Jak Omikrofonować Dowolny Instrument? Cz.3

W ostatniej odsłonie tej krótkiej serii o sposobach omikrofonowania dowolnego instrumentu przyjrzymy się praktycznym zastosowaniom poznanych technik. Dowiemy się jakich mikrofonów i w jakich konfiguracjach warto użyć, aby uzyskać możliwie najlepsze brzmienie nagrywanych śladów.

Na początek przyjrzyjmy się pierwszej technice, czyli bliskiemu omikrofonowaniu:

W tym przypadku możemy użyć właściwie każdego rodzaju mikrofonu (dynamicznego, pojemnościowego, wstęgowego), ale są pewne elementy, które musimy wziąć pod uwagę, jak na przykład rodzaj instrumentu, który zamierzamy nagrywać czy czułość mikrofonu, którego zamierzamy użyć. W przypadku instrumentów akustycznych, jak pianino czy gitara akustyczna, najlepiej sprawdzą się mikrofony pojemnościowe, gdyż te potrafią uchwycić wszelkie niuanse związane z brzmieniem. Mikrofony dynamiczne nie są na tyle czułe, aby to wychwycić, mają węższe pasmo przenoszenia częstotliwości (słabiej zbierają informacje w najwyższych rejestrach), a poza tym, potrzebują o wiele więcej wzmocnienia, żeby uzyskać użyteczny później sygnał. A to oczywiście wiąże się z potencjalnie wyższym poziomem szumów – szczególnie, jeśli nasze fabryczne preampy w interfejsie nie są najwyższych lotów.

Z tego powodu, mikrofony dynamiczne są znacznie lepszym narzędziem do rejestrowania bardzo głośnych źródeł sygnału z bliska. Potrafią znieść kolosalne ciśnienie akustyczne (SPL – Sound Pessure Level) i bardzo trudno je przesterować. Tak na marginesie, kolejna ich zaleta to ogromna wytrzymałość – mówi się, że poczciwym SM57 można spokojnie wbijać gwoździe – nie żeby to miało jakiś związek z dzisiejszym tematem, tak tylko zaznaczam jak kultowym mikrofonem jest ten szczur… 🙂

W każdym razie, ‘dynamik’ ustawiony bardzo blisko głośnego werbla czy rozkręconego do granic rozsądku wzmacniacza – bez zająknięcia zniesie taki sygnał. Gdybyśmy ustawili zamiast niego mikrofon pojemnościowy, to ten szybko by się przesterował. Gdybyśmy z kolei ustawili zamiast niego ‘wstęgę’, moglibyśmy trwale taki mikrofon uszkodzić.

Teraz zobaczmy, jak wygląda sprawa wyboru mikrofonu przy pozostałych dwóch technikach – z odległości i ambientowej.

Naturalną rzeczą jest, że odsunięcie mikrofonu od źródła dźwięku wymaga większego wzmocnienia sygnału w preampie, co sygnalizowałem już wcześniej. Nietrudno się więc domyślić, że im dalej odsuwany się z mikrofonem od instrumentu, tym nasze szanse na uzyskanie czegokolwiek przyzwoitego z mikrofonu dynamicznego szybko maleją. Znacznie większa czułość mikrofonów pojemnościowych (i niektórych wstęgowych) czyni je zatem najlepszymi kandydatami do omikrofonowania różnych źródeł z dystansu (mniejszego lub większego).

Ale nie myślcie, że ‘dynamiki’ są totalnie bezużyteczne w tego typu sytuacjach. Wystarczy, że źródło będzie bardzo głośne, to wtedy nawet ze znacznej odległości uda nam się uzyskać ciekawy rezultat. Nie będzie to wprawdzie tak pełny detali i wypolerowany sygnał, ale czasem brudny, niedokładny i niechlujny sound jest dokładnie tym, czego szukamy i potrzebujemy. Najlepszy przykład na świetne użycie mikrofonu dynamicznego na głośnym źródle z odległości, to zebranie pomieszczenia podczas nagrań perkusji. Możemy ustawić poczciwego 57 gdzieś w rogu czy bokiem do ściany (takie pseudo PZM), skompresować go mocniej niż pozwalają na to normy UE i dzięki temu mamy bardzo ciekawy tonalnie ślad, który może (choć nie musi) zostać użyty kreatywnie w miksie.

