Jak Osadzić Wokal W Miksie? Część 2 z 2

Kontynuujemy wątek z poprzedniego wpisu. Do pełni szczęścia pozostała nam już tylko kwestia dopasowania wokalu pod względem przestrzeni.

PRZESTRZEŃ

Tu najczęściej jest pies pogrzebany. Nawet, jeśli zadbaliśmy o nagranie w odpowiednim pomieszczeniu i z odpowiednim ustawieniem mikrofonu, poziomy (czyli suwak, kompresja i automatyka) są prawidłowe, a rozkład pasm jest zbalansowany, pozostaje kwestia stopnia umiejscowienia wokalu w jakieś przestrzeni.

(Zakładamy, że wokal został nagrany w odpowiednim pomieszczeniu i jest relatywnie suchy, bez odbić)

Jak dobrać odpowiednią przestrzeń do wokalu?

Przede wszystkim, posłuchajmy całego utworu i sprawdźmy, jakie on sprawia wrażenie. Czy czujemy, że jest mocny, suchy, bliski i surowy, czy może bardziej odległy, ambientowy i jakby dochodzący z prawdziwego pomieszczenia (np. sali prób, garażu czy sali koncertowej), czy może jest w ogóle jedną wielką, oddaloną, melancholijną plamą dźwięku dochodzącą z innej planety – wybaczcie dobór słów…

Jeżeli nie chcemy wyjść na totalnych ignorantów, to warto dobrać takie parametry efektów na wokal, żeby w jakiś sposób korespondowały one z resztą miksu. Jeśli do surowego, garażowego grania doczepimy wokal z pogłosem zanikającym przez 3 sekundy, to narazimy się na lincz zarówno ze strony słuchaczy, jak i zespołu. Zdziwilibyście się, ale kolosalne pogłosy na wokalu to jeden z najczęstszych błędów, po jakich można poznać amatora. Do szybkich i zwartych kawałków wielkie pogłosy po prostu nie pasują. Co innego kawałki wolniejsze (romantyczniejsze, z braku innego słowa). Tu można dać się troszkę ponieść, ale tylko pod warunkiem, że reszta instrumentów (a przede wszystkim werbel) będą się jakoś z takim przestrzennym wokalem komponować.

Czy to oznacza, że wokal zawsze musi pochodzić z tego samego miejsca (w sensie przestrzeni), co inne instrumenty?

Ależ skąd – musi to mieć po prostu ręce i nogi. Mało tego, czasem kontrasty w efektach przestrzennych działają na korzyść muzyki, ale trzeba to zrobić ze smakiem. Najłatwiej się tego nauczyć słuchając dużo różnorodnej muzyki. Jak dla mnie, mistrzami mieszania naprawdę wielu różnych przestrzeni w jednym kawałku są chłopcy z Radiohead – raz bardzo sucho, drugim razem 100km stąd czy dalej…

Zejdźmy na ziemię i spójrzmy na kilka podstawowych rzeczy dotyczących przestrzeni, na które powinniśmy jeszcze spojrzeć w ramach osadzania wokalu w miksie.

    • Czasem w gotowych produkcjach słyszymy, jakby wokal był zupełnie suchy. Czy oznacza to, że w ogóle nie zastosowano żądnych efektów typu pogłos czy delay?

    Nie do końca. Prawdziwie suchy wokal, taki zaraz po nagraniu w wytłumionym pomieszczeniu, brzmi naprawdę surowo, tzn. mega-surowo i klaustrofobicznie. Znanym trikiem na pozbycie się takiego uczucia jest zastosowanie bardzo krótkiego pogłosu typu Room (lub Office – jak kto woli), który prawie niezauważalnie oddala wokal, odsysa surowość i go lekko zaokrągla nie topiąc go w wybrzmiewających i długich ogonach. Do takich zabiegów często sprawdzają się pogłosy splotowe, bo te algorytmiczne potrafią dodawać brzydkiego, metalicznego posmaku w takich ustawieniach. Dążymy to ustawień typu: małe pomieszcznie, króciutki pogłos, odfiltrowanie dołu i fragmentu środka, powiedzmy do ok. 300-450Hz (można użyć EQ po wtyczce pogłosowej). Wysyłamy zwykle, 30-40% sygnału. Efekt ma być taki, że właściwie nie słyszymy typowego pogłosu, ale wokal staje się bardziej naturalny, bez klaustrofobii, ale i nie jakiś odległy. Polecam spróbować.

