Jak Zostać Lepszym Realizatorem Dźwięku – Dzień 14 (Pocketing)

Wyrównywanie śladów to bardzo istotny proces edycyjny, bez którego edycja nie byłaby edycją… Zdania na temat stopnia ingerencji w nagrany materiał są podzielone i słusznie, bowiem bardzo często nieumiejętna (lub nadmierna) edycja wcale nie pomaga, a wręcz szkodzi. Są jednak sytuacje, w których niewielkie przesunięcia nagranego materiału działają na korzyść muzyki i nie widzę powodu, dla którego powinniśmy się bać edytować. Nie mówię oczywiście o bezlitosnym zrównaniu każdego śladu z siatką, bo to zabiłoby na miejscu wszelką muzykalność i tzw. czynnik ludzki. Mam na myśli niewielkie zmiany timingu, które poprawią groove, dodadzą ‘kopa’, a głowa sama nam się będzie kiwała w rytm utworu. Dziś popatrzymy na „ręczną” metodę równania śladów, a jutro poznamy trochę narzędzi stworzonych do ułatwienia nam życia w tej kwestii.

Dzień 14 – Naucz się „pocketingu”

Pocketing (od ang. pocket – kieszeń) to proces polegający na przesuwaniu śladów (wliczając w to cięcie audio na małe fragmenty, nudging, zamykanie „dziur”, time-stretching, cross-fade’y, etc.) tak, aby transjenty lub akcenty znajdowały się w tzw. kieszeni. Kieszeń, z kolei, to rama czasowa (zwykle ok. 10 milisekund do przodu od linii siatki), w której umieszczamy transjent, dzięki czemu ślady sprawiają wrażenie bardzo równych, ale nie „sztywnych” jak w przypadku równania idealnie do siatki. Transjent może znajdować się gdziekolwiek w obrębie kieszeni i nadal będzie to brzmiało równo, ale nie mechanicznie, jak w przypadku przyklejenia go perfekcyjnie do siatki. Ciężko to wyjaśnić słowami, dlatego przygotowałem kilka rysunków i przykładów audio (ścieżka na górze to kieszeń, z widocznym niebieskim wykresem fali, który trwa 10ms i zaczyna się na linii siatki, ścieżka pod spodem to bas):

W kieszeni:

Poza kieszenią (bas za wcześnie):

Poza kieszenią (bas za późno):

Na czym polega pocketing?

Wyjaśnię na przykładzie stopy i basu z plików audio znajdujących się poniżej. Załóżmy, że mamy już wyrównane bębny i przyszedł czas na bas. Warto sobie na czas edycji przesunąć track z basem pomiędzy ścieżkę stopy i werbla i te 3 ścieżki powiększyć na cały ekran. Na dość sporym zbliżeniu obserwujemy, jak wygląda rozkład timingu nut basu w stosunku do stopy – czy transjenty pokrywają się (uderzają w tym samym czasie), czy raczej się mijają (bo na przykład basista się non-stop spóźniał lub przyspieszał). W każdym miejscu, w którym uznamy, że nuta zagrana na basie nie mieści się w kieszeni, powinniśmy ją przyciąć i ręcznie przesunąć w odpowiednie miejsce, nie zapominając oczywiście o zrobieniu fade-in i fade-out, żeby uniknąć klików i popów. Nietrudno sobie wyobrazić, że jeśli mamy do czynienia ze słabymi muzykami, proces równania śladów może okazać się długi i mozolny. Ale jest też druga strona medalu, czyli nagroda na koniec procesu – ścieżki siedzące w kieszeni, jeszcze zanim zaczniemy miks, zabrzmią sto razy lepiej niż przed pocketingiem – będą zwarte, skupione i budzące respekt konkurencji 🙂

Przykłady audio:

