Jak Omikrofonować Dowolny Instrument? Cz.1

Czy zdarzyło Wam się kiedykolwiek stanąć w sytuacji, w której musieliście nagrać instrument, z którym wcześniej nie mieliście do czynienia? Czy pamiętacie ten moment i gonitwę myśli w stylu: „Jak ja mam do diabła omikrofonować teraz tą harfę czy wielkie cymbały?” Jeśli nigdy nie znaleźliście się w takim położeniu, to bardzo zazdroszczę, ale wierzcie mi, że któregoś dnia nadejdzie taki moment, w którym zadacie sobie tego typu pytanie. Aby zapobiec ewentualnemu atakowi paniki, zachęcam do zapoznania się z dzisiejszym tekstem, w którym zaprezentuję kilka technik, które umożliwią Wam omikrofonowanie każdego instrumentu.

Mógłbym oczywiście napisać jedno konkretne zdanie w tym temacie i zakończyć artykuł zanim się jeszcze na dobre zacznie, ale to pewnie nie byłoby zbyt pomocne dla wielu z Was, mimo iż jest to zdanie bardzo trafne i prawdziwe. Pozwolę sobie więc je napisać, a i tak rozwinąć myśl, żeby nie zostawić Was na przysłowiowym lodzie:

Najlepszym sposobem na osiągnięcie dobrego nagrania jakiegokolwiek instrumentu jest… eksperymentowanie z omikrofonowaniem.

Tak to wygląda w wielkim skrócie – nawet w przypadku instrumentów (czy wokalu), które nagrywamy na co dzień – zawsze należy poświęcić kilka chwil na odpowiednie dobranie czy ustawienie mikrofonu. Sytuacja jest identyczna w przypadku instrumentów, z którymi się nigdy wcześniej nie spotkaliśmy, ale z uwagi na to, że o wiele trudniej znaleźć gdziekolwiek informacje o nagrywaniu egzotycznych źródeł dźwięku – postanowiłem pokazać Wam pewien sposób myślenia, który powinien zawsze zaprowadzić Was do celu.

Zanim zaczniemy rozmawiać o konkretnych metodach używania mikrofonów, muszę tu zaznaczyć, że zawsze będziemy musieli brać pod uwagę 4 czynniki, które będą miały decydujący wpływ na ostateczny rezultat każdego nagrania. Są to:

  • rodzaj mikrofonu
  • ustawienie mikrofonu względem instrumentu
  • brzmienie pomieszczenia
  • pozycja mikrofonu i instrumentu względem pomieszczenia

Dziś pozostaniemy przy rozpracowaniu tych czterech zmiennych, a w kolejnym artykule pokażę Wam kilka technik i sposobów myślenia o konkretnym ustawieniu mikrofonów.

Nie będziemy doszukiwać się tego, która z tych zmiennych ma największy, a która najmniejszy wpływ na brzmienie nagrania. Zamiast tego przyjrzymy się temu, jak możemy manipulować tymi składnikami, aby osiągnąć to, czego oczekujemy my oraz muzyk.

I. Rodzaj mikrofonu.

W przypadku instrumentów akustycznych, zwykle sięgniemy po wielkomembranowy mikrofon pojemnościowy. I nie ma w tym nic złego, ale jeżeli mamy wybór, to poświęćmy kilka dodatkowych minut na wypróbowanie mało-membranowca (tzw. paluszka), mikrofonu dynamicznego czy nawet wstęgowego. Jeśli mamy jakikolwiek wybór mikrofonów, skorzystajmy z tego, bo może się to okazać o wiele łatwiejsze niż zmaganie się później z usadowieniem tak a nie inaczej nagranego śladu w miksie.