    • Ile pogłosów / delay’ów powinniśmy używać w sesji?

    Niedużo, czasem wystarczą 2-3 różne pogłosy (np. krótki, średni, długi) i kilka delay’ów z różnymi czasami odbić (zazwyczaj zsynchronizowanymi z tempem utworu). Wtyczki oczywiście umieszczamy na kanałach pomocniczych i wysyłamy do nich odpowiednią ilość sygnału z poziomu wysyłek poszczególnych śladów. Dzięki temu zaoszczędzamy moc obliczeniową naszego komputera, ale przede wszystkim, wysyłamy wokal (i inne ślady) do tych samych przestrzeni, co jest kluczem w klejeniu śladów ze sobą.

    • Czy wysyłać wokal na każdy pogłos/delay?

    To zależy – trzeba popróbować i posłuchać. Czasem wystarczy tylko wysłać go do średnio-długiego pogłosu (np. typu Plate) i to może wystarczyć, a czasem warto wysłać po trochu do każdego z trzech pogłosów, żeby uzyskać to, co potrzebne. Nie ma tu sztywnych reguł.

Podsumowanie

Cały sekret prawidłowego osadzenia wokalu w miksie leży w konsekwentnym wypełnianiu stawianych przez utwór wymagań. Jeśli przejdziemy przez opisane powyżej etapy i zrealizujemy założone cele, to krok po kroku dojdziemy do zadowalających rezultatów. Sęk w tym, żeby uważnie słuchać, co dzieje się z wokalem w kontekście utworu i na tej podstawie podejmować decyzje. Jak wspomniałem w pierwszej części, koledzy hip-hopowcy mają utrudnione zadanie, bo bez dostępu do pojedynczych ścieżek, niewiele mogą zdziałać. Niestety, osadzanie wokalu w miksie wiąże się z ingerencją w pozostałe ścieżki i dlatego zawsze Was zachęcam do robienia podkładów samemu lub chociaż nawiązania znajomości z osobami, które się tym zajmują i egzekwowania od nich ścieżek źródłowych, żeby móc pracować nad całym miksem, jak przystało.

Dodatkowo, proponuję rzucić okiem na TEN ARTYKUŁ, w którym to wyjaśniam, jak można w gotowy podkład ingerować!

Druga rzecz, która jest najlepszą lekcją dla lepszego zrozumienia tematu jest analityczne słuchanie Waszych ulubionych płyt – zwracajcie uwagę na poziom wokalu względem reszty miksu, jego balans pasmowy, zaaplikowane efekty przestrzenne. Nauczycie się o wiele więcej niż mogłoby się wydawać i będzie to lekcja darmowa. Do roboty!

Zostawić komentarz ?

74 Komentarze.

  1. gregorybeats86

    Jak zawsze krótko, zwięźle, aczkolwiek treściwie 🙂

  2. remaztered

    Dobre wykonczenie poprzedniego artykułu.
    Odnosnie ostatniego akapitu, moze warto zrobic baze utworow, ktore reprezentuja “perfekcyjne” podejscie do róznych aspektow realizacji? Moze juz takowe istnieja, ale ja o nich nie wiem.

    • nie ma czegoś takiego jak perfekcyjne podejście do różnych aspektów realizacji. wszystko zależy od tego co sobie autor założy. powiedziałbym więcej – prędzej można by stworzyć listę z “masakrycznie skopanym podejściem do realizacji” i zrobieniem z niej poradnika – “don’t do this at home” 😉

      Piękno tej sztuki polega właśnie na tym, że nie da się zastosować schematu, który byłby powtarzalny w jakiś sposób. to jest ten fragment, w którym Łukasz przytoczył przykład Radiohead. Można by go potraktować jak kardynalny “preset”, tylko co z tego jeżeli utwór będzie inaczej skomponowany. Nawet przy użyciu tych samych instrumentów ciężko powtórzyć z dobrym efektem pewne schematy.

      Krótko mówiąc – trzeba słuchać. Dużo. Ale nie po to, by powielać schematy, a po to żeby w ogóle zdać sobie sprawę z tego w jakim kierunku można podążyć w ramach pewnego gatunku muzycznego. Choć może gatunek to zbyt ograniczające słowo 😉

    • Lepiej bym tego nie ujął, rozny.

    • remaztered

      ok. Chodzilo mi o to ze jesli płyty dostaja nagrody za realizacje to warto je poznac.

