Jak Zostać Lepszym Realizatorem Dźwięku – Dzień 13 (Czyszczenie)

Zakończyliśmy segment związany z nagrywaniem i przechodzimy teraz do kolejnego etapu na drodze do stania się lepszym realizatorem dźwięku. Przez kilka kolejnych dni podam Wam kilka wskazówek na temat odpowiedniej edycji nagranych ścieżek. Proces może mniej emocjonujący niż nagrywanie czy miksowanie, ale nie mniej istotny.

Dzień 13 – Czyść nagrane ścieżki

Jednym z najważniejszych procesów edycyjnych jest bez wątpienia czyszczenie nagranych tracków z wszelkich brudów, potknięć i szumów. Ale edycja to także przycinanie śladów, wyrównywanie ich, strojenie. My przyjrzymy się tym kilku pierwszym elementom, bo to one zwykle stanowią o pozytywnym odbiorze naszej pracy przez potencjalnych słuchaczy i klientów, dla których wykonujemy tą żmudną pracę.

Wyczyszczone ślady sprawią, że miks zabrzmi czyściej, klarowniej i po prostu doskonalej. Mało tego, jeśli zajmiemy się tym jeszcze przed miksem, potem nie będziemy musieli zatrzymywać się, żeby coś poprawiać, wycinać, etc.

Jak i gdzie rozpocząć edycję?

Właściwie, to wedle uznania. Nie ma tu żadnej wielkiej filozofii. Ja zwykle zaczynam od przesłuchania śladów i zdecydowania, co i gdzie należy zrobić, żeby miks był bardziej przezroczysty. Będzie się na to składało:

    • wybieranie najlepszych śladów – z reguły w sesji mamy np. kilka podejść (ujęć) wokalu czy innego instrumentu. Naszym zadaniem jest wybranie najlepszej partii oraz pozbycie się pozostałych (oczywiście po konsultacji z klientem), żeby nie zanieczyszczać niepotrzebnie sesji. Jest też inna metoda, czyli…
    • komponowanie jednego, głównego ujęcia z kilku śladów (tzw. comping) – polega to na tym, że z każdej dostępnej ścieżki wybieramy naszym zdaniem najlepsze fragmenty i kleimy je w jeden, nowy master-track. Najczęściej stosuje się to do wokalu, który po prostu musi błyszczeć w utworze. Czasem może być to bardzo czasochłonne i wymagające dużego skupienia oraz zdolności podejmowania trudnych decyzji.

Bardzo ważne w przypadku compingu jest to, aby każdy z branych pod uwagę śladów był nagrany w takich samych warunkach (ten sam tor audio, ta sama odległość od mikrofonu, to samo pomieszczenie, etc.), bo inaczej sklejenie sensownego master-tracka będzie niewykonalne. Taki ślad musi brzmieć, jakby był jednym wykonaniem. Zazwyczaj nie jest to problemem, bo te kilka podejść wokalu nagrywamy jednego dnia i żaden z warunków się nie zmienia, ale czasem zdarza się trzeba było przełożyć nagranie na następny dzień i wtedy mogą wystąpić jakieś różnice. W takich sytuacjach zazwyczaj warto nagrać cały wokal od nowa.

Jak już wybierzemy najlepsze ślady, możemy zabrać się za właściwą edycję, czyli:

    • przycięcie początków śladów – np. bzyczenie pieca gitarowego na ścieżce gitary, zanim pojawi się właściwa partia, etc.
    • przycięcie końcówek śladów – np. wszystkie nietypowe odgłosy nie będące częścią danej partii (aczkolwiek tu radzę się dwa razy zastanowić, bo czasem takie niekonwencjonalne odgłosy warto zostawić dla smaczków)
    • wycięcia w środku śladów – np. wszelkie chrząknięcia i mlaśnięcia na ścieżce wokalnej, przesłuchy ze słuchawek (tu także należy być ostrożnym, by nie przyciąć za mocno, oddechy zazwyczaj zostawiamy po to, żeby wokal brzmiał naturalniej, ale w przypadku chórków możemy sobie pozwolić na eliminację oddechów)
    • strojenie wokalu – o ile jest ku temu potrzeba. Jeżeli używamy narzędzi typu Autotune czy Melodyne, wokal prowadzący proponuję zrobić w trybie ręcznym (graficznym), żeby poprawić tylko to, co poprawy wymaga, a nie prasować całego śladu. W przypadku chórków czy harmonii można już podejść trochę bardziej liberalnie i zaoszczędzić czas znajdując odpowiednie ustawienia w trybie automatycznym.
    • wyrównywanie punktualności śladów – nawet najlepsi muzycy potrzebują czasem lekkiej pomocy, bo nikt nie jest maszyną i nie gra idealnie równo. Zazwyczaj nie jest to problemem, bo lekkie odchyły od siatki są wręcz wskazane, żeby muzyka brzmiała jak muzyka, a nie jak serenada robotów, ale czasem są sytuacje, że jeden czy dwa akcenty zbyt mocno się mijają i warto wtedy taki mikro-szczegół poprawić.

