Jak Zostać Lepszym Realizatorem Dźwięku – Dzień 1 (Słuchanie)

Dziś zaczynamy rozważania o tym, jak można zostać jeszcze lepszym realizatorem dźwięku.

Na pierwszy ogień pójdą porady z kategorii ogólnie nazwanej przeze mnie Produkcja.

Zaczynamy.

Dzień 1 – Słuchaj dużo różnorodnej muzyki i czerp z tego wiedzę.

Realizator dźwięku to osoba, która na co dzień zajmuje się muzyką. Nikogo nie powinien więc dziwić fakt, że aby odnieść jakiekolwiek sukcesy, a przynajmniej uzyskiwać zadowalające rezultaty – dobry inżynier dźwięku powinien być osobą nieźle osłuchaną. I z tym właśnie wiąże się pierwsza wskazówka, jaką chcę się z Wami podzielić w tym cyklu.

Wydawać by się to mogło bardziej niż oczywiste, ale pozwólcie, że trochę rozszerzę tę myśl. To, że należy być zaznajomionym z obecnymi trendami w muzyce, jest zrozumiałe, bo przecież nikt, z kim pracujemy, nie chce, aby jego muzyka brzmiała nieświeżo czy tak, jakby pochodziła sprzed 15 lat – no, chyba że taki jest właśnie zamysł, ale to odosobnione przypadki.

Jako realizatorzy musimy być świadomi konkretnych brzmień, jakie w danym momencie w czasie się kultywuje, np. charakterystyczne syntezatory w popie a’la Lady Gaga czy Katy Perry, masywne gitary a’la Nickleback czy tłuste bity w stylu Dr Dre. Wyobraźcie sobie, jak komicznie brzmiałby dzisiejszy pop, gdyby motywy przewodnie grane były na brzmieniach używanych za czasów świetności New Kids On The Block… Albo jak mało agresywnie brzmiałby System Of A Down, gdyby używali set-upu Led Zeppelin. Wymieniać można by tak w nieskończoność. Pamiętać trzeba o tym, że gusta słuchaczy, muzyków i krytyków co do brzmień, zmieniają się na przestrzeni czasu i warto być z nimi na bieżąco.

Dlaczego piszę o różnych gatunkach muzycznych?

Możecie pomyśleć, że skoro zajmujecie się powiedzmy hip-hopem, to nie musicie znać twórczości takich artystów, jak Joe Cocker czy James Brown. Nic bardziej mylnego, moi drodzy. Zapożyczanie motywów, brzmień, pomysłów aranżacyjnych czy instrumentarium, to zjawisko, które istnieje w muzyce od zawsze. Niemal każdy gatunek wypłynął kiedyś z innego, a współcześnie mamy tyle sztucznie utworzonych kategorii, że trudno komukolwiek się w tym odnaleźć.

Nie mówię tu o plagiatach czy zespołach grających wyłącznie covery. Jeżeli brak Wam pomysłu na konkretne brzmienie, utknęliście w martwym punkcie z aranżacją albo nie wiecie, jakiego rodzaju instrument by pasował w jakiejś sekcji utworu – sięgnijcie do nagrań innych artystów, nawet z zupełnie innych rejonów muzycznych i spróbujcie zapożyczyć jakiś motyw, dźwięk czy pomysł. Nie chodzi oczywiście o idealne skopiowanie, bardziej o obranie jakiegoś kierunku.

Inna możliwość – jeśli nie jesteście pewni czy po drugiej zwrotce dać dwa razy dłuższy refren, czy może przejść od razu do bridge’a, czy może wprowadzić znów motyw z intro – posłuchajcie utworów innych muzyków i zaczerpnijcie coś z ich doświadczenia.