    • remaztered, ja Cię w pełni rozumiem. Tylko wiedz o tym, że po pierwsze, każdą płytę można zrealizować na wiele sposobów i żaden z nich nie musi być lepszy od innego, po prostu inny. Druga rzecz, każdy ma własny gust i nie każdemu podobają się płyty, które dostają nagrody. To tak, jak z filmami – fakt, że jakiś Titanic dostał pincet Oscarów nie świadczy o tym, że jest to perfekcyjny film. Dla kogoś to mogą być totalne flaki i ma prawo mieć dokładnie taką opinię. A jeśli ktoś ma swój wzór “idealnie” brzmiącej płyty, to niech się nim kieruje. Próba stworzenia takiej listy skończyłaby się bezsensowną dyskusją na temat tego, która jest lepsza, etc. Nie potrzeba nam tutaj dyskusji prowadzących do nikąd, bo każdy ma inny gust i tak będzie zawsze. A poznawać różne płyty jest niejako naszym obowiązkiem, bez względu na ilość otrzymanych nagród.

    • Na tym blogu powinien być przycisk LUBIE TO jak na fb .. 😛

    • Pod każdym artykułem jest taki przycisk 🙂

    • chodziło mi by mozna bylo POLUBIC np komentarz 😛

    • Acha, nie sprecyzowałeś.
      No ale już wiem, że lubisz. Zawsze możesz o tym napisać pod lubianym komentarzem 😉

    • LUBIE TO ! 😀

  3. dźwiękowyKoleżka

    Trochę uogólniasz z tymi hip-hopowcami. Większość z nas mixuje w cywilizowany sposób, ślad po śladzie – nie bit + wokal.

    • Nie wiem, czy większość, bo musiałbym znać Was wszystkich, żeby móc to stwierdzić z pewnością, a to jest niewykonale. Mówię o tu własnym doświadczeniu i tym, z czym się nagminnie spotykam.

    • większość to zdecydowanie nadużycie. fakt, jest z tym coraz lepiej, ale głównie wśród ludzi, którzy w temacie siedzą już od dłuższego czasu. zdecydowana większość raperów na początkowym etapie “swojej” kariery operuje na “kradzionych” bitach i niestety ale właśnie preferuje podejście, o którym Łukasz tutaj wspominał. Dopiero z czasem przychodzi apetyt na coś swojego i w tedy zaczyna się zabawa, ale to dalej nie jest większość 😉

    • nie tylko na początku swojej kariery, są też mixtape’y 🙂 pozatym Ciężko z beatmakerami sie dogadać, nie zawsze sa chetni do dania Bitu w ścieżkach.

    • ja mam takiego znajomego że sam się odzywa do mnie by mu remix kawałka zmixować albo sam bit, by brzmiał “lepiej”

    • W normalnym świecie wygląda to tak, że ktoś muzycznie uzdolniony robi podkład. Rzeczywiście może go zmiksować do pliku stereo przed przesłaniem dalej, ale tylko po to, żeby podesłać go komuś tylko do dogrania wokalu (bo w tym miejscu nie ma potrzeby przesyłania pojedynczych śladów, ten bit ma być tylko “przewodnikiem” do nagrań wokali). Wtedy raper wchodzi do studia i nagrywa swoje wokale do takiego gotowego podkładu. Ale po skończonym nagraniu, wszystkie ścieżki wokali trafiają z powrotem do osoby, która zbudowała kawałek (lub łącznie z oryginalnymi śladami od producenta bitu do innego, utalentowanego miksera) i ten zaczyna pracę na wszystkich dostępnych śladach. Problem z młodymi raperami polega w tym miejscu na tym, że po nagraniu wokali do niewiadomego pochodzenia bitu, biorą się sami za miks nie mając dostępu do wszystkich jego składników. Wydaje mi się, że Ci młodzi za mało o tym wszystkim wiedzą i panuje jakieś dziwne przekonanie, że miks polega na sklejeniu muzyki w jednym pliku z dogranymi wokalami, a przecież tak nie jest. Wszyscy zdążyliśmy się już przyzwyczaić do pierdyliarda bredni wypisywanych na różnego typu forach, gdzie non-stop mówi się o oddzielnym “masteringu wokali” i “masteringu bitu”. Będziemy taką smutną sytuację obserwować tak długo, jak długo Ci biedni raperzy będą czerpać swoją wiedzę z takich źródeł. Wyślijcie ich wszystkich tutaj 🙂

    • ale jak ich wszystkich wyślemy tutaj to zmniejsza sie nasze zlecenia hehe 😀

    • Wyślijcie ich tylko po wiedzę.

