Jak Osiągnąć Głośny Master? Część 3 z 6

Wracamy do wątku osiągania wysokiego poziomu RMS podczas masteringu. Poznaliście już jeden ze sposobów na podniesienie poziomu średniego (i postrzeganej głośności), dziś przyszedł czas na poznanie kolejnego. I choć nie jest to może najlepsze narzędzie do bezpośredniego osiągnięcia tego akurat celu, to z pewnością możemy się nim posłużyć – o ile zastosujemy je z rozsądkiem i umiarem. Poza tym, proponuję na ten plug-in spojrzeć bardziej pod kątem “przygotowania” miksu do osiągnięcia większej głośności niż na coś, co magicznie i w mgnieniu oka sprawi, że utwór będzie “wyskakiwał” na Was z głośników. Mimo to, bez niego ciężko będzie osiągnąć zadowalające rezultaty. Nawet jeśli nie zauważymy ich od razu, to po przejściu do kolejnych czynności docenimy benefity płynące z jego użycia.

Jak z każdym procesem podczas masteringu, delikatność i wyczucie są tu myślą przewodnią, bo żadna czynność wykonana na tym etapie w sposób agresywny nie przyniesie nam zbyt wielkich korzyści.

II. KOMPRESJA WIELOPASMOWA

O kompresji wielopasmowej na łamach bloga wspominałem wcześniej, a nawet nagrałem krótki film, który pozwala poznać podstawy tego procesu. Możecie go obejrzeć TUTAJ. Miejcie jednak na uwadze te kilka rzeczy, które są konieczne do prawidłowego użycia tego narzędzia podczas masteringu:

1. Bardzo dobra znajomość zasad działania zwykłego (szerokopasmowego) kompresora.

2. Rozumienie koncepcji kompresji wielopasmowej.

3. Umiar, doświadczenie i wytrenowany słuch konieczne do wykonania masteringu.

4. Posiadanie konkretnych narzędzi i warunków.

5. Dużo, dużo treningu i krytycznego słuchania.

Kompresja wielopasmowa jest procesem dość zawiłym, choć z pozoru mogłoby się wydawać inaczej. Jeżeli rozumiecie, na czym polega i do czego ją stosować, to już połowa sukcesu. Sytuacja robi się o tyle bardziej skomplikowana, że będziemy pracować na całym miksie, gdzie jeszcze trudniej dobrać idealne parametry, wyłapać niuanse czy nawet wiedzieć, w jakim celu i czy w ogóle takiej kompresji użyć.

Dla jasności – opisywane przeze mnie w tym cyklu czynności nie są zestawem koniecznych do wykonania zabiegów, ale szeregiem propozycji, które raz mogą przyjść z pomocą, a innym razem mogą okazać się zbędne. Miejcie więc to proszę na uwadze, zanim rozpoczniecie mastering jakiegoś utworu czu utworów. To, że o tym piszę, nie znaczy, że macie za każdym razem używać tych konkretnych metod. Wyzwanie dla Was, to zdecydować, które i w jakiej sytuacji powinno zostać użyte do osiągnięcia konkretnego celu, który sobie postawiliśmy, a potem weryfikacja, czy cały proces odniósł zamierzony skutek. To wymaga również bardzo dobrej  znajomości technik i umiejętności podejmowania słusznych decyzji. Na to niestety potrzeba trochę czasu, więc bądźcie cierpliwi i poświęcajcie sporo czasu na trening. Ale dygresje na bok.

W jaki sposób wykorzystać kompresję wielopasmową do osiągnięcia wyższego poziomu RMS naszego miksu?

Dzięki temu, że kompresja wielopasmowa pozwala nam na niezależną ingerencję w różne pasma częstotliwości, możemy zwrócić się ku “ekstremalnej wersji” procesora wielopasmowego (np. w Izotope Ozone) i celować w zmaksymalizowanie każdego pasma z osobna. I choć uważam to za bardzo zły pomysł, to jednak producent daje nam taką możliwość. Oprócz tego, możemy w tej wtyczce użyć excitera dla niezależnych pasm, co także może prowadzić do nieznacznego podbicia głośności, ale zwykle kosztem pogorszenia jakości. Ktoś kiedyś na forum EiS polecał taki sposób, ale moim zdaniem, to jest pomyłka. Nawiasem mówiąc, jestem świadom swoich braków zarówno teroetycznych, jak i praktycznych, ale do dziś nie potrafię się do exciterów wszelkiej maści przekonać. Spróbujcie wielopasmowego excitera, jeśli chcecie, nie ma przecież w eksperymentach nic złego. A nuż, może się czegoś dodatkowego o obróbce dźwięku dowiecie 🙂

