Jak Opanować “Slapy” Na Gitarze Akustycznej [FILM]

Dziś zaprezentuję Wam bardzo skuteczną i prostą metodę panowania nad slapami na gitarze akustycznej. Technika ta może być również wykorzystana do innych przypadków. To tylko kwestia Waszej kreatywności… Miłego seansu!

W razie wątpliwości czy sugestii związanych z tą metodą – piszcie poniżej.

Zostawić komentarz ?

31 Komentarze.

  1. przyda się na pewno nie tylko przy obróbce gitary, dzięki 😉

  2. Fajny tutorial 🙂 przyda się w 100%
    Raczysz nas Igor b.dobrymi poradami:)

    Dzięki
    NALA

  3. Jak spowodować, żeby slapy były kontrolowalne bez użycia kompresora? Kazać gitarzyście zagrać partię 60 razy – działa, ostatnio ćwiczył to na mnie kolega w studio.

  4. ihavelostmykeys

    witaj, Igor, na początek wielkie dzięki za stworzenie tej encyklopedii 🙂 a teraz do rzeczy – przed zapięciem side chaina mieliśmy słyszalny przester na najgłośniejszym. Rozumiem, że po włączeniu odfiltrowania ten przester dalej tworzył się na tym slapie dlatego zastanawiam się czy nie lepiej byłoby nie włączać side chaina – wtedy kompresor slapami zająłby się tak samo a przy okazji nieco wygładził większe transjenty gitary co w praktyce i tak jest prawie nie słyszalne (przynajmniej ja nie słyszałm większej różnicy w ogólnym brzmieniu gitary przed i po sidechainingu). I jeszcze jeden pomysł przychodzi mi do głowy jeśli chodzi już o same transjenty – czy ścieżka dalej by przesterowała, jeżeli zapięlibyśmy 2 lub 3 kompresory jeden za drugim z czasami ataku różniącymi się 1ms, np 2,3,4 ms (wiem, że nie każdy na to pozwala ale widziałem gdzieś kompresory króre atak mają od 1ms), releasem dla każdego takim samym (albo innym, nie przemyślałem tego dobrze 😕 ) i dać im różną czułość tak, żeby pierwszy tylko trochę liznął transjent, drugi trochę bardziej i ewentualnie trzeci do takiego poziomu jak nam się podoba. Co myślisz o takim rozwiązaniu?

    • Po włączeniu s-c nie słychać przesteru, bo miejsce, w którym się ten przester tworzył nie było slapem.
      Wszystko, o czym piszesz, jest do sprawdzenia. Zrób test, to się przekonasz, bo mało sensu ma w tym momencie teoretyzowanie 🙂 Coś, co z założenia powinno zadziałać, może się nie sprawdzić, a z drugiej strony – czasem stosuje się techniki, które z założenia nie mają prawa się sprawdzić w danej sytuacji, a się sprawdzają. Spróbuj tego, o czym piszesz, to bedziesz miał najlepszą odpowiedź.

  5. Moim zdaniem, zamiast kompresora, warto byłoby tu przyciszyć transjenty. Robię tak przy wokalu, żeby opanować głoski wybuchowe (pop filtr nie wystarcza), z tym że bez side chaina. Gdyby go połączyć z side chainem, powinien się sprawdzić wyśmienicie. :]

    • Jak ze wszystkim, różne rzeczy można realizować na różne sposoby. Przykładowo, ja czasem lubię przyciszyć ręcznie ‘eski’ zamiast zapinać de-esser.

  6. Oddalenie majka moze tez pomoc, szczegolnie jak jest wzglednie blisko.

    Jakis czas temu poznalem te metode ale szczerze cos mnie przeraza w niej:P, moze nie ufam sobie, ze dobrze zrobie. Jakos wole wlasnie sciegnac po automatyzacje. Mam 100% tego co chcialem osiagnac a i ze skillem w zoomowaniu calkiem szybko idzie.

    Btw. fajny motyw na gitarze, bol glowy mi ukoil :D, jakby ostatni bar jakos glebiej byl to w ogole perfecto:D ale tak o solo mowie.

    • Oddalenie majka na pewno może pomóc, trzeba tylko wziąć pod uwagę, że wtedy cała partia będzie sporo ciszej. Poza tym, im dalej odjadę z mikrofonem, tym bardziej mój nieidealny pokój słychać 🙂 Czasem rzeczywiście warto zrobić jedno po drugim – zajmie dłużej, ale masz 100% kontroli. Z drugiej strony, jeśli takie automatyczne ustawienie się sprawdzi, to czemu nie zaoszczędzić czasu? Wszystko kwestia sytuacji. Co do motywu, to jest to wstęp do bardzo fajnego kawałka pewnego utalentowanego młodzieńca, którego miałem przyjemność niedawno nagrywać.