Dla przykładu – jeśli mamy za zadanie nagrać jakiś instrument dęty (który ma dość agresywny atak), ale w założeniu utworu ma on siedzieć w tle miksu, to zamiast sięgać po uniwersalny ‘pojemnik’ (który zazwyczaj jest bardzo jasny i dobrze przenosi transjenty – w tym przypadku zbyt dobrze…), może lepiej spróbować mikrofonu wstęgowego, który z uwagi na swoją charakterystykę, wolniejszą reakcję na transjenty oraz inne pasmo przenoszenia – zmiękczy brzmienie tegoż instrumentu i właściwie bez większej ingerencji z naszej strony usadzi danego dęciaka ładnie w miksie. Takich przykładów można podać całe mnóstwo. Pamiętajcie po prostu, aby pozwolić sobie na kilka minut prób przed nagraniem, bo:

a) może nam to ułatwić i przyspieszyć miks

b) pozwoli nam dowiedzieć się więcej o charakterystyce i właściwościach danego instrumentu oraz mikrofonu

c) doda nam 50 do punktów doświadczenia 😉

II. Ustawienie mikrofonu względem instrumentu.

Tu głównie chodzi o to, aby uzyskać zadowalający balans pasmowy oraz uchwycić brzmienie instrumentu w całej jego okazałości – oczywiście w miarę możliwości. Odpowiednia pozycja mikrofonu względem instrumentu służy za coś w rodzaju naturalnego EQ i inżynierowie doskonale o tym wiedzą. Nawet niewielkie zmiany w pozycji mikrofonu potrafią kolosalnie zmienić balans pasmowy każdego źródła dźwięku. Wbrew pozorom – ustawienie mikrofonu wprost na ‘paszczę’ wokalisty – choć rozsądne, nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. Tu taka mała dygresja – nigdy, przenigdy nie zwracajcie uwagi na to, jak ustawione są mikrofony na zdjęciach reklamowych w kolorowych magazynach. Nie raz widziałem kwiatki w postaci wokalisty, który wręcz ‘zjadał’ paszczą nowy mikrofon firmy X, bez żadnego pop-filtra, etc – takie nagranie brzmiałoby katastrofalnie…

Ale wróćmy.

Omikrofonowując przykładowo wzmacniacz gitarowy, przesuwajcie mikrofon od środka do krawędzi głośnika, to poczujecie się dokładnie tak, jak wtedy, gdy manipulujecie gałką ‘freq’ na jakimś korektorze przemiatając cały zakres pasma. Wielką przewagą w robieniu takiej naturalnej korekcji i uzyskaniu zadowalającego brzmienia już u źródła jest uniknięcie różnych artefaktów i przesunięć fazowych wynikających z używania korektorów. Nie twierdzę, że EQ jest narzędziem zbędnym – wręcz przeciwnie, ale wydaje mi się, że lwią część brzmienia (pod względem balansu pasmowego) można uzyskać już samą pozycją mikrofonu względem instrumentu. Gdy podczas swojej kariery inżyniera dźwięku napotkacie na jakiś mniej popularny instrument – pamiętajcie o tym, żeby poeksperymentować z różnymi pozycjami mikrofonu względem konkretnego instrumentu, bo to najlepsza droga na dotarcie do postawionego celu. Ten aspekt szerzej opiszę w kolejnym artykule.

III. Brzmienie pomieszczenia.

Czy tego chcemy, czy nie – nasze nagranie będzie zawsze nosiło mniejsze bądź większe znamiona pomieszczenia, w którym było realizowane. Nie będę tu wnikał w temat samej adaptacji akustycznej, o której możecie osobno poczytać w Zakamarkach. Chciałbym jedynie w tym akapicie zaznaczyć, jak istotne jest to, aby przygotowywać pomieszczenie do nagrań i ewentualnie korzystać z jego charakterystyki (lub starać się ją eliminować). To, jak brzmi nasz pokój, zazwyczaj wpływa negatywnie na jakość nagranej ścieżki, szczególnie gdy jest to mały pokój. Dlatego czasem, zamiast główkować jakby tu pozbyć się echa z niezaadaptowanego pomieszczenia, warto na czas nagrania instrumentu akustycznego – przenieść się do większego pomieszczenia. A to dlatego, że niektóre instrumenty korzystają na obszerniejszym pomieszczeniu – bez względu na to, że występują w nim odbicia.

Dla przykładu – zdarzało mi się kiedyś jeździć do znajomego specjalnie po to, aby nagrywać gitarę akustyczną na ogromnym poddaszu, którym dysponował. Takiego dźwięku nigdy bym nie uzyskał nagrywając tą samą gitarę w małym pokoju i czarując z najbardziej wymyślnymi wtyczkami.