Ja jestem zwolennikiem bardziej kontrolowanych i łatwiejszych do przewidzenia metod, dlatego we wstępie wspomniałem o kompresji wielopasmowej, jak o narzędziu przygotowującym nasz miks do głośniejszego mastera. Kolejny raz muszę zaznaczyć, że nie jest to plug-in konieczny, a po prostu opcjonalne rozwiązanie. Może się przecież okazać, że miks brzmi świetnie i wcale mu kompresji na etapie masteringu nie potrzeba (a tym bardziej kompresji wielopasmowej).

Zamiast gotowego przepisu na podbicie głośności kompresją wielopasmową (wybaczcie, jeśli takowego oczekiwaliście, ale on nie istnieje…), przedstawię Wam kilka zasad użycia tego procesora z myślą o późniejszym wykorzystaniu jego działania do podniesienia RMS-u.

Jak korzystać z kompresji wielopasmowej podczas masteringu?

  • Używajmy maksimum 3 pasm (zwykle wtyczki mają właśnie tyle, jako punkt startowy)

Im więcej pasm, tym więcej potencjalnych problemów. Ktoś z Was nawet swego czasu zasugerował podział na kilkanaście czy kilkadziesiąt pasm. O opanowanie wnoszę 🙂 Weźmy za przykład bas. Jeżeli podzielilibyśmy sygnał na zbyt wiele pasm, np.  od 50 do 100Hz, od 100 do 200Hz, od 200 do 500Hz i tak dalej… i każdy z tych regionów skompresowalibyśmy inaczej, to bas byłby bardzo niespójny. Skończylibyśmy powiedzmy z mocniej skompresowanym ciężarem, a rozchełstanym środkiem pasma w tym instrumencie wprowadzając totalny chaos. Inny przykład, to wokal – gdybyśmy jego fundamentalne częstotliwości (w niskim środku) skompresowali inaczej (np. bardziej) niż te odpowiadające za prezencję (w wysokim środku), to rezultat byłby lekko komiczny. Uzyskalibyśmy spójność i ładnie osadzone “ciepło”, ale wydawałby się on raz bliżej, a raz dalej – z uwagi na mniejszą kompresję w okolicach odpowiedzialnych za wyrazistość i klarowność (kilka kHz).

Dlatego proponuję na początek wziąć na warsztat 3 pasma – jedno odpowiedzialne za dół, drugie za środek, a trzecie za górę spektrum.

Konkretne wartości ustawień podziału pasm (crossover) będą oczywiście zależały od materiału, z jakim mamy do czynienia, ale bardzo orientacyjnie można je ustalić na:

pierwsze pasmo (bas) : od 0Hz do 120-180 Hz

drugie pasmo (środek) : od 120-180Hz do 3-4kHz

trzecie pasmo (góra) : od 3-4kHz do20 kHz

I też nie jest powiedziane, że musimy użyć wszystkich trzech. Czasem wystarczą tylko dwa, a i bywa, że jedynie kompresja dołu spektrum w zupełności nam wystarczy. Pamiętajcie, robimy to w konkretnym celu, a nie dla samego faktu użycia kompresji równoległej, “bo tak się robi”. Bo właśnie tak, to się nie robi. Słuchamy, identyfikujemy potrzebę, aplikujemy proces, weryfikujemy. Jeśli nie ma potrzeby – nie aplikujemy.

  • Starajmy się zachować te same parametry kompresji dla każdego pasma

Jeżeli wtyczka, której używacie ma funkcję LINK, która pozwala zespoić poszczególne parametry w każdym z pasm (np. obniżając Threshold na jednym z pasm obniża się on również na pozostałych, etc.), to ją włączcie. To pomaga uzyskać naturalniej brzmiące rezultaty. Jeżeli nie, to trzeba to robic ręcznie, ale znacznie utrudnia to pracę.

