Jak Osiągnąć Głośny Master? Część 5 z 6

W dzisiejszym artykule przyjrzymy się procesowi, który aplikujemy jako ostatni w torze sygnału. Do tej pory skupialiśmy się przede wszystkim na osiągnięciu wysokiego poziomu RMS za pomocą różnych form kompresji, która zwykle odgrywa kluczową rolę w procesie podnoszenia poziomu średniego naszego materiału. Jeśli sobie przypominacie, w przypadku kompresji kładliśmy główny nacisk na zwiększenie intensywności i gęstości materiału oraz uwypuklenie cichszych fragmentów i zachowanie jak najbardziej dynamicznego charakteru całego utworu. Bardzo istotne w tym podejściu było to, aby nie dusić materiału zbyt szybkim atakiem – po to, aby transjenty w całym materiale nadal się ładnie przebijały. Teraz nadeszła chwila, aby zająć się szczytami sygnału, bo bez odpowiedniego ich potraktowania szybko byśmy przeładowali sumę. Procesorem zabezpieczającym przed przekroczeniem 0dBFS i będącym w stanie wykrzesać jeszcze kilka dB dodatkowej głośności jest Limiter. Pomówimy też krótko o procesie alternatywnym dla ograniczania, czyli o clippingu.

IV. OGRANICZANIE I CLIPPING

Żeby móc zrozumieć, jaką rolę w masteringu spełnia limiter, musimy wiedzieć, co stanowi składowe materiału audio. Oprócz poziomu średniego (RMS), który jest najistotniejszy w postrzeganiu głośności przez ludzkie ucho, mamy jeszcze do czynienia ze szczytami sygnału (PEAK), które zawsze mają wyższą amplitudę niż RMS, ale z powodu bardzo krótkiego czasu trwania – nie wpływają aż tak znacząco na postrzeganą przez nas głośność.

Mimo to, mają znaczący wpływ na to, jak wysoko możemy podnieść głośność całego utworu – można powiedzieć, że najwyżej rejestrowane szczyty determinują najwyższy możliwy do osiągnięcia poziom w cyfrowej obróbce dźwięku.

Dzięki temu, że szczyty mają bardzo krótki czas trwania, możemy obniżyć ich poziom o kilka dB bez słyszalnych efektów ubocznych. To z kolei, pozwoli nam podbić głośność całego materiału – zmniejszamy różnicę między szczytami, a poziomem średnim, w rezultacie czego utwór zabrzmi jeszcze głośniej.

Co to jest limiter?

Limiter to po prostu ekstremalna forma kompresora. Najważniejsza różnica polega na tym, że z reguły ma on fabrycznie ustawione wysokie Ratio (od 10:1 w górę) i bardzo szybki atak.

Większość limiterów w domenie cyfrowej (jako wtyczki) to tzw. limitery „brickwall”, co oznacza, że choćby nie wiadomo co się działo, żaden szczyt nie zostanie przepuszczony przez ustalony przez nas Threshold. Zamiast tego, szczyty zostają brutalnie ściszone, a suma miksu zabezpieczona przed przesterowaniem. Nawiasem mówiąc, często też stosuje się limitery na wyjściu mikserów w sytuacjach live, aby zabezpieczać sprzęt nagłośnieniowy przed zbyt mocnymi i nieoczekiwanymi wyskokami sygnału.

Jak działa limiter?

Jego zadanie, to przede wszystkim kontrola szczytów. Dzięki nowym technologiom obwód detekcji (wykrywania) szczytów w materiale, nad którym pracujemy, został znacznie ulepszony dzięki wprowadzeniu funkcji ‘look-ahead‘, co w rezultacie ułatwia nam jeszcze bardziej osiąganie wyższych poziomów. Limiter wyposażony w look-ahead opóźnia sygnał o kilka milisekund – po to, aby móc przewidzieć nadchodzące szczyty oraz odpowiednio i na czas zareagować. Ponieważ nie ma możliwości, aby jakikolwiek szczyt się przedostał przez ten ‘mur’, mówimy o tych limiterach – ‘brickwall’ – niemal każdy współczesny limiter wtyczkowy działa w ten sposób.

Jak ustawić limiter w masteringu?

W odróżnieniu od kompresora, limitery są dość proste w obsłudze. Co decyduje o ich prawidłowym użyciu, to zdolności i świetny słuch realizatora. Zazwyczaj spotkamy się tylko z kilkoma pokrętłami w limiterze – Input (lub Threshold) i Output (lub Ceiling), a czasem jeszcze Release i Knee.