Pójdźcie nawet dalej – weźcie ołówek i kartkę i naszkicujcie układ jakiegoś znanego dobrze utworu (np. Intro – 4 takty, Zwrotka 1 – 8 taktów, Refren – 4 takty, Zwrotka 2 – 8 taktów, Refren – 8 taktów, Outro – 8 taktów, itd.) i zaaplikujcie do własnych kawałków. O plagiat nikt Was nie posądzi – 60% muzyki na świecie opiera się o te same, sprawdzone sztuczki aranżacyjne. Jest to jeszcze bardziej widoczne w przypadku rapu – gdzie prawie każdy kawałek ma taki sam układ. Jak przeanalizujecie kilka utworów popowych ze szczytu Billboardu, to szybko się zorientujecie, że 90% piosenek jest „na jedno kopyto” pod względem budowy – to jest naprawdę pouczająca lekcja…

Podsumowanie

Słuchanie różnorodnej muzyki to podstawa wiedzy muzycznej każdego realizatora. Żaden to wstyd posłuchać „popeliny” – nawet, jeśli jesteś zatwardziałym metalowcem. Nikt nie każe Ci wieszać plakatów Rihanny w pokoju – potraktuj to, jako element szkoleniowy, a za jakiś czas sobie za to podziękujesz.

Zostawić komentarz ?

55 Komentarze.

  1. ja w pierwszych swoich kawałkach trip hopowych często brałem jakieś motywy wokalne i muzyczne z metalu i w sumie fajnie wychodziło 😀

    • Bo to nigdy na złe nie wychodzi.

    • nie wiem czy wypada mi tutaj coś pokazywać (jak co to proszę usunąć), ale ten kumpel jest dla mnie mistrzem “rapo-podobnej” muzyki jeśli chodzi o aranżację…

      http://www.youtube.com/watch?v=oMiGkYJrczI

      w 2:36 zmieścił troche rapu, troche metalu, troche beat boxu, troche delikatnego śpiewu, trochę tajemniczego trip hopu. dla mnie to jest świetne, choć mix i mastering nie powala.
      tak swoją drogą, to ten utwór ma 3 lata, a Sławek jest moim dobrym “nauczycielem” i większość moich umiejętności zawdzięczam jemu 🙂

  2. Prawda, nigdy nie zapomnę Lecha Janerki, który w okolicach płyty Fiu Fiu powiedział, że podsłuchuje Britney, bo produkcyjnie to był wówczas szczyt i bardzo interesuje go jakość brzmień w tym mainstreamowym popie. Powiedział – trzeba wiedzieć jak współcześnie powinien brzmieć werbel.

    • Trzeba dużo tego typu rzeczy wiedzieć. A każdy od każdego pożycza i to jest normalne i zdrowe. Trzeba to tylko robic umiejętnie.

    • Dokładnie takie słowa w autobiografii przytoczył Tomasz Stańko, że jakoś brzmienia i realizacji czasem podgląda u innych artystów, tylko nie mogę sobie przypomnieć czy chodziło o Britney czy inną wielką popową gwiazdę ostatnich lat.

  3. Słucham kilku gatunków poza macierzystym (niezwiązanych), ale ścierwa typu Gaga czy Ruhana nie tknę! Muzyka ma być dobra sama w sobie, a nie dzięki plastikowemu brzmieniu. Dziękuję za uwagę. 🙂

  4. Fajnie jest czytać o czymś, co kiedyś sam zrozumiałem na pewnym etapie działalności 🙂 Osobiście jestem wręcz koneserem muzyki i słucham bardzo szerokich gatunkowo dźwięków [tak dla kontrastu – od rocka przez rap po ambient] i również zauważyłem w pewnym momencie, jak duże możliwości to daje. W sumie dwie pieczenie przy jednym ogniu, bo słuchając czegoś, co jest nieodłącznym elementem każdego dnia jednocześnie uczę się nowych możliwości na aranżację. W pewnym momencie zacząłem słuchać muzyki trochę inaczej, niż tylko słuchać 🙂