1. Niechlujnie zagrana partia basu:

2. Partia basu skwantyzowana (idealnie do siatki) za pomocą Elastic Audio:

3. Ten sam bas, ale tym razem ręcznie wrzucony do kieszeni:

Poza oczywistymi korzyściami wynikającymi z wyrównania basu względem perkusji, zwróćcie uwagę na to, że stopa przebija się w ostatnim przykładzie znaczenie lepiej niż po automatycznej obróbce za pomocą Elastic Audio z przykładu nr 2. Dzieje się tak dlatego, że EA wyrównuje idealnie do siatki, przez co często transjenty stopy i basu pokrywają się w stu procentach skutkując maskowaniem. Przy ręcznej edycji celowo odsuwałem transjent basu delikatnie później niż akcenty stopy (choć nadal w kieszeni), dzięki czemu uzyskaliśmy lepszą separację w dole pasma bez potrzeby sięgania po korekcję czy kompresor w trybie side-chain.

Różne teorie na temat pocketingu

Z biegiem czasu, każdy wypracuje sobie własne metody wrzucania śladów do kieszeni. Jedni wolą zdać się na narzędzia, które robią to automatycznie, inni wolą zrobić wszystko ręcznie, bo mają wtedy pełną kontrolę i pewność, że ślady będą wyrównane jak należy. Polegając na automatycznym działaniu niektórych procesów, często musimy po nich poprawiać i w rezultacie wcale nie oszczędzamy czasu. Jaką wybierzecie metodę – Wasza sprawa. Ja staram się czerpać z każdej to, co najlepsze i z czasem wypracowałem sobie własną technikę, o której postaram się w przyszłości opowiedzieć w materiale filmowym, bo znacznie lepiej jest to zobaczyć w akcji niż o tym czytać.

Na co zwracać uwagę podczas pocketingu?

    • Na stopień ingerencji w audio – nie musimy wyrównywać każdego pojedynczego uderzenia na każdej ścieżce. Robimy to tylko tam, gdzie uznamy, że jest to z korzyścią dla miksu, np. stopa z basem – obowiązkowo, ale np. gitara solowa czy wokal mają prawo delikatnie się kołysać względem tempa i siatki, bo to jest muzyka, a nie nauka o robotach.
    • Na rodzaj muzyki – nie każdy gatunek wymaga dokładnego pocketingu, np. w muzyce rockowej, gdzie mamy do czynienia z żywymi instrumentami – dozwolone są większe odstępstwa niż chociażby w muzyce klubowej, w której nie występują prawdziwe instrumenty, a rytm z reguły pulsuje idealnie i sztywno do siatki. Ale nawet tutaj stosuje się różnego typu zabiegi (typu ‘swing’), żeby nadać utworowi trochę bardziej interesującego i kołyszącego charakteru.
    • Na groove – czyli na to, jak utwór „płynie”, jaki charakter ma rytm i jakie ogólne wrażenie sprawia cała piosenka. Jeśli ma być to kawałek relaksujący, leniwy, to możemy sporą część instrumentów ustawiać pod koniec kieszeni. Jeśli jednak kawałek jest agresywny, niecierpliwy i bardzo „do przodu”, powinniśmy bębny ustawiać bardzo blisko początku kieszeni, a czasem nawet warto wyjść poza jej ramy – szczególnie w kulminacyjnych momentach utworu. Zwiększymy tym sposobem napięcie i intensywność kawałka, bo przecież naturalną rzeczą jest, że jak się muzycy ekscytują granym utworem, to zdarza im się nieco przyspieszać i to właśnie możemy odzwierciedlić. Najlepiej jest się wzorować na oryginalnym wykonaniu (przed pocketingiem) i zobaczyć, jak te zmiany napięć zostały zagrane, a później, podczas pocketingu je odzwierciedlić – czyli zachować groove, ale mieszczący się w kieszeni.
    • Na własny słuch – najważniejsze w tym procesie jest częste odsłuchiwanie wprowadzanych zmian. Pamiętajcie, że to, co widzicie na wykresie fali, nie zawsze koresponduje z tym, co słyszycie. Strona wizualna jest tu bardzo pomocna, ale nigdy nie zapominajcie o częstym przesłuchiwaniu materiału podczas pracy. Jedynym, decydującym o powodzeniu naszych działań czynnikiem, powinien być nasz słuch – nawet jeśli na wykresie fali coś wygląda nieprawidłowo.