IV. Pozycja mikrofonu i instrumentu względem pomieszczenia, czyli interakcje między wszystkimi zmiennymi.

Jak już zapewne się domyśliliście, cały sekret odpowiedniego omikrofonowania każdego instrumentu leży w tym, jak współgrają ze sobą 3 wymienione wyżej elementy. Tu właściwie zaczyna się cała zabawa. Mamy bowiem do dyspozycji mnóstwo opcji, którymi możemy żonglować, aby dotrzeć do celu. Grunt, to je przetestować i zapamiętać rezultaty. Oto krótka lista opcji:

  • możemy zamienić mikrofon pojemnościowy na dynamiczny, aby zmniejszyć wpływ pomieszczenia na brzmienie (dynamiczne są mniej czułe),
  • możemy zmienić charakterystykę mikrofonu (z kardioidalnej na dookólną lub ósemkową – jeśli chcemy uchwycić więcej pomieszczenia),
  • możemy zmienić pomieszczenie…
  • możemy ustawić mikrofon dalej od ścian (żeby uchwycić mniej odbić),
  • możemy postawić instrument w różnych miejscach pomieszczenia i zobaczyć, jak zmienia się ogólny charakter ścieżki – najlepiej przejść się po pokoju grając na instrumencie (o ile to możliwe) i sprawdzić, gdzie brzmienie jest najlepsze,
  • możemy zasłonić tył lub boki mikrofonu,
  • możemy zasłonić tył lub boki instrumentu,
  • możemy pootwierać lub pozamykać drzwi.

Wszystkie takie ruchy będą prowadziły do zmian brzmieniowych (mniejszych bądź większych), ale zawsze warto je wypróbować, żeby wprowadzić do swojego DAW jak najlepiej (lub czasem niekonwencjonalnie) brzmiące ślady.

Podsumowanie

Jakość ostatecznego nagrania jest zawsze wypadkową 3 zależności – rodzaju mikrofonu, jego pozycji oraz pomieszczenia. Jeśli więc dobierzemy odpowiedni mikrofon (czyli taki, który odda charakter instrumentu), odpowiednio go ustawimy (aby uchwycić interesujące nas niuanse instrumentu), a do tego rozważymy, jak całość brzmi w pomieszczeniu – powinniśmy być w stanie uzyskać świetny rezultat za każdym razem. No, może za wyjątkiem kilku pierwszych razów, kiedy to strasznie nawalimy – ale nie ma się co lękać – najlepiej bowiem uczyć się na błędach i wyciągać z nich wnioski.

Ja wiem, że miło by było przeczytać krótki zestaw regułek na temat omikrofonowania dowolnego instrumentu, gdzie podanoby nam co do centymetra odległość mikrofonu od instrumentu, kąt nachylenia mikrofonu, odległość od ściany bocznej, itp. Ale raz, że niczego by to nas nie nauczyło, dwa – każda sytuacja jest inna, bo i każdy z tych elementów ma zawsze inne właściwości. A interakcje i zależności między nimi są po prostu nie do przewidzenia, dlatego należy przetestować kilka opcji przed przystąpieniem do nagrywania, żeby mieć spokój i pewność, że osiągnęliśmy najlepszy możliwy rezultat w danej sytuacji. Świetnie nagrane ślady zawsze wynikają z kombinacji tych czynników – nasze zadanie, to odnaleźć tę kombinację…

P.S. Wpływ na jakość nagranego śladu mają również inne czynniki (palce muzyka, klasa instrumentu, itp.), ale celowo je pominąłem skupiając się na tym, na co my, jako realizatorzy mamy największy wpływ.

Pytanie do Was – jak podchodzicie do omikrofonowania bardziej i mniej popularnych instrumentów? Ustawiacie mikrofon tam, gdzie “dobrze” wygląda czy szukacie, gdzie brzmi najlepiej/najsensowniej w kontekście utworu, itp? Wyspowiadać mi się tutaj!

Zostawić komentarz ?