  5. Jeśli już chodzi o rap, tutaj czerpanie “pomysłów” jest specyficzne dla tego gatunku – każdy z nas dobrze wie co to sampling. W tym świecie jest on niezastąpiony. Wielu ludzi nawet nie wie, że jest to zabronione… Przez ostatnie lata powstaje baaardzo dużo utworów, w których pomieszany jest sampling z syntezatorami – moim zdaniem jest to taki kompromis.
    Osobiście wolę bębny z winyla, pięknie brzmiące pocięte breaki, wręcz brudne, nasycone szumem brzmienia. Teraz powoli przestaje już ich używać i mam co do tego mieszane uczucia. Staram się jednak dążyć do czegoś co jest “świeże” a jednocześnie brudne, śmierdzące starością – Jest to ciężkie 🙂

    • Uważam, że sampling nie jest formą czerpania pomysłów, a wykorzystywaniem próbek muzycznych, taka mała dygresja 🙂 Sądzę, że jeżeli już mówimy o źródłach nauk aranżacyjnych czy brzmieniowych, to mamy na myśli analizowanie i przenoszenie tego na nasze produkcje. Czyli np. wyłapuję coś ciekawego z utworu rockowego z `79 po czym sampluję utwór jazzowy i funkowy, ale aranżując całość staram się osiągnąć efekt z owego rockowego utworu, który mnie zainteresował.

    • Zjawisko (re?)samplingu osiąga ostatnio szczyty. Często słyszy się zerżnięte żywcem pętle z innego utworu z jakimś charakterystycznym utworem. Chyba rok temu w komercyjnym (czyt. g*wnianym) radiu leciał “hit” z głównym motywem zerżniętym z Depeche Mode – Strange Love .(!!!) 😡 Przykładów można mnożyć. Nieco inna para kaloszy, to np żenująca (moim zdaniem) przeróbka Metallica’i – Unforgiven z żeńskim wokalem… W przypadku komercynych nagrań podejrzewam, że jakoś prawnie to rozwiązali. W muzycznym podziemu z kolei wątpię, by ktoś się o prawa troszczył – mam na myśli tutaj np nurt nudisco/re-edits, gdzie różne fragmenty starych przebojów disco są reedytowane na klubową modłę i twórcy edycji zgarniają za to kasę, często też wydając tylko na winylach.
      Kiedyś słyszałem, że jakaś tam konwencja zezwalała na użycie do 4 taktów oryginalnego utworu we własnym. Nie wiem, jak to się ma do obecnych realiów. I jak się ma ta cała moda na reedytowanie/resamplowanie innych utworów i zarabianie na tym – czy to kiedyś przytemperują czy nie…

  6. warto cofnąć sie troszke wstecz i posłuchać kawałków sprzed wojny – oczywiście mowa tu o wojnie głośności. Choć tak na prawdę trudno ocenić kiedy ona powstała. Chyba od samego początku zjawiska mixowania muzyki mamy z nią do czynienia, lecz nasiliła sie ona w ostatnich czasach.

    Sam do końca nie umiem określić które nagrania bardziej mi sie podobają ale chyba było coś niezwykłego w ciut starszych nagraniach skoro do tylu z nich wciąż wracamy a dzisiejszy przemysł muzyczny oferuje nam coraz wiecej ale coraz mniej dobrej muzyki.

  7. remaztered

    Kawałki ogolnie przyjete jako “komercyjne” czyli ryjany, bibery i inne britneje musza i sa na bardzo wysokim poziome technicznym i warto do nich od czasu do czasu zagladac.
    Nawiazujac do nasladownictwa to nie ma sie czym przejmowac, poniewaz nawet Bach wzorowal sie na innych kompozytorach takich jak Vivaldi czy Buxtehude i tak jest do dzis.

  8. “Możecie pomyśleć, że skoro zajmujecie się powiedzmy hip-hopem, to nie musicie znać twórczości takich artystów, jak Joe Cocker czy James Brown.”