Ja zwykle zaczynam od ustalenia poziomu wyjścia i oscyluje on w okolicach -0.3dBFS. Dlaczego tyle? Ważne jest, aby zostawić delikatny odstęp od cyfrowego zera, ponieważ podczas wypalania płyty CD mogą pojawić się błędy, podczas jej odtwarzania możemy natrafić na brzydkie trzaski, przy późniejszej ewentualnej konwersji do mp3 mogą pojawić się niechciane artefakty. Zostawiamy taki margines „na wszelki wypadek” i nie martwimy się tym, że szczyty będą 3 dziesiąte decybela poniżej zera – nie ma to większego znaczenia dla postrzeganego przez słuchacza poziomu, a pozwala nam spać spokojnie.

Po ustawieniu ‘sufitu’ zaczynam wprowadzać sygnał do limitera – albo obniżając Threshold, albo podnosząc Input i zaczynam obserwować wskaźnik redukcji sygnału. Zazwyczaj celuję w takie ustawienia, aby ta redukcja odbywała się tylko w najgłośniejszych momentach, a szczyty nie były obniżane o więcej niż 2-3 dB. Jeżeli przesadzimy z redukcją w tym miejscu, to ryzykujemy znacznym pogorszeniem jakości materiału.

Jeżeli Wasz limiter dysponuje parametrami Release lub Knee (które decydują w tym momencie o charakterze i tak zwanej ‘krzywej’, czyli sposobie działania całego obwodu), to możecie chwilowo zwiększyć Input, żeby wyraźniej słyszeć, jak zmienia się charakter ograniczania podczas manipulacji nimi, dobrać odpowiednie wartości i wycofać Input do poprzedniego stanu. Zazwyczaj optymalne ustawienia dla parametru Release, to okolice 100-250ms, ale miejcie też na uwadze tempo utworu (pisałem o tym przy okazji kompresji w masteringu). Zauważcie też, że im dłuższy będzie czas zwolnienia, tym cichszy będzie nasz master. Im jednak ten czas będzie szybszy – tym większe ryzyko brzydkich efektów ubocznych, jak przesterowany bas, pompowanie, etc. Trzeba znaleźć optymalne ustawienie polegając tylko i wyłącznie na swoim słuchu, a nie cyferkach, które wpisujemy w dane pola.

Co do kolana (Knee), to wszystko zależy do materiału, nad jakim pracujemy. W przypadku agresywniejszych utworów możemy ustawić je bardzo twardo (hard knee – z reguły wyrażane, jako zero), a w przypadku kawałków spokojniejszych możemy je delikatnie ‘zmiękczyć’, żeby upewnić się, że ograniczanie nie jest prawie w ogóle słyszalne.

Wady używania limitera

Jak każdy procesor, limiter nie jest urządzeniem bez skazy. Pomijam oczywiście przypadek jego nadużycia i zepsucia przejrzystości i wyssania energii z utworu, bo to jest oczywiste. Chcę natomiast nadmienić, że limtery traktują proces redukcji poziomu sygnału na tej samej zasadzie, co kompresory, czyli fizycznie (mimo iż cyfrowo) go ściszają.

W idealnych warunkach redukcja szczytów trwa bardzo krótko i odbywa się to na tyle szybko, że nie odczuwamy tej zmiany i wydaje nam się, że stały poziom sygnału nie został w ogóle zaburzony – nie słyszymy tej redukcji. Ale w wielu przypadkach jest niestety odwrotnie. Użycie limitera często skutkuje znacznym zmiękczeniem sygnału, przyduszeniem ataku, zniwelowaniem impaktu, wyssaniem energii.

Łatwo jest to przegapić, ponieważ jesteśmy zwykle zaślepieni uzyskaniem głośniejszego sygnału na całości materiału.Z pomocą przychodzi nam tutaj Clipping.

Co to jest clipping?

Clipping to nic innego, jak cyfrowe przesterowanie. To samo, którego staramy się unikać podczas każdego etapu produkcji muzyki. Niemalże złotą zasadą jest unikanie go za wszelką cenę, ale zdarzają się sytuacje, kiedy to, czego boimy się najbardziej, może uratować nas z opresji. Ktoś jeszcze ma wątpliwości, że w świecie audio nie ma sztywnych reguł…?

