częściej chwytamy się podbijania wysokich częstotliwości (czy to na poszczególnych ścieżkach, czy na sumie), bo wydaje nam się, że znów jest „za ciemno”. Prawda jest jednak taka, że nasze uszy bardzo łatwo przystosowują się do konkretnego balansu pasmowego i podbicie, którego mogliśmy dokonać 37 minut temu, już nie wydaje się takie oczywiste – dla naszych uszu jesteśmy w punkcie zero (czyli bez podbicia). Wtedy najczęściej znów sięgamy po korektor i uwypuklamy górę pasma. Nietrudno się domyślić, że nasz miks skończy jako bardzo przejaskrawiony, ale my tego na bieżąco nie usłyszymy. Dopiero, jak po całym dniu czy dwóch przerwy, ze świeżym słuchem, odtworzymy efekty naszej pracy, to złapiemy się za głowę…

Rozwiązanie

Jednym z najlepszych lekarstw na tego typu bolączki jest korzystanie ze ścieżek referencyjnych, które bardzo szybko sprowadzą nas na właściwą drogę. Jeśli ktoś z Was nie wie, czym są ścieżki referencyjne, polecam lekturę TEGO ARTYKUŁU.
Teraz pozostaje tylko kwestia doboru takich ścieżek. Każdy z nas ma inne preferencje i inne gusta, więc tego tutaj roztrząsać nie będziemy, ale chce Was za to uczulić na inną, niemniej istotną kwestię dobierania tracków referencyjnych, mianowicie – na jakość i format tych śladów.

Jeżeli chcecie mieć pewność, że podążacie właściwą drogą (cokolwiek to dla Was znaczy), to nie korzystajcie przy referencjach z mp3, wma, aac czy innych stratnych formatów. Nadmierna kompresja danych przy konwersji do tych formatów czy ograniczony zakres pasmowy, a czasem inne artefakty brzmieniowe (metaliczne dźwięczenie/szeleszczenie przy słabych mp3), skutecznie torują Wam drogę. W miarę możliwości, starajcie się korzystać z formatów bezstratnych, jak wav. (audio CD) czy FLAC. Wtedy przynajmniej macie pewność, że to, co słyszycie, jest tym, co jest w rzeczywistości na płycie czy w pliku wav. i do takiego wzorca warto dążyć.

I na koniec…

Mówiąc o uczeniu się na najlepszych miksach, nie mam na myśli tylko punktu odniesienia, gustów muzycznych i formatu używanych w miksie ścieżek referencyjnych. Jest jeszcze jeden aspekt w tej kwestii. Choć najtrudniej zauważalny, to przeze mnie niepodważalny. Chodzi o strefę artystyczno-estetyczno-emocjonalną. Każdy dobry miks, oprócz spełnienia wszystkich technicznych wymogów, posiada jeszcze jeden element, który wyróżnia go na tle innych, zwykłych miksów. Miks, który nas ‘porusza’, trafia do naszej świadomości, powoduje, że chcemy znowu danego utworu posłuchać, to dopiero dobry miks. Wiadomo, że ogrom tej zasługi jest w samej kompozycji, ale patrzymy teraz tylko na tą część produkcji, na którą my, jako mikserzy, możemy mieć jeszcze wpływ. Podczas miksu nie możemy zapomnieć o wytłuszczeniu niektórych partii, o podkreśleniu momentów kulminacyjnych, itp. Czy będziemy do tego celu stosować dodatkowe efekty, czy automatykę – to bez znaczenia.

Liczy się to, że słuchacz zostanie wciągnięty w świat danego utworu, a my mu w odpowiedniej dozie zaserwujemy emocje. Żeby wiedzieć, w których momentach stosować konkretne triki i jak to robić, musimy się sporo osłuchać i jeszcze więcej potrenować. To kolejny dowód na to, że jednym z lepszych (i darmowych) kursów dla początkujących realizatorów, jest analityczne słuchanie muzyki. Jeśli uczymy się na najlepszych miksach, to nie ma takiej siły, która zabroniłaby nam osiągać świetne rezultaty.

Praca domowa

Zadanie na dziś, to wybrać kilka Waszym zdaniem najlepszych miksów, zaimportowanie ich do DAW i głęboka analiza. Możecie zacząć od najbardziej podstawowych rzeczy, jak zbadanie balansu częstotliwości czy zakresu dynamiki, ale później przejdźcie do aspektów estetycznych – jak zbudowane jest napięcie, gdzie i jak użyto automatyki, ilość i rodzaj efektów, etc. Nie pomijajcie też samego aranżu, bo często to on dyktuje kierunek i nasze możliwości. Ja mam taką jedną metodę na wykrywanie miejsc w utworze, które muszę potem przesłuchać nawet kilkanaście razy – aż wychwycę, co zostało tam zrobione. Otóż, podczas odsłuchiwania danego kawałka rejestruję, kiedy pojawiają mi się ciarki na plecach albo dostaję gęsiej skórki 🙂 Brzmi tandetnie, ale działa. Tym bardziej działa, kiedy odsłuchujemy takiego utworu dość głośno, bo wtedy wszystko nas jeszcze bardziej rusza. Wtedy właśnie analizuję, w jaki sposób płynął utwór i co się zmieniło w momencie kulminacyjnym (poziomy, głębia, jakieś dodatkowe efekty…). Potem próbuję podobnych sztuczek w swoich miksach. I Wam proponuję to samo. Po raz kolejny skorzystacie na tym dużo nie wydając przy tym grosza.