    Akurat artyści hip hopowi powinni szczególnie wiedzieć, co się dzieje dookoła, wszak ten nurt powstał na bazie miksu całkiem sporej ilości gatunków muzycznych. I cały czas ewoluuje razem z muzyką popularną, co doskonale widać na każdych kolejnych płytach. Jak w popie królują synthy’ to w rapie nagle pojawia się zatrzęsienie elektronicznych brzmień. Kiedy znowu pop skłania się bardziej w stronę rock’a w hip hopie coraz śmielej pierwsze skrzypce grają żywe instrumenty itd…

    Świat muzyki cały czas się rozwija. Jeżeli nie rozwijamy się razem z nim, to tak na prawdę cofamy się.

    A ludziom, którzy publicznie wypowiadają słowa w stylu “to gówno Gaga”, “sprzedajna Ruhanna” itd, polecam głębsze zapoznanie się z twórczością tych artystów. Bo o Gadze, czy Ryjannie można mówić wiele odnosząc się do wizerunku jaki kreują, ale wokalnie nie można im nic zarzucić, a “producencko” to najwyższa półka…

    • Niestety, własne widzimisię trzeba odrzucić na bok. Nikt przecież nie mówi, żeby się zatapiać w takiej muzyce, chodzi o czerpanie aranżacyjnych wzorców czy sztuczek producenckich, bo te w tej muzyce są rzeczywiście godne czerpania z nich. Te gwiazdki często pracują z jednymi z najlepszych ludzi z branży i chociażby z tego powodu każdy powinien się na chwilę zastanowić, czy lepiej się obruszać na jakąś plastikową laskę, czy może lepiej się wsłuchać i wydedukować, dlaczego jej kawałek jest majstersztykiem produkcyjnym. I mówię to ja, człowiek wychowany na metalowo/grunge’owo/rockowym zgrzycie.

    • mi dwa razy nie mów. też wychowałem się na zupełnie innej muzyce, a przy tym czego słucham w tej chwili, to mimo talentu jaki niewątpliwie mają – ani Gaga ani Rihanna nie mają startu 😉
      Ale brzmieniowo ich nagrania są wyznacznikiem jakości i dobrze jest znać choć część tej twórczości. Zdecydowanie pomaga, poza tym czasem można wyciągnąć tak wiele, że można się otrzeć o zupełnie nowy gatunek muzyczny. Mam kilku takich artystów/producentów, których osobiście zaliczam do gatunku, który sobie nazwałem “fusion”, bo czerpią z tak wielu zacnych schematów, że reprezentują coś czego w komplecie jeszcze nie było 😉

    • Wiem, że Ci tłumaczyć nie muszę. Odnosiłem się tylko do ostatniej części Twojej wypowiedzi na temat ludzi, którzy obrzucają błotem produkcje z wysokiej półki.

    • no no, ja wiem, że my się bez słów dogadujemy 😉 bardziej rozwinąłem myśl dla potomnych, bo lubię postawić swoje czarno na białym, a sporo jest tu osób zainteresowanych tematem 🙂

    • Ja też lubię tak sprawy stawiać, dlatego bezustannie Ci odpisuję 🙂

  9. Mirosław Kocurek

    Igorze wszystkiego najlepszego w Nowym Roku dla Ciebie, oraz wszystkich Pro Engineer Audio 😀
    Dopiero teraz wróciłem do siebie 😛

  10. dawcanerki

    Sam wychowałem się na Metalu i na rocku, kiedyś nie sluchając Lady Gaga myslałemm że to następna plastikowa postać w świecie muzyki – kiedy głębiej się zapoznałem z jej twórczością i jej talentem uważam, że jest to Bardzo Wielka Kobieta o wielkim talencie, któremu nie jeden by pozazdrościł 🙂 – tak apropo GAGI 🙂

    • Się zgadzam. I podobnych przykładów można podać o wiele więcej. Taki wniosek można wysnuć – jak ktoś chce w ogóle myśleć o realizacji, to nie może mieć klapek na oczach i myśleć w kategorii “nie słucham tego plastikowego gówna”, bo to jest samobój.