Jeżeli mamy do czynienia ze słabszymi technicznie muzykami, to wtedy może nam to zabrać sporo czasu… Ten punkt rozwiniemy jutro, bo kwestie ‘timingu’ ścieżek i sposobów na jego korygowanie zasługują na oddzielny wpis.

Zostawić komentarz ?

35 Komentarze.

  1. edycja nie jest specjalnie ekscytująca, ale trzeba wiedzieć jakie decyzje się pojmuje, bo będzie to słychać w skończonym utworze. osobiście oprócz tego co napisałeś, to do edycji zaliczam Gate, bo za jednym zamachem usuwam to co niepotrzebne, np przesłuchy i szumy mikrofonu, pieców itd 🙂

    • Slice detect w Cubase, bardzo szybko i z bardzo dogodnymi opcjami wycina się to co się chce. Ale ja i tak ręcznie robie.

    • Wszystkie narzędzia są przydatne, ale ja również wolę robić większość ręcznie, żeby mieć stuprocentową kontrolę.

  2. Ja mam moralny dylemat ze strojeniem wokalu:D, ale to już każdy ma swoje podejście. Bo wiem, że można pomóc i to nic takiego i fajniej brzmi. Ale jednak staram się oddać zespół czy wokal taki jaki jest. Może to gorsze dla słabszych zespołów i strzał w kolano jak chcemy by ludzie przychodzili po lepsze nagrania. Ale raczej używam wtedy kiedy coś psuje coś niesamowitego obok i nie ma jak kompilacji zrobić.

    Sprawy timingu będą bardzo interesujące, póki co mikrofony i podkłady to nie ma problemu. Ale powoli jakieś jednostki zew. przy mixie przydałyby się i chyba bede musiał zapoznać się z wordcloackiem

    • ja nie miałbym dylematów jeżeli byłyby to delikatne fałsze w paru miejscach i byłby problem by ściągnąć wokaliste/ke. jednak sam nie używam tego, lecz jeżeli coś jest użyte ze smakiem, to można powiedzieć, że jest dobrze użyte i nie ważne co to 🙂

    • No niby tak:). W sumie to dla mnie też nie ma opcji by jakiś fałsz przeszedł, warto przy nagrywaniu o to zadbać. Ale dopieszczanie wokalu tam gdzie nie trzeba by było perfekcyjnie i profesjonalnie to chyba już się gubi gdzieś charakter.

      A co do timingu to o innym myślałem, sprzętowym nie w trackach. A ten to też czasem spore wyzwanie, dobrze trochę z metronomem posiedzieć i z czasem wchłonąć w siebie jego umiejętność:D.

    • każdy stara się niedopuszczać, ale coś może umknąć, bo nie słucha się wtedy tak dokładnie jak przy mixowaniu

    • Podczas nagrywania zawsze coś tam umknie. Dobrze umieć to w miarę “niewidzialnie” podczas edycji poprawić. Nigdy nie wiadomo tez jakiej jakości tracki dostaniemy i czasem po prostu trzeba z buciorami edycji wkroczyć…

    • czasem nawet z czołgiem, ale to może nie pomóc. wtedy lepiej odesłać sesje i powiedzieć by na nowo nagrali jak chcą by było dobrze 😉

    • Jeśli jest taka możliwość, to jak najbardziej!

    • mnie czasem ciężko powiedzieć komuś, że źle nagrał i to mój problem… mam za dużo serca, a w tym zawodzie czasami nie można go mieć 😀

    • Dla dobra sztuki trzeba być czasem stanowczym i bezlitosnym. W perspektywie czasu okazuje się, że było warto nagrać raz jeszcze 🙂

  3. God-U-Now

    Nie zawsze czyszczenie jest wskazane 🙂 Jeśli samplujesz z winyli to trzaski nadają klimatu utworowi — oczywiście nie mówię tu o trzaskach, które przeszkadzają w słuchaniu 🙂

  4. slayer-66669999

    Najgorzej jak sie samemu nagrywa wszystkie sciezki gitary oraz basu w jednym podejsciu na pare sciezek… Zaraz po nagraniu wszystkiego zawsze jestem zadowolony, ze rowno i w ogole cacy, a nastepnego dnia odpalam to samo nagranie i w myslach pojawia sie ‘@&&%*! jak ja moglem takie cos nagrac?!’… prawdopodobnie wszystkiemu winne jest przemeczenie sluchu… Jak sie ma jakies komplikowane partie ciezko jest mi stwierdzic, ktory jest lepszy. Kazdy ladnie gra z metronomem, ale miedzy soba juz nie zawsze… Nie moge sie doczekac kolejnego wpisu;p

  5. Logic 9 ma świetne narzędzie do compingu oraz tzw. flex time do wyrównywania śladów audio do siatki. Ogólnie bardzo polecam tego DAWa.