  4. osadzanie wokalu… uwielbiam kiedy wokal jest osadzony głęboko wśród instrumentów i to one prowadzą, a wokal nadal jest wyraźny. cały czas to trenuje, ale nie wychodzi jakbym chciał 🙁

    • jak to mawiał Ahmed – practice – location, location, location :mrgreen:

      uwielbiasz efekt, do którego osiągnięcia niezbędny jest bardzo dobry słuch i wyczucie, oraz przynajmniej dobrej jakości sprzęt odsłuchowy. o godzinach spędzonych na kręceniu gałkami nawet nie trzeba wspominać (a jednak to zrobiłem 😆 ). dużo pracy przed Tobą, ale warto 🙂 przede wszystkim musisz zwrócić szczególną uwagę na rozłożenie instrumentów w panoramie. jeżeli nauczysz się odpowiednio lokować instrumentarium wtedy znajdziesz sporo miejsca na wciśnięcie wyraźnego wokalu, niejako w sam środek “pierzynki” 🙂

    • Kocham wręcz te wasze “czułe” metaforki 😀

    • u mnie raczej jest problem z dobrym słuchem, bo nie jest jeszcze tak czuły, oraz z dobrym odsłuchem. nie wiem czemu, ale nie zawsze mi się podoba jak wokal prowadzi w utworach, może dlatego, że to jest łatwiej zrobić niż odwrotność, a ja jestem indywidualistą 😀

    • Cielak, mam bardzo podobnie. Zazwyczaj… Bo czasem jednak kawałek / gatunek / klimat (whatever) prosi się o wyolbrzymienie wokalu i wysadzenie go bezczelnie na front (vide “Do You Know Me” Johna Mayera, “All At Once” Jacka Johnsona, większość od Nory Jones czy “Loving You” Paolo Nutini). Jedną z trudniejszych rzeczy, w mojej opinii, jest podjęcie decyzji o tym, jak ten wokal potraktować – czy wywalić go na przód, czy usadowić w pierzynce, czy schować za muzyką (patrz Tool). Dopiero później wchodzi kwestia znajomości technik do osiągania takich rzeczy. Dobry miks, to przede wszystkim rozsądne podejście do utworu i przemyślenie jego koncepcji. Sztuczki i narzędzia to coś mniej ważnego. Takie moje zdanie.

    • To ja naciskam ‘Lubię Ten Komentarz’ pod tym:
      “jak to mawiał Ahmed – practice – location, location, location” i pod “czułymi metaforkami Adama 😉

    • jak potraktować wokal… ja zazwyczaj mam taką wizję, że w utworze gdzie jest bardzo rozwinięta linia melodyczna, chwytliwe melodie, to wokal powinien temu trochę ustąpić, a jeśli jest to dynamiczny utwór, gdzie nie patrzy się na jego melodyjność, to można wokal trochę bardziej wyeksponować. w sumie to też zależy głównie od muzyki, bo w zespołach typu Epica czy Nightwish głównie chodzi o wyeksponowanie tego wokalu możliwie jak najlepiej, w muzyce Michała Jelonka o wyeksponowanie skrzypiec, w Apocalyptyce wiolonczeli i tak można w nieskończoność wymieniać. myślę, że by to ustalić, to trzeba wrócić do preprodukcji by realizator miał trochę lżej, bo ma jakiś tam “trop”

    • Bo każdy utwór (czy gatunek) będzie się rządził własnymi prawami i nie ma nigdy jednej recepty na wszystko. Poza tym, robi się jeszcze ciekawiej, jak każdy, kto jest w jakiś sposób zaangażowany w projekt ma inne zdanie. W takich sytuacjach potrzeba odpowiedzialnego producenta, który będzie mówił w imieniu zespołu, bo powinien wiedzieć, co jest dla kawałka najlepsze. A jak taki młody, niedoświadczony muzyk chce się za wszystko zabrać sam, to rezutaty są zwykle dalekie od idealnych. Ale to już inny temat – sorry, jestem chyba urodzoną dygresją 🙂

    • Jelonek Woodstock 2010 MmmMMmm

    • jak każdy ma inne zdanie, to trzeba iść na kompromis. w sumie w utworach które mixuje w pewnym sensie jestem też producentem, bo wszystko mi ludzie powierzają i robię wg. swoich wizji, a “klient” mówi co ewentualnie poprawić i jeśli wyjdzie lepiej-super, jeśli mi się nie podoba, to się kłócę haha 😀
      jeśli robię swoje utwory trip hopowe, to nic mnie nie ogranicza i szczerze mówiąc nie interesuje mnie czy komuś się podoba moja wizja, bo ważne, że mi się podoba brzmienie, chcę mieć swoje jedynie niepowtarzalne. lecz jednak zawsze słucham uwag innych i sprawdzam jak się to ma do mojego zamysłu