  11. fajny tekst, pozwala zmienić perspektywę z jakiej patrzyłem na muzykę w radiu 🙂

    • Cześć, to mój pierwszy post.
      Odniosłem takie samo wrażenie endyou. Zawsze czerpałem inspiracje od artystów “z mojego gatunku muzycznego”. A w pracy przez 8-10 godzin non stop słucham RMF FM 😈

    • Trzeba w każdą stronę patrzeć. No może z jakimiś małymi wyjątkami…

  12. W moim przypadku po latach młodości, czyli lat 90-tych, po istnym boomie na muzykę rockową, nie mogłem sobie wyobrazić abym czegokolwiek innego dotknął. I stało się, od pewnego czasu fascynuję mnie alternatywa, trip hop, electric glitch. Człowiek z wiekiem co raz bardziej dopuszcza do siebie łagodniejsze formy muzyczne, co oczywiście wpływa na rozwój w realizacji.
    Czyli lekcja 1 zdana bardzo dobrze:)

  13. Nie jestem zawodowym muzykiem, ale hobbystą. Ciekawie zaczyna się seria artykułów. Muszę wspomnieć, że dziś zaskoczyły mnie procenty: 60%, 90%. Nie zwracałem na to nigdy uwagi, nie próbowałem podpatrywać w ten sposób utworów innych wykonawców, traktując układ jako swego rodzaju samowolkę. Ale teraz przyjrzę się kwestiom poruszanym w artykule. Dzięki Igor. Pozdrawiam

    • Układy są zawsze przemyślane (przynajmniej być powinny). Cała psychologia sie za tym kryje, tylko że mało który słuchacz zwraca na to uwagę. Chyba będę musiał Wam kiedyś zrobić zajęcia z analizy utworu… 🙂

  14. Widzę Igor że ankieta ukazująca ilu z czytelników bloga to beatmakerzy, czy po prostu słuchający rapu, udzieliła Ci się. I chcesz chyba jeszcze bardziej przykuć naszą uwagę;) Przynajmniej mam taką nadzieję. Nie wiem jak inni beatmakerzy, ale ci ze starej szoły i robiący oldschoolowe podkłady na pewno nie pomijają takich postaci jak J. Brown czy całych pięknych składanek jak Polish Jazz Series lub Aretha Franklin, Millie Jackson….i mógłbym tu od groma wymieniać. Także różne gatunki już gościł i gościć będą w mych uszach. Tak chciałem powiedzieć.

    • Po prostu staram się trafić do jak największego grona. Chwała Ci za to, że masz takie inspiracje. Mam po prostu nadzieję, że dla młodych beatmakerów “inspiracja” to coś więcej niż samo zerżnięcie sampla z vinyla.

  15. Ja jestem przesiąknięty starym i dobrym Rockiem z lat 70 i 80,i uważam że 80-te to najlepsze lata polskiego rocka,ale trzeba iść z duchem czasu, słuchać różnych gatunków muzy. Warto analizować i rozszeżać swoje horyzonty,bo każdy z artystów czy kompozytorów ma nam coś do przekazania.

  16. Niestety ale ja się nie zgadzam z tym, że należy słuchać wszystkich gatunków szczególnie jeżeli ktoś chcę produkować. Dlaczego? Ano dlatego że bardzo szybko może zajść takie zjawisko jak przeskakiwanie z gatunku na gatunek i w końcu brak pomysłu co się właściwie chcę robić. Uważam, że lepiej skupić się na podgatunkach gatunku głównego i nie słuchać tego CO WPADNIE W UCHO, bo jest to niebezpieczne.
    Ja np. takim sposobem byłem wiernym fanem West Coast Rapu i słuchałem go namiętnie ponad 4 lata i nagle coś się stało, zacząłem słuchać innych rzeczy i jestem oddany House’owi, szczególnie temu klasycznemu.