Podsumowanie

Nie wiem, jakie jest Wasze zdanie w temacie, ale ja nakłaniam Was do głębokiego zastanowienia się nad kwestią pocketingu. Zwolennicy takiej edycji twierdzą, że nie ma nic złego w delikatnym ‘podciągnięciu’ nagranych śladów i trudno się z nimi nie zgodzić. Zaś przeciwnicy takich działań twierdzą, że nie powinno się w ogóle edytować, bo to jest oszukiwanie, a muzycy powinni się skupić na jak najlepszym wykonaniu. Mhm… z tą drugą częścią się jak najbardziej zgadzam, ale co do oszukiwania: Czy korekcja, kompresja i efekty też nie są sposobem ingerencji w audio?? Bo idąc takim tokiem myślenia, możemy dojść do wniosku, że w ogóle nie powinniśmy dotykać nagranych ścieżek, tylko od razu po nagraniu je wypalić na płytę i zapomnieć o sprawie. Panie i Panowie, trochę powagi…

Zostawić komentarz ?

54 Komentarze.

  1. Konkretny artykuł:)! Do przodu oznacza, do przodu w czasie czyli na prawo tak :)? Generalnie to robię pocketing(audio i midi, które łatwiej trochę) ale teraz znam już tego nazwę :D. Thx ;).

    • To zależy o którym ‘do przodu’ mówisz 🙂

    • O tym “(zwykle ok. 10 milisekund do przodu od linii siatki),”. Tylko te 10 ms z lewej strony na rysunku mnie zmyliło, że to o te stronę 10 ms chodzi a do przodu da się łatwo pomylić. No ale i tak slady sa na prawo od kratki.

    • rufinmusic

      Do przodu, w sensie wyprzedzenia, to przesuwasz na lewo od siatki, w prawo to opóźnienie:) Także to stosuję:)

    • Tak, rufinmusic – rozumie się. Roberto chyba chodziło o to, gdzie znajduje się kieszeń. A znajduje się od siatki do przodu, czyli w prawo, czyli później niż linia siatki 🙂 Nie mówimy o wyprzedzeniu, bo to rzeczywiście będzie w lewo. Dlatego go zapytałem, o którym do przodu mówił.

    • No właśnie dlatego pytałem:D.

  2. nie wiedziałem, że ten zabieg taką nazwę nosi 🙂 stosuję głównie na bassie i stopie

  3. Hmm właśnie sobie uświadomiłem, że…

    Dźwięk, który jest blisko słyszymy praktycznie od razu, a dźwięk, który jest dalej – dopiero po jakimś czasie.
    Łatwo w ten sposób dojść do wniosku, że jeśli jakiś dźwięk ma się wydawać “dalszy” to przesuniemy go o parenaście ms do przodu (w prawo?) czasami przekraczając kieszeń.

    Nie wiem czy dobrze to rozumuję więc proszę o jakieś potwierdzenie? 🙂

    • Chyba to sensownie brzmi. Chociaż nigdy tak nie robiłem poza efektami. Może spójność na tym za dużo ucierpi?

    • Nie chodzi o znaczne przesunięcie, spójność musi być też w porządku.

    • Sorter, chyba nie do końca o to chodzi, choć z punktu widzenia psychoakustyki mogłoby się to wydawać sensowne. Jak przesuniesz transjent w przód, w prawo, czyli go opóźnisz, to po prostu sprawisz, że ślad będzie spóźniony, a nie dochodzący z dalszej odległości.

