Jak Osiągnąć Głośny Master? Część 2 z 6

Ten wpis jest kontynuacją pierwszej części artykułów o tym, jak osiągnąć głośny master. Od dziś począwszy, zgodnie z obietnicą, będę dzielić się z Wami technikami na osiąganie głośniejszych utworów podczas masteringu. Postanowiłem rozbić to na mniejsze części i w każdym artykule zaprezentować po jednym sposobie – tak, abyście mieli czas te informacje przetworzyć i wypróbować je w praktyce przed pojawieniem się nowego wpisu i nowej techniki.

Niektóre z nich będą banalnie proste, inne troszeczkę bardziej skomplikowane, ale wszystkie w zupełności wykonalne wewnątrz naszej stacji roboczej – zwykle za pomocą jednej czy kilku wtyczek. Czy uda nam się osiągnąć poziomy zbliżone do komercyjnych utworów? Bardzo możliwe, wszystko w Waszych rękach. Daję Wam wędki, haczyki, żyłki i przynęty – teraz tylko od Was zależy, co dzięki nim złowicie.

Dwie sprawy warte rozważenia, zanim zaczniecie zagłębiać się w poszczególne techniki podnoszenia poziomu średniego i postrzeganej głośności, to:

  • Konieczność weryfikowania, czy dany proces przynosi nam pożytek czy nie. Bardzo łatwo się oszukać podczas takiego procesu, bo jak już wiecie – to, co głośniejsze, zawsze będzie wydawać nam się lepsze. A rzeczywistość może być zgoła odmienna…
  • Nie wpędzajcie się w myślenie, że postrzegana głośność jest najważniejszym etapem w masteringu. Dzisiejsze wymogi głośności są bardzo wysokie, ale niesie to ze sobą sporo niebezpieczeństw. Jeśli więc nie osiągniecie komercyjnych poziomów, to skupcie się przede wszystkim na tym, aby Wasz utwór po masteringu brzmiał dobrze, a dopiero później – głośno. Gwarantuję Wam, że znacznie lepiej będzie odebrany utwór nieco cichszy, ale przyjemniejszy w słuchaniu niż obscenicznie głośny, ale męczący.

Gdzie leży punkt, powyżej którego nie powinniśmy już więcej podnosić głośności?

Zwykle gdzieś po środku znajdziecie granicę, gdzie utwór będzie dostatecznie głośny, a powyżej której to granicy, zniekształcenia będą powodowały zmęczenie słuchu. Znalezienie tego miejsca nie jest łatwe i wymaga sporo treningu. Pamiętajcie też o nieustannym porównywaniu swojego utworu ze ścieżkami referencyjnymi, które powinny stanowić bardzo dobry punkt odniesienia i informować nas o tym, czy przekroczyliśmy już tę magiczną granicę czy nie.

Dla osiągnięcia możliwie najlepszych rezultatów, konieczne może okazać się równoległe stosowanie każdej z tych metod w mniejszym lub większym stopniu. Poleganie tylko na jednej technice zwykle nie da nam tak wysokiego poziomu RMS, jak w oficjalnych wydawnictwach, więc proponuję najpierw zapoznać się z każdą z nich, potem nadużyć każdej z nich, aby przywyknąć do tego, jak wpływają na sygnał, a na koniec – zacząć szukać optymalnego połączenia tych metod, żeby osiągnąć zadowalające nas rezultaty.

Oto pierwsza z pięciu propozycji podnoszenia poziomu średniego nagrania podczas masteringu:

I.KOMPRESJA RÓWNOLEGŁA MIKSU

Już kiedyś o tym wspominałem. Kto uważnie czyta artykuły i ogląda filmiki na blogu, ten wie, o czym mówię. Jeżeli dopiero trafiłeś/-aś na tą stronę, proponuję zapoznać się przynajmniej z TYM FILMIKIEM.

Pamiętacie, że zawsze proponuję robić mastering w oddzielnej sesji? Możliwość zastosowania kompresji równoległej całego miksu, to jeden z powodów.

Jak to zrobić w sesji masteringowej?

