Jak Zostać Lepszym Realizatorem Dźwięku – Dzień 18 (Korekcja)

Jednym z ważniejszych i najczęściej w miksie używanych narzędzi jest korektor (EQ). To potężne narzędzie, które samo w sobie może zdecydować o losach miksu. Znając jego zasadę działania możemy naprawdę sporo zdziałać, ale niestety (jak się już domyślacie), możemy też sporo nabroić. Dlatego dziś podam Wam dwie, moim zdaniem najlepsze rady związane z korekcją, które w pozytywny sposób wpłyną na jakość Waszych miksów.

Dzień 18 – Używaj filtra górnoprzepustowego (HPF) i unikaj korekcji w trybie solo.

Zacznijmy od filtra.

Jego zadanie jest banalnie proste – odciąć (odfiltrować) wszystkie częstotliwości poniżej tej, na którą jest ustawiony, czyli jeśli HPF wysterujemy na 120Hz, będzie to oznaczało, że wszystko poniżej 120Hz zostało odcięte – banalne. Tu tylko mała uwaga, filtry te jeszcze zazwyczaj mają regulowaną stromość, czyli to, jak agresywnie poniżej tych przykładowych 120Hz działają – strome pozwalają nawet na odcięcie 36 lub 48dB już na pierwszej oktawie w dół, a te mniej agresywne odcinają tylko 6 czy 12 dB na pierwszej oktawie, stopniowo pogłębiając swe działanie im dalej od punktu odcięcia i im niżej w spektrum. Ale tym nie musimy się dziś zajmować, po prostu uznałem, że to napisze, żeby nie było, że się niczego nowego nie nauczycie z dzisiejszego wpisu. W każdym razie, podczas nagrań czy już w miksie, warto się mocno zaprzyjaźnić z tym filtrem, bo stosowanie go niemal na każdym śladzie jest gwarantem klarowniejszych miksów (nawet, jeśli nie słychać jego działania).

Jak prawidłowo ustawić HPF?

Zaczynamy odcinać informacje powoli zwiększając wartość przypisaną do HPF. W zależności od rodzaju ścieżki, nad jakim pracujemy, w którymś momencie zaczniemy słyszeć, jak brzmienie traci na wadze, staje się cienkie i chude. To znak, że pojechaliśmy za daleko. Próbujemy jeszcze raz, tym razem bardziej się skupiając. Pierwsze oznaki „odchudzania się” dźwięku są sygnałem, że musimy lekko wycofać filtr i tam go zostawić. O ile? Kto to wie? O tyle, żeby nie było słychać, że działa. Tak, jak napisałem, na każdym śladzie będzie inaczej, przy werblu zaczniemy już zwykle zauważać zmiany niewiele powyżej 100Hz, ale np. przy hi-hacie możemy dojechać do kilkuset Hertzów i nadal nie słyszeć zmian – wszystko dlatego, że hi-hat przecież nie ma za wiele informacji w dolnym paśmie, ale za to mogło się na jego śladzie zarejestrować jakieś dudnienie czy przesłuchy z innych mikrofonów i dlatego użycie HPF na tej ścieżce jest pomocne.

Ja HPF stosuję niemal na każdym śladzie, który może wejść w drogę gitary basowej czy stopy perkusji. Dzięki temu, nie tracę ciężaru pozostałych instrumentów (np. ciężkich gitar), bo odciąłem tylko to, czego nie będę potrzebował, a bas i stopa mają swój własny kąt w tym rejonie. Podtrzymamy tym sposobem mocny i czysty dół i pomożemy separacji między instrumentami – prosta, a bardzo skuteczna metoda.

Teraz do drugiej części dzisiejszego wpisu – korekcja w solo.

Wspomniane powyżej zabiegi z HPF można oczywiście dokonywać w trybie solo, bo ciężko będzie usłyszeć jak zmienia się bardzo subtelna ilość informacji w dolnym paśmie na jakimś śladzie podczas odtwarzania całego miksu. Jest też drugi przypadek, gdzie używanie trybu solo jest dozwolone, a nawet wskazane (szczególnie dla początkujących) – wyszukiwanie mocnych rezonansów na danych częstotliwościach. Jeśli słyszymy na danym śladzie, że coś gdzieś brzydko „dzwoni” czy brzęczy, ale nie wiemy dokładnie gdzie, możemy dać ten ślad w solo, zrobić spore i wąskie podbicie i zacząć przemiatać częstotliwości, aż ten drażniący rezonans wyskoczy nam w twarz. Wtedy będziemy wiedzieć, że go znaleźliśmy. Zamieniamy teraz to spore podbicie na niewielkie wycięcie, sprawdzamy „przed” i „po” (bypass) i jeśli nie zabraliśmy za dużo, to życie znów jest piękne.