Jak się okazuje, świadome i kontrolowane użycie cyfrowego przesterowania może być dla naszego utworu bardzo korzystne. Miejcie jednak na uwadze, że nie każdy gatunek się do takiej obróbki nadaje…

Jak clippować sygnał?

Zasadniczo są dwie metody – wewnętrzna i zewnętrzna. Ta pierwsza polega na zastosowaniu plug-inu, który możemy przesterować (np. GClip od GVST lub Classic T-Racks Clipper od IK Multimedia) zamiast limitera. Drugi sposób, to wyprowadzenie sygnału poza DAW (dodatkową parą wyjść z interfejsu), użycie analogowego outboardu i ‘podkręcenie’ jego wyjścia wracającego przez interfejs na tyle, aby przesterować konwertery na wejściu. Ignorujemy czerwone światełka…

Na jakiej zasadzie działa clipping?

Podczas gdy ograniczanie polega na ściszaniu szczytów, clipping redukuje ich poziom przesterowując je. Kiedy ma to miejsce, nadmiar sygnału w szczytach zamienia się na wyższe składowe harmoniczne, co w praktyce oznacza, że szczyty stają się bardziej hałaśliwe i zanieczyszczone. Dzięki takiemu zabiegowi nie odczuwamy redukcji poziomu sygnału, bo kompensuje nam za tą stratę charakterny brud i harmoniczne, które dodają trochę koloru, ale przede wszystkim – nie tracimy aż tak impaktu, zachowujemy sporo oryginalnego ‘kopa’, co jest bardzo trudne do osiągnięcia używając limitera.

Jak ustawić wtyczkę clippującą?

Obowiązują bardzo podobne zasady, jak z limiterem, ale trzeba uważać jeszcze bardziej niż z ograniczaniem. Nadmierne ‘podrasowanie’ sygnału clipperem szybko poskutkuje brzydkimi i nieznośnymi trzaskami.

Podsumowanie

Spytacie pewnie, co jest lepsze – limiter czy clipper? Ja odpowiem tak samo, jak na inne tego typu pytania – to zależy. Tego typu decyzja musi być podyktowana konkretnymi warunkami, w jakich pracujecie i celem, jaki zamierzacie osiągnąć. Wysokie poziomy RMS, to tylko jeden z elementów masteringu i może Wasz klient wcale nie chce super-głośnego mastera, a liczy się dla niego transparenty i klarowny miks. Proponuję Wam popróbować z obiema metodami i na różnego typu utworach – wyrobicie sobie własną opinię i będziecie świadomie podejmować tego typu trudne decyzje.

A może ktoś z Was już ma takie testy za sobą i chce podzielić się wrażeniami?
Zostawić komentarz ?

46 Komentarze.

  1. jak zwykle kozak artykuł :)lecz mam jedno pytanie 🙂 czy któraś ze wtyczek o których mówisz jest darmowa?

  2. Hejka.

    Darmowy jest wymieniony przez Igora GClip od GVST. Ja mam wrzucone wszystkie pluginy tego producenta do DAW-a. Swoją drogą używam Gclipa ale również FG-X, który dziła na zasadzie clippingu. Igor używasz tego procesora od Slate Digital ?
    To mój pierwszy post tu. Igor bardzo Ci dziękuję za artykuły i filmy. Dużo się nauczyłem. Jeśli mogę swoje 3 grosze, to jeśli będzie taka możliwość, poproszę o artykuły na temat emulacji stołów (ja uzywam VCC) oraz, tak modne ostatnio emulacje taśmy magnetofonowej, np. Kramer Master Tape, R2R+Tapebooster do Nebuli 🙂

    Pozrawiam serdecznie i życzę Ci abyś nie zniechęcił się do Twojej pracy.

    Paweł

    • Witaj witaj. 😉
      Trafna propozycja moim zdaniem co do tych taśmowych emulacji. Podpinam sie pod prośbę kolegi Pawła. 😉

    • Wpisuję temat emulacji taśmy na listę.

    • Super. Mogę udostępnić Ci do testów Nabula 3 + komercyjne programy Tape.

    • Ok, dzięki za cynk.