Po raz kolejny powtórzę – liczy się to, co chcemy osiągnąć. A nie zawsze chcemy krystalicznie czysty i transparenty sygnał, prawda? Cały rock n roll jest oparty o brud, przestery, niedoskonałości i generalnie jeden wielki noise, więc nauczmy się być przyjacielem tego nieczystego dźwięku.

Kombinacja poznanych technik

Tak, jak napisałem gdzieś wcześniej – jedne instrumenty korzystają na kombinacji dwóch czy nawet trzech technik pozycjonowania mikrofonów, inne najlepiej zabrzmią nagrane jednym mikrofonem z niewielkiej odległości, etc, zatem – skąd wiedzieć, kiedy i jakiej metody użyć?

Tu po prostu trzeba użyć głowy i zdać sobie sprawę z tego, jak wielkiej kontroli będziemy potrzebować lub jak daleko możemy zajść z jednym mikrofonem w kwestii uchwycenia danego źródła. Ja wiem, że początkujący chcieliby wszystko nagrywać w stereo, czy nawet wrzucając 4 mikrofony na jeden wokal. Ale to tak nie działa. Z reguły, im więcej mikrofonów – tym więcej problemów. Dlatego jeden, ale porządnie użyty mikrofon da Wam zawsze lepsze i łatwiejsze do kontrolowania rezultaty niż kilka mikrofonów użytych i ustawionych bezmyślnie. Fakt, często będzie tak, że kombinacja mikrofonów punktowych z odległymi oraz ambientowymi da nam najlepsze rezultaty, ale będą to specyficzne sytuacje, w których użycie kilku mikrofonów jest podyktowane konkretnymi kwestiami. Dla przykładu – tak właśnie wygląda najczęstszy sposób rejestrowania perkusji – kilka bliskich mikrofonów na poszczególne bębny, overheady z lekkim dystansem nad zestawem plus jakaś para ambientów. Daje nam to ogromną kontrolę później w miksie, ale pamiętajcie, że im więcej mikrofonów na jednym źródle dźwięku (bo tak należałoby traktować perkusję), tym potencjalnie więcej problemów z fazą, a co za tym idzie – obrazem stereo, punktem, skupieniem i ogólnym kopem. Tu kluczem jest precyzyjne ustawienie mikrofonów nie tylko względem instrumentu, ale i względem pozostałych mikrofonów. Nie bez powodu do dziś rejestruje się perkusję nie tylko na 10 czy 12, ale i na 2, 3, 4, 6 mikrofonów czy nawet tylko jednym mikrofonem. Każda technika ma swoje miejsce.

Inny przykład – fortepian. Jednym, bliskim mikrofonem uchwycimy dźwięki najgrubszych strun (basowych), a drugim środek i górę. Jeśli okaże się, że pokryliśmy już całe pasmo, ale brzmieniu brakuje trochę życia – możemy dodać trzeci, ambientowy mikrofon. Pytanie jest tylko, czy w utworze, który robimy będzie na takie 3 ślady miejsce, żeby pomieścić tak masywnie (i prawdopodobnie szeroko) brzmiący teraz fortepian? Czy nie lepiej byłoby w kontekście gęstego aranżu zarejestrować go jednym mikrofonem ustawionym ok. metra od otwartej pokrywy? Bo to prawdopodobnie pozwoliłoby nam uchwycić charakter całego instrumentu, wprawdzie bez super detali, ale ekonomicznie, rozsądnie i z umiarem. Jeśli taki zarejestrowany instrument nie będzie siedział na samym froncie miksu, to nie powinno nas to martwić. Pamiętajcie, aby poświęcić trochę czasu na proces decyzyjny jeszcze przed nagraniem, bo w późniejszych etapach produkcji, będzie trzeba zmagać się z konsekwencjami decyzji podjętych przy rejestracji…

Jak osiągnąć naprawdę dobre brzmienie?