W pozostałych przypadkach (tworzenie separacji w miksie, pozbywanie się błota, sybilantów i wszelkich innych kwestii powiązanych z konkretnymi pasmami) sugeruję Wam nie używanie guzika solo. Dlaczego?

    • Nikt nie będzie słuchał pojedynczych ścieżek tylko całego utworu – dlatego tak ważne jest, aby balans pasmowy był zachowany w kontekście całego utworu.
    • Nieważne, że jakiś ślad brzmi słabo w solo, liczy się, jak brzmi w miksie – czytaj powyżej.
    • Ciężko jest skleić ze sobą kilka elementów słuchając na okrągło tylko jednego z nich.
    • Nawet, gdybyśmy każdy ślad indywidualnie poddali korekcji, to po połączeniu ich w miksie uzyskalibyśmy jedną wielką niewyraźną masę.
    • Każdy ślad/instrument czy grupa powinny zajmować specyficzne pasma, a nasze zadanie polega na ich odpowiednim przydzieleniu i zrobieniu miejsca na pozostałe.

Podsumowanie

Tu jeszcze mała uwaga na koniec, choć nie bezpośrednio związania z dzisiejszą kwestią (wiem, jestem mistrzem odbiegania od tematu…) – pamiętajcie, że najlepszym sposobem odseparowania od siebie elementów miksu jest przede wszystkim podcinanie rzeczy mniej ważnych, a nie podbijania tych ważniejszych. Pisałem już o tym wcześniej, ale w razie, gdyby ktoś zapomniał…

 

Zostawić komentarz ?

12 Komentarze.

  1. Zwykle nie ignoruję takich rzeczy, ale do tej pory zapinałem HPF na ścieżki jedynie sporadycznie. W ramach eksperymentu odfiltrowałem zbędny dół w całym miksie i nagle zrobiło się tak klarownie, że aż sucho(przez zamulony miks raczej bardzo ograniczałem reverby). Dopiero teraz słychać jak wybrzmiewają pogłosy i delaye. 🙂

    • Powroty efektów też odfiltrowałeś? To również bardzo pomaga w uzyskaniu klarowności.

    • na stopie mi sie zdarza zapiąć ponizej 40hz ale o powrotach efektow nigdy nie pomyslalem ..:)

    • HPF i LPF to jest “świętość”, a tak samo jak Adam-nigdy nie myślałem o odfiltrowywaniu powrotów efektów pomijając reverb, bo czasem mi się to zdarza 🙂

  2. Wchodzimy w bardziej praktyczną część poradników, na to czekałem 😀

    Jedna, mała uwaga Igorze. “Nieważne” piszemy łącznie 😛
    “Nie ważne, że jakiś ślad brzmi słabo w solo, liczy się, jak brzmi w miksie – czytaj powyżej.”

    No offence, tylko chciałem pomóc. Mam nadzieję, że uznasz to jako wskazówkę, a nie próbę obrazy 🙂

    • Poprawione, jakoś mi umknęło. Za próbę obrazy blokuję Ci IP i zsyłam klątwę na pół rodziny… 😀

  3. rufinmusic

    No i jak co dzień, same pożyteczne i pomocne wskazówki:)

  4. HPF to mała, wielka rzecz:D.

  5. A jak postępujesz z overheadami, albo śladem ambiensowym perkusji?
    Ja overheady przycinam tak żeby nie zabrać za dużo werblowi (czasem brakuje mocy to dodaje [znaczy odejmuje herzów :)]), ale ambient lubię zostawić na całym paśmie, często mocno skompresowany a czasem nawet lekko przesterowany (wszystko zależy od gatunku).

    • Zgodnie z tym, co napisałeś – zależy od gatunku. To po pierwsze. Inna rzecz, zależy, co chcesz osiągnąć. Ja np. wolę obicnać trochę dołu i niskiego środka z pomieszczenia, żeby było klarowniej, ale czasem lubię to zostawić, bo pomieszczenie może zabrzmieć potężniej/masywniej. Zależy też od tego, jak to zostało zarejestrowane, bo czasem brzmi fajnie, a czasem trochę gorzej i tylko muli. Generalnie zasada jest prosta – słuchasz, budujesz wizję tego, jak ma brzmieć i zaczynasz narzędziami do tego dążyć. Tak właśnie postępuję 🙂

Zostaw komentarz