  3. Gorąco polecam GClip – używałem go już kiedyś do innych celów (trochę ekstermalnych) i brzmi świetnie!) Ogólnie wszystkie wtyczki G są warte polecenia 🙂

    Często zdaża się sytuacja zarzucenia i limietera i clippera. Oczywiście pierwszy w torze zwykle jest limiter.
    Najpierw limiterem kompresujemy lekko te szczyty, a później aplikujemy clipper dla maksymalnej pewności (lub ścięcia ich jeszcze bardziej)

    Wielkie pytanie do Igora – Czy nie znasz może przypadkiem jakiegoś clippera, który by był wtyczkowym odpowiednikiem fizycznego urządzenia?
    Tak – Narobiłeś mi smaczka na takie cukierki tym artykułem 😀

    • Praktycznie wszystkie wtyczki emulujące coś, są odpowiednikami fizycznych urządzeń – czy to będzie limiter, kompresor, czy też eq.
      Z czystym sumieniem polecam potestować FG-X i Sonnox Inflantor.

    • Większość wtyczek symuluje jakieś fizyczne urządzenie, ale nie wszystkie. To, co poleca powyżej Ferdek, jest bardzo dobre.

  4. ja od dłuższego czasu robię tak: jak ktoś chce super głośny utwór, to używam limitera i można powiedzieć “brutalnie miażdże”, a jak ktoś woli ładniejsze brzmienie i nie takie super głośne, to używam clippera

    • A ja nie mam na to zasady, choć z reguły clippowanie brzmi mniej drastycznie – oczywiście przy założeniu, że wiemy, jak z niego korzystać. Można za pomocą jedngo i drugiego osiągać niezłe wyniki.

    • oczywiście, że można, lecz moje umiejętności (raczej ich brak) jeszcze mnie ograniczają do równoległego używania clippera i limitera, ale powiem, że raz mi się tak zdarzyło, że używając clippera utwór wyszedł mi głośniejszy i ładniej brzmiący niż używając limitera. zauważyłem, by clipper brzmiał ładnie i głośno, to mix powinien mieć odpowiednią dynamikę i mocne transjenty (np stopy) można ładnie przesterować i ich praktycznie nie słychać, a utwór brzmi przyzwoicie

    • Dokładnie tak. Limiter, jeśli działa dość mocno, to od razu jest słyszalny i nie brzmi to fajnie. Przy odpowiednim clippowaniu po prostu nie słychać redukcji i dzięki temu postrzegamy utwór, jako głośniejszy.

    • staram się poszerzać swoje umiejętności, ale jednak dużo lepiej sprawdzam się w mixie niż w masteringu, bo jednak nie można być od wszystkiego, ale ze względu na to, że znam tylko 2 osoby, co umieją zrobić mastering lepiej odemnie, a te osoby nie zawsze mają czas, to musze polegać na sobie, a to jest bardzo ciężkie, bo ciężko być obiektywnym, ale dla osób niewprawionych w realizację robię to przyzwoicie 😀

    • Fakt, warto się specjalizować w jednej dziedzinie niż robić po łebkach w kilku różnych… Poza tym, co na pewno wiesz – dobrze, jak inna osoba ‘spojrzy’ na Twój miks i wypoleruje go w masteringu obiektywnym uchem.

    • dla mnie jedynym półśrodkiem, choć jeszcze nie osiągniętym jest drugi zestaw odsłuchowy by się zresetować i zmienic tryb uszu z mixu na mastering.

    • To na pewno pomaga. Ale nawet nie mając alternatywnego odsłuchu, zawsze warto sprawdzić, jak miks gra na tanich słuchawkach typu pchełki, w samochodzie czy na boomboxie mamy z kuchni 🙂

  5. Ja osobiście, najbardziej lubie clipowanie z FG-X, zaś limitowanie z Sonnox Limter – chyba jeden z najlepszych i bardzo rozbudowanych limiterów wtyczkowych na rynku i co ważne, posiada on regulację czasu zadziałania (attack), co tez jest bardzo przydatne jeśli chodzi o zachowanie transjentów.

    • Sonnox robi naprawdę świetne plug-iny. Z FG-X nie korzystałem, więc się nie bardzo moge wypowiedzieć.

  6. A ja z kolei używam clippera i limitera 5-pasmowego. Z tym że clipper jest ustawiony bardzo delikatnie, ledwo słyszalnie, przed limiterem.