Nie jest to jakiś wielki sekret ukrywany latami przed żądnymi wiedzy adeptami realizacji. Już w pierwszym komentarzu do pierwszego wpisu w tej serii, użytkownik ‘rozny’ naświetlił o co chodzi. Jednym zdaniem podsumował, gdzie jest pies pogrzebany, więc ja tylko delikatnie rozwinę jego myśl. Mówimy oczywiście o tym, aby dobrze poznać instrument, który zamierzamy nagrać. I choć jest to kwestia, na którą trzeba poświęcić trochę czasu i eksperymentowania, to właśnie ona zapewni nam najlepsze rezultaty. Polega ona na tym, aby dobrze zapoznać się z naturą powstawania brzmienia w danym instrumencie, bo będąc uzbrojonym w tę wiedzę, szybko uda nam się ustalić, w którym miejscu względem instrumentu powinniśmy ustawić mikrofon. Dodatkowo – mając wiedzę na temat mikrofonów, łatwo dobierzemy odpowiedni typ i model. Gdy weźmiemy jeszcze pod uwagę właściwości pomieszczenia, w którym nagrywamy, nic (oprócz beztalencia artysty czy rozlatującego się instrumentu) nie powinno nam stanąć na przeszkodzie w osiągnięciu zawodowego brzmienia. Ot, cały sekret i naga prawda.

Na czym polega taka analiza?

Weźmy gitarę akustyczną. Nie jeden raz spotkałem się z tym, że ktoś odruchowo ustawia mikrofon wprost na otwór rezonansowy. Logicznie rzecz biorąc nie jest to błąd, bo przecież tam jest najgłośniej, ale w dziedzinie realizacji, logika i sztywne reguły są dość nisko na liście czynników decydujących o podejmowaniu jakichkolwiek działań… Choć rzeczywiście z otworu rezonansowego wydobywa się najgłośniejszy sygnał, to gitara akustyczna generuje całe mnóstwo innych dźwięków i małych niuansów, których za nic w świecie nie uchwycimy kierując mikrofon wprost na czarną dziurę. Co za to usłyszymy – to zestaw niskich częstotliwości, dudnienia i rezonansów. Dlatego warto zwrócić uwagę na mostek, gdzie wibrujące struny łączą się z całym pudłem, czy powiedzmy na gryf, gdzie palce dotykają strun, albo na okolice dwunastego (bądź czternastego) progu, gdzie gryf łączy się z pudłem rezonansowym i gdzie tworzą się harmoniczne. Ustawienie mikrofonu lekko nad gitarą da nam inny dźwięk niż gdybyśmy omikrofonowali ją od spodu. I tak dalej, i tak dalej. Możliwości jest tu naprawdę sporo, tylko głupiec ustawiłby mikrofon wprost na otwór rezonansowy i tak nagrał ten instrument, bo przecież „wygląda dobrze”. A w rzeczywistości nikt nie dba o to, jak to wygląda – liczy się bowiem tylko to, jak ten instrument zabrzmi w całym miksie!

Jeśli będziemy stosować tego typu podejście także do innych instrumentów, to z czasem żaden z nich nie sprawi nam kłopotu przy rejestracji. Znajomość ich niuansów, specyfiki generowania brzmienia, świadomość możliwości swoich narzędzi (mikrofonów, preampów) i wiedza z zakresu akustyki – uczynią z Was świetnych realizatorów. A wiedza ta przydaje się nie tylko stricte do nagrań, bo i mikserzy potrafią na konkretnej technice dodatkowo skorzystać, ale to już temat na inny wpis. Nawet, jeżeli spotkacie się bez wcześniejszego uprzedzenia z jakimś egzotycznym instrumentem, zapytajcie o jego specyfikę samego muzyka. On zapewne z pasją wyjaśni Wam, jak to konkretne cudo generuje swoje brzmienie, przy tym czując się ważny (dla niego to jest bardzo istotne), a Wy uzyskacie niesłychanie pomocną informację i to z pierwszej ręki.