14 Komentarze.

  1. Najprostsza metoda na prawidłowe “zebranie” instrumentu – poznaj swój instrument, poznaj swój sprzęt i poznaj swoje pomieszczenie a potem kombinuj :mrgreen:

    • Dla niektorych to najtrudniejsza czesc calego procesu, ale rzeczywiscie jest to najlepszy sposob!

  2. ja na początku robie na tzw “pałę” i ustawiam w nabardziej prawdopodobnym miejscu, a jeśli coś nie pasuje, to staram się wychwycić co i zmieniam. dobrym sposobem jest wcześniejsze dowiedzenie się jak najwięcej o instrumencie, np. jak przyjdzie zespół, to by powiedział wcześniej jakie ma instrumentarium 🙂

    • Sluszna uwaga – zebranie informacji o instrumentarium to podstawowy krok preprodukcji.

    • nie wiem jak jest w profesjonalnym studio, ale ja osobiście bym się pytał zespołów jakie będą użyte instrumenty, co oczekują od brzmienia i ogólnie zebrałbym jak najwięcej informacji i się odpowiedno przygotował psychicznie, fizycznie i technicznie 😀

    • Na tym to polega i tak się powinno robić. Ale chyba się tu powtarzamy, co? 🙂

    • całkiem możliwe 😀

  3. remaztered

    Nagrywalem organy w duzym (znanym) kosciele. postawilem 5 m statyw, ktory przy gabarytach budowli byl o wiele za niski. Jedyne co mi przszlo do glowy i na co zgodzil sie proboszcz to wejscie na poddasze i spuszczenie belki i mikrofonami z sufitu. Do tego 2 zyłki stabilizujace oś poziomą belki. Uff to tyle…

    • Czasem sie trzeba nagimnastykowac… Dzieki za interesujacy przyklad.

  4. My w czasie nagrywania obecnej płyty, robimy rzeczy nieoczywiste, głównie podczas nagrywania bębnów. Za każdym razem szukamy brzmienia, które nas zafascynuje. Owszem czasami takie działania są skazane na porażkę, ale punkty doświadczenia rosną. 🙂
    Na moim profilu FB jest kilka fotek z nagrywania gitar, czy bębnów. Foldery o nazwie Robota. http://www.facebook.com/profile.php?id=100000406173394&sk=photos
    Mam nadzieję Igor, że nie będziesz miał mi za złe tego linkowania. to raczej ciekawostka.
    Pozdrawiam!
    Laser

    • Nie mam powodów, by miec Ci za złe. Dzięki za ciekawostkę i powodzenia z nagraniami!

    • Zabawne bo miałem dokładnie taki sam case (Adam Hall Tweed Case) do Telecastera i używałem go w dokładnie taki sam sposób do nagrania wokalu jak u Ciebie na Facebooku;). Generalnie to świetny pomysł żeby wykorzystywać to co już się ma zamiast płacić za taki najtańszy Reflection Filter 300zł wyłożony gąbką za 20zł. Fakt – jeśli mamy nagrywać w studiu nie tylko siebie i znajomych warto żeby wyglądało wszystko profesjonalnie, jednak jeśli dana rzecz ma służyć tylko nam po co ma wyglądać to profesjonalnie?

  5. Iest jeszcz sporo innych aspektów (wiem, że nie sposób wymienić wszystkie…) np jak zachowuje się sam instrument…. Wyobraźmy sobie że nagrywamy do piosenki naszych marzeń saksofonistę. Napisaliśmy mu solo marzeń ( a może sam je improwizuje ) i nagle okazuje się że klapy jego saksofonu są głośne i dają czadu jak dodatkowy paskudny percussion fx… I co wtedy? Wszystkie założenia szlag trafia. Chcę tu tylko powiedzieć że książkowe ustawienia często szlag trafia i po prostu musimy być elastyczni.

    • Zgadzam się. Specyfika samego instrumentu też jest ważna, o czym wspominał gdzieś kolega ‘rozny’ w komentarzach. Jak saksofoniście klapy marsza grają, to powinien zainwestować w lepszy instrument 🙂

Zostaw komentarz