    Mam jedynie taki problem z limiterem: mam zapięte 2 limitery, jeden po drugim, na jednym następuje wzmocnienie, na drugim nie. Za to na obu mam ceiling wynoszący 0,3 dB, a mimo wszystko zdarza się około kilkunastu-kilkudziesięciu zclippowanych sampli na utwór po konwersji do mp3. Miał ktoś podobny problem? Są to 2 różne limitery.

    • Możliwe, że jeden z nich nie działa, jak brickwall. Może konwerter, którego używasz, jest po prostu słaby. Też nie do końca rozumiem sens używania zarówno limitera, jak i clippera. Z reguły jeden z nich wystarcza.

  7. kupiłem kiedyś TC Finalizer Express za inseruję go do mojego sonara i zobaczymy co uczyni.A może już ktoś to zrobił?

    • Opinie co do tego urządzenia są podzielone, ale powalcz i zobacz, czy coś Ci pomoże. Ja kiedyś się tym bawiłem i średnio byłem zadowolony z rezultatów, ale może po prostu nie umiałem go dobrze ustawić. Za bardzo mi świszczał i był jakiś taki natarczywy.

  8. Remaztered

    Gclip jest bardzo ciekawa wtyczka, dowiedzialem sie o niej z tej strony. Przydatny analizator pomaga “zobaczyc” jak wyglada nasz dzwiek.

    “Z tym że clipper jest ustawiony bardzo delikatnie, ledwo słyszalnie, przed limiterem.”
    Nie jestem pewnien, ale uzywanie clippera przed limitem mija sie z celem bo limiter nie pozwoli na przesterowanie syglnalu. Chyba ze clipper gra tu role tylko ograniczenia peak’ow.

    Emulacje taśmy:
    1) Ferox – wg mnie niesamowity, najlepszy wsrod darmowych wtyczek emulator brzmienia tasmowego.

    2) WOW & Flutter – bardzo fajny darmowy emulator mechanicznej pracy taśmy (m. in. nieregularna predkość odtwarzania).

    • Zgadzam się z Tobą, że używanie obu na raz może być lekko nietrafionym pomysłem, ale trzeba sprawdzić samemu. Dzięki za cynk o wtyczkach.

  9. używam Gclip, ale mam pyt. jak nim osiągnąć poziom wyjścia ok -0.3dBFS – mi w praktyce wychodzi ok -2 dBFS. Po Gclip zapinam limiter z delikatną redukcja 1-1,5 i poziomem -0.3dBFS. Jeżeli coś robie nie tak lub macie jakieś wskazówki jak osiagnąć żądany poziom wyjścia – PISZCIE

    • Remaztered

      Nie wiem czemu tak sie u ciebie dzieje skoro limiter tlumi te 1,5 dB. Jeśli na wyjsciu pokazuje -2 dB tzn ze prawdopodobnie masz jeszcze 1,7 dB headroom’u (zapasu dynamiki).

    • inaczej sytuacja ma miejsce z samym Gclip, limitera używam by podnieść ten poziom z -2 do -0,3 i jeszcze lekko skontrolować poziom, a chodzi mi o to czy idzie to zrobic tylko Gclip

    • pytam bo Gclip użyłem do tej pory max 2 razy i uczę się dopiero tej wtyczki

  10. Remaztered

    Z tego co pamietam output gclipa jest wyrazany w % wiec wg mnie jest ciezko ustawic zadany poziom.

  11. A mnie drażni inna sprawa. Po masteringu materiał próbuję zgrać na płytę w formacie CD-Audio. Ma to być “matka” dla tłoczni. Mniej więcej od połowy płyty na początkach piosenek pojawiają się trzaski. Nie jest to problem zera cyfrowego bo wszystko jest znormaliwoane do max -0,5db. Dzieje się tak na większości moich nagrań zgrywanych na płyty. Znajomy doradził mi, że to problem sterowników nagrywarki. Więc zmieniałem komputery, nagrywarki i nadal to samo. Trzaski nie pojawiają się regularnie zawsze w tych samych miejscach. Wyskakują losowo w różnych w zależności od wypalenia. Czasami trafi się płyta bez trzasków. (jedna na 20) Zmieniam rodzaje CDRów i nadal to samo. Jak sobie z tym poradzić?

    • A stosujesz się do wszystkich wytycznych RedBook Audio? Kupujesz płyty CD Audio, a nie zwykłe CDR-y?

