Jak Osadzić Wokal W Miksie? Część 1 z 2

Dziś, po raz kolejny postanowiłem odpowiedzieć na jedno z najczęściej powtarzających się problemów, o których rozwiązanie się do mnie często zwracacie, czyli to, jak osadzić wokal w miksie. Choć jest to jak najbardziej istotna i często spędzająca Wam sen z powiek kwestia, odpowiedź na nie jest zasadniczo prosta, ale i zarazem skomplikowana, gdyż zawsze należy to robić w kontekście pozostałych elementów utworu i nie ma jednego, zawsze sprawdzającego się sposobu na osiągnięcie dobrych rezultatów.

Na nasze decyzje, co do obróbki wokalu, będzie wpływało kilka czynników, które opiszę poniżej. Mam nadzieję, że będzie to dla Was pewnego rodzaju drogowskaz i będziecie o tych kilku kwestiach pamiętać, gdy następnym razem zabierzecie się do pracy.

Co rozumiemy przez pojęcie „osadzania” wokalu w miksie?

Tak samo, jak każdy inny instrument czy ślad tworzący miks, wokal musi przede wszystkim sprawiać wrażenie, że jest integralną i nierozłączną częścią miksu. Musimy mieć pewność, że nie odstaje on od tła muzycznego, ale tworzy z nim spójną całość. Cały proces osadzania powinien więc polegać na tym, aby znaleźć swego rodzaju klej, który pozwoli nam odbierać piosenkę jako jeden twór, a nie tylko zlepek pod tytułem „wokal + muzyka”. Można to również przenieść na inne elementy miksu, bo tak samo, jak ten nasz wokal, można mówić o werblu czy gitarze basowej, które też muszą być odpowiednio osadzone. Powód, dla którego rozpatrujemy dziś kwestię odpowiedniego umieszczenia właśnie wokalu w miksie, jest taki, że wielu czytelników bloga, to osoby na co dzień zajmujące się rapem lub hip-hopem (do dziś nie wiem, jaka jest między tymi dwoma określeniami różnica) i prawie zawsze mają one do czynienia z gotowym podkładem w jednym pliku (bez dostępu do śladów źródłowych) i dogrywanym wokalem (lub wokalami). To jest dość specyficzna sytuacja i najmniej przyjazny dla miksera przypadek, bo ciężko jest dokleić kolejny ślad do sfinalizowanego już podkładu (czy bitu, jak koledzy hip-hopowcy to nazywają).

Co to jest “sfinalizowany” podkład i… jak umieścić rodzynki w cieście?

Jeżeli sami robicie podkłady, to tylko pogratulować, bo macie nadal dostęp do poszczególnych ścieżek i dzięki temu możecie zawsze regulować ich poziomy czy używać korekcji i kompresji nie wpływając na inne elementy miksu. I takie jest ogólnie przyjęte założenie podczas pracy z dźwiękiem – miksujemy wszystkie ślady ze sobą w jednej sesji. Dzięki takiemu rozwiązaniu o wiele łatwiej jest pracować z wokalem, bo zawsze możemy obniżyć poziom np. werbla (który może zasłaniać wokal) bez dotykania innych instrumentów i tak dalej – coś, co jest niewykonalne w przypadku pracy z gotowym podkładem.

Jeśli jednak dysponujecie całym podkładem tylko w formie jednego pliku stereo, to możliwości manipulacji macie bardzo mocno ograniczone. Istnieje wprawdzie kilka metod względnego rozbijania gotowego podkładu na kilka „rejonów”, ale nigdy nie będzie to do końca precyzyjne, jak w przypadku rzeczywistego dostępu do pojedynczych śladów, a oprócz tego – zawsze przynosi to ze sobą pewne szkody dla brzmienia obrabianej ścieżki. O tych sposobach też wkrótce porozmawiamy.

Pomijając już fakt zmiksowanego wcześniej podkładu przez kogoś innego (czyli mówiąc najprościej – nierozbijalnego już na czynniki pierwsze miksu), dochodzi jeszcze kwestia ogólnego skompresowania i zwykle też ograniczania, którego dokonała osoba produkująca podkład. To jeszcze bardziej wiąże nam ręce, bo mocno skompresowany i ograniczony limiterem podkład niechętnie pozwala na dopuszczenie do niego kolejnych elementów. Przynajmniej nie bez skutków ubocznych…