  • Unikajmy wysokiego Ratio

Zwykle 1,5:1 czy 2:1 w zupełności wystarcza. Chcemy, aby kompresja była tu raczej niesłyszalna, niezauważalna. Ustawiając głębsze Ratio szybko spłaszczymy i pozbawimy miks życia.

  • Unikajmy szybkich czasów ataku i zwolnienia

Wolniejszy atak pozwoli przepuścić transjenty (np. atak bębnów), przez co zachowamy sporo oryginalnego punchu. Za szybki atak również błyskawicznie ujawni nam działanie kompresora i rezultaty będą dalekie od ideału. Ale tu uwaga – za wolny czas ataku również powoduje niepożądane efekty! Proponuję zacząć od mniej więcej 100-200ms. Czas zwolnienia (Release) musi być dopasowany do konkretnego utworu, aczkolwiek okolice 250ms wydają się nienajgorsze na start.

Tu warto dodać, żeby po kompresorze wielopasmowym, na końcu łańcucha dodać limiter (bądź clipper), aby zabezpieczyć sumę przed niespodziewanymi ‘peakami’ (szczytami), które niewątpliwie się pojawią z uwagi na lekko wolniejszy czas ataku w poprzedzającym kompresorze. Ale o tym porozmawiamy “za kilka postów”.

  • Stosując kompresję (nie tylko wielopasmową) porównujmy wersje “przed” i “po” z dopasowanymi poziomami

Jeżeli nasza wtyczka ma opcję Make-Up lub Output Gain, to z niej skorzystajmy upewniając się, że poziom sygnału wchodzącego na kompresor jest taki sam, jak poziom z kompresora wychodzący. Pozwoli nam to na obiektywną ocenę działania samego procesora, wyłączając z równania element “głośniejsze brzmi lepiej”. Jeżeli nasza wtyczka nie dysponuje taką gałką, użyjmy jako insert wtyczki typu Gain (lub Trim w Pro Tools) wpiętej przed kompresorem i za jej pomocą ustalajmy poziom sygnału trafiającego do obróbki. Jeżeli zostawimy Input kompresora w spokoju, to wciskając na wtyczce Bypass powinniśmy usłyszeć sygnał na tym samym poziomie, co przed kompresją. Ewaluacja samego procesu jest tu kluczowa – sygnał po kompresji wielopasmowej powinien brzmieć przede wszystkim lepiej, a nie głośniej.

  • Nie używajmy więcej niż potrzeba (“umiar patronem masteringu”)

Tego chyba tłumaczyć nie trzeba, ale tak dla pewności… Pozwólcie kompresorowi wielopasmowemu robić to, co do niego należy, czyli np. dyskretnie zbalansować i spoić miks. Jeżeli mierniki redukcji wzmocniena na każdym z pasm bez przerwy tańczą, to jest duża szansa, że przesadziliście, co z resztą powinno być dość wyraźnie słychać.

Jest jednak jeden przypadek, gdy dopuszcza się nadmierną kompresję, ale ma on mało wspólnego z rzeczywistą pracą masteringową. Chodzi o naukę i próbę przywyknięcia do tego, jak takie urządzenie działa i co konkretnie powoduje. Dajcie do pieca z kompresją i spróbujcie różnych czasów ataku i zwolnienia, miejsca podziału pasm, etc., bo w ten sposób łatwiej będzie Wam usłyszeć, jak te zmiany wpływają na materiał. Z czasem zaczniecie je słyszeć przy mniej agresywnych ustawieniach i to będzie oznaczało postęp. A to jest jakby główny cel mojego się tu do Was produkowania 🙂

  • Używajcie wtyczek monitorujących zakres dynamiki (wszyscy znamy już darmowy TT Dynamic Range Meter od Brainworx, prawda?)