  1. Do naszej nowo przygotowanej sesji importujemy gotowy miks na ślad stereo i robimy kopię tego śladu na nowej ścieżce. Teraz mamy dwa identyczne miksy w naszej sesji. Jeden z nich (zwykle kopię, choć w sumie nie ma to znaczenia) potraktujemy dość mocno kompresją, a oryginału nie tkniemy.
  2. Tworzymy stereofoniczny kanał pomocniczy i ustalamy jego wejście na wolną szynę stereo (np. Bus 1-2)
  3. Wyjścia kanałów, na których znajdują się nasze oba miksy kierujemy na tę samą szynę 1-2. Tym sposobem oba nasze miksy będą wędrowały jedną szyną na kanał pomocniczy, na którym będziemy aplikować dalsze procesy (tak, aby później wpływały jednocześnie na oryginał i skompresowaną kopię). Ale o tym w kolejnych częściach.
  4. Rozpoczynamy kompresję kopii miksu. Warto pamiętać, aby tu nie przesadzić. Chcemy, co prawda mocno tą kopię skompresować, ale nie chcemy jej zanadto zmiażdżyć. Proponuję nie używać ekstremalnie szybkiego ataku i zwolnienia i trzymać się redukcji sygnału maksymalnie do ok. 5 dB. To oczywiście orientacyjne ustawienia, dbajcie po prostu o to, aby nawet ta mocniej skompresowana ścieżka, nadal brzmiała jak utwór, a nie jak jednolita i płaska masa. Podczas tej kompresji możemy oczywiście kopię dać w solo, żeby na razie nie słuchać oryginału.
  5. Po ustawieniu kompresora ściszamy całkowicie kopię sygnału i wyłączamy solo. Teraz do słyszanego oryginału powoli domiksowujemy skompresowaną kopię. (Jeżeli Wasze DAW nie ma automatycznej kompensacji za latencję warto opóźnić oryginał o taką samą wartość, o jaką kopię opóźnia zapięty kompresor – żeby uniknąć problemów z fazą. Ewentualnie, można dodać ten sam kompresor na ślad oryginalny, ale pominąć jego działanie (wcisnąć bypass) – wtyczka nie będzie wtedy wpływać na sygnał, ale jej obecność w torze sygnału opóźni odtwarzanie ścieżki o tyle samo, co kopię, w rezultacie czego – oba ślady będą grały idealnie równo).
  6. Nasz kanał pomocniczy (lub Master Fader) są teraz naszą wyrocznią. Podnosząc poziom kopii, obserwujemy mierniki na kanale pomocniczym i obserwujemy, gdzie rejestrują się szczyty sygnału. Nie chcemy, aby wystąpiła jakaś znacząca różnica między wartościami szczytów rejestrowanymi przed i po kompresji równoległej. To pozwoli zachować oryginalne poziomy peaków, a nasza kopia z kompresją równoległą spowoduje podniesienie poziomów cichszych, bez dotykania szczytów. Mówiąc wprost – zrobi się równiej i lekko głośniej. Niewiele głośniej, ale to dopiero pierwszy etap…

Kompresja równoległa ma tu za zadanie wesprzeć te momenty, kiedy poziom sygnału w miksie spada poniżej pewnej wartości, pozwala nam na to, abyśmy nie odczuli zbytnio tego spadku. Można jej działanie w tym przypadku porównać do ekspandera, ale działającego w lekko odwrotny sposób – podczas gdy normalny ekspander obniża poziom sygnału, gdy ten spadnie poniżej danego progu (tzw. downward expansion), to kompresja równoległa podnosi poziom sygnału, gdy ten spada poniżej określonego progu (tzw. upward expansion) – tym samym zapobiegając temu, żeby poziom całego misku spadał zbyt nisko.

Takie zastosowanie kompresji pozwala dyskretnie podnieść poziom średni i właściwie odbywa się to bez słyszalnych efektów ubocznych, a w to właśnie celujemy. Oryginał (nietknięty) zapewnia nam pulsujące szczyty sygnałów, a kopia dodaje nam gęstości – całość brzmi wtedy intensywniej i z zachowaniem oryginalnego pazura.