„Miks wokalu” a sprawa rodzynek

Gdybyśmy mieli to zobrazować kulinarnie – wyobraźcie sobie, że producent to piekarz, który piecze ciasto, a każdy ze składników wypieku reprezentuje jedną ścieżkę miksu. Miesza je ze sobą (miks śladów składających się na podkład) i potem gotową papkę wlewa w formę i wsadza do piekarnika. Składniki stają się jednością (miks) i zapiekają się do odpowiedniej temperatury (kompresja i ograniczanie). Gotowe ciasto zostaje wyciągnięte i czeka na smakoszy. Słowem – miks został ukończony, głośność zmaksymalizowana i sprawa skończona. I w tym momencie przychodzicie Wy, zabieracie gotowe ciasto i stwierdzacie, że trzeba do tego dzieła dodać rodzynki (wokal), ale nie posypać po wierzchu (wtedy wokal by odstawał) tylko włożyć je do środka, żeby się ładnie skomponowały z całym ciastem. Jedyny (i bardzo inwazyjny) sposób, jaki nam w takiej sytuacji pozostaje, to zrobić otwory w cieście i na siłę te rodzynki wepchnąć do środka. To mniej więcej dzieje się, gdy próbujecie zmiksować wokal z gotowym i sfinalizowanym podkładem. Fakt, upchniecie je w środku, może ciasto nie straci wiele na smaku, ale pozostaną w nim brzydkie dziury, które pozostaną po tym nachalnym procesie. Gdybyście sami piekli to ciasto, to umieścilibyście rodzynki w masie, przed wsadzeniem formy do piekarnika, prawda? I to byłby właściwy sposób postępowania.

Ponieważ niewielu z Was zabiera się za robienie podkładów samemu (czego bardzo żałuję, bo powinniście), mamy często do czynienia z taką właśnie sytuacją i chcąc nie chcąc, zawsze będziemy musieli pójść na sporo kompromisów, a nasze miksy nie będą tak dobre, jak mogłyby być. Ale nie oznacza to, że nic nie da się zrobić. Kwestią „zrobienia miejsca” na wokal w gotowym podkładzie zajmiemy się w innym artykule, jak już wspomniałem. (Wtedy proponuję powrócić do poniższej części tego wpisu i wziąć pod uwagę to, o czym tu napiszę.)

Przyjrzyjmy się więc temu, jakie czynniki decydują o tym, czy nasz wokal będzie „siedział” w miksie. Słowem, jak uzyskać ten przysłowiowy klej.

Etap I – Nagranie

ODLEGŁOŚĆ WOKALISTY OD MIKROFONU

Już w tym miejscu podejmujemy jakąś decyzję na temat tego, jakiego rodzaju charakter będzie miał nasz wokal. Czy chcemy, aby był mocny, agresywny i w twarz (bliskie ujęcie mikrofonu) czy może bardziej wycofany i głębszy (mikrofon ustawiony dalej). Mniejsze (choć nie znaczy, że żadne) znaczenie ma tutaj konkretny model mikrofonu czy preampa, liczy się linia postępowania, jaką tu przyjmiemy.

AKUSTYKA POMIESZCZENIA

Dodatkowo w tym miejscu – ogromne, przeogromne znaczenie ma akustyka pomieszczenia, w którym nagrywamy ten wokal. Ponieważ nie każdy z Was dysponuje adaptacją akustyczną swojego pomieszczenia, nagrany w takich warunkach wokal, będzie sam w sobie już brzmiał niespójnie i z brzydkim ogonem wynikającym z odbić w pomieszczeniu, które mikrofon oczywiście wyłapie (wbrew naszej woli). Potem w miksie, jak się domyślacie, ciężko będzie sprawić, żeby ślad nagrany w takim miejscu brzmiał blisko i sucho, bo odpowiedź pomieszczenia na stałe zagościła na nagranej ścieżce. I od razu mogę Was uprzedzić, że żadne bramki czy inne „odszumiacze” dużo tu nie pomogą. Wręcz odwrotnie, jak skupicie się na eliminacji odgłosów z pomieszczenia, to zanim się obejrzycie, zrujnujecie brzmienie wokalu – w takiej sytuacji nie da się wygrać.

Kolejny przypadek, to budowanie tych nieszczęsnych kabin wokalnych – one wprawdzie do jakiegoś stopnia ograniczą niekontrolowane odbicia w niezaadaptowanym pomieszczeniu, ale będą źródłem wielu nowych problemów, z którymi będziecie się borykać w kolejnych etapach, a na które też nie istnieją uniwersalne rozwiązania i prawie wszystkie próby eliminacji skutków nagrywania w takiej puszcze skończą się słabo dla naszego nagrania. O negatywnych skutkach nagrywania w małych kabinach możecie poczytać TUTAJ.

Rozwiązanie:

  1. Jeśli chcemy uzyskać “bliskie” i agresywne brzmienie wokalu, musimy… ustawić wokalistę blisko mikrofonu (10-20cm). Aby zadbać o zminimalizowanie odbić trafiających do membrany mikrofonu, warto zabudować go panelami akustycznymi, a w ostateczności kocami czy grubymi zasłonami.
  2. Jeśli interesuje nas trochę dalsze nagranie, nie o charakterze „prosto w twarz”, musimy przede wszystkim odsunąć wokalistę od mikrofonu (30-60cm, a nawet więcej), ale wtedy pomieszczenie odegra jeszcze większą rolę. Dlatego należałoby je kompleksowo zaadaptować. Tu nie ma drogi na skróty. Wprawdzie można się ratować popularnymi ostatnimi czasy ekranami akustycznymi, ale ich skuteczność podczas nagrywania z odległości jest niestety niewielka.