Oprócz naturalnego sposobu weryfikacji (naszego słuchu) powinniśmy podpierać się takimi narzędziami, żeby mieć dwustuprocentową pewność, że nie daliśmy się zbytnio ponieść. Spytacie pewnie, ile to jest dużo, a ile mało? Jeżeli słuch Wam nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy nie kompresujecie miksu za bardzo, to ja spróbuję… Nie ma jednej, konkretnej liczby – to nie matematyka, gdzie Pi to zawsze 3,141592653589

DR (Dynamic Range) rzędu 14dB do 8dB jest, w zależności od gatunku, zazwyczaj dobrym wynikiem. Zdarzą się też sytuację, gdy najgłośniejsze momenty osiągną chwilowo 6 czy 5dB DR w przypadku agresywnych utworów. Gdybyśmy mieli tak zakleszczoną dynamikę przez cały czas trwania utworu, to raz, że byłby on mętny, spłaszczony i bez energii, a dwa – pewnie szybko byśmy go po prostu wyłączyli (w zależności od tolerancji). Najgorzej brzmiący album od niepamiętnych czasów rejestruje zakres dynamiki rzędu… 2dB !!! Jest mega głośny, trzeszczący, charczący, nie dający się słuchać, a jednak wydany przez profesjonalistów. Ktoś się, nie powiem z czym, na łby pozamieniał…

Co osiągamy kompresją wielopasmową podczas masteringu?

Wspomniałem na początku, że używając kompresji wielopasmowej niejako przygotowujemy nasz miks do podniesienia poziomów w kolejnej fazie. Uzyskujemy to przede wszystkim poprzez scalenie i okiełznanie pasm i relacji między nimi w ramach naszego utworu – żadne z pasm nie wybija się jakoś znacząco na tle innych, etc.

» Jednym z popularniejszych zastosowań będzie tu zwykle “związanie” niskich częstotliwości. Jeżeli chcemy uzyskać spójny i “obecny” dół, kompresja wielopasmowa może nam w tym mocno pomóc. Kompresując najniższe częstotliwości i ustalając ich odpowiedni poziom po kompresji, umożliwimy sobie w następnych etapach odpowiednio głośny master bez przeładowania sumy i straty headroomu, co miałoby miejsce, gdybyśmy do próby uzyskania masywnego dołu użyli korektora.

Jak zapewne wiecie, solidy dół jest podstawą pełnego i głośnego utworu. Bez tej wiedzy szybko skończylibyśmy z bardzo popularnym ostatnio jasnym (wręcz jaskrawym) masterem, którego poziomy są wprawdzie wysokie, ale brzmienie pozostawia wiele do życzenia. Sztuka, to uzyskać wysoki poziom RMS bez poświęcania “mięsa” i ciężaru płynącego z niskich częstotliwości i przy zachowaniu odpowiedniej dynamiki, która jest niezbędna, żeby ocalić impet utworu.

» Kolejny benefit płynący z takiego rozwiązania, to uniknięcie nieładnego pompowania, które byłoby zapewne obecne, gdybyśmy użyli w tym miejscu zwykłego kompresora. W takim bowiem przypadku, wprawiający kompresor w ruch bas ze stopą wywoływałyby redukcję sygnału w całej jego rozciągłości i niweczyły nasz wysiłek ku osiągnięciu spójnego dołu i wyeliminowaniu pompowania.

» W przypadku wysokich częstotliwości, możemy delikatnie wymasować najbardziej drażniące miejsca, przez co nasz miks będzie lepiej wypolerowany i przyjemniejszy do słuchania.

» Wielu realizatorów twierdzi, że sekret dobrego brzmienia, to odpowiednio posprzątany środek pasma, a reszta wtedy sama układa się tam, gdzie trzeba. Jest w tym sporo racji. Kompresja wielopasmowa ma niezwykłą właściwość wiązania ze sobą składowych miksu i jeśli użyjemy jej subtelnie do scalenia ze sobą kluczowych elementów, to nasz miks może zabrzmieć jeszcze lepiej i po prostu profesjonalniej. Ale…

Czy kompresja wielopasmowa jest sposobem na całe zło i magicznym środkiem na wszelkie bolączki słabego miksu czy nagrania?

Co to, to nie. W połączeniu ze wszystkimi poprzedzającymi ją procesami wykonanymi z odpowiednią dbałością, pozwala nam ona zrobić kolejny, mały krok w zbliżeniu się do porządnie brzmiącego materiału po ostatnim etapie obróbki.

Czy da się zrobić powalający master bez kompresji wielopasmowej?