  4. Trafna porada! Dylemat: co zajmie mniej czasu – zmuszenie muzyka do zagrania “w kieszeni” czy manualne równanie do kieszeni? ja jednak upieram się najczęściej przy tym pierwszym. Moim zdaniem lepiej dograć choćby krótki fragment tak żeby było dobrze a dociąganie do siatki zostawić na elementy które są nierówne a nie zostały wychwycone w czasie nagrywania z różnych powodów np. zmęczenie etc. Pozdrawiam i czekam na kolejny wpis!

    • Zawsze najważniejsze jest jak najlepsze nagranie. To jest artykuł, który pokazuje, co można zrobić, gdy osoba nagrywająca nie zadbała o odpowiednie przyciśniecie muzyków do muru 🙂

    • ja swoim grożę, że usunę ich partie i będzie to grać automat hahahaha!

    • I słusznie. Trzeba leni mobilizować 😀

    • Trzeba tylko znaleźć odpowiednie groźby np. “Grając tak nierówno nigdy nie zostaniesz gwiazdą rocka!” 😉

    • Jeżeli przyjmiemy ze kieszeń w której muzyk ma się zmieścić to właśnie te 10 ms to chyba może być ciężko z tak dokładnym zagraniem. Mówimy tu o marginesie błędu rzędu 1/100 sekundy

  5. jestem zdania, że jak coś ma pomóc muzyce, to bez wahania można to użyć i nie ważne co to by było 🙂

    • Mam to samo zdanie. Trzeba tylko pamiętać, że najlepszą pomocą dla muzyki i muzyków jest ich praca nad warsztatem, a nie bylejakie nagranie i oczekiwanie cudów po realizatorze.

    • to jest oczywiste. mówimy tu o pomocy, a nie odwalaniu roboty za nich 🙂

    • Jasne że tak!

  6. Rowniez nie mialem pojecia ze taki zabieg ma taka nazwe 😉
    Jestem zwolennikiem dobrego nagrania materiału, pocketing i w ogóle ingerencje w timing sladów nie traktuje jako sposób na naprawienie zle nagranych sladów a jedynie ”dopalenie” materiału wtedy kiedy trzeba, wtedy gdy daje to jeszcze wiekszego ”kopa”, lub gdy np. w jednym miejscu dzieja sie dziwne rzeczy w sensie np stopa z basem akurat tak sie ”nałozyły na siebie” w jednym miejscu, ze cos albo znosi sie albo pojawia sie b. duza amplituda sygnału na sumie – ot, taki prosty przykład.
    Gdy wokalista/instrumentalista nagra swoja kwestię bardzo dobrze, tak dobrze, ze wiem, że drugi raz nie ma opcji zeby tak zagrał/zaspiewał ALE ”potknał sie” w szale emocji w jednej małej rzeczy i da sie to poprawic edytujac ślad – tylko w takim przypadku używam pocketingu do ”naprawiania” śladu.
    Generalnie ludzie którzy u mnie nagrywają nie mają ze mną łatwo 😉

    • Ja podobne podejście mam:).

      Igor jak będziesz opisywał programy to zahaczysz też o soft co wykrywa hitpointsy i rozciąga track(między hitpointami) po dosuwaniu? Bardzo to życie ułatwia i zazwyczaj jak dobry algorytm dobieram to nie ma problemu. Ale sporadycznie jakieś dziwadła wychodzą.

    • Nie chodzi mi o automatyczne dopasowanie, ręcznie przeciągam.

    • DawidZ – to jest zdrowe podejście.
      Roberto – mówisz o zalepianiu dziur?

    • Nie wiem czym zalepianie dziur jest:(. W cubase można użyć autowykrywania transjentów (dokładnie hitpoints)a później przesuwać wew. ścieżki audio. Np. są 3 uderzenia po sobie i 2 przesuwam w lewo do lepszej pozycji- część po prawej stronie (do następnego hitpoints’a) rozciąga się(jakby tempo zwolni) a po lewej skurcza.