ETAP II – Miksowanie

POZIOMY

Pierwszy i najważniejszy. Dla niektórych może się to okazać banalne i niewymagające wyjaśnienia, ale nie tak szybko, robaczki… Czasem okazuje się, że znalezienie odpowiedniego poziomu (głośności) wokalu sprawia wiele kłopotów – na razie nie mówimy o tym, że w jednym momencie jest ciszej czy głośniej, a tylko o ogólnym (bazowym) poziomie, na jakim powinien siedzieć wokal względem reszty miksu. A na czym niby ten problem polega? Niedoświadczeni realizatorzy z reguły popadają ze skrajności w skrajność – albo miksują wokal o wiele za cicho, albo o wiele za głośno w stosunku do tła. Pominiemy również kwestię przyjętych wytycznych co do stosunku poziomu wokalu do muzyki, które panują w poszczególnych stylach muzycznych, bo to jest coś, co musicie wybadać samemu…

Jak więc odnaleźć „idealny” poziom suwaka odpowiedzialnego za wokal?

Pewnie Was nie zaskoczę, jak powiem, że na ucho, ale tak w rzeczywistości jest. Mogę za to podać Wam jedną dobrą wskazówkę, a Wy możecie z niej skorzystać podczas następnego miksu: Ustawcie sobie poziom odsłuchu naprawdę nisko – tak, żeby ledwo słyszeć cokolwiek (tylko nie suwakiem w miksie, a pokrętłem Output (Monitoring) Level w interfejsie). Teraz, suwakiem od wokalu zjedźcie na sam dół. Powinniście słyszeć delikatnie wybijający się rytm (stopa + werbel) i ledwie słyszalny kontent melodyjny (przynajmniej w większości stylów). Teraz powoli zacznijcie otwierać kanał z wokalem (suwak powoli do góry) aż usłyszycie, że jest on minimalnie głośniejszy niż werbel, tzn. uderzenia werbla nie maskują słów, ale zarówno wokal, jak i werbel są dobrze słyszalne. Teraz odkręćcie poziom odsłuchu do normalnego poziomu i voila.

KOREKCJA

Wokal, jak każdy instrument w miksie, powinien mieć sporo miejsca w swoim paśmie częstotliwości. Nie tylko z racji tego, że ślady potrzebują separacji pasmowej, ale również i dlatego, że jest to zazwyczaj najważniejszy element miksu. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której jest on maskowany przez jakiś inny instrument tylko dlatego, że oba pokrywają się pasmowo. W takich kwestiach należy wokalowi nadać priorytet, nawet, jeżeli miałoby się to skończyć jakimś minimalnym pogorszeniem brzmienia instrumentu ingerującego w wolność pasmową naszego wokalu. Czy oznacza to, że mamy podbić jakieś konkretne pasmo na wokalu i ruszyć dalej?

Niekoniecznie. Zamiast podbijać dany rejon na wokalu, znacznie lepszym pomysłem jest podcięcie tego pasma, na instrumencie, który przeszkadza. Zakładając, że mamy dostęp do poszczególnych ścieżek…

Oprócz tego, możemy oczywiście pozbyć się najniższych częstotliwości z wokalu, które nie będą nam potrzebne (HPF w okolicach 80-100Hz).

Jeśli nasz wokal wydaje się być zbyt ciemny w porównaniu do reszty, możemy ewentualnie próbować delikatnie podbić górę pasma, ale po pierwsze – naprawdę delikatnie, bo sybilanty mogą rozpruć nam bębenki, a po drugie – użyjmy najlepszego korektora, jakim dysponujemy. Często te darmowe bardzo nieładnie wyciągają syf, szumy, syki i inne brudy już przy kilku decybelowym podbiciu wysokich częstotliwości. Osobiście, lubię w takich przypadkach sięgać po rodzimy PSP NobleQ, który robi to bardzo subtelnie i skutecznie. Pamiętajcie tylko, że nie chodzi o stuprocentowe ujednolicenie „odcienia” wokalu i muzyki, ale o dopasowanie smaku, rozsądne uzupełnienie. Jakiś kontrast należy zachować, bo bez tego cały miks będzie brzmiał mało interesująco i na przykład “za jasno”, ale to już inna para Martensów…

KOMPRESJA I AUTOMATYKA

Jeden z ważniejszych etapów w drodze do osadzenia wokalu w miksie, to niewątpliwie kompresja. Prawidłowo skompresowany ślad nie będzie nam ani wyskakiwał przed szereg, ani nie będzie miał momentów, kiedy musimy się domyślać słów, aczkolwiek do zapanowania nad tym drugim preferuję używać automatyki. Dobrą metodą na prawidłowe skompresowanie wokalu jest przede wszystkim kontrola głośniejszych fragmentów (zapobiegnie nadmiernym wyskokom głośności sprawi, że wokal będzie grzecznie siedział tam, gdzie należy – w stosunku do muzyki). Należałoby użyć niezbyt agresywnych ustawień, żeby tylko okiełznać szczyty, a dopiero potem przesłuchać wokal w kontekście całości i automatyką jego poziomu zadbać o to, żeby każde słowo było wyraźne i dobrze słyszalne.