Oczywiście. Wystarczy, że miks będzie świetny.

Czy istnieją inne zastosowania kompresji wielopasmowej w masteringu?

Tak. Można jej na przykład użyć, jako de-essera – o ile oczywiście nie mamy już możliwości poprawić samego miksu.

Podsumowanie

Jest jeszcze blisko 137 kwestii związanych z kompresją wielopasmową, o których tu nie wspomniałem, bo musiałbym pisać bez przerwy do końca roku, ale z czasem będę wplatał te wątki w inne wpisy czy komentarze. Tymczasem, za kilka dni poznamy kolejny sposób zbliżający nas do osiągania wyższych poziomów średnich naszych nagrań.

Ciekaw jestem, czy używacie kompresji wielopasmowej w masteringu i na ile jesteście świadomi potencjału w niej drzemiącego. Równie interesujące jest to, jak często uznaliście, że jest ona bezużyteczna i psuje wcześniej wypracowane brzmienie. Jakieś doświadczenia, spostrzeżenia?
Zostawić komentarz ?

43 Komentarze.

  1. Ohh widzę, żę jestem nocnym Markiem 😀 Tak to już jest, spać nie mogę 😀
    Co do tego środku pasma to ostatnio zauważyłem właśnie, że jak on brzmi porządnie to i reszta się jakoś tak wpasowuje. Teraz czytam ten wpis i widzę, że moje uszy mnie nie oszukały (nawet na beznadziejnych odsłuchach) 🙂

    Dobrej nocy życzę jeśli ktoś tam po drugiej stronie nie śpi 😛

    • To prawda, ze porzadkujac srodek pasma (separacja, przestrzen i glebia w miksie, poziomy) o wiele latwiej rozpracowac skraje pasm. Bardzo delikatna kompresja srodka, o ile wymagana, jeszcze bardziej zbliza nas do spojnego soundu. Cieplego mleka sie napij, nocny marku 😉

  2. Witam
    Mam pytanie ,czy jest jakies minimum sprzetowe aby osiagnac w miare zadawalajacy koncowy efekt pracy.
    Chodzi mi o glebie ,cieplo i rzecz jasna glosnosc.Chcialbym podac link do mojego kawalka i drugi link utworu Above&Beyond ktory jest tak fajnie zbity ,cieply ,brzmienie jest takie zaokraglone.Dla mnie na vst to jest nie do osiagniecia.
    http://soundcloud.com/search?q%5Bfulltext%5D=domyniq
    http://www.youtube.com/watch?v=ll5ykbAumD4

    • Nie wydaje mi sie, zeby problem lezal w brakach sprzetowych. Jezeli masz trudnosci w osiagnieciu jakiegos celu za pomoca plug-inow, to przesiadka na hardware prawdopodobnie nie rozwiaze Twoich problemow. Sa wprawdzie wyjatkowe procesory zewnetrzne, ale wiekszosc rzeczy, do ktorych one sa zdolne, powinienes byc w stanie odtworzyc na wtyczkach.

  3. No to mnie pocieszyles,czyli zostaje ciezka praca nad opanowniem trickow masterinowych,lub druga wersja skupic sie tylko na mixie i oddac go do profesjonalnego studia do masteringu.Tak w nawiasie mialbys jakis namiar na studio ktore takimi brzmieniami elektronicznymi by sie zajelo.

    • Jesli juz, to skup sie na miksie. To wymaga sporo treningu. Mastering to niestety nie jest zestaw sztuczek, a bardzo trudny proces wymagajacy wielu zdolnosci jeszcze wiecej doswiadczenia. Jesli brakuje Ci czegos po miksie, to nie licz na to, ze mastering to magicznie uzyska. Co do studia, to proponuje popatrzec w necie, posluchac probek, podeslac jakies zapytania, etc. Mysle, ze wiekszosc studiow masteringowych jest w stanie wziac na warsztat kazdy gatunek muzyczny. Pozdrawiam

  4. A ja uwielbiam kompresję wielopasmową 🙂 Zdarzało się, że bawiłem się materiałem bez podziału na poszczególne zakresy i niestety bez kompresji równoległej nie zawsze uda się wykrzesać z niego tyle, na ile zasługuje. W mojej praktyce taka kompresja najbardziej przydaje się przy próbie okiełznania szalejącego dołu.