    • E tam, od razu niestety 🙂 Masz prawo się nie zgadzać i mieć swoją opinię. Ja z kolei przyznaję Ci rację w kwestii, że trzeba dobrze znać “swój” gatunek – to bez wątpienia. Po prostu uważam, że warto też podpatrywać innych i nie zamykać się tylko na to, co się lubi. Z każdego gatunku można coś pożyczyć i to jest miom zdaniem kwintesencja. Nikt nikogo nie namawia do zmiany upodobań, chodzi o rozszerzanie horyzontów.

    • To o czym piszesz ja nazywam dojrzewaniem. To, że zaczynasz swoją przygodę z muzyką na powiedzmy death metalu, a idąc drogą rozwoju kończysz na electro popie wcale nie musi być wyznacznikiem porażki/niebezpieczeństwa/zatracenia się… Weź pod uwagę, że z upływem lat w człowieku zmienia się wrażliwość muzyczna. To zachodzi u każdego człowieka, różnica polega na tym, że zwykły słuchacz po prostu stopniowo wymienia płytotekę, a producent/realizator do tego wszystkiego dorzuca jeszcze zmiany w swoim warsztacie. Ale to jest normalne i nazwałbym to ewolucją… Moim zdaniem pożądany proces 🙂

    • Uważam, że jeżeli jesteśmy świadomi tego, w jakim kierunku mają dążyć nasze produkcje, to nawet wielogodzinne słuchanie innych gatunków muzycznych nie zmieni kierunku ścieżki, którą podążamy, ale na pewno ją odpowiednio dostosuje, wykarczuje i położy nam piękny pięciopasmowy asfalt na użytek własny 🙂 Akurat mamy sporo wspólnego, bo jednym z pierwszych gatunków muzycznych w jakich zasiadłem był rap, ale aktualnie nie wyobrażam sobie życia bez reszty muzyki, którą słucham i zdaję sobie sprawę, że im dłużej słucham różnorodnej muzyki, tym bardziej mnie to rozwija, a nigdy nie odczułem nic negatywnego.

      Warto też dodać, że nie musiałem się na to zdobyć, czy zmuszać do słuchania innej muzyki. Wydaje mi się, że po prostu dorosłem do tego, czy wyrosłem z tamtego, jak kto woli 🙂 W moim przypadku muzyka jest ogromną inspiracją, z akcentem na słowo “muzyka” jako ogół.

    • I oby takie myślenie przyświecało nam wszystkim 🙂

  17. Chyba nic lepszego nie mogło mnie spotkać w Nowym Roku 2012 jak trafienie na takie forum pasjonatów muzyki. Podpowiedzi i wskazówki zawarte na, dla mnie, cudownej stronie pozwoliły mi na inne spojrzenie a także odbiór niebywale czytelny i zrozumiały. Teksty Igora przemawiają do mnie. Przeczytałem każdy artykół Igora zamieszczony na stronie. Pierwszą lekcję odrobiłem i zapamiętałem. Pozdrawiam wszystkich muzyków i realizatowów dźwięku a przede wszystkim dobroczyńcę.

  18. No, ale bez przesady.Przecież można równie dobrze słuchać ambitnej muzyki, gdzie jakość dzwięku jest równie dobra.

    A co do przyszłych artykułów to bardzo się cieszę, że będą.Na pewno mi pomogą.
    Także szacunek dla autora!

  19. słucham wielu gatunków, rap, jazz, rock, ale większości nie potrafię wymienić z nazwy ;p np. ten rodzaj metalu gdzie stopa uderza z szybkością miniguna, albo gdzie wokalista naturalnie przesterowuje swój głos, najbardziej lubię jakieś mieszanki rapu, gitar, syntezatorów i nie wiadomo czego jeszcze, ale muzyki jaką wykonują wcześniej wymieniane panie nie przełknę, jak tam nie słyszę talentu tylko autotune i pomysły sztabu “Ludzi Od Pomysłów”, ze strony producenckiej i to może i są to technicznie idealne podkłady, ale jak dla mnie tam nie ma kompletni nic ciekawego, ciągle ten sam rytm, wszędzie tak samo zbudowana linia melodyczna i te roboty śpiewające(!!!)… jak dla mnie zwykła tandeta, z popu to wolę sobie Maleńczuka posłuchać ;p

    • Trzeba odfiltrować “roboty” i się chociaż o aranżu pouczyć. Przypominam, że nie rozmawiamy tu o gustach muzycznych, tylko o lekcji z kategorii ‘produkcja’.