Zostawić komentarz ?

25 Komentarze.

  1. I właśnie tu zaczyna się mój problem jako początkujący,nie wiem jak usłyszeć,zbadać balans częstotliwości,dynamikę,itp….EQ……

    • analizatorami widma np. SPAN do balansu częstotliwości, oraz TT Dynamic Range meter do zbadania dynamiki, oraz UCHO 😉

  2. rufinmusic

    Ja analizuję w ten sposób, że słucham kawałka po kilkanaście, kilkadziesiąt razy, ale za każdym razem słucham np. tylko jednego instrumentu:)

    • To tez dobra technika. Trzeba umiec sie skupic na danym instrumencie i wylaczyc pozostale.

  3. remaztered

    Trzeba uwazac, ale wydaje mi sie to nieuniknione i ze kazdy to przechodzi, mianowicie zbyt analityczne sluchanie. Po rozmowach z wieloma osobami doszedlem do wniosku ze kazdy odczuwaa to tak samo. Uczymy sie sluchac analitycznie i z czasem wchodzi nam to w nawyk a nawet zboczenie, z ktorego trudno sie uwolnic. I tak zamiast sluchac balansu pasm w calym utworze skupiamy sie na pojedynczych intrumentach/trackach… Trwa to okolo 2-3 lat 🙂

    • Najlepszy jest “złoty środek”
      Ale żeby go znaleźć nieuniknione jest lawirowanie w lewo lub w prawo (analitycznie lub nie) to nie jest błąd, to wydaje mi się naturalne

    • W naszym zawodzie to normalne, ze musimy umiec rozbic kawalek na czesci pierwsze i moze sie to wydawac przegieciem, ale inaczej sie nie da zrobic analizy. Przy tym wszystkim, warto jednak tez umiec sie wsluchac w utwor jako calosc, piosenke, ktora albo ‘kopie’ albo nie 🙂

    • Długo walczyłem z rozbieraniem utworów na czynniki pierwsze, ale nic to nie dało, więc po prostu się do tego przyzwyczaiłem. Robię to nawet jak nie muszę. Ba, nawet jak nie chcę, to i tak to robię. Zboczenie… Co zrobisz 😉

    • Skad ja to znam… 🙂

  4. “że znów jest „za ciemno”.” znam te słowa za dobrze:D! Faktycznie najlepsze co zrobić możemy dla siebie zrobić to referencyjny track, inny odsłuch i przerwa na umycie kubka:D(przy okazji trzyma się czystość:D).

    Kolejny cytat:P “że chcemy znowu danego utworu posłuchać,” to jest jeden z punktów mojej filozofii podejścia do muzyki:D.

    A analityczne słuchanie muzyki(jako zwykły słuchacz nawet a może szczególnie:D) to skarb i inwestycja w siebie, która zostanie już na zawsze. Wiele różnej muzy słuchać. Chyba sama muzyka jest najlepszym nauczycielem muzyki:).

  5. Dobry artykuł Igorze.
    Referencji używam głónie do tego zeby miec ”rozeznanie” w równowadze pasmowej, najbardziej chodzi tutaj o skrajne czesci pasma, szczegolnie góra bo do tego najszybciej przyzwyczaja sie ucho dlatego – jak dobrze stwierdziłes – łatwo mozna przesadzic. Dodatkowo po kilku godzinach ciągłego (m.in.) miksowania jednego kawałka, robi sie taki mętlik w głowie, ze wlasciwie to juz miewiem co słysze (pomino tego, ze przeciez porównuje do referencyjnego kawalka)- wtedy poprostu trzeba odpoczac, najlepiej odłozyc miksowanie na nastepny dzien co nie udaje mi sie zbyt czesto bo poprostu ‘nosi mnie’ gdy wiem, ze cos nie jest dokonczone. Generalnie dobrze jest poprostu zrobic przerwe. Dobrym sposobem jest robic krótsze ale częste przerwy, przykładowo co godzine kilkunastominutowa przerwa, takim sposobem w sumie mozna pracowac dłuzej, cały czas mając wzglednie ”świeże uszy” 😉 . Pozniej, gdy doszlismy do wniosku, ze dobrnelismy do konca miksu, zamykamy sesje i odpoczywamy od niej. Po kilku dniach przy pierwszym przesłuchaniu juz wiemy co jest jeszcze nie tak, wylapujemy te szczegóły i poprawiamy. Wazne jest to zeby zająć sie tylko tym co nam nie pasowało przy pierwszym odsłuchniu – niczym wiecej, bo mozemy popsuć efekt naszej wczesniejszej pracy.