    • No, mniej więcej o to samo mi chodziło 🙂 Jutro będzie o tym troszkę więcej.

  7. Ja mam bardzo banalne pytanie, mianowicie natknąłem się już milion razy na słowo “transjent” ale wciąż dokładnie nie znam jego definicji… Any ideas? 😀

  8. remaztered

    No to elastic audio i przesuwamy bas do polowy kieszeni i juz sie ze stopa nie gryza 🙂

    • Ale nadal Ci automat może wyjść, bo zawsze będzie w tej samej “długości kieszeni”. Cały myk polega na tym, że przy ręcznej obróbce nigdy nie ustawisz basu dokładnie w tym samym miejscu kieszeni. I uprzedzając Twoje kolejne pytanie – tak można zrandomizować stopień ustawienia do siatki/kieszeni 🙂 Ale największa przewaga pocketingu ręcznego jest taka, że nie wpływasz destrukcyjnie na audio, co ma miejsce przy stosowaniu EA.

  9. A np che zastosować pocketing na 2 scieżkach gitar, to muszę je opóźnić o taki sam czas, czy mogę sobie pozwolić o parę ms różnicy między nimi? Bo nie wiem czy nie byłoby problemów z fazą w tym przypadku.

    • Jak nagrasz dwie ścieżki to bez edycji będzie i tak różnica. Z założenia czas się poprawia, więc powinno być jeszcze lepiej :).

    • I mimo wszystko warto w takich przypadkach jednak spojrzeć na fazę 🙂

  10. To co Igor opisujesz, to zabieg wyrównywania śladów , który jak widać każdy stosuje tylko nie wie że tak się to nazywa.Różni się od mechanicznego , dosłownego wyrównania sladów tym, że dopuscza pewną tolerancję czasową, tutaj 10 ms. W midi można to uzyskać już podczas nagrania kwantyzacją iteracyjną , lub mniej podobną – kwantyzacją random bądź wspomnianym swingiem.Dyskusyjny natomiast jest zabieg przycięcia transjentu.
    Transjent początkowy to nie tylko kop w postaci maksymalnej amplitudy, to przede wszystkim faza narastania dźwieku, zależna od charakteru artykulacji instrumentalnej.
    To on róźnicuje np. saksofon audio od saksofonu vst, chociaż trwa tylko około 50 ms. obok oczywiście transjentów w fazie ustalonej odpowiedzialnych za niektóre cechy jak vibrato itp.
    i transjentu koncowego w fazie wybrzmiewania.
    Podobnie trudno uzyskać szarpnięcie struny gitarowej na kontrolerze midi. Tych co twierdzą
    że jest inaczej, mimo znacznego postępu , zaliczyłbym do tej samej grupy co oszukiwani przez twórców wszelkiej maści vocal removerów czy melodynowych separatorów widma
    instrumentów. Prawie czyni wielką różnicę i myślę że fade-in tego nie przywróci. Czy prezentowane przykłady słyszalnie, oprócz korekty barwy wpłynęły na synchronizację instrumentów w przedziale 10 ms ? Można to sprawdzić wrzucając mp3 do DAW w celu ich jednoczesnego odtworzenia. Myślę że akcent basu będzie zgodny i nie usłyszymy podwójnych, przesuniętych dźwieków bo 10 ms to chyba za mało by ucho to rozgraniczyło.
    Ale ogólnie to nie mam nic przeciwko zabawom z dźwiekiem i różnym transient designerom
    programowym czy sprzętowym. Chodzi o to, przywołując główną myśl z zakończenia świetnego komentarza DawidaZ (odc 13 – stereo) by wiedzieć czy nasze zabiegi służą odwzorowaniu rzeczywistości , czy są realizatorskim eksperymentem. Niezależnie od głównej
    myśli polecam ten komentarz do wielokrotnego czytania i przemyśleń bo zawiera inne, cenne uwagi.