    A tak poza tematem to dzięki za fantastycznego bloga. Jestem pewien, że będę odwiedzał go regularnie i jeszcze wiele się od Ciebie nauczę 🙂

    • Rozumiem, ze mowisz caly czas o kompresji wielopasmowej, bo gdzies tam wtraciles kompresje rownolegla, a to przeciez co innego 😉
      Ciesze sie, ze podobaja Ci sie Zakamarki – zwiedzaj i komentuj. Pozdrawiam.

  5. ja jedynie przez kompresję równoległą kompresuję dół i go podbijam aż będzie dobrze współgrać z resztą oraz delikatnie podbijam środek by brzmiało “przejrzyściej”

    • I bardzo slusznie. Nalezy uzyc tylko tyle, ile jest niezbedne.

    • no tak, bo po co robić coś niepotrzebnego tylko po to “bo wypada jak używam multiband?” u mnie z dołem i środkiem to jest standart, a reszta bardzo rzadko się zdarza, więc problem z dołem i środkiem tkwi w moim mixie 😳

  6. Rzeczywiście miałem na myśli kompresję na równoległych pasmach =) Dzięki za feedback.

  7. Czy Waves L4 to na pewno jest kompresor?

    • A czemu pytasz akurat o L4?

    • A tak jakoś, bo na fotce tytułowej jest L4.
      Źle to ująłem, bo powinno być: Igor, Twoim zdaniem L4 to kompresor, czy bardziej Eq dynamiczny?

    • Na fotce jest C4 i może być traktowany jak dynamiczne EQ. L4 nie znam, takie coś w ogóle istnieje?

    • O niech to. Jasne, masz racje. Dokładnie to mi chodziło o C4.

    • Ferdek, Ty czasem nie chciałeś się zapytać Igora czy nie dałby Ci zwolnienia z pracy na jakiś miesiąc żebyś mógł się pobawić w mastering? 😀

  8. Dzięki Igor za wszystkie rady 🙂 Naprawdę wiele sie dowiedziałem od Ciebie. Niedługo efektem tej nauki będzie gotowy już singiel mój(Chris Fallander ) i Anny Montgomery ( znanej z Wet Fingers – Turn me on i soundtracku do sali samobójców , a takze innych kawałków np. 3R- Shine on 🙂 Pozdrawiam

    • Dostaniesz przed premierą 😉 i ocenisz

    • Ooo, fajnie że na blogu mozna spotkac ludzi z branży klubowej. Farcast, kliknij do mnie na gg 37730011.

    • Ferdek, jeszcze troche i na zakamarkach bedzie mozna sie na randki umawiac. trzeba tylko Igora namowic na mozliwosc zalozenia sobie profilu ze zdjeciami i statusem matrymonialnym 🙂
      sorry za offtopa. wpis oczywiscie swietny, utwierdza mnie w przekonaniu, ze naprawde malo wiem o masteringu. a tak w ogole, Igorze, wielkie dzieki za caly wklad, robisz kawal dobrej roboty, dzieki ostatnim wpisom lepiej zrozumialem, czym w ogole jest mastering i jak duzo nas poczatkujacych nie ma zupelnie o tym bladego pojecia i ciagle myli to z miksowaniem. czekam na wiecej i uciekam cwiczyc. pozdro!

    • Dzieki, Farcast. Bede w takim razie wyczekiwal 🙂
      Janeq, obawiam sie, ze zrobilby sie wtedy z takiego przedsiewziecia serwis bardzo jedno-plciowy 😀

    • JankQ, spoko. Wiem wiem, ten blog to nie miejsce na takie tematy.

  9. A tak w ogóle, to super wpis. Do tych celów, świetnie się sprawdza kompresor MD3 – jak dla mnie, rewelka.
    Choć Ozone 4 też działa fajnie, to jednak MD3 nie ma sobie moim zdaniem równych.

    • O ile się nie mylę, MD3 jest tylko na PowerCore lub jako plugin TDM, a nie ma go w wersji natywnej, więc raczej w najbliższym czasie nie będę mógł na nim poszaleć 🙂

    • Tak zgadza się, jest tylko na PC, lub TDM.