Podsumowanie

Myślę, że sami potraficie wyciągnąć odpowiednie wnioski na temat ostatnich trzech wpisów. Na wszelki wypadek podzielę się swoimi spostrzeżeniami, które wpadły mi do głowy podczas pisania tych trzech wątków. Przede wszystkim – nie ma i nigdy nie będzie jednego, zawsze sprawdzającego się sposobu nagrania jakiegokolwiek instrumentu. Istnieje zbyt wiele czynników, które na to wpływają i niemożliwe jest spisanie w tej kwestii sztywnych reguł. Po drugie – zadowalające brzmienie uzyskamy tylko wtedy, gdy będziemy eksperymentować i korzystać ze zdobytej wiedzy. To może wprawdzie zająć trochę czasu, ale zawsze będzie pouczającym doświadczeniem i przede wszystkim, kupą dobrej zabawy. I wniosek ostatni, taki bardzo ogólny, który mi się już jakiś czas temu nawinął, a gdzieś z różnych powodów uleciał – nie bierzcie tego, co ja w Zakamarkach wypisuję za jakieś pewniki czy porady typu „tak się robi, a tak nie”. Ja mogę Was tylko poczęstować ogólnymi wskazówkami, bo dokładnie na tym opiera się cała realizacja. Tych rzeczy trzeba wiecznie próbować i ciągle poznawać nowe, a nie szukać jakieś jednej sekretnej prawdy. Jeżeli piszę, że coś „zależy”, to robię to dlatego, że tak właśnie jest, a nie dlatego, że coś przed Wami ukrywam, czy jakiś inny nonsens. Chcę, żebyście nauczyli się jak najwięcej ogólnych pojęć i zagadnień i z takim bagażem ruszyli we własną podróż realizacji, bo tylko w ten sposób dowiecie się, dlaczego jedyną słuszną odpowiedzią w wielu sytuacjach jest „to zależy”. Bo to naprawdę zależy…

P.S. Mam nadzieję, że będziecie teraz trochę bardziej świadomie podchodzić do omikrofonowania każdego instrumentu – znanego czy nie. Nie obrażę się, jeśli umieścicie w komentarzach jakieś opisy z doświadczeń z ustawianiem czy wyborem mikrofonów w konkretnych sytuacjach – typowych czy niecodziennych. Im więcej wiemy i próbujemy, tym lepsze osiągamy rezultaty. Mylę się?

Zostawić komentarz ?

35 Komentarze.

  1. Ta… To tak jak kiedyś chciałem nakręcić dramat przyrodniczy 🙂

  2. powiem Ci, że niedługo przydadzą mi się informacje nt. omikrofonowania instrumentów, bo będę nagrywać gitary elektryczne, a w sumie raz w życiu nagrywałem a potem walczyłem z eq kilka godzin 🙂

    • No to git, że się przydadzą. Co do EQ, to… no właśnie – wystarczyło powalczyć więcej z pozycją mikrofonu 🙂

    • …a wtedy miałem wiedzę typu “od środka do krawędzi głośnika pieca”, więc bardzo ubogą.
      w ogóle, wpadłem wczoraj na pomysł by jako mikrofon ambientowy kupić najtańszy pojemnościowy typu Beh C1 i robić sobie nim naturalny reverb, a ze względu na nieidealną akustykę mego pokoju, to myślę, że może wyjść całkiem ciekawie kiedy naprawdę mocno skompresuję ten sygnał i złączę z sygnałem “prowadzącym” 🙂

    • Spróbuj.

  3. bardzo mi pomogłeś ta serią wpisów, dzięki 😉

  4. Remaztered

    Bardzo przydatne wskazowki.
    Omikrofonowanie, jak sama nazwa wskazuje, jest czynnoscia praktyczna i mozna sie jej nauczuc jedynie poprzez praktyke i eksperymentowanie, majac z tyłu głowy teorie z tej dziedziny.
    Kiedy dorobilem sie wlasnych mikrofonow (nie za dobrych 🙂 ) chodzilem na koncerty swoich znajomych i nagrywalem je sam dla siebie. Bardzo mi to pomoglo, wiec polecam.

  5. Wprawdzie mi ta seria wpisów o omikrofonowaniu niewiele pomogła, ale z pewnością wielu osobom otworzy oczy. Choć ja przy produkcji na co dzień korzystam głównie z sampli i symulacji, to po kupieniu monitorów i uporaniu się z adaptacją akustyczną mam zamiar zainwestować w duet Beta 57 i Beta 58 – po metalowych paradach szykuje mi się na wiosnę kilka zespołów jazzowych do obsłużenia – nadadzą się jako uniwersalne i tanie rozwiązanie? Spodziewam się dęciaków i szarpaków, klawisze będą z midi, perkusja gdzie indziej…

    • 57 czy 58 do omikrofonowania pieców się nadadzą – jeśli o to pytasz. A i do dęciaków potrafią się sprawdzić. Ale nie wiem, czy nie lepiej byłoby zamiast drugeigo dynamika rozejrzeć się za pojemnościowym i mieć szersze pole manewru.