  12. Red Book Audio to dla mnie świętość. Czasami zastanawiam się jedynie na tym, czy plik nie gubi trochę bitów bo: miksy robię w 24bit potem eksport do 16bit. Po zebraniu materiału na płytę robię mastering całości przy 16bit. I zastanawiam się na tym etapie nie ucieka mi trochę tych danych. Wydaje mi się, że nie powinno mieć to wpływu na jakość wypalenia płyty. Co najwyżej jest gorsza jakość nagrania.

    Jeżeli chodzi o płyty. Wypalam na zwykłych CDRach. Najczęściej używam do tego celu SONY lub EMTEC. Z doświadczenia wydają mi się najpewniejsze

    • Nie eksportuj miksu do 16bit tylko zostań w 24 aż do końca. Dopiero po ostatecznej obróbce (po masteringu) przekonwertuj z ditheringiem do 16bit i to wypal.

  13. Dzięki wielkie Igor za pomoc. Zrobiłem jak wskazałeś i chyba pomogło. Faktem jest, że wypalałem materiał na jeszcze innej nagrywarce niż dotąd. Trzasków nie ma ale: Mam wrażenie, że po zastosowaniu wtyczki z ditheringiem nieco zmniejszyła się dynamika utworu. Być może to tylko złudzenie spowodowane zmęczniem słuchu. Ale ważne, że zadziałało. Jeszcze raz wielkie dzięki za pomoc

    • Cieszę się, że mogłem pomóc. Możliwe, że odczuwasz minimalne zmniejszenie się dynamiki. Na pewno zmęczenie słuchu może robić swoje.

  14. Używacie te limitery, kompresory i clippery, a przez to nie da się słuchać płyty. Powstaje jeden wielki hałas i zero dynamiki!
    Życzę rozsądku

    • Bo o rozsądek tu właśnie chodzi, co staram się podkreślać w każdym przypadku. Nieumiejętne użycie każdego narzędzia powoduje opłakane skutki. Nikt nie lubi “jendego wielkiego hałasu” i “zera dynamiki”, nigdy bym nikogo nie zachęcał, żeby taki sobie stawiał cel. Bez jaj…

  15. NiktWazny

    Witam. ściągnąłem darmowy loudness maximizer i muszę powiedzieć, że konkretne urządzenie : ] założyłem na końcu łańcucha i fajnie można podnieść poziomy : ) przydatne

  16. MixRobinn

    Kiedyś nie wyobrażałem sobie brak clipingu czy Limitera na sumie. Jednak od jakiegoś czasu zmieniłem zdanie. Nie zapinam na sumie praktycznie nic z wyjątkiem EQ parametrycznego. Przesterowanie przetwornika a/c na wyjściu tędy droga (w moim odczuciu). Im lepszej klasy przetwornik tym bez większych perturbacji można wyjść poza 0 decybeli.
    Nie po to robię mix aby Limiter mi wszystko później pozmieniał co gorsza zprasował. Efekty zbyt zachowawczego stosowania mnie nie zadawalały.
    Limiter clipping stosuję głównie obrabiając poszczególne ślady.

    • Fakt, przeładowywanie przetwornika to jak najbardziej dobra technika, jeśli się chce mocno “nasterydować” ścieżki 🙂

  17. MixRobinn

    Wiem co masz na myśli Igor 🙂 Wyścig głośności. 🙁 Z moich obserwacji wynika iż przeciętny słuchacz za dobre bierze to co głośniejsz niestety. Wytłumacz później klientowi w studio dlaczego jego nagranie jest takie ciche a te które słucha w internecie głośne aż krew z uszu tryska 🙄 Już nie raz próbowałem tłumaczyć że głośniej nie znaczy lepiej ale klient wie lepiej.

    • Na szczęście nie każdy klient jest na tym tle wypaczony, ale tacy są w zdecydowanej mniejszości…

  18. MixRobinn

    Jeśli masterujesz robisz to za pomocą wtyczek czy używasz urządzeń peryferyjnych?
    Zadnia na ten temat jak zwykle są podzielone.
    Co twoim zdaniem jest korzystnie dla efektu końcowego? Osbiście wszystko robię w domenie cyfrowej bo nie stać mnie na drogie klocki. Pytam bo jestem ciekawy czy w ogóle warto w nie inwestować kupę kasy?

    • Używam wtyczek, czasem sięgnę po zewnętrzny kompresor sumy, jeśli trzeba. Jeśli zajmujesz się masteringiem zawodowo na co dzień to pewnie warto zainwestować.

Zostaw komentarz