    • Wolność przy własnych kawałkach jest jak najbardziej istotna. Trzeba tylko pamiętać, aby się za bardzo nie wyemancypować, bo łatwo spaść w otchłań własnych pojechanych wizji i stworzyć coś, czego nikt nie będzie chciał słuchać. A to byłby znak, że przedobrzyłeś 🙂

    • dlatego zawsze staram się być bezstronny i mam kilka “zaufanych uszu”, które mi powiedzą co i jak patrząc również na mój zamysł. ale wracając do tematu, to wiele osób zapomina jak ważny jest w utworze wokal (w utworze w którym z zamysłu jest wokal) i robią z nim straszne rzeczy i wtedy cały utwór odrzuca. po wokalu rozpoznaje się zespół, a jeśli on nie jest zrobiony na przynajmniej podstawowym poziomie, to jest cały utwór męczący i nie chce się go słuchać.

    • Lubię to!

  5. “jak każdy ma inne zdanie, to trzeba iść na kompromis.” – w muzyce nie ma kompromisów. osoba odpowiedzialna za miks podejmuje decyzje i nierzadko wbrew wizjom klienta. zazwyczaj takie podejście wychodzi na dobre, bo gdy klajent dostaje wypalony numer to zazwyczaj stwierdza, że właśnie o to mu chodziło. fajnie jak czasem dorzuca stwierdzenie, że dobrze że się go posłuchaliśmy, mimo że zrobiliśmy kompletnie na odwrót :mrgreen: ja wychodzę z założenia, że muzyk jest rzemieślnikiem i ma do wykonania swoją część roboty, potem półprodukt oddaje w ręce innego rzemieślnika i oprócz drobnych sugestii nie powinien ingerować w pracę tego drugiego. wszak Ty jako producent nie wpieprzasz mu się z historiami, że tę część utworu lepiej zagrać legato niż staccato a jeszcze najlepiej zaakcentować subtelnym sforzando 😉 Jego kompozycja i jego decyzja co do techniki jej zagrania. I dokładnie tak samo powinno odbywać się podczas miksu i dobrze jest tę podstawową zasadę wytłumaczyć klientowi na samym początku współpracy. Oszczędza to później nerwów i niepotrzebnych prób wykręcenia brzmienia, o których od początku wiesz, że i tak nie dadzą efektu…

    • Lubię to! 🙂

    • jednak ciężko pójść na swoje jak w zespole jest 5 czy 6 osób i każdy chce po swojemu coś, albo nie mam jeszcze do tego psychiki i takiej siły perswazji haha 😀

    • Problem z zespołami jest taki, że każdy członek chce słyszeć więcej siebie. Brakuje im świadomości tego, co jest dobre dla samego utworu i tu rola dobrego producenta (czy nawet świadomego lidera zespołu) jest nieoceniona.

    • w zespole metalcorowym w którym jestem osobą odpowiedzialną za brzmienie podczas prób, nagrania, staram się być producentem, bo oni by się zagryźli jeśli chodzi o wyeksponowanie swojego instrumentu 😀
      nasz gitarzysta prowadzący całkowicie w swojej gitarze wycina cały środek… słyszeliśmy obydwoje, że ona jakoś cieńko brzmi, całkiem inaczej od rytmicznej i za bardzo się nie zgrywało… po moich poprawkach gitara zabrzmiała dużo lepiej, a dodałem z 3dB środka i odjąłem 1dB dołu i powiedziałem, że jak to ruszy, to utne ręce przy samym tyłku… i wiesz, że nie ruszył? 😀

    • Wierzę 🙂 Jak się nie pokaże, to nie uwierzą…

    • Trociniak

      Chciałbym mieć z kim się kłócić. Projekty, które robi się samemu mogą strasznie szybko zmęczyć. Tak naprawdę, to walka w zespole może nakręcić ZDROWĄ rywalizację, gdy tworzymy wszystko sami, to musimy ze sobą walczyć i pozostaje tylko zawracać innym d…. głowę żeby wysłuchali i doradzili, co jest nie tak 🙂