To jest oczywiście tylko jedno z zastosowań kompresji przy obróbce wokalu. Czasem trzeba będzie użyć bardziej agresywnych ustawień (szybszego kompresora, jak coś pokroju 1176, jeśli potrzebujemy naprawdę agresywnego i mocnego wokalu), a czasem skorzystać z kompresji równoległej, ale to już ogólne koncepcje kompresji wokalu, które bardziej wpływają na charakter brzmienia niż kwestię osadzania wokalu w miksie. O kompresji wokalu napisałem swego czasu wiele różnych artykułów, więc odsyłam do Archiwum.

Koniecznie też zadbajmy o zastosowanie de-essera, bo bardzo często sybilanty na wokalu są przyczyną wrażenia „wyskakiwania” wokalu. Taki jeden, niedopracowany szczegół może sprawić, że cały wokal będzie brzydko odklejał się od pozostałych śladów, pomijając już fakt, że całość automatycznie zapachnie amatorszczyzną… Robimy wszystko, co nawet w najmniejszym stopniu pomoże osadzić wokal w miksie. Osiągnięcie sytuacji, gdzie nic w wokalu nas nie drażni, to już dużo. Jeśli tam dotrzecie, to potem można zająć się ewentualnym upiekszaniem tej naprawdę dobrej już sytuacji.

W kolejnej części przyjrzymy się ostatniej istotnej kwestii w temacie osadzania wokalu w miksie. Pewnie już wiecie, jakiej…

Zostawić komentarz ?

65 Komentarze.

  1. Nie, żebym się znał, ale zawsze mówiono mi, że rap to muzyka, zaś hip-hop to cała kultura.
    Pozdrawiam 😉

    • Mi się zawsze wydawało, że rap jest nawijaniem do mikrofonu, a hip-hop to kultura i gatunek muzyczny. Te pojęcia są już chyba używane wymiennie, ale ja się też nie znam…

    • Igor dobrze mówi. Rap to maniera wokalna, a hip-hop to zarówno kultura, jak i gatunek muzyczny (który obejmuje rap, turntablism, beatbox – choć dwie ostatnie dziedziny mają w dzisiejszych czasach tendencję do tworzenia osobnego środowiska). Istnieje także taniec hip-hop, ale jeszcze nie spotkałem hip-hopowca, który by się do niego przyznawał. 😀

  2. remaztered

    Jesli sie nie myle HipHop to kultura/nurt a Rap to nawijanie.
    Ciekawy art. dziekuje i czekam na dalsza czesc.

  3. Dobry artykuł, ale nie zgodzę się z tym, że nie należy podbić wysokich częstotliwości. Bez tego wokal brzmi sucho, jakby był nagrywany w kabinie i nieobrobiony. Osobiście powyżej 3 kHz dzielę zawsze na 2-3 pasma i podbijam o 1,5-2,5 dB. No ale racja, przesadzać nie można, bo są to częstotliwości irytujące, gdy użyte zbyt intensywnie. Ponadto trochę dołu na wokalu też wypada zostawić, co by dało się go poczuć (z tym że nie mówię o głoskach wybuchowych, a raczej o 200-300 kHz). Deesser oczywiście konieczny po powyższym zabiegu, a czasami nawet warto go na sumę zapiąć (w razie potrzeby).

    • Generalnie potwierdziłeś to, co napisałem 🙂 Ja nie piszę, że bezwględnie nie należy podbijać górnego pasma na wokalu. Proszę czytać ze zrozumieniem. Bardziej naturalnie brzmi przycięcie tego, co temu wokalowi w górnym paśmie przeszkadza, a dopiero wtedy sięgnięcie po subtelne podbicie. To samo tyczy się dołu. Oczywiście, że trzeba go trochę zostawić – i znów się zgadzamy, więc nie rozumiem, z czym się nie zgadzasz 🙂

    • To i tak mocno zależy. U Ciebie może brzmieć sucho bez podbicia, bo warunki w jakich nagrywasz wokal są takie a nie inne. W innych warunkach może być niezbędne cięcie wysoko na wokalu, czasem nawet dość mocne w stosunku to całości miksu, a czasem nic nie trzeba będzie robić. Jak to w tym fachu bywa – depends, depends, depends… 😉

    • Deesser wg mnie warto zawsze uzywac 🙂 Tylko akurat nie wiem czy to przez moj blad w obsludze, ale wokal zmienia lekko swa barwe i strasznie srodek uwydatnia sie przez to co nie za ladnie brzmi 🙂
      Polecam jeszcze DeBreath, do wyciszania ziewow i wdechow powietrza, ale to juz wedle uznania

    • Kozi, Rozny – bardzo słuszne uwagi.

    • Trzeba również pamiętać, że język polski ma wszelkie esski cesski itp usytuowane w nieco innym miejscu, niż w języku angielskim, dlatego trzeba ostrożnie z podbijaniem, no i najlepiej używać deessera z dużymi możliwościami dostrajania częstotliwości.

    • Prawda, Laser. Prawda.