    • Obcięcie transjentu to chyba makabra na dźwięku.

      A da się saksofonem VST osiągnąć uderzenie. Mam kontroler EWI usb i jak techniką zrobi się dmuch to to ładnie jest sczytane z soczystym saksofonowym atakiem :).

    • Makrys, ja nigdzie nie mówię o przycinaniu transientu, tylko o przesuwaniu całego dźwięku w czasie. Nikt przy zdrowych zmysłach nie ingeruje edycją w transjenty. Nie wkładaj mi do ust słów, których nie wypowiedziałem 🙂
      W przyładach nie ma żadnej korekty barwy – cokolwiek przez to rozumiesz. 10ms to idealna długość kieszeni, bo nie powoduje występowania ‘podwójnych’ dźwięków i dokładnie o to chodzi!

  11. Oczywiście Roberto, że się da uzyskać uderzenie saksofonem vst, podobnie jak pisałem, vocal removerem usunąć wokal i tylko wocal.Saxlab ma jeszcze zrobine vibrato.Brzmi Prawie jak saksofon. Odnośnie transjentów cytuję “nuta zagrana na basie nie mieści się w kieszeni, powinniśmy ją przyciąć i ręcznie przesunąć w odpowiednie miejsce,” . Jeśli przycięcie nuty rozumieć dosłownie , to jest to tożsame z przycieciem transjentu. Jak mam rozumieć słowo przyciecie ? W przykładach nie ma korekty barwy jesli rozumiec to jako użycie korektora.Nie znaczy to jednak że barwa nie ulegnie zmianie po tych zabiegach. Podobnie mozna twierdzić że nie zmieniłem barwy bo użyłem tylko kompresora a ten jest od dynamiki. Skoro nie wystapiły podwójne dźwięki przy jednoczesnym odtworzani scieżki przed i po pocketingu to znaczy że niechlujność oryginalnego nagrania jest niezauważalna i cały proces jest stratą czasu. Ale nie uważam że zabiegi te nie są konieczne, chociażby z powodu o którym piszę DawidZ, czyli skumulowanym akcencie powodującym zbyt duża amplitudę. Z tym że chyba robi on tam cos odwrotnego do wyrównania śladów.

    • Makrys, Ty naprawdę nadinterpretujesz i szukasz dziury w całym. Powtarzam – czy ja mówię gdzieś o przycięciu samego transjentu? Nuta to nuta – jako całość, cała obwiednia, od samego początku pojawienia się dźwięku. Widzisz gdzieś na rysunkach przycięty transjent? Przycinasz fragment klipu, w którym zawiera się nuta – to jest oczywiste, a czy przytniesz sekundę czy milisekundę przed pojawieniem się transjentu, nie ma znaczenia, bo transjentu NIE DOTYKASZ!
      Jeżeli Twoim zdaniem niechlujność nagrania jest niezauważalna, to nie pozostaje mi chyba nic innego, jak po prostu Ci współczuć.