  20. Witam Wszystkich, Nie jestem zawodowcem w tej branzy, tzn nie zarabiam na realizacji nagran/dzwieku (choc robie to nieprzerwanie od ponad 10 lat) aczkolwiek w sezonie precuje jako realzator live – to tak w ramach krotkiego przedstawienia sie;)
    Jako dziecko słuchałem disco, pozniej dance, pop, hity lat’90 te z mtv, typu mr. president. w pewnym momencie zaczeły mnie pociagac klimaty typu prodigy (pamietam te długie wieczory spedzone na słuchaniu takiej muzy, słuchawy na głowe i odcinka na kilka godzin…), oprocz tego rownolegle od najmlodszych lat niejako ”z przymusu” słuchałem rzeczy typu led zeppelin, black sabbath i tez lzejszego rocka, to za sprawa mojego ojca – typowego rockmena – muzyka zawsze byla w domu, w koncu zaczelo mi sie to podobac, pozniej poszedlem bardziej w kierunku rock-jazzu, lee ritenour – mistrz!. pod koniec lat 90 poznalem a wlasciwie poczulem rap i wtedy tez zdecydowalem, ze chce zajmowac sie czynnie muzyka, zaczely sie pierwsze proby w domu kultury, pozniej coraz bardziej ”dojrzale” kawalki, własne podkłady, dwie nieoficjalne plyty, koncerty, przełomem okazl sie… komputer i nieograniczone jak sie wtedy wydawalo mozliwosci jakie on daje, zaczalem zglebiac tajniki realizacji dzwieku, ale na zasadzie robilem wszystko po swojemu, niewiedzialem wtedy jak robi sie muzyke na profesjonanlym poziomie, wtedy niebyło internetu tak powszechnego jak dzis a przynajmniej nie wszedzie. Mialem latwiej jesli chodzi o realizacje nagran/dzwieku bo mialem zawsze dostep do prawdziwego miksera analog, magnetofonu koncowki mocy, naprawialem takie sprzety (i nadal to robie) wiec mialem pojecie z czym to sie je, co sie dzieje z sygnałem itd. Zaczelo sie od rapu, pozniej r’n’b soul i inna czarna muza. W pewnym momencie gdy zaczalem pracowac i zarabiac gdy stac mnie bylo juz na inny sprzet niz komputer z setkami wtyczek, zaczely se pierwsze rockowe nagrania i tak to sie przeplata do dzis na przemian z rapem, choc najwiecej rapu do własnych, drogi Igorze ;), podkladów…

    Po co o tym wszystkim napisałem? Muzyka (zreszta rownolegle z elektronika-audio) jest ze mną od najmłodszych lat. Przez te wszystkie lata ”przeleciałem” chyba wszystkie wazniejsze gatunki muzyki, w kazdym z nich potrafiłem znalesc cos co przyciagalo mnie jak magnes… Po tych wszytkich latach jak dla mnie nie istnieje takie cos jak gatunek muzyki – dla mnie jest poprostu Muzyka. Dlatego w pełni zgadzam sie z Tobą Igorze, trzeba szukac w roznej muzyce tego co moze pomóc naszej muzyce. Inspiracja to nie kserowanie!