  4. Witam.
    Czekaaałem długo na takie artykuły 😛 Ja na szczęście mam dostęp do wszystkich ścieżek, a jak nie mam to strasznie marudzę. Dla mnie niepojęte jest miksowanie czegoś z czymś już zmiksowanym O.o

  5. Co do RAP wokali to polecam wam pewien kawalek… Nie potrafie sie nadziwic jak pieknie tutaj brzmi ten wokal… Naprawde cos pieknego 🙂 Sam ostatnio mixowalem moj kawalek, ale uzyskanie takiego efektu chyba mnie jeszcze przerasta :)) POZDRAWIAM!

    P.S – Igor, art. na +

    http://www.youtube.com/watch?v=o011Uuqe_Q4

    • Moim zdaniem wokal brzmi przeciętnie ale jest dla niego po prostu dużo miejsca. Za to stopa nie powala na kolana 😉

  6. Ktoś obeznany powiedziałm i kiedyś że rap to muzyka, a hip-hop to kultura wokół tej muzyki. Czyli zakładam, że pod pojęciem hip-hop mieści się wszystko co ziomalskie, ale nie jest rapem.

    • Bylo to juz rozpatrywane kilka pastow wyzej 🙂 Pozdrawiam

    • A tak, napisałęm, zanim przeczytałem wszystko 😉 Ale widzę że nie byłem w błędzie 😉

    • ziomalskie ?? Jezu….

    • Gwoli wyjaśnienia: nie uważam się za część kultury hip-hop.

      Lubię jednak wykręcanie języka… polskiego 😉

  7. Igor dla zamknięcia kwestii Rapu jest to jak ktoś już napisał jeden z 5 elementów “kultury hip hop”.
    Więc nie mogę czasem powstrzymać śmiechu gdy czytam opisy w stylu ” tworzę muzykę hiphop z elementami rapu” co zdarza się nagminnie 😛

  8. Pewnie kolejny wpis o efektach na wokalu? echa, pogłosy itp. ?

  9. Najlepiej wokale brzmią jak się zrobi je prawie w całości ręcznie. Łącznie z edycją sybilantów, popów, równaniem słów czy ich fragmentów itd. Wg mnie maszynki typu desser są dobre w momencie kiedy trzeba zrobić coś na szybkości. Czasem okazuje się że wokalista albo lektor nam syczy w różnych miejscach i wtedy jeden deeser to troche za mało. Z kompresorem podobnie, czasem szybciej jest wyedytować ślad niż szukać nie wiadomo ile idealnych ustawień kompresji która ma zrobić cuda z równaniem niechlujnie zaśpiewanego czy powiedzianego tekstu.

    Oczywiście nie mówie tu żeby nie używać urządzeń typu desser czy kompresor tylko żeby materiał przygotować przed ich użyciem na tyle dobrze żeby urządzenia te mogły pokazać na co jest stać.

    • Mądre słowa. Głównemu wokalowi warto poświęcić najwięcej uwagi – ja również sporo rzeczy robię ręcznie. “Automatów” używam za to nagminnie na chórkach, dublach, etc.

  10. No ustawianie poziomu wokalu to czasem ciezki orzech do zgryzienia:D. Nie zawsze od poczatku da sie ustawic dobry level, chociazby dlatego, ze z miksem zmieniaja sie postrzegane glosnosci. Jeszcze odniesc to do gatunku muzyki, oczekiwan “klienta” czy swoich:D. Na bank sprawdze porownanie z werblem jak pisales:), chociaz zawsze sprawdzam na min. glosnosci jak brzmi calosc. Z wokalem wieksza czesc pracy wykonuje od nowego dnia czy po dluzszej przerwie i sie udaje:).

    @Kozi, Leser – z ciezkim sercem uzywam deesera i staram sie go unikac bo zawsze czuje jakas strate. W edycji trackow staram się pozbyc konkretnych miejsc i chyba lepiej na tym wychodze ale niewiem.

    @Piotr też robie wiekszosc recznie. Chociaz kompresor potrafi uchwycic coś czego nie da się recznie i z niego raczej nigdy nie zrezygnuje:D. Za to podobnie jak Igor chorki, duble prawie cale robie “nierecznie” 😛

  11. remaztered

    Jako desera uzywam C4, badz innego dostepnego kompresora wielopasmowego, chodz musi on byc dobrej jakosci. Efekt spełnia moje oczekiwania.

  12. fajny artykuł, bo lubie mixować wokale, bo każdy to nowe wyzwanie. największy mój problem to głośność względem całej melodi oraz mam spaczenie, że fajnie jest zrobic czasem tak, że w całym utworze prowadzi melodia, a nie jak zwykle wokal 🙂

  13. Przez jakis czas bylem na etapie wielkiego krecenia galami..ale taraz zaczalem stosowac profi narzedzia tzn karta RME,lampowy preamp itd..teraz kolej na mikrofon neuman,zdazylem sprawdzic i nie moge spac po nocach kiedy go kupie…efekt bomba…im mniej krecisz przy takim aprzecie tym lepiej,z g….a bata nie ukrecisz..pozdrawiam

  14. Emceel RWDS

    Tylko Dziękować 😛

  15. Akurat dwa dni temu nagrywałem kolejne nawijki mojego kumpla i jak odpocznę po sylwestrze będę miksować, artykuł jak znalazł, dzięki Igor!