Mam nadzieję, że to nie za skomplikowane? Próbowaliście już tego? Jak rezultaty?
Zostawić komentarz ?

43 Komentarze.

  1. Próbowałem, próbowałem, jedna z moich ulubionych metod kompresji. 🙂

  2. bez takich stron jak zakamarki muzyka będzie w rynsztoku.Pozdrawiam Igora i wszystkich. Grzegorz Kabasa gitarzysta dziennikarz muzyczny i fan cudowności

    • Pozdrawiam wzajemnie i dziękuję za odwiedziny.

    • Heh wpadłem na to wcześniej niż napisałeś ten artykuł. Mogę być z siebie dumny? 🙂 Komp. równoległą można, również podnieść poziom danego zakresu pasma – wystarczy tylko na kompresowanej ścieżce odfiltrować to co nie potrzebne 🙂 Czyli jeśli np. wokal się gdzieś tam gubi – zostawiamy tylko okolice 3,5khz – 6khz i to domiksowujemy do naszego miksu 🙂
      Nie wiem czy dobrze myślę, ale wydaje mi się to logiczne.

    • też mi się wydaje logiczne, ale na to bym nie wpadł 😀

  3. Sorter, masz jak najbardziej rację – to taka mieszanka kompresji równoległej z wielopasmową – traktujesz tylko dane pasmo bez dotykania reszty, ale robisz to na równoległej kopii. Cieszę się, że chwytasz koncepcje i wyciągasz z tego wnioski – tym sposobem dochodzi się do wielu rzeczy. Na pewno możesz być z siebie dumny!

    • a takie pytanie. co jest bardziej praktyczniejsze i “przyjemniejsze dla ucha”: wielopasmowa kompresja równoległa, czy zwykła kompresja równoległa, a może to zależy od kontekstu utworu?

    • Zdecydowanie zależy od utworu i tego, jak w danym kontekście będzie działało jedno, a jak drugie. Dlatego warto wszystko sprawdzać i na tej podstawie podejmować decyzje, a nie na ślepo się na coś zdawać. Zobacz, jak Ci się będzie bardziej podobało i zdecyduj. Jeżeli w danym utworze jedna z technik Ci podpasuje, to znaczy, że ona właśnie jest w tym momencie odpowiednia.

    • Igor mam prośbę o kontakt zawodowy

  4. jak będę miał chwilkę, to przetestuje obydwa sposoby oraz jakby je zmieszać; część pasm kompresją równoległą, a część kompresją wielopasmową, może wyjdzie ciekawie 🙂

  5. Więc miksu nie besztamy tak mocno jak bębnów? :mrgreen: Dzięki za pomocny wpis!

    • Nie tak bezczelnie jak możemy zbesztać bębny 😉
      Na zdrowie.

  6. Witam. Jestem tutaj nowym i już polubiłem tą stronę. Kopalnia wiedzy! Za co z góry dziękuję autorowi. Właśnie robię domowy mastering i na szczęście wpadłem na tą stronę. Nigdy nie stosowałem kompresji równoległej całego miksu. Szok! Znałem ją ale nigdy nie wpadłem na to aby robić ją na całym miksie 🙂 Oczywiście musiałem ją wypróbować jak najszybciej. No i mam pytanie. Rzeczywiście RMS nie podnosi się aż tak znacząco a może ja jeszcze nie potrafię. Wzrósł o ok 0.5 dB. To chyba mało? Jak zaczynam podnosić poziom kopii to na sumie bardzo szybko wybijają mi się peaki :/ Zastanawiałem się czy można zamiast kompresora użyć limitera? Oraz czy na sumie można włączyć limiter aby nie wybijały się tak bezczelnie peaki? Co o tym sądzicie? Pozdrawiam

    • Oczywiscie, ze mozna – przeczytaj dalsze czesci cyklu. Poza tym, mozesz tez na kopii dac szybszy atak w kompresorze, wtedy nie beda Ci sie szczyty az tak bardzo wybijaly.