    • Przepraszam, umknęła mi opcja “Reply”.

    • Nic się nie stało.

  6. Myślałem o 58 do wokali, a 57 do instrumentów. Gitary i bas idą prosto w Eleven Rack, a pojemnościówek się boję ze względu na małe i nieciekawe brzmieniowo pomieszczenie…

    • Jest to jakieś rozwiązanie, aczkowliek różnice między 57 a 58 są niewielkie. Może warto rozważyć w takim razie chociaż podstawową adaptację pomieszczenia?

  7. …a wtedy miałem wiedzę typu “od środka do krawędzi głośnika pieca”, więc bardzo ubogą.
    w ogóle, wpadłem wczoraj na pomysł by jako mikrofon ambientowy kupić najtańszy pojemnościowy typu Beh C1 i robić sobie nim naturalny reverb, a ze względu na nieidealną akustykę mego pokoju, to myślę, że może wyjść całkiem ciekawie kiedy naprawdę mocno skompresuję ten sygnał i złączę z sygnałem “prowadzącym”

    +1

  8. Dodatkowo by ustawic brzmienie fajnie jest miec zapas czasu:D.

    Raz kapela znajomych miala b. charakterystyczne brzmienie w piosence. Po prostu super numer co odrazu zostawal w glowie. Wiedzialem juz jak ma brzmiec nagranie by oddalo live. Ale niestety tego gonila, zona tego dziewczyna i dawaj, dawaj jest juz bomba. Potem miks to jedna wielka pretensja do siebie, ze sie zgodzilem na to “bomba dawaj dalej” no i lipa na koniec.

    • Zbyt często tak bywa. Mało który muzyk (nieprofesjonalny) wie, że najważniejszy jest etap nagrania, a nie oczekiwanie czarów z mleka podczas miksu.

  9. Hej Igor. Sa moze jakies prawidla odnosnie nagrywania niskich czestotliowsci(np. basu). Chodzi o tipy rozne:) i podstawy np. ze sam majk musi odpowiednio nisko zbierac:D. A noz caly artykul da sie uciulac o tym kiedys:).

    • Nie ma potrzeby całego artykułu z tego ciosać – odpowiedni mikrofon (np. AKG D112) i odpowiednia pozycja. A reszta – dobry muzyk, dobry instrument, dobra partia. Tyle całej filozofii.

    • No to wlasnie chyba standardowo samo obycie z doborem majka i miejsca:).

  10. Igor a możesz powiedzieć jak to jest z wytrzymałością mikrofonów na hałas, ciśnienie? Np. nagrywając stopę w perkusji, jak nie uszkodzić mikrofonu? Możliwe, że była już o tym mowa na blogu ale nie dość wyczerpująco bo wciąż nie wiem jak to jest:P.

    Kilka razy przeczytałem, że trzeba uważać na majki ale bladego pojęcia nie mam jak bardzo:P. Np. skąd mam wiedzieć czy mogę użyć sobie pojemnościówki oktavy blisko na stopie lub jak blisko:P.

    Jest to problem, który mnie ogranicza bo w obawie o sprzęt nagrywam bardziej zachowawczo- przez co tracę różne opcje:D!

    • Najprościej się zaopatrzyć w SPL Meter (np. od Radio Shack) i zmierzyć poziom ciśnienia w miejscu, w którym chcesz ustawić mikrofon. Sprawdź, jaki max spl może znieść Twój mikrofon i gotowe.

    • Tak sobie właśnie myślałem, wtedy bez żadnego “ale”, wiem co jest 5:D. Póki co bladego pojęcia nie mam kiedy jest za głośno ale domyślam się, że nie za często jeżeli to trzecioplanowy problem. Pozdro 600 :D.