  16. No z tą odległością od mikrofonu to coś chyba za blisko – no bo 10 cm to jest 1/3 długości przeciętnego buta (tak pisze, żeby każdy od razu sobie tą odległość mógł wyobrazić) a gdzie miejsce na popfilter- no bo jego trzeba przecież jakieś 10 cm od mikrofonu odsunąć.Śpiewanie prosto w pop filter tez nie jest chyba za dobre. Czy aby te odległość 10-20 cm to nie za mało? Czytałem gdzieś o tzw efekcie zbliżeniowym – że za blisko to jednak niezbyt dobrze. A może chodziło Ci o odległości od pop filtra. Ja akurat ostatnio zauważyłem, że lepiej wokal brzmi z odległości 70 cm od mikrofonu (czyli 60 od popfiltra) i tak się zastanawiam czy nie za daleko – czy może jednak próbować bliżej. No i jeszcze mam pytanie co z kompresorem (bardzo delikatnym)wpiętym pomiędzy mikrofon a DAW. Ja go zacząłem stosować aby uniknąć przesterów – co o takim rozwiązaniu sądzisz?

    • Andrzej – najgorsze, co można robić to patrzeć sztywno na cyferki – to raz. Dwa, 10cm będzie raz za blisko, a raz nie. Nigdzie nie jest powiedziane, że pop-filtr musi być odsunięty tyle a tyle od mikrofonu. Efekt zbliżeniowy nie jest koniecznie złą rzeczą – jak masz wokalistę ze słabym czy piskliwym głosem, to ten efekt dodaje sporo ciężaru do głosu. Nikt nie mówi, żeby wokalista połykał mikrofon, ale tą odległość ustala się indywidualnie, a nie na podstawie twierdzenia, że 10 czy 20cm to za blisko i już. Tym sposobem niczego się nie nauczysz. To samo się tyczy drugiej części Twojej wypowiedzi – raz 60 czy 70cm będzie za daleko, a raz nie. Zależy jakiego masz wokalistę, jaki mikrofon i przede wszystkim – pomieszczenie. Jak nagrywasz w nieprzygotowanym i gołym pomieszczeniu, to uzyskasz super-piękne odbicia, które spowodują, że będziesz miał problem z umieszczeniem takiego wokalu w miksie. Z kolei, w zaadaptowanym pomieszczeniu te 70cm (czy ilekolwiek!) może być akurat – i dźwięk się rozwinie i nie będzie chamskich odbić. Wszystko zależy od kontekstu, a ja podaję liczby orientacyjne. Gdyby istniały bezwzględne i sztywne reguły, to też bym je podał, ale ich nie ma.

  17. Odlegosc 60 cm to napewno za duzo ,kiedys w studio mojego kolegi nagrywalem swoj vocal na dobrym mikrofonie neuman m 149 i nie podobalo mi sie,zalezy natomiast jaki glos,slaby 15 cm jest ok,silny nawet 60 cm nie brzmi dobrze,glos musi byc blisko….Jesli chodzi o kompresor uwazam lekki nie szkodzi i tak uzywam czasami trzech…..Przy dobrym sprzecie nie trzeba duzo krecic….sam daze do najlepszych gratow i kabli-bardzo wazna rzecz-vovox….

  18. Igor…masz racje nie chcialem tego rozwijac jak Ty to zrobiles..czyli rowniez mozna powiedziec ze wazna zasada w studio to nie ma zasad…Wszystko co robisz w studio to indywidualne rzeczy,nie ma nigdy takich samych ,nawet ten sam wokalista w innym czasie ta sama piosenke nagra,zaspiewa inaczej…..

    • Oczywiście że tak. Niestety wielu ludzi ma problem z zaakceptowaniem tego faktu i oczekuje na wszystko gotowych rozwiązań z konkretnymi cyferkami. Jakby takie były, to nie byłoby się jak rozwijać…

  19. takie pytanko? używa ktoś tego vocal ridera?

    • Wszyscy bezczelnie leniwi, zakładam 🙂

    • jak na razie tylko do “voice over music”. Lektor-muzyka. Bardzo dobrze sie sprawdza do takich zabiegow i jest to szybki (leniwe), w miare prosty sposob. Przymierzam sie do stosowania w regularnych utworach. Side chain w nim jest bardzo przydatna opcja.

  20. Igor,
    Pytanie z zakresu numerologii. Na jakim poziomie nagrywac wokal? Kiedy jest too hot, a kiedy jest za slaby? Poruszanie sie na granicy picks jest bardzo niebezpieczne. Za cicho pociaga za soba inne problemy. Chodzi mi o to jak Ty to robisz. Oczywiscie mniej wiecej bo za kazdym razem bedzie inaczej ale jakis point of start will be very welcome… 😛

    • Dokładnie pomiędzy “za głośno” i “za cicho”, powiedzmy 3/4 skali.

  21. Boski Marian

    Fajny tekst.
    A co do rapu i hip-hopu.
    Rap to muzyka, a hip-hop to swego rodzaju kultura. Styl bycia na który składa się właśnie rap, graffiti, taniec.