    A wygląda to tak:
    http://www.apple.com/logicpro/top-features/#edit

    • Nie tylko Logic ma świetne narzędzia do edycji, uwierz mi 🙂

  6. Andrzej S.

    Mam pytanie co do wyrównywania wokalu w czasie? Czy powinno się to robić? Nigdy tego nie praktykowałem z racji, że lubię gdy śpiew brzmi naturalniej (nawet z lekkimi błędami), ale może to byłoby to bardziej profesjonalne? Co do compingu naprawdę polecam nagrać poprawnie chociaż jedną ścieżkę w miarę dobrze bo na początku mojej przygody z miksowaniem wierząc w magiczną moc edycji nagrałem wokal trochę niechlujnie (nie do końca z mojej winy bo akurat ktoś pomieszczenie dalej urządzał sobie wielkie gotowanie 🙄 ). Później siedziałem do końca dnia i posklejałem wokal z ponad 100 części z 6 ścieżek. Teraz wiem, że ten czas można było wykorzystać o wiele ciekawiej 😕

    • Profesjonalizm właśnie brzmi naturalnie 🙂

    • Andrzej, ja też jestem zdania, że trzeba przede wszystkim nagrać najlepiej jak się da i nie polegać na kolejnych etapach, żeby cokolwiek tam poprawiać. Patrz Dzień 9. cyklu. Ale jeśli już sytuacja ma miejsce i nie masz możliwości nagrania od nowa śladów, to musisz umieć jakoś te słabsze ślady ratować. Zdziwiłbyś się, jak często ścieżki są nagrywane niechlujnie… Co do wyrównywania wokalu w czasie – zależy. Czasem można delikatnie poprawić i nie będzie to miało żadnych skutków ubocznych, o ile nie przesadzisz. Sytuacja szczególnie częsta z raperami, którzy potrafią się bardzo spieszyć. Kilka małych przesunięć tu i tam i od razu masz profeskę. A czasem nie warto ruszać, bo nawet teoretycznie nierówne wykonanie może być akurat częścią stylu i wyrównanie tego byłoby gwałtem na uszy.

    • Najlepiej to jak dzięki kompilacji załatwimy większość problemów czasowych. Często czytam, że najlepiej zrobić 3 ujęcia(to odpowiednik take;)?) i faktycznie ja nie robię więcej niż 3 a jak mam dwa to się ciesze. Zbyt dużo możliwości może przytłoczyć. A inna sprawa, że ponoć muzyk jak wie, że ma 3 podejścia i basta to się mobilizuje. Możemy zadbać o to by ktoś poćwiczył, przed nagraniem poczuł się komfortowo miał odpowiednią rozgrzewkę(która jak Igor pisał warto nagrać:D).

      Chociaż powiedzenie “Ty stary ale poćwicz trochę bo nie bardzo widzę wspólną nagrywke” odpada:P. Dlatego praca z kimś kto faktycznie ogarnia i potrafi obiektywnie spojrzeć na to co się dzieje jest fajna przyjemna i przyniesie dobre nagranie:D.

  7. Zawsze gdy nagrywam raperow ”męcze” ich na maxa, zeby było równo – niema takiej opcji zebysmy zostawili nierówno nagrany wokal bo… pozniej mozna wyrównac przy ”składaniu” kawałka. Nie nagrywam tez zwrotek ”na raty” – kwestia ma byc pojechana ”do bitu” i od poczatku do końca. Nie chce edytowac pozniej zle nagranych wokali i tłumacze to w ten sposób: ” ok, po nagraniu moge pociąc Twoje wokale i bedzie równo ale co bedzie na koncercie?” Pozniej, dziekują mi za takie podejscie do nagrywania bo w sumie stają sie lepszymi raperami.
    Zresztą dzis nie nagrywam wszystkiego co popadnie, zeby tylko nagrywac – tak jak kiedys, staram sie wspolpracowac z ludzmi ktorzy cos soba rerezentują, bo po pierwsze wtedy na prawde chce
    mi sie to robic i po drugie dzis poprostu niechce mi sie siedziec godzinami nad słabymi wokalami – dzieki DAW mozna zrobic praktycznie wszystko z kazdym sygnałem, dzwiekiem – pytanie tylko czy zawsze jest sens?