    • Makrys, obawiam sie ze troche zle sie wyraziłem w swoim komentarzu wyżej, a raczej moze powinien on znalesc sie pod innym artykułem, o troche inne tematyce, ale do rzeczy: niezaleznie od tego jakiej terminologii urzywamy, cięcie sladu audio wykonuje w zasadzie w dwóch powodów: ”naprawienie” tego co zostało zle zagrane/zaspiewane i z roznych przyczyn niema mozliwosci nagrania danej kwestii powtórnie prawidłowo – chodzi poprostu o podrównanie do siatki jakiegos małego fragmentu, czyli załózmy robie dwa cięcia i tak ”odseparowany” fragment przesuwam w jedna badz w drugą strone (najczesciej trzeba ”opóznic” bo przewaznie instrumentalisci/wkalisci ”wyprzedzaja” tempo 😉 ) przy czym nie staram sie za wszelka cene dosunąć idealnie do siatki, bo zniszczyłbym wtedy dynamike/groove (zwał jak zwał – wiadomo o co chodzi) nagranej kwestii (trzeba tez pamietac o tym ze tak naprawde kazdy ma własne ”poczucie rytmu” i tez nie wolno za bardzo w nie igeroowac – to jest wlasnie to co niektorzy nazywaja feelingiem/groovem/”pływaniem po bicie”/ ect.)
      Drugi powód dla którego czasem musze przesunąc przykładowa sope z basem to własnie np takie jednostkowe niefartowne ”nałozenie sie” w krótkiej chwili – rzędu milisekund – ktore powoduje, np nagłe i chwilowe zwiekszenie amplitudy na sumie – no zdarza sie: w jednej chwili ”spotkały sie” maxima obu fal przykładowego basu i stopy i ”w sumie” przez chwile otrzymalismy b. dużą chwilowa ampltude na wyjsciu – w tym konkretnym przypadku pociłąbym slad stopy, jedno całe uderzenie i przesunąlbym np o 1..3ms w zasazie niewazne w ktora strone, bo ucho i tak tego nie wychwyci, tak zeby ”pozbyc sie” tego niefartownego efektu nakładania w ”nieodpowiedniej” chwili tych dwóch róznych sladów…
      Nie ma to nic wspolnego z cięciem transjentów co uwarzam za bezsensowny zabieg, za to takie niewielkie przesuniecia wiekszych frahmentów czyli np całej stopy przy załozonym +/- 10ms, jak opisywał Igor, jak najbardziej maja sens i są ”niedozauwazenia” przez słuch ludzki – z tego co pamietam to człowiek nie jest w stanie odróznic dwóch występujących po sobie krótkich impulsowych sygnałów (np. stopa) jezeli ”odległosc” miedzy nimi jest ponizej kilkunastu milisekund i traktuje je jako jeden sygnał (jedno uderzenie stopy).
      Ponadto polecam zrobic sobie test: wrzuć do sekwensera na dwa osobne kanały/samplery taki sam dzwiek (np. C) ale z dwóch róznych instrumentów, odtwarzaj je powtarzajac ciagle, np co pol taktu. Odsłuchane razem maja okreslone przmienie i charakter. Teraz, podczas nieustannego zapetlonego odtwarzania, przesuwaj płynnie w czasie odtwarzanie jednej próbki, jednego samlera/kanału o kilka kilkanasie milisekund – zauwarzysz, ze zmienia sie zarówno charakter brzmienia jak i amplituda tych zsumowanych przeciez dwóch sygnałów – a są to przeciez cały czas dwie próbki cały czas tych samyh róznych instrumentów…

  12. Kolejny fajny artykuł, kilka dni muszę jeszcze nadrobić 😉 Zawsze staram się patrzeć na komentarze i bardzo podoba mi się to, że zajmują one często koło 70% strony, widać, że ludziom się podoba to co piszesz i chcą na te tematy dyskutować 🙂 I tak trzymaj, do przodu!

  13. Igor a jakieś porady z przesuwaniem tracków gdzie ciężko zauważyć bit? Chodzi o znajdywanie tego transjentu Np. gitara elektryczna (na bank pomaga jak ma się direct z DI ale nie mam:P).

    Wiadomo na słuch jechać ale to wcale nie jest takie łatwe wychwycenie suwaka zasuwającego i dźwięku. Jade w tedy po prostu prób i błędów, ścinając ścieżkę lub odrazu dostawiając. Ale jednak jest to czasochłonne. Może tak musi być?