  22. Jak myślicie co zrobiłem tu źle?
    http://sendfile.pl/228280/Zico_-_Mam_To_We_Krwi.mp3
    Wydaje mi się że wokal jest ciut zamulony(za duża kompresja?) albo może złe ustawienia Limitera w końcowej fazie? hmmm

  23. Igor, mam kilka pytań 😀
    1. W jaki sposób podłączyć dwie pary słuchawek do Scarlett 2i2 ?
    2. Bit wrzucać na ścieżkę stereo cz mono ?
    3. Ile sampli ustawić przy nagrywaniu wokalu, powiedzmy że mam do wyboru 512 i 1024 ?
    4. Z jaką częstotliwością i głębią nagrywać: 44.1 – 16, 44.1 – 24, 44.1 – 32 czy może 48 ?

    😉

    • 1. Zaopatrz sie w Splitter, taki jak tu:
      http://www.amazon.com/dp/B000068O56/?tag=stackoverfl08-20
      Jakosc i sila sygnalu nie beda swietne, ale to najprostsze rozwiazanie. Inne, to zakup wzmacniacza sluchawkowego z kilkoma wyjsciami.
      2. Zalezy od tego, w jakim jest formacie. Zazwyczaj bedzie w stereo, ale jesli ktos oryginalnie zrobil caly bit w mono (co raczej rzadko sie zdarza), to wtedy nie ma sensu go ladowac na slad stereo.
      3. Tyle, zebys nie odczuwal latencji i zebys nie mial droppow (przerywania sie). Ja nagrywam przy 64, przy wiekszych projektach przeskakuje na 128. Latencja jest wlasciwie nieodczuwalna, a komputer wyrabia. Musisz to sobie samemu ustalic, bo u kazdego bedzie deczko inaczej. Ustaw do nagrywania mozliwie najnizsza wartosc, przy ktorej nie pojawiaja sie juz dropu audio.
      4. 24bit, 44.1kHz w zupelnosci wystarczy.

  24. Ok, przyjąłem.
    Jeśli chodzi o latencję, i tak korzystam z Direct Monitoringu. Monitoring z DAW jest głośniejszy, ale 2i2 nie radzi sobie idealnie jeśli chodzi o latencję i zawsze mam opóźnienie.
    Zarówno przy 512 jak i 1024 nie zauważyłem (przy aktualnych próbach nagrywania) żadnych minusów i myślałem, że jest po prostu jakaś zasada jeśli chodzi o to ustawienie 😉
    Jeśli od sampli należy latencja, to będę nagrywał przy 1024 a jeśli projekt będzie się lagował, wówczas przestawię na 512.
    Napisałeś że przy 64/128 masz bardzo małą latencję i tak na pewno jest, ale ja minimalną wartość mogę ustawić na 512.

    • Mozliwosci ustawien bufora sa rozne w zaleznosci od sprzetu jaki posiadasz oraz napisanych sterownikow.

  25. Często wpadają do mnie ludzie żeby dograć głos do wokalu. Najczęściej przynoszą ze sobą gotowy podkład (zdarza się MP3 128kbps 😈 ha ha…jeden taki słysząc moje narzekania powiedział żebym sobie przekonwertował i już).Ale do rzeczy. Przy osadzaniu wokalu piszesz o podcinaniu częstotliwości podkładu by zrobić miejsce na głos. Jakieś praktyczne rady? Zdać się tylko na słuch czy użyć jakiegoś narzędzia. Jakiego rzędu do mają być podcięcia (wiem wiem muszę sam to ocenić :lol:)ale jakieś wartości graniczne. A może wiesz gdzie o tym poczytać, niekoniecznie po polsku?
    Dziękuję.

    • Nie da się podać żadnych wartości granicznych, bo nikt nie wie, z jakim podkładem będziesz miał do czynienia, co w nim będzie, jakie instrumenty i jakie pasma okupujące, w których miejscach występujące, itd. Dodatkowo, nikt nie wie, z jaką barwą głosu będziesz pracował i jak się będzie komponowała z podkładem. Jedyną granicę, jaką można podać, to częstotliwości środka – tu powalczyć będzie trzeba najczęściej, ale czy będzie to jakieś 578Hz czy inne 1271Hz to już nikt nie wie. Tylko słuch Ci tu może służyć. Poza tym, jak masz fajny, niski głos i chcesz to w nagraniu zachować, to wiadomo, że z podkładu będziesz musiał trochę niższych pasm podciąć, itd. To trzeba użyć głowy, wyobraźni i słuchu. Tylko to Cię może nakierować w dobrą stronę 🙂

    • Igor, a apropo słuchu.
      Jest sens kupowania tych monitorów Avid M-Audio BX5 D2 do zwykłego pokoju bez specjalnych warunków ? Ma on wymiary około 5x5m 😉
      Tak się zastanawiam czy by ich z czasem nie kupić, gdyż pieniądz jak na mój portfel z czasem by się znalazł, a raczej lepsze takie monitory niż słuchawki, ponieważ jako odsłuch ogólny mam kolumny.