    • Trafna uwaga. Zazwyczaj takie tarcia wychodzą na dobre, ale warunkiem są szanujący się muzycy. Z zespołami (a właściwie – z ludźmi) różnie jednak bywa… 🙂

    • Trociniak

      Najlepsze są sytuacje, gdy ktoś czuje się pokrzywdzony, bo przecież każdy z muzyków musi tworzyć partie od zera, a wokalista musi robić wokale i teksty. Basista jest pokrzywdzony, bo musi tylko plumkać pod gitarę, a perkusista musi grać do gitar, nie może zrobić partii od zera do wymyślenia później reszty 😉 Później jest szok, bo po obejrzeniu jakiegoś wywiadu okazuje się, że jedna osoba w zespole wszystko robi, a reszta wykonuję bez gadania. Muzyka jest jak gra w piłkę, nie ważne, że podczas jakiegoś meczu jej nie dotchnąłeś, ważne, że jesteś w drużynie 😀

  6. Opierając się o słowa Stephena Kinga , żeby być dobrym pisarzem trzeba wiele godzin poświęcić zarówno na czytanie jak i pisanie. Jak już nie raz podkreślał Igor te same prawa tyczą się w produkcji muzyki. Trzeba dużo czasu poświęcić na słuchanie różnego rodzaju muzyki , a oprócz tego praktyka, praktyka praktyka ! Sam tekst też jest bardzo pomocny ale nic nam tego lepiej nie zobrazuje jak ‘przeciągnięcie suwaka w dół’

    Dzięki za kolejny artykuł 🙂

  7. Witam wszystkich może to co napisze nie wiąże sie z tematem ,ale czytam z uwagą każdy nowy temat Igora(PRZED KTÓRYM CHYLE CZOŁA) bo nauczyłem się bardzo dużo i zwiazane znim kometarze z których można się też dużo dowiedzieć i nauczyć (DZIĘKI CHŁOPAKI).Tak od kwietnia posiadam swoje domowe studyjko i PT 9 uczę się i próbuje coś nagrywać.Gram również w zespole jako basista. Ciężko pracuje się z ludkami w zespole którym wydaje się że jego instrument jest najważniejszy. W naszym zespole śpiewają dzieci i problem polega na tym że często i gęsto gitara i klawisz przykrywają vocal.Staram się im tłumaczyć że trzeba sciszyć instrumenty sciszą ale za jakiś czas znów gitara brzęczy mi w uszach. Wiele razy prosiłem żeby wpadli na blog IGORA, poczytali otym oczym tu się opisuje że można wiele się nauczyć,poznać od podszewki .Perkusista gra jescze innym zespole i no zaczoł nagrywać swój zespół z miksera przez USB na Audacity (MASAKRA).Pokazałem mu inne programy do nagrywania ,jak to robią ludzie którzy mają otym pojęcie i z czego Ja czerpie swoją wiedze choć nie posiadam jeszcze jej zbyt wiele,nagrałem instrumenty w swoim studiu odbiegało to od doskonałości ale chciałem im pokazać jak wygląda nagrywanie gdzie powinien sie znajdować się każdy instrument, coś nie co dotarło.Tak wygląda praca z muzykantami którzy robią coś oczym nie mają zielonego pojęcia i jego instrument musi być najgłośniejszy.Wiele by można było opisywać .Oj rospisałem się i nie na temat za co przepraszam wszystkich ,ale musiałem komuś się wypłakać 😥 SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU TOBIE IGORZE I WSZYSTKIM BLOGOWICZĄ

    • Daroo, taka niestety bolączka pracy z nieświadomymi muzykami. Trzeba tłumaczyć i pokazywać, a będzie lepiej. Najlepszego nawzajem!

    • ja swoich muzyków biję hahahaha! nie no żartuje, ale czasem mam ochotę to zrobić. ale wydaje mi się, że to normalne jest, że każdy chce swój instrument jak najbardziej wyeksponować, bo każdy z muzyków wkłada w to dużo pracy i kocha swój instrument, lecz niektórym się tego nie przetłumaczy. nie będę mówił dokładnie o jakiej grupie muzyków mówię, bo już na nich jest duża nagonka 🙂

      Dosiego Igorze, oby 2012 przyniósł Ci dużo obfitych projektów i jeszcze lepszych mixów 🙂

    • Tobie również, Cielak!