    • Rzeczywiscie ze sciezkami, w ktorych nie widac wyraznie transjentu jest trudniej. Sygnal z DI warto wlasnie dodatkowo zarejestrowac przy gitarach przesterowanych i uzywac jako punktu odniesienia dla dosuwania sciezki wlasciwej. Inaczej pozostaje ucho i trial and error. Dobre wiadomosci sa takie, ze im dluzej to robisz, tym latwiej Ci z charakteru wykresu fali wydedukowac, kiedy zmienia sie dzwiek czy pojawia nowy, ale rzeczywiscie jest to czasochlonne. Dlatego podstawa, to przycisniecie muzykow, by nagrali jak najdokladniej i kolko sie zamyka 😀

    • No to ok:). Postaram się przy jakiejś okazji zakupić DI ale póki co trening słuchu;). Dzięki za odpowiedź.

  14. Chodzi o to żeby przesunąć np snare o 10 mili sek w lewo czyli do przodu tak?

  15. Ja osobiście mam bardzo sceptyczne podejście do takich zabiegów. Owszem, kompresja, eq i inne cuda to jest ingerencja w sygnał audio, ale to jest po prostu obróbka brzmienia, a nie poprawianie samych muzyków.

    Nieuchronnie kojarzy mi się to z poprawianiem modelki w photoshopie. Można użyć photoshopa do uatrakcyjnienia zdjęcia, zabawa z kolorami, cieniami itp, ale to nie jest to samo co odchudzenie modelki o 15 kilo.

    Podobnie widzę to w przypadku muzyki. Nie widzę niczego złego w wycięciu jakiegoś dudnienia czy siary, w korekcji która poprawia separację instrumentów, ale to już jest poprawianie samego warsztatu muzyka.

    W ten sposób można z byle grajka zrobić wirtuoza. Nawet ja mógłbym nagrać dźwięki skali w odstępach 1 sekundy, a potem poprzycinać odstępy do 100 milisekund i brzmieć jak Satriani. To mnie trochę zasmuca, że dzisiejsze narzędzia pozwalają byle miernocie zabrzmieć po mistrzowsku.

    • Ja też to rzadko stosuję i tylko w kilku newralgicznych miejscach – jeśli jest potrzeba. Zgadzam się jak najbardziej, że muzyk musi umieć grać, ale z byle miernoty na szczęście nie da się zrobić zdolnego muzyka, bo gdyby wyedytować i wrzucić do kieszeni każdą nutę, to to nie będzie zbyt dobrze brzmiało. Nie mam nic przeciwko lekkim poprawkom, ale też nie jestem fanem równania wszystkiego, jak leci. Poza tym – ja nie mówię, że pocketing trzeba robić, tylko, że można. To jest różnica. Natomiast trzeba go znać, bo nigdy nie wiadomo z kim nam przyjdzie pracować, a czasem wymóg będzie taki, że wszystko ma być do siatki i nie masz nic do powiedzenia. Twoja w tym głowa, żeby mimo takiej kwadratowej kwantyzacji uchronić trochę życia w danym kawałku. I tu pocketing i jego zasady mogą uratować Tobie (i utworowi) tyłek 🙂

  16. Igor, męczy mnie jedna kwestia. Jakie nierówności uważasz za akceptowalne w przypadku żywego nagrywania instrumentu? Nagrywam właśnie metalowy kawałek ze zdublowaną gitarą rytmiczną jednakże każdy ślad kładę osobno i problem w tym że miejscami jest trochę krzywo. Punktualności staram się nie poprawiać, raczej powtarzam tak długo aż zagram dobrze, ale teraz mam 160 BPM i jak w riffie przechodzę z półnut na ósemki to czasami mi się kołyszą względem siatki o jakieś 20-30 ms więc nagrywam jeszcze raz, potem jeszcze raz itp.

    Oczywiście, wiem że jest ok wtedy gdy tego nie słychać, tylko czasami nawet jak ja tego nie słyszę to sama świadomość że jest krzywo mi przeszkadza 😉

    • To musisz wylaczyc ta swiadomosc. Jesli nierownosci nie slychac, to ich nie ma.

Zostaw komentarz