    Jeszcze wspomne tutaj o jednym czynniku zakłamujacym obraz słyszanego przez nas dzwieku – alkohol. Nawet w niewielkiej ilosci potrafi niezle namieszac, tak ze słyszymy inaczej niz jest w rzeczywistosci (genaralnie ”lepiej” wtedy wszystko słychac) dlatego podejmujemy niewlasciwe decyzje miksując ”po spozyciu”.
    Odbiegajac nieco od tematu – moze przez wlasnie ”piwkowanie” panów realizatorów czasem poprostu nie da słuchac sie miksow live – koncertów – czasem poprostu jest tragedia, a patrząc w kierunku namiotu ”pana akustyka” stoi sobie w zasiegu reki plastikwy kubek 0.5 l zimnego….

    Niewiem czy tylko ja tak mam, ze nawet jeden browar przeszkadza podczas miksowania, albo moze az w tak duzym stopniu (alkohol jak wiemy wpływa na ośrodek równowagi a osrodek równowagi jest połączony z ośrodkiem słuchu – moze o to tutaj chodzi); jak to wyglada u Was?

    • Nie polecam ogólnie nawet łyka alko przed miksowaniem. Co innego po, ale nie przed czy w trakcie!

    • a ja lubię sobie chlapnąć piwko w trakcie 😛 ale też fakt, że zajmuję się miksem wyłącznie amatorsko i na własne potrzeby, więc nikt mnie nie zlinczuje jak wyjdzie pływający miks :mrgreen: a o mojej miłości do piwa Łukasz doskonale wie. Nie ma lekko :mrgreen:

  6. Dobrze jest sie wzorowac na najlepszych tylko czasem trudno zgadnac co tak naprawde bylo zrobione…

    • Sposobów jest sporo. Grunt to usłyszeć, jak coś konkretnie brzmi i się próbować wzorować. Oprócz tego, masz narzędzia, które do pewnego stopnia Ci w tym pomagają.

  7. Może podzielicie się swoimi przykładami ścieżek referencyjnych dla różnych gatunków. Jestem ciekawy na czym się wzorujecie 🙂

    • Chyba nie bardzo jest ku temu sens… Kazdy sie wzoruje na tym, co mu sie brzmieniowo podoba. Nie chcesz chyba sie sugerowac czyimis gustami, co? 🙂

  8. Ciekawy artykuł Igorze ale muszę wtrącić coś od siebie, a mianowicie aby źródłem ścieżek referencyjnych nie były rozgłośnie radiowe nawet te nadające w ultra wysokiej jakości ponieważ poprzez stosowanie w nich zaawansowanych procesorów dźwięku zmienia się charakterystyka utworu i równowaga tonalna. To powoduje że utwory brzmią zupełnie inaczej niż są w rzeczywistości.Procesory radiowe mogą powodować mocne zmiażdżenie dźwięku i zburzenie jego klarowności(RMFFM, RDC) a nawet zmienić charakterystykę brzmienia bębnów (DI.FM). Dlatego najlepiej aby źródłem tych ścieżek były oryginalne płyty.

    • Jak najbardziej sluszna uwaga. A czasem i od niektorych plyt trzeba sie trzymac z daleka, bo sie nie nadaja do referencji z powodu zmiazdzenia…

    • Najlepiej wyszukiwać i ściągać darmowe utwory prosto ze stron autorów którzy takowe tworzą, raz że lepsza jakość a dwa to to że internauci wrzucający mp3 na serwery także sami ingerują w brzmienie ścieżek dodając mocny limiting lub kompresję aby dostosować plik do “standardów” (ale chyba tylko swoich).

  9. kiedyś kupiłem jeden kawałek na beatport-cie a potem ściągnąłem identyczny ze strony Zippy…e i różnica w brzmieniu była kolosalna ! Ewidentnie ktoś bawił się tym kawałkiem przed jego uploadingiem nie mówiąc już o tym że chyba niepotrafił nawet zrobić dobrze brzmiącej mp3.

  10. cyberskin

    podobają mi się te dwie laseczki
    mówie o twórczości 😉

    http://www.youtube.com/watch?v=Va9uOHGZskg
    gdyby nie Tiesto pewnie nikt ich by nie znał w Polsce.

    Jak nie wiele trzeba żeby zrobić dobrą muzykę…
    mam nadzieję, że link jest jeszcze legalny (ACTA)

Zostaw komentarz