  8. krzysiekclaris

    Dlatego, jak juz kiedys pisal Igor, kazdy dobrze brzmiacy utwor zaczyna sie od chwili zaaranzowania. Chodzi o to zeby tak stworzyc aranz aby kazdy mial swoje “30 sekund”. Oczywiscie pozniej taki koncept musi zostac zachowany w procesie miksu. Niestety nie da sie zrobic tak zeby wszystko bylo na pierwszym planie w jednym momencie.
    Przepraszam z OT ale z racji na to ze jest tu wielu specjalistow chcialem sie poradzic. Planuje zakup sluchawek i zastanawiam sie nad BD DT-770 Pro, BD DT-150 lub AKG k271 mkII. Ktore byscie polecili ? Ich przeznaczenie to glownie praca nad miksem(poki co nie mam dobrych monitorow a obecne sluchawki to Philips SBC-HP250) I kolejna sprawa moj interface ma na wyjsciu sluchawkowym 80 Ohm i producent podaje ze przy obciazeniu 40 Ohm ma 200 mW mocy a przy 600 Ohm, 94 mW. Pytanie wiec czy sluchawki 250 Ohm zagraja odpowiednio glosno??
    Z gory dziekuje za odpowiedzi
    Zycze Wszystkiego dobrego w Nowym Roku 🙂

    • musiałbyś posłuchać, z doświadczenia wiem, że DT770 wywiewają mózg z czaszki, AKG grają w miare równomiernie, a co polecić? polecam posłuchanie i wybranie tego co Ci odpowiada

    • co do wywiewania, bo nie dokończyłem, to miałem na myśli, że taki dół mocny mają 😀

    • krzysiekclaris

      I wlasnie z tym posluchaniem jest problem. Czekam na kolejne opinie.
      Pozdrawiam

    • Ja bym Ci ogólnie odradzał zamknięte słuchawki do miksu. Zamiast BD DT-770 pomyśl o DT-990 i zamiast AKG K271 pomyśl o K240. A posłuchać zawsze warto. Czeka Cię wycieczka do jakiegoś sklepu.

    • a ja jak mam być szczery to odradzam Ci w ogóle kupowanie słuchawek do miksu. Wydasz kilka stów na coś na czym (jakie by nie było) nie powinno się miksować. Lepiej dołożyć jeszcze kilka stówek i kupić nawet najprostsze monitory bliskiego pola niż wysokiej klasy słuchawki…

    • krzysiekclaris

      Wiesz Igor co mi powiedzieli w sklepie muzycznym w Clonmel (Tipperary) ? Cytuje:

      “Nie chce cie matwic ale watpie zeby w jakims sklepie w Irlandii mozna bylo posluchac i porownac sluchawiki ktore cie interesuja”

      jak to wyglada w Dublinie??

      Kurcze mam juz metlik w glowe od czytania opinii i recenzji a nie chce na marne wydac 150 e.

    • W Dublinie możesz sprówbować X-Music niedaleko Naas Road. Trzeba tylko najpierw sprawdzić, co mają na stanie. Swego czasu w MusicMaker na Exchequer Street też był spory wybór i możliwość posłuchania kilku modeli. Teraz się tam trochę pozmieniało, ale zadryndać i spytać nie zaszkodzi.

  9. rufinmusic

    Szczęśliwego Nowego Roku, Tobie Igorze jak
    i wszystkim pozostałym!

  10. Radek z Czekoladek

    Analityczne słuchanie:

    Kiedyś mnie cos naszło pod wpływem muzyki Moderata
    i pytałem siebie jak oni to robią, że tam mnie wciąga ich muzyka???

    Spędziłem nockę z pisakiem w dłoni , słucham kawałka i zapisywałem co słyszę, nie potrafię do końca rozszyfrować co tam się dokładnie dzieje ale jest to fascynujące jakimi “Mikro światem” żyje mix, są to czasem bardzo subtelne zmiany, czasem do pogłosu dodany jest flanger, czasem przed refrenem nachodzi filtr, a czasem przed kulminacyjnym momentem juz pojawia się daleko vokal który zaczyna się samym odwróconym pogłosem. Takie słuchanie bardzo mnie zainspirowało do zabawy z automatyka z filtrami i efektami przy swoich kawałkach. czułem się jak by, odkrył rąbek kunsztu tych najlepszych 😉 odwróciłem ścieżkę w fazie i słyszałem na pierwszym planie jak by sam pogłos z mocno wytłumionym suchym sygnałem vokalu no i już wiem ile pogłosu dodali i w jakich momentach narasta.