    • ale można użyć limitera zamiast kompresora zapiętego równolegle na kopii miksu czy można użyć limitera na sumie aby się nie wychylały peaki? Bo zadałem dwa pytania 🙂 Oczywiście przeczytałem całość czyli wszystkie 6 części 😉

    • Limiter na sumie miksu można dać jak komuś chcesz wysłać miks do posłuchania by głośniej było. Ale jak to pójdzie do masteringu to raczej nie warto bo tylko uwiązuję ręce a to co będzie musiało być zrobione to będzie przez mastermana:D. Ewnetualnie można dać dla samej pewności ale i tak widać co się dzieję.

      Igor chyba pisał o równoległym procesie.

    • ja też mam na myśli o równoległym zapięciu 🙂 O tym przecież jest temat? Chodziło mi o to czy zamiast kompresora zapiętego na kopii miksu można dać limiter i wtedy sumować dwa miksy?

    • a o zapięcie limitera na sumie chodziło mi o to aby nie wychylały się peaki – tylko. Nie o limitowaniu na zabój 🙂 Generalnie czy można dać na tą sumę limiter tylko po to aby się nie wychylały peaki.

    • mowa o wychylaniu rzędu np. -0.2 dB Bo logiczne, że jak sygnał będzie się ostro wychylał to nie tędy droga….

    • Czy limiter zamiast kompresora, to bym sie spieral, bo on jednak troche inaczej reaguje niz kompresor. Zamiast dawac limiter, obniz sobie poziom suwakow od bebnow i nie bedziesz przeladowywal sumy. Od biedy, mozesz dac limiter na grupe bebnow (po obrobce rownoleglej), zeby delikatnie scinal Ci szczyty, ale najbardziej rozsadne jest po prostu obnizenie suwakow. Na moje oko, masz po prostu na wszystkich sciezkach za wysoko heble, skoro same bebny przeladowuja Ci juz sume miksu.

    • ok, ale ja mam na myśli gotowy plik – miks zgrany do pliku wav. Już nie ma możliwości powrotu do perkusji…

    • Acha, to wszystko jasne. W takim razie ten podkład pewnie i tak już jest całkiem dopalony. W takim przypadku rzeczywiście Ci się RMS bardzo nie zwiększy, bo nie masz na to miejsca. Gotowe podkłady są zwykle mocno “na sterydach” i niewiele na to poradzisz, a kompresja równoległa się tu na niewiele zda. Zrób to, co Ci napisałem powyżej, gdybyś miał dostęp do bębnów, tylko zastosuj do sumy – obniż suwak od tego podkładu i od kopii, wtedy chociaż sobie trochę miejsca zrobisz. Zgrupuj je razem i na tej grupie zapnij limiter, żeby zapobiec clippom. Tylko pytanie podstawowe – po co właściwie chcesz to robić, skoro ten podkład i tak jest głośny i bliski zeru? Druga rzecz, że dopalanie dopalonego podkładu skończy się prawdopodobnie sporą stratą jakości, trzaskami, pierdzeniem, a minimalną różnicą RMS. Moim zdaniem, nie warto.

    • mam dostęp do bębnów bo to mój miks 🙂 ale z miksu już nie mogłem więcej wycisnąć jak -15dB RMS. Cały ten miks zgrałem do pliku wav i zabrałem się za zgłaśnianie go czyli mastering 🙂 Nie robiłem nigdy kompresji równoległej na całym miksie no i musiałem jej spróbować 🙂 Resztę już znasz 🙂 Może i zbyt mocno się wybija ta perkusja ale na ucho gra to dobrze i chciałbym aby to tak zostało :/

    • Nie masz dostępu do bębnów, masz dostęp do bębnów – ja się poddaję.

    • mam też wrażenie, że chyba się nie zrozumieliśmy 🙂 Ja cały czas mówię o miksie całego utworu. Utwór zrobiony w DAW i tak jak pisałem – maks -15dB RMS, tyle udało mi się z niego wycisnąć. Peaki prawie przy 0dB. Zgrałem go do wav aby dalej go zgłaśniać. No i wpadłem na tą jedną z możliwości czyli kompresję równoległą na całym miksie. Jak zaczynam sumować z kopią na której jest kompresor to na sumie dość szybko pojawiają się peaki. Oryginał jak i kopia suwakami ustawione są na poziomie zerowym w DAW, suma też na zero. Czyli proponujesz manipulować suwakami aby na sumie się nie wychylało? Oraz zapiąć tam limiter do ścinania np. -0.2dB?