    • Większość mikrofonów sobie radzi i zwykle nie ma czego się obawiać – pomyśl, do takich instrumentów jak stopa, zazwyczaj używa się mirofonów dynamicznych (które są bardziej tolerancyjne na SPL, etc.), rzadziej pojemnościówek, a jeśli już to z odległości (piękna sprawa to np. U47 z metr od centrali). Podobnie ze wstęgami, które są najbardziej czułe, a jednak używa się ich do omikrofonowania wzmacniaczy (np. Royer 121), zwykle z trochę większej odległości niż np. SM 57. Wokal raczej nie przesteruje dynamika (no chyba, że zjadając go z bliska albo będąc śpiewakiem operowym). W normalnych warunkach nie ma się w sumie czym stresować, po prostu są przypadki, że trzeba się zastanowić i posłuchać delikatnie zmniejszając dystans czy dając głośniej źródło dźwięku, itp.

    • O 😀 teraz jestem w pełni usatysfakcjonowany! :D. Dziękuję za odpowiedź i ciągłą chęć szerzenia wiedzy 😀

  11. Cześć wszystkim,
    Wbijanie gwoździ widziałem ale do tego lepiej nadaje się Beta 58,sm57 bym raczej nie zaryzykował….
    A co do pracy z instrumentami nie pytajcie muzyków tylko o to jak ich sprzęt generuje dźwięki, ale przede wszystkim jak lubią być omikrofonizowani. Ja zawsze pytam…. Mam swoje pomysły ale ich propozycje zawsze sprawdzam. Lepszą wersje wybieramy razem. Pamiętajcie że to muzyk wie najlepiej czy po przejściu przez nasze graty jego Fender jeszcze przypomina gitarę czy już brzmi jak ukulele. Oszczędzał na to wiosło pól życia i nie chce słuchać jakiejś ściemy… Tak jak w przypadku trigerowania bębnów. My chcemy mieć power, a on chce słyszeć swój zestaw… Pytajcie muzyków!!!
    Choć to my w ostatecznym rozrachunku kreujemy finalny mix to jest tu mocna analogia do kompozycji, a Mancini (tak ten sam!!!!) powiedział : “pytaj się i słuchaj swojej orkiestry, bo możesz od nich nauczyć się dużo a czasem nawet dostać coś lepszego niż sam wymyśliłeś!!!”
    Strzała
    May the Sound be with You 🙂

    • Wszystko prawda, przy założeniu, że pracujemy z dobrymi muzykami 🙂

  12. Prosiłbym o pomoc. Jazzmani których okazyjnie nagłaśniam wprowadzają kontrabas. Nie mam pojęcia czym to ustrojstwo zebrać. Zwykły dynamik na statywie ? A jak będzie tym kręcił na boki choć mam nadzieję że nie tak jak w filmie “Pół żartem pół serio” 😀

    • Wielkomembranowy pojemnosciowy proponuje.

    • NIe jestem pewien czy pojemnik mu nie przysporzy problemów na scenie, kontrabas to cichy instrument, ja go podbijałem z dynamika a i zdarzało się tak ze mogłem wpiąć je w piec basowy bo były też kontrabasy elektryczne.

    • Gość ma pickup podmostkowy firmy Underwood i piec włoskiej firmy SR Technology. Piec ten posiada wyjście na XLR balanced którego zamierzam użyć. Problem w tym że nie bardzo wiem gdzie wpiąć ten sygnał. Na moim mikserze posiadam wprawdzie wejścia XLR ale są to wejścia mikrofonowe. Alternatywą są wejścia liniowe na jack mono unbalanced. Chciałbym się poradzić czy użyć XLR z minimalnym gain-em czy zredukować do jacka tracąc symetryczność sygnału? Dzięki za odp.

    • Wyjście z pieca jest “przed” głośnikiem, więc używając takiego połączenia, nagrasz surowy sygnał po wzmocnieniu, ale bez charakteru, jaki dodaje głośnik – zwykle nie polecam. Acz z drugiej strony, jeśli nie abrzmi to tragicznie, to na pewno załatwi problem przesłuchów. To, że stracisz symetryczność wchodząc jackiem, nie sprawi jakieś dramatycznej różnicy.

  13. Bardzo dziękuję za odpowiedź. Gdybym go nagrywał też starałbym się oczywiście zebrać mikrofonem z głośnika lub bezpośrednio z instrumentu. Tu chodzi o nagłośnienie live i fakt że facet posiada przetwornik i piec już bardzo mi upraszcza sytuację w porównaniu z nagłośnieniem “gołego” kontrabasu w często mało komfortowych warunkach scenicznych.
    Pozdrawiam 🙂 fajnie że jesteś

Zostaw komentarz