  8. Cyfra chyba znacznie ułatwiła edycje:D. Zastanawiam się czy w analogu też była używana na początku dziennym? Czy raczej tylko część rzeczy dało się w sensownym czasie zrobić:D?

    • Napewno cyfra to ulatwila, ale kiedys tez cieto tasme na potege. Minus chyba taki, ze sie muzycy strasznie rozleniwili przez to, bo wiedza, ze mozna ich teraz latwo poprawiac. A dobrego wykonania i tak nic nie pobije i zadna edycja nie podrobi…

    • To troche się cieszę, że nie trzeba już ciąć na potęgę :D. A na instrumencie mamy największą czułość oddawania emocji, większą niż mikro liczby w mixie, więc dzięki temu nie musimy się bać, że maszyny nas wyprą :D.

    • To sie nie stanie.

    • Ale ciężko mi aż sobie wyobrazić cięcie taśmy np. by stosować pocketing! To dopiero musiało czasu, cierpliwości i skilla wymagać. A strojenie wokalu też stosowano czy dopiero urządzenia w stylu autotune powstały i stroiły :D?

    • Pocketing na tasmie?? Co to, to nie… Klejenie kilku take’ow czy punch-in tu i tam, to tak, ale nie pocketing jakim znamy go dzis! Bez przesady 🙂
      A niby jakby mieli stroic wokal, zwalniajac i przyspieszajac glowice magnetofonu?? W zyciu bys nie trafil w odpowiedni dzwiek 🙂 Wtedy trzeba bylo po prostu umiec grac i spiewac. Z drugiej strony, te wszystkie niedociagniecia na starych nagraniach, ktorych nie poprawiano – dodawaly nie lada charakteru.

    • remaztered

      W Let it be jest potkniecie na fortepianie/pianinie.

    • Igor – tak własnie myślałem:D, ze ciężko byłoby. Generalnie chyba zapoznam się z historią i przebiegiem nagrywania:D. Poznanie jak to wszystko szło może pomóc w rozumieniu muzyki:D. Plus konkretne lata maja charakterystyczne efekty etc. 😀

  9. MILLIARDARIA

    To pierwsze takie „miejsce”, do ktorego trafilam przypadkiem i w ktorym zostalam…nidgy nie korzystalam z fachowej pomocy, porad ect. a za przewodnikow w mojej wieloletniej przygodzie z Cubasem mialam tylko zmysly i ciekawosc. Dociekliwosc byla mi sprzymierzencem, przez wszystkie lata spedzone ze ze sluchawkami na uszach, w poszukiwaniu najlepszych brzmieniowych rozwiazan. Postanowilam jednak uporzadkowac swoje doswiadczenia i dorzucic do nich wiedze, ktorej w ow tematyce mi brak. Doszlam do etapu, na ktorym zabawa i spedzanie wolnego czasu stalo sie dla mnie powaznym zajeciem. To odpowiednie miejsce by przygotowac sie teoretycznie! Zdecydowalam sie przywitac wlasnie przy okazji owego artykulu dlatego, iz wywolal on u mnie usmiech i zaczerwinienie! Jako “samouczka”, “samonagrywaczka”, “samorozwiazywaczka” problemow zwiazanych z tworzeniem muzyki „od A do Z” w domowych pieleszach, pomyslalam tez o pojeciu “comping” – sama nadalam mu nowe imie: Franky – od Frankensteina – nagrywajac z moimi muzykami w domu uzywam wlasnie tego sformulowania:) tak sie ow termin spodobal i przyjal i tak tez zostalo! pochwale sie, iz jestem cierpliwa mistrzynia tworzenia wycinanek, doklejanek – to ulubiona czesc calej pracy – wiec jesli ktos ma z tym problem chetnie na sladach posprzatam javascript:grin(‘:grin:’)taka muzyczna perfekcyjna pani domu! A ucho mam dobre ! pozdrawiam autora !!! javascript:grin(‘:smile:’)

    • My rowniez witamy Ciebie. Ciesze sie, ze postanowilas zostac na dluzej. Pozdrawiam!

  10. Bardzo fajne i cenne artykuły. Wielkie dzięki dla Igora.
    Mam pytanie dla znawców Cubase’a. Jak sklejać dźwięki, żeby nie było między nimi trzasków. Teraz tnę sample w “zerze” przebiegu i ręcznie zsuwam dwa pliki do siebie. Czy jest jakaś prostsza metoda?
    Pozdrawiam wszystkich.

    • Cięcie w punkcie zerowym to pierwszy krok. Dodatkowo możesz na początku i końcu każdego dźwięku robić minimalnej dlugości fade-iny i fade-outy czy ewentualnie cross-fade’y między nimi. To obowiązuje w każdej stacji roboczej, technika uniwersalna.

Zostaw komentarz