    • No to cisnij go przy nagrywaniu:D bo utalentowanych ludzi sporo jest tylko czesto za malo pracy wkladaja :D. Jak bedzie w necie free do odsluchania bede wdzieczny za link:D.

      No i jak automatyzacja dziala po insertach to wypadaloby jeszcze track przegrac wiec taki minus, ale mozna przed i nie ma problemu:D.

      Jak zwykle wiele opcji. Np. z ta technika mozna triger na czestotliowsci odpowiedniej zrobic i sygnal idzi bokiem do kompresora na innym kanale. To jest mega fajna sprawa.

    • Racja, można na wiele sposobów. Z tym triggerem bokiem, to wręcz wskazane, jak ktoś nie ma kompresora z funkcją s-c. BTW, robimy całą EP-kę, więc to trochę potrwa.

  7. zanim doszedłem do momentu gdzie powiedziałeś o kompresorze w trybie SC, to na pierwszy rzut myśli przyszła mi automatyka i ręczne przyciszanie. wydaje się czasochłonne, ale jest to jak dla mnie najpewniejsza metoda, bo wydaje mi się, że nie zawsze sprawdzi się kompresor, nawet w SC. ostatnio jak samplowałem podkład, to był fajnie zagrany bas, którego nie chciałem usuwać, ale wszystko psuła jedna nutka, która bardzo mocno się wybijała i miała dziwine brzmienie. próbowałem korekcją i kompresorem zadziałać, ale nie wyszło to przyjemnie, no to sięgnąłem po envelope tool i jazda-po jednej nutce w każdej pętli przyciszałem o 2,8dB

    • No wlasnie jak jest zalozmy 10 skokow to automatyzacja chyba szybsza bedzie. Ale jak taki numer jest i przez 4 minut kreslic to metoda moze byc szybsza. Ale wciaz jestem fanem automatyzacji :D, prostota i funckjonalnosc:D

    • Ja wychodzę z założenia, że wszystko ma swoje miejsce. Każda metoda jest dobra w kontekście danej sytuacji, dlatego raz pokazuję jedno podejście, a raz inne do tej samej sprawy. Ponieważ z natury jesteśmy leniwymi krowami (no offence, Cielak :)), to wybieramy zwykle tą opcję, która nas zaprowadzi szybciej do celu. Jeśli muszę zrobić miks “na wczoraj”, to nie bawię się np. w ręczne przyciszanie każdej sylaby, tylko zapinam kompresor i staram się w 20 sekund znaleźć w miarę pasujące ustawienia – żeby 90% miksu zrobić w 10% czasu – jak mawia stare indiańskie przysłowie. Jeśli dłubię przy czymś, na co nie ma mocno zwartych terminów – pozwalam sobie na więcej, choć i tak mnie kusi, żeby pójść na skróty. Tutaj zawsze najlepszym sposobem weryfikacji jest stwierdzenie, że “jak brzmi dobrze, to znaczy, że jest dobrze” i nie należy sobie zbytnio życia komplikować. I tu chyba też dotykamy pewnej innej, a jakże ważnej kwestii. Sporo (szczególnie początkujących osób) uważa, że realizacja, to zbiór tajemnych tricków i sztuczek chronionych wielką tajemnicą, a tak nie jest. Najlepsi mikserzy świata używają dokładnie tych samych narzędzi, co my. Im wystarczą poziomy, panorama, korekcja, kompresja i jakiś reverb czy delay, żeby zbudować powalający miks. Jak to ktoś kiedyś stwierdził na forum ‘dźwięk.org’ – oni robią to samo, co my, tylko lepiej. I to jest sama prawda. Rozpisałem się – over and out 🙂

    • “jak brzmi dobrze, to znaczy, że jest dobrze” bardzo dobra rada by uniknac wieeelu niepotrzebnych frustracji:D. Niestety samo przeczytanie ze zrozumieniem nie da swiadomosci. Wiec trzeba cwiczyc prawie do znudzenia:D.

    • mnie zazwyczaj terminy nie gonią, więc mogę sobie pozwolić na więcej. czasem się denerwuje, ale motywuje mnie to, że nabieram doświadczenia i że z siebie potrafie “uchwycić” dobre brzmienie, mogę bez wstydu się pod tym podpisać, bo jest to moja wizytówka i zrobiłem to własnym słuchem oraz gustem muzycznym. ale nie powiem, czasem nie chce mi się miksów robić, a “klient” czeka, więc robię jak najlepiej na szybko, by zbytnio się nie babrać i mieć spokój 😀 czasem miks utworu rapowego (tak, z podkładem w jednym śladzie [nic nowego]) robię w 40 minut gdzie najwięcej czasu zajmuje eq i balans głośności między podkładem, a wokalem, ale to z tego względu, że nie dzieje się w takim zestawieniu (podkład w jednym śladzie+wokal) nic ciekawego i w pewnym sensie mnie odrzuca 🙁

      jak coś niezrozumiale napisałem, to przepraszam z góry, ale jestem po 12h pracy 🙂