    P.S.Świetny blog! Prosze o wiecej takich materiałów! 😉
    P.S.2. Jak my Ci sie odwdzieczymy? 😉

    • Dzięki, że się podzieliłeś z nami swoją biografią 🙂 Fajnie, że masz rozległą wiedzę na temat ogólnie pojętej muzyki – myślę, że to na pewno działa na Twoją korzyść.
      P.S. Dzięki. Będzie więcej.
      P.S.2. Czytajcie bloga i przekazujcie info o nim dalej – to mi wystarczy.

  21. Na wstępie: wielkie dzięki, Igor, za prowadzenie tej strony! 🙂

    Tak wogóle to jestem młodym producentem elektroniki, szperam w różych gatunkach, kombinuję też z kumplami nieco rocka i jazzu, ale najwięcej chyba daje mi “zimna” praca nad syntetyczną muzyką.

    Od kilku lat eksperymentuję namiętnie z syntezatorami (od roku głównie ZynAddSubFX), uczę się jak uzyskiwać różnie brzmienia, zarówno melodyczne, perkusyjne jak i “efekty specjalne”. Jest to fascynująca podróż i każdemu to polecę dla samej frajdy odkrywania i tworzenia.

    To tak tytułem wstępu.

    Dobre rady zarzucasz, ja tak ostatnio właśnie dużo myślę nad aranżowaniem, tworzeniem struktur muzycznych, kiedyś robiłem wszystko bardzo intuicyjnie i mało świadomie, teraz staram się to planować i analizować co działa i dlaczego.
    Bardzo chętnie dowiedziałbym się czegoś więcej na temat układania muzycznych klocków w utwory.

    Ciekaw jestem ilu z was kojarzy taką grupę “Mr. Bungle”?

    Gdy usłyszałem ich pierwszy raz, poczułem się, jakby otworzyły mi się uszy. Mieszanie gatunków i szalony, radosny jazgot to ich specjalność 😉

  22. Trochę się nie zgadzam co do stwierdzenia.

    […]To, że należy być zaznajomionym z obecnymi trendami w muzyce, jest zrozumiałe, bo przecież nikt, z kim pracujemy, nie chce, aby jego muzyka brzmiała nieświeżo czy tak, jakby pochodziła sprzed 15 lat[…]

    Weźmy pod lupę Pezeta i Małpę. Obaj raperzy dobrze znani. Pierwszy z nich wydał dosyć niedawno płytę “radio Pezet”. Faktycznie, Faktycznie, muzyka brzmi jak to powiedziałeś ‘świeżo’. Słychać w niej dubstep, którego ostatnio dużo w śród Gimbusów. Ale czy to jeszcze jest Rap?

    Teraz Małpa. Klasyczne brzmienia, świetne sample, chodź wcale nie brzmi to świeżo.

    Kogo wybierze ktoś kto interesuje się rapem? Raczej nie Pezeta, tylko Małpę.

    Moim zdaniem nie jest ważne żeby iść za najnowszymi trendami, tylko skupić się na tym co po prostu lubimy i co będzie miało rzetelnych słuchaczy, aby nie utknąć na poziomie realizatora tworzącego dla szesnastolatek które chyba najlepiej potrafią trzymać się najnowszych trendów.

    Może trochę nieodpowiednio zinterpretowałem twoje słowa, ale to przyszło mi na my myśl podczas czytania twojego wpisu, ale jest to wyłącznie moja opinia i nie wszyscy muszą się z tym zgadzać 🙂

    • Chyba nie do końca trafnie to zinterpretowałeś, bo ja przecież nie mówię, że trzeba iść za najnowszymi trendami, tylko trzeba być z nimi zaznajomionym. A to chyba spora różnica… 🙂 Przekonasz się, jak zaczniesz pracować z różnymi ludźmi, że mają oni różne preferencje i jedni chcą brzmieć, powiedzmy “klasycznie”, a inni “nowocześnie”. Twoim zadaniem jest umieć się odnaleźć w każdej z tych sytuacji. A jeśli robisz coś samemu/dla siebie to oczywiście działasz według tego, co Tobie odpowiada.

Zostaw komentarz