    • remaztered

      Jesli nie mozesz podniesc juz rms’u to znaczy ze miks nie nadaje sie do materingu i musi zostac poprawiony.

    • przepraszam kopia nie jest ustawiona na zero 🙂 kopią manipuluję czyli podnoszę suwak.

    • Kopia jest na zero. Kopia nie jest na zero… Oh my, oh my. Obniż oryginał i wio!

    • dzięki! już rozumiem i sorry za to moje zamieszanie 😉 Pozdrawiam

  7. remaztered

    “suwakami ustawione są na poziomie zerowym w DAW”

    obniz suwaki zeby zrobic wiecej headroom’u (miejsca na dynamike).

  8. kamil777-87

    “Do naszej nowo przygotowanej sesji importujemy gotowy miks…” – czyli po wyeksportowaniu do np. wav odpalamy nasz DAW jeszcze raz i importujemy nasz materiał. Czy dobrze rozumiem?

    • Tak. Po skończeniu miksu eksportujesz go do jednego pliku stereo wav i później imoprtujesz go do nowej sesji masteringowej.

  9. kamil777-87

    Niby banalne ale wolałem dopytać. Dzięki Mistrzu Jedi 😉

    • Proszę bardzo. To najprostszy i najwygodniejszy sposób masteringu.

  10. KeniMaster

    Spoko jak bym chciał wykorzystać tą kompresje równoległą ale jak to się ma do innych procesów w masteringu na początku rb korekcję czyli rozumiem bez kopii,potem komp równol. duplikuję wysyłki i to koniec z tą kopią reszta procesów na głównym miksie?
    Dalej dając vintagowy korektor,symulacje itd.. zostawiam kopie w spokoju? Głośność dwóch miksów na tym samym poziomie? Nie kminię co z tą kopią oprócz kompresji działać?

  11. KeniMaster

    Sory pierwszy raz nie doczytałem do końca i to był mój błąd wiem już co z tym zrobić.Możesz usunąć żeby nie rb spamu.5!

  12. KeniMaster

    Nie do końca rozumiem pkt.2 i 3 Tworzymy ścieżke pomocniczą tzw.Bus-A i ustalamy jego wejście na szynę stereo. Czyli ogółem oprócz 2 ścieżek mixu dodajemy dwa kanały pomocnicze? Bo robię z dwóch miksów wysyłki na jeden kan.pomocniczy i wsjo? 😮

    • Nie. Dodajesz jeden kanał Aux (stereo) i na niego wysyłasz obie wersje miksu tą samą szyną. Na kopii robisz, co Ci się podoba (czyli np. mocną kompresję), a na Auxie robisz resztę procesów.

  13. KeniMaster

    Wiem doszedłem do tego sam że to jeden kanał a o wejście chodzi o kanał stereo wiadomo :mrgreen: .Ale dzięki za odp będe wiedział również że wszystko potem robić na jednym Busie 😎

  14. Zrobiłem doświadczenie .
    W sesji masteringowej poza wykonaniem wszystkiego tak jak w artykule ( czyli skopiowanie oryginału wav ) , wypuściłem na tych samych poziomach przez send z oryginału , na aux, gdzie zaaplikowałem ten sam kompresor , na tych samych ustawieniach i hebel tego auxa ustawiałem na tym samym poziomie co hebel kopii .

    Zrobiłem porównanie dodając raz kopię i raz auxa i nie brzmi to tak samo. Dlaczego właściwie mam robić kopie jak mogę wysłać (cpu czy latencja? Protools podobno kompensuje )
    Dodam że sygnał i z auxa i z kopii szedł dalej na tą samą szynę .
    Pozdrawiam

    • Czasem PT ma problemy z kompensacją opóźnienia na Auxie. Dlatego bezpieczniej zrobić kopię audio.

Zostaw komentarz