    • Sens jest raczej niewielki. Nie dość, że fatalne wymiary, to jak zakładam, bez żadnej adaptacji akustycznej? Róznicę w odsłuchu zapewne odczujesz, ale żadne monitory nie naprawią problemów w pomieszczeniu, szczególnie takim, jak podstawa kwadratu 🙂

    • Brak adaptacji, dlatego napisałem “zwykły pokój”.
      No to kiepsko jeśli mają mi niczego nie dać.
      Jeśli jesteś w stanie, to napisz mi ile by wyniosła jakakolwiek adaptacja.
      Na ścianach i suficie jest gipso – karton, podłoga z paneli, drzwi i dwa okna 😉

    • To se tak ne da 🙂 Zależy, na jakie rozwiązania się zdecydujesz. Możesz wszystko kupić – opcja dla leniwych albo możesz samemu zbudować – opcja dla aktywnych i z chudszym portfelem. Koszty będą uzależnione od rodzaju materiałów i ilości elementów, co się oczywiście łączy z kubaturą pomieszczenia. Generalnie zaleca się pokrycie okolic 30% powierzchni ścian, ale różnie bywa – czasem starczy mniej, czasem trzeba dać więcej. Budując panele z wełny mineralnej (polecam do tego Isover PT80 – sam mam i chwalę) zwykle kilkanaście (plus-minus) na średniej wielkości pomieszczenie starczy. Doliczasz materiał na obicie, desli (jeśli chcesz z ramą), etc. Z pułapkami to jeszcze bardziej zawiłe, bo nawet grubszą wełną możesz podziałać na najniższe pasma, ale też trzeba wziąć pod uwagę kurczące się wtedy pomieszczenie, dlatego częściej stosuje się strojone na konkretne częstotliwości np. rezonatory Helmholtza. I znów, możesz kupić albo zbudować. Dochodzą oczywiście pomiary odpowiedzi pomieszczenia, na podstawie których podejmuje się dalsze decyzje, więc po raz kolejny ciężko stwierdzić, jak wiele trzeba będzie jeszcze zrobić. Bo pamiętaj, że każde pomieszczenie jest inne i do każdego trzeba podejść indywidualnie. Ale stosując te dwie drogi (panele plus pułapki) powinieneś mieć jakieś 80-90% kłopotów z głowy. Próbując podsumować – może się zamkniesz w tysiącu-dwóch, a może w dziesięciu – zależy, na co się zdecydujesz 🙂

    • Drążąc temat (bo czasem tak sobie siądę i myślę)a gdyby tak użyć jakiegoś match equalizera zapiętego na insercie na śladzie podkładu. Dać mu do przeczytania przez sidechain ślad wokalu i zaaplikować odwrotność curve jaka wyjdzie. Pozostałoby odsłuchać, wybrać głębokość naszej dziury i ewentualnie ręcznie podstroić częstotliwości ważne dla miksu. Tyle teoria ale czy w praktyce to ma szanse na skuteczność ?

    • No to sobie spróbuj 🙂

  26. Na pewnym forum znalazłem patent na mix doświadczonego typa i starego wyjadacza już w tym temacie nie mam do niego kontaktu więc zapytam tutaj bo już mnie nurtuję to sporo czasu :http://hhstyle.pl/wiki.php?miksowanie-utworu-sposb-cielaka.html – tam jest wzmianka o grupowaniu śladów i wysyłaniu czyt. pkt 5.Potrzebne mi jest bo ma nałorzone 3 kompresory z tym że jeden na sume tylko.Jeszcze jak wysyłać do kanału pomocniczego tj.Bus A ślady. Pracuję w AA 3.0 i nigdy nie korzystam z mixera bo nwm co można w nim zrobić więcej niż w multitracku? Odp. Pozdrówki ziom 😛

    • Wysyłanie na podgrupy to standardowa procedura, znacznie ułatwia życie. Nie znam AA, więc nie umiem Ci powiedzieć, jak to się w tym DAW-ie robi. Bardzo ogólna zasada jest taka, że tworzysz sobie kanał pomocniczy (Aux/FX czy jak tam Twoje DAW sobie to nazywa) i oznaczasz jego wejście na wolną szynę (Bus). Na każdym kanale, który chcesz mieć zgrupowany w jednym suwaku, oznaczas wyjście na tą samą szynę, co wcześniej wybrałeś i gotowe. Teraz wszystkie wybrane kanały zamiast trafiać do głównych wyjść 1 i 2 wylatują na szynę i wchodzą do tego nowego kanału pomocniczego i dopiero z niego na sumę miksu. I tam możesz sobie zapinać wtyczki, które będą globalnie działały na wszystkie ścieżki wysyłające do tego nowego kanału.

  27. Dzięki stary :mrgreen: na początku mało zrozumiałem z tego wątku ale w praktyce w DAW-ie to prostsze niż myślałem tworze pare kanałów pomocniczych Bus-A i na pasku master wysyłam te ślady do busa że ja na to wcześniej nie wpadłem;D a szukałem głupi tej opcji po stole mikserkim itd zaoszczędze czasu teraz i pogrupuje ładnie ślady.Dziękóweczka mistrzu 😀

Zostaw komentarz