    Wnioski:

    Te mikro-zmiany w parametrach pogłosu , filtrów, wzmocnienia i osłabienia ścieżek wpływają na to ze utwór staje się ciekawy, zaczyna zaskakiwać i żyć jakby własnym wewnętrznym życiem, spróbujcie stworzyć sobie kilka pętli bas, bębny , jakiś loop, czy pętle wokalu i nadajcie im długie narastanie poziomu głośności, głębokości pogłosu, filtrów…… It’s Alive!!!!!

  11. Mam pytanie. Jakiej wtyczki użyć w cubase 6 do odfiltrowania wokalu – czyli tak jak pisałeś dołu i fragmentu środka?
    I następnie na jakiej wtyczce sprawdzić cały wykres miksu – jak to hula? niedawno zakupiłem program i nie mogę tego znaleźć. Dzięki!

    • Z tego, co się orientuję, Cubase ma na każdym śladzie dostępne fabryczne EQ (klikasz taki mały guzik oznaczony ‘e’ na danym śladzie). Co do analizatora widma, to nie wiem, czy Cubase takowy posiada wbudowany.

    • No i zalezy co masz zainstalowane. Przejzyj wszystkie pluginy jakie masz w VST i co masz znalesc to znajdziesz. W 5 sa fajnie pogrupowane wiec w 6 nie spodziewam sie czegos gorszego:D.

    • Eq., wbudowany w kubusia nie ma analizatora widma. Poszukaj lepiej wtyczek z takim analizatorem np., Fabfilter lub coś z darmowych, ewent., wpinaj taki analizator jako plugin. Poza tym mozesz obyc sie bez analizatora. Zwykle “ucina” sie czestotl do ok., 80-100 hz, wysokie delikatnie “podnosi”, ale to juz zalezy od wokalu i mikrofonu.

    • emcea, sprawdź na początek jakiś darmowy analizator, jak np. Voxengo SPAN (http://www.voxengo.com/product/span/) Jeśli chcesz EQ razem z wykresem tego, co się dzieje w tle, to możesz obadać Waves H-EQ (http://www.waves.com/content.aspx?id=11818)

    • Fabfilter jest spoko:).

  12. Igor, dzięki za art. Kiedyś pisaliśmy wspólnie o takim temacie. Fajne wskazówki.
    Wiesz, a może zaczniemy wrzucać swoje prace do oceny ? To byłby świetny sprawdzian i nauka dla wszystkich.

  13. ustalanie ram, ktore sa wyznacznikiem tego czy cos jest dobrze zorbione, zrobione nowoczesnie jest z gruntu bledne, raz ze unifikuje muzyke, slychac to w radiu chociazby, moim zdaniem jest troche zabiegiem z komercjna intencjia, w sensie budowania opinii, sa techniki ktore pozwalaja wyciagac wiecej z kompozycji niz ona nawet mam potencjalu, ale kwestia estetyki dzwieku ktora buduje sie glebia poglosu jest sprawa indywidualna, jak i u tworcy tak i u sluchacza, a nie jakas rama prawidlowosci, czy szybka muzyka muzsi byc z krotkim poglosem? nie, nauczyly mnietozapisy koncetow, ale robiac muze szybka z dlugim poglosem w stuiu to nie bedzie bledne z samej zasady, to bedzie uwazane za bledne przez osoby uwazajace to za bledne

    • remaztered

      Zalozenie pantofli do dresow tez nie wszystkim wydaje sie błedne

    • rufinmusic

      remaztered, UŚMIAŁEM SIĘ 😆

    • Mój znajomy do dziś uważa, że nie ma nic złego w zakładaniu białych skarpetek do sandałów… 🙂
      @ n/n – ja Ci życzę powodzenia w umiejscowieniu wokalu z długim pogłosem w szybkim rockowym kawałku. Proponuję Ci przejrzeć więcej wpisów na blogu, bo chyba ślepo założyłeś, że ja tu jakieś sztywne ramy na lewo i prawo podaje. Nic bardziej mylnego…

  14. Hmmm, a jak dopasować acapelle do bitu? Chodzi właściwie o tempo bitu, lub jeszcze lepiej – tempo wokalu wpasować do bitu?

    • Trzeba taki wokal albo pociąć na kawałki i ręcznie poprzesuwać, albo skorzystać z narzędzi do zacieśniania i rozciągania audio.

    • rufinmusic

      “skorzystać z narzędzi do zacieśniania i rozciągania audio.” – a takie narzędzia są wbudowane w prawie każdy porządny DAW… 😉

Zostaw komentarz