  10. Aha i pytanie, bo nie bardzo chyba załapałem. Igor, pisząc o kompresji równoległej, miałeś na myśli kompresje NY, czy inną? Pytam, bo temat jednak dotyczy kompresji na pasmach.

    • Kompresja nowojorska, to zamienna nazwa równoległej i jest to oddzielny temat. Tutaj mówimy o wielopasmowej.

    • No tak tak rozumiem, tylko w tekście są wzmianki o równoległej i to mnie zaciekawiło.

    • Może to “literówka”, cytuję:
      “Jednym z popularniejszych zastosowań będzie tu zwykle “związanie” niskich częstotliwości. Jeżeli chcemy uzyskać spójny i “obecny” dół, kompresja równoległa może nam w tym mocno pomóc.”

    • To zdecydowanie wina pisania o zbyt późnej porze 🙂 Oczywiście miałem na myśli kompresję wielopasmową. W tekście już poprawione.

  11. Osobiście używam kompresji równoległej nie zawsze, a jak już to do podbicia niskiego dołu (odkompresowuję) bądź do złagodzenia góry. Lepiej się sprawdza limiter wielopasmowy – u mnie stały element sesji masteringowej.

    • Przypominam, że rozmawiamy tu o kompresji wielopasmowej, a nie równoległej 🙂 Dziś już poprawiłem w tekście te byki – sorry za zamieszanie i dzięki dla Ferdka za wyłapanie mojego niedbalstwa. Obiecuję już więcej nie pisać tesktów w półśnie…

    • Nie ma sprawy Igor. Pisanie, jak i praca o późnej mają czasami takie skutki i nie ma to nic wspólnego z niedbalstwem.

    • Oj, no właśnie mi też się pomyliło. 😀 Chodziło mi o wielopasmową kompresję, nie równoległą.

  12. Remaztered

    Witam. Znalazłem ta strone pare dni temu. Przeczytalem kilka tutoriali i mam wiadomość dla autora strony i tych tutoriali. Jestem pełen podziwu dla twojej wiedzy jak i tego ze chcesz sie z nia podzielic z innymi. Dzieki przejrzystosci, trafnosci tych kursow wiele osob na tym skorzysta. Jeszcze nie znalazłem tak dobrych kursow po polsku. Jeszcze raz dziękuje za to co robisz ! Serdecznie pozdrawiam. Remaztered

  13. W Acid pro 4 pracuję już 2 lata używam go do nagrywania wokali jak i masteringu, znalazłem na tym forum naprawdę przydatne rzeczy już dzisiaj udoskonaliłem swój master do perfekcji, czysto klarownie zarazem głośno i przyjemnie najbardziej zainteresował mnie spory kawał o kompresji.. ale lecę dalej zobaczymy czego się jeszcze nauczę ale.. przecież “umiar patronem masteringu” heh fakt ale i tak przejże wszystko 🙂

  14. MixRobinn

    ferdek@ -A tak w ogóle, to super wpis. Do tych celów, świetnie się sprawdza kompresor MD3 – jak dla mnie, rewelka.
    Choć Ozone 4 też działa fajnie, to jednak MD3 nie ma sobie moim zdaniem równych.

    Potwierdzam, MD3 przyprawiał mnie o szybsze bicie serca. miałem go w wersji demo przy zakupie TC PowerCore Express. Szybko osiągałem nim efekty których osiągnąć nie mogłem działając np: na Ozonie czy Sonnoxach. Doskonały produkt właśnie do edycji w muzyce klubowej. Przymierzam się do zakupienia go w najbliższym czasie. 😀

  15. Death Magnetic ojcem chrzestnym Loudnes War’u. Ja jeszcze nie zacząłem używać kompresji wielopasmowej, stwierdziłem że najpierw opanuję klasyczny do perfekcji potem zacznę kombinować. Jeszcze z rok temu gdy nie znałem zakamarków kręciłem gałkami tylko w jednym paśmie ponieważ nawet nie wiedziałem co to jest kompresor wielopasmowy i że takowego używam [*] WSTYD ale zobacz Igor ile głów już musiałeś oświecić 😉

    • Nadal za mało tych głów oświeconych 🙂 Tobie gratuluję postępu!

Zostaw komentarz