Jak Nie Przeładować Sumy Miksu?

Dzisiaj krótkie uzupełnienie wiadomości na temat odpowiednich poziomów miksu wewnątrz stacji roboczej. Ten krótki wpis jest inspirowany ciekawą rozmową, którą odbyłem niedawno z czytelnikiem Zakamarków – Tomkiem, który naświetlił ten problem i zasugerował, że prawdopodobnie spora część początkujących może natrafiać na dokładnie ten sam kłopot podczas miksowania… No dobrze, ale o czym my tu w ogóle mówimy? Otóż mówimy o „przeładowanej” sumie miksu… w trakcie miksu. Po kolei:

Czy zdarzyła Wam się kiedyś podczas miksowania sytuacja, w której wydawało się, że miks jest już całkiem niezły, a jedyne, czego mu było trzeba, to np. deczko więcej gitary basowej? Dodaliście jej więc 1 czy 2dB i czuliście, że było naprawdę super, a później wystarczyło tylko dodać odrobinę więcej bębnów i już miał być „miód”. Dodaliście więc kolejne 1,5dB na bębnach i całość „gadała jak trzeba”, tylko wokal się trochę zaczął chować. Co zrobić dalej? Wiadomo – podnieść poziom wokalu i będzie już niemal idealnie, gdyby nie to, że ten piękny syntezator w tle zaczyna być teraz ledwie słyszalny – więc naturalnie podnosimy i jemu hebel. Ale skutkiem ubocznym takiego działanie było to, że znowu bas stał się niesłyszalny – czyli wróciliście do punktu wyjścia… W sumie, miks się nie zmienił, oprócz tego, że całość jest lekko głośniej. Właśnie osiągnęliście to, o czym marzy każdy pies – dogoniliście własny ogon 🙂

Ale nie obawiajcie się – wszyscy tam kiedyś na początku byliśmy, dlatego postanowiłem za namową Tomka ukrócić Wasze męki. Czytajcie dalej.

Widzę w takim postępowaniu 3 główne problemy:

Pierwszy – nic nie wnosząca do poprawy miksu strata czasu, bo wróciliście do punktu wyjścia. Równie dobrze można było osiągnąć taki sam efekt grupując wszystkie suwaki i podnosząc je jednocześnie o 2 czy 3 dB, a zajęłoby to o wiele krócej… Ale nie w tym rzecz – liczy się to, że nasz miks na tym wcale nie zyskał, a my nie osiągnęliśmy zamierzonego celu.

Drugi – Jeśli bezustannie ganiamy za idealnym balansem instrumentów w miksie podnosząc każdy suwak po kolei i kończymy w tym samym miejscu, to znak, że nie tędy droga i czas rozważyć inną opcję – na przykład popracować ciężej nad separacją instrumentów. Z pomocą może nam przyjść korektor czy odpowiednie panoramowanie.

Trzeci i najważniejszy punkt oraz główna postać dzisiejszego wpisu –  zróbcie taką rundkę z poziomami raz czy dwa w trakcie miksu, a szyna sumująca odpłaci się Wam pięknym czerwonym światełkiem, które należy zinterpretować jednoznacznie – „Kolego, przegiąłeś…” Mikser w DAW niestety nie jest „nieskończony” i ma pewien limit sygnału, który potrafi znieść bez wyraźnych zniekształceń. Potem wkraczamy już na terytorium cyfrowego przesterowania, które nie dość, że brzmi strasznie, to jest zazwyczaj uważane za amatorski błąd w sztuce. Fakt, że kanały sumujące mają o wiele większy headroom niż pojedyncze kanały Audio (bo przecież muszą „zmieścić” wszystkie ślady miksu), ale nie są studnią bez dna i trzeba to uszanować.

Kolejna sprawa jest taka, że im więcej w naszym miksie ścieżek, tym z reguły muszą mieć one lekko niższe poziomy, z którymi trafiają na szynę sumującą. Pracując z utworem, który składa się z 30 śladów, nie możemy podnieść wszystkich suwaków na 0dB czy więcej i potem się dziwić, że suma jest totalnie „zapchana”.

Jak sobie radzić z nieprzeładowywaniem miksu?

Oto kilka prostych rad, które pozwolą Wam uniknąć nadmiernego obciążania sumy miksu:

  • Zaczynając miks ustawcie sobie wszystkie suwaki na -10 czy nawet -14dB zamiast na 0dB. Zaczynając z takimi poziomami, powinniście sobie dać wystarczająco dużo zapasu. Bez obaw, nic nie stracicie, bo pracując w 24bit macie ogromny odstęp sygnału użytecznego od szumów. Oczywiście zakładając, że ślady zostały nagrane na odpowiednim poziomie…
  • Drugi sposób, to jeśli lubicie zaczynać miks od bębnów – zróbcie tak, aby stopa i werbel rejsterowały się o okolicach -10 czy -8dBFS na sumie i starajcie się do końca miksu nie zmieniać już ich poziomu traktując je jako punkt odniesienia. Jeżeli po dodaniu przesterowanych gitar zaczynacie tracić werbel, to nie zwiększajcie jego poziomu, tylko przyciszcie gitary. Inaczej szybko zaczniecie znowu ganiać własny ogon.
  • Jeśli uznacie, że całość gra za cicho – podnieście sobie poziom odsłuchu potencjometrem w interfejsie – a nie suwakiem na sumie miksu wewnątrz DAW, czy tym bardziej – podnosząc poziom wszystkich śladów.
  • Używajcie wtyczek monitorujących poziomy. Graficzne mierniki na poszczególnych kanałach wewnątrz stacji roboczych nie zawsze są dokładne. Co prawda dają nam ogólny obraz tego, co dzieje się z poziomami, ale czasem brakuje im odpowiedniej rozdzielczości.
  • Jeśli zauważycie czerwone światło na sumie, to nie obniżajcie poziomu sumy, bo to zwykle (w zależności od DAW) oznacza, że zmniejszacie sygnał wychodzący już na konwertery (po mikserze), ale nie zmienia to faktu, że nadal przeładowujecie szynę sumującą wszystkie ślady wewnątrz miksera.
  • Używając mierników, upewnijcie się, że monitorujecie sygnał PRZED wejściem na sumę. Graficzne mierniki wbudowane w kanał sumy z reguły pokazują nam sygnał na wyjściu, a nie o to nam chodzi. Załóżmy, że na sumie zapięty jest kompresor. Jeżeli sygnał wchodzący na sumę (czyli uderzający w kompresor) jest zbyt mocny, to działający kompresor obniży najwyższe wartości (szczyty), które zwykle wywołują przester i na mierniku sumy już tego przesteru nie zobaczymy! W takiej sytuacji będziemy obserwować sygnał PO przejściu przez kompresor, czyli ten z ograniczonymi szczytami, co nie zmienia faktu, że nadal przeładowujemy główną szynę, przez którą płynie nasz miks. Wepnijcie wtyczkę monitorującą poziomy przed kompresor.

Miksery cyfrowe wewnątrz DAW nie mają zwykle takiego zapasu, jak ich analogowe odpowiedniki, które w przypadku konsolet z najwyższej półki potrafią przyjąć sygnał znacznie przekraczający ich „optymalny zakres”. Mało tego, wyjście poza taki zakres (w przypadku porządnych stołów analogowych) często skutkuje charakterystycznym zaokrągleniem szczytów sygnału, które od dawna jest wykorzystywane przy produkcji chociażby muzyki rockowej, bo walory brzmieniowe takiego zabiegu są po prostu miłe dla ucha. W przypadku mikserów w DAW, nie istnieje coś takiego, jak zapas powyżej 0 dBFS. Miksery wbudowane w DAW nie zniosą bez czkawki sygnału przekraczającego cyfrowe zero na sumie i w odróżnieniu od stołów analogowych – nie brzmią przyjemnie (stąd pomysły na róznego typu wtyczki saturujące, symulujące taśmę, naśladujące sumowanie konsolet analogowych, itp.)

Jak zastosujecie się do tych kilku prostych porad, błyskawicznie zauważycie, że Wasze miksy zabrzmią lepiej i przejrzyściej, a przede wszystkim – będą lepiej „oddychać”. Takie „zduszenie” sumy nie prowadzi do niczego dobrego. Jeśli martwicie się o to, że w ten sposób wykonane miksy nie są bardzo głośne, to… po prostu przestańcie. Gotowy miks przed masteringiem powinien być przede wszystkim dynamiczny i energiczny, a jeśli lubicie miksować głośniej niż poziom normalnej rozmowy (czego też generalnie odradzam), to po prostu podkręćcie monitory lub słuchawki. Ustaleniem ostatecznego poziomu samego pliku zajmujemy się na końcu procesu produkcji muzyki, a praca z głębią 24-bitową pozwala nam na bycie dość konserwatywnym w poziomach podczas miksu i nie wiąże się z żadnym konsekwencjami.

Kto nigdy nie pędził za własnym ogonem, niech pierwszy rzuci kamieniem!
Zostawić komentarz ?

100 Komentarze.

  1. Wlasnie robie ponowny mix Fly Away, dziekuje za celny artykuł:)

    • No wiec dziekuje, przydaje sie juz:) A takie pytanie przy okazji, czy dozwolona jest kolejnosc :mix podkladu, potem mix wokalu na calosciach tak zeby byly 2 slady, potem ewentualna kompresja wokalu i na koniec mix wszystkiego i na tym sladzie ogolna kompresja i “mastering”?Zakladajac,ze oczywiscie wokal idzie w miare rowno no i podklad osobno tez jest juz zmiksowany na cacy.

    • Tomkowi podziękuj. Mam nadzieję, że artykuł się przyda.