    • RO-prostota jest kluczem niemalże do wszystkiego. niektórzy pytają się jak zrobiłem rzecz X, która brzmi bardzo przyjemnie, a jak mówię, że użyłem kompresora, to nie mogą uwierzyć. taki przykład-robię “efekt”, że melodia “kręci” się wokół słuchacza, wszyscy myślą, że to flanger bez modulacji, a tak naprawde to zautomatyzowana panorama i reverb 😀

    • Cielak – bardzo jasno napisałeś. “Miksowanie” podkładu (w jednym śladzie) z wokalem może odrzucać, bo to praktycznie niewiele wyzwań i mało się człowiek przy czymś takim rozwija, a raczej uczy się kombinowania i obchodzenia ograniczeń. Ale niewiele jest tu opcji do poszerzania wiedzy i jej praktykowania i to z pewnością może nużyć. Kiedyś może beatmakerzy się nauczą, że do miksu się wysyła ludziom ślady, a nie “zamknięty” podkład w pliku stereo, który na domiar złego zazwyczaj jest sprasowany limiterem. To jakbyś miał przed sobą fajowe klocki, ale nie mógł się nimi pobawić, bo ktoś Ci ręce z tyłu związał 🙂

    • Albo gorzej – dał do reki ale skleil kropelka:D.

      Tez podpisuje sie pod prostota, bo to fancy tricki moga byc “prostackie”:D.

      Ostatnio tez staje sie fanem nagrywania na sete zespolu – jest w tym pewna prostota:D. I tyle offtopu z mojej strony na ten watek:D.

    • Fancy trickami z reguły przykrywa się niemoc całego utworu. Prosty przykład – każdy gitarzysta, który trochę się już naumiał pstrykać w struny, zaraz nadziabie pięć efektów w “swój” sound i wychodzi Pan Kleks w kosmosie. Odejmij te efekty, to się okaże, że wszystko leży – technika, precyzja, timing, partia. Wrrr…
      A nagrywanie na setę jest najlepsze – trzeba mieć tylko zespół na odpowiednim poziomie, ustawić mikrofony, może odseparować co nieco, wcisnąć Rec i zejść im z drogi 🙂 Niestety nieczęsto się ma przyjemność z takimi ludźmi pracować.

    • kiedyś będę miał takie możliwości studyjne, że będę nagrywać zespoły na setkę 😀 setka jest fajna, bo brzmi naturalniej 😀

    • Setka, taka do ok dema, nie wymaga az tak duzo. Jeszcze jak ma sie jakis lepszy zestaw el. perkusji to wystarcza z 3 dobre majki, odpowiednia karta i ustawienie calosci z glowa. Tutaj wracajac do tematu moze przydac się metoda z filmiku gdy jakis dzwiek za bardzo przecieka etc. Z reszta zawsze warto sprobowac jak mozna:)!

  8. Skąd bierze się ten przester przy krótkim Release? Za szybki skok poziomów?

    • Za krótki release zawsze powoduje przester, gdy kompresor ma do czynienia:
      – ze sporą dawką sygnału (niski threshold) albo
      – z sygnałem o sporej zawartości niskich tonów.
      W pierwszym przypadku będzie to, o czym mówisz (skoki i kołysanie się poziomów), a drugi wynika ze specyfiki niskich pasm – one tak po prostu reagują na niewłaściwie zastosowaną kompresję.

    • dzięki!

  9. oskard_stempel

    Czesc,
    Igorze od dlugiego czasu Twoj blok jest moja lektura przed snem. Postanowilem w koncu dzieki tej lekturze wziac sie za pierwszy mix w zyciu i zmiksowac moj wlasny koncert z zespolem. w pierwszym ruchu chcialem sie pozbyc slapow z mojej wlasnej basowki :).
    wydawalo mi sie ze wpadlem na genialny pomysl. Jako ze moje slapy wybijaly sie super wyraznie… postanowilem zdublowac sciezke z basem i zbramkowac tak, ze zostana same slapy… a potem po szatansku odwrocic faze w jednej ze sciezek. plan zrealizowalem ale efekt jest mizerny… slapy zmienily swoje “brzmienie” ale nie zniknely. czy myslisz ze pomysl jest do dupy czy moze to kwestia ustawien czasow ataku/look aheadow czy czegos o czym moze nie miec pojecia dziewica, jak ja…

    Dzieki za inspirujace wieczory 🙂

    • Myślę, że niepotrzebnie kombinujesz. Slapy na basie spokojnie opanujesz prezentowaną tu metodą, stawiam na niedostosowanie parametrów.

Zostaw komentarz