    • “Dozwolone” to może być palenie w wyznaczonych miejscach 🙂 Ale generalnie nie widzę sensu w robieniu “dwóch miksów”. Jak masz dostęp do śladów, to miksujesz wszystko w jedną całość (elementy podkładu, wokale, chórki i podbicia) w czasie jednej sesji. Wbrew logice jest “kończenie” miksu podkładu, a potem zabieranie się za wokale – niby jak chcesz potem zmieścić wokale w “zamkniętym” już podkładzie? Miks robi się na wszystkich śladach. Trzeba zrozumieć, że nie rozdzielamy śladów na podkład i wokal i nie robimy ich osobno. Miks polega na połączeniu WSZYSTKICH śladów w jedną spójną całość. Podkład “zmiksowany na cacy” będzie wypełniony pasmowo, przestrzennie, etc i nie będziesz miał w nim już miejsca na wokal. Trzeba wtedy robić brzydkie zabiegi na podkładzie, żeby wokal jako-tako wpasować i nikt Ci nie powie, że coś jest tu zabronione, ale uwierz mi – całość utworu bardzo mocno na takim podejściu ucierpi.

    • Dzięki Tobie Tomson i odpowiedzi Igora właśnie sobie uświadomilem dlaczego tak ciężko mi było wpasować wokale w podkład! 🙂 Robiłem podkład na cacy, a dopiero potem dogrywałem wokale – teraz już wiem, że to błąd 🙂

    • “To nie błąd, to wielbłąd” – jak zwykł mawiać człowiek, co to rzekomo zatrzymał Anglię…

  2. Dziękuję:) Z pewnych przyczyn bylo by mi latwiej w tamten sposob,ale w takim razie pomecze sie troche, moj blad:)

    • Powiem tak – wyobraź sobie, że pieczesz ciasto (ze wszystkich składników “podkładu”). Po całym procesie wyciągasz je gotowe, gorące i pachnące z piekarnika, po czym okazuje się, że nie włożyłeś do środka rodzynek (wokali). Jeśli uda Ci się je teraz wepchnąć do środka bez skutków ubocznych, to gratuluję. Wydaje mi się, że Twoja metoda jest większą męczarnią, ale może ja czegoś tu nie łapię? 🙂 O jakich przyczynach mówisz?

  3. Nie nie, na pewno masz absolutna racje i porownanie jak najbardziej trafne. Po prostu wokale byly nagrywane w innym studio i gosc zrzucil mi je wszystkie ale sa bardzo chaotyczne,a nienawidze nie porzadku podczas pracy. Wiec chcialem je sobie zgrac na jedna sciezke a mix podkladu zrobic osobno,i potem wokal nalozyc na podklad. Jednak na pewno masz racje, wolalem sie upewnic mimo wszystko, ogarne jakos ten jego burdel:) Dodatkowym utrudnieniem jest,ze dopiero zaczynam sie uczyc obslugi tego DAW’a (zbieram na PT:) ) I dlatego pytalem.

    • Cieszę się, że kulinaria do Ciebie przemawiają 🙂 I jeszcze jedno Ci powiem. Skoro masz kilka tracków chotycznych wokali, to sobie je sam poczyść, powyrównuj, poustawiaj i zostaw na oddzielnych śladach – będziesz miał po prostu swobodę i możliwość pełnej ingerencji podczas miksu. I ucz się, ucz – to się zwróci z nawiązką.

    • Chyba, że zwrotkę miałeś nagrywaną na kilka razy, refren też itd.. Wtedy oczywiście możesz sobie wszystkie “próby” zwrotki złączyć w jedną ścieżkę, bo przecież i tak wszystkie zabiegi na powiedzmy tych 4 “próbach” będą takie same.

    • W sumie Sorter masz rację. Kolega nie sprecyzował, czy chodzi o kilka podejść do jednego wokalu, czy o jakieś duble, harmonie, podbitki czy chórki 🙂

  4. ok.no to działam!dluga noc sie zapowiada;)Dzieki raz jeszcze:)

    • Kurcze przepraszam,ze te wpisy troche zle robie tutaj, zapominam co chwile dac “reply”,poprawie sie:)

    • Once again,thanks a lot! I wszystkim owocnych mixow rowniez, dobrej nocki.

    • Owocnej nocy 😉

  5. tomasznanus

    Tak wlasnie, ten aspekt czesto jest moim problemem,zamiast sciszac kanaly dodatkowe,odglasniam podstawowe i tak w kólko 🙂
    Wiaze sie to równiez z brakiem wzmacniacza sluchawkowego…mozecie cos polecic do maya 44 USB?Bo sama karta nie daje wystarczajacego poziomu glosnosci i czesto musze sie wspomagac w malo profesjonalny sposob hehe…
    Pozdrawiam !

    • Jest kilka wzmacniaczy sluchawkowych, z ktorych moglbys cos wybrac, Presonus takie robi, Samson i pare innych firm. Kwestia budzetu, dokupienia odpowiedniego kabla i bedziesz smigal. Ta Maya ma chyba wyjscia na RCA, tak?

  6. tomasznanus

    Dzieki, poprzeglądałem firmy sobie i chyba znalazłem coś dla siebie 🙂 Nie potrzeba mi 4 kanałów do wzmocnienia wystarczy jeden, SAMSON S-Monitor sądze ze się nada 🙂 możlwie kiedyś przesiąde się na monitory,wiec mógłby się przydac.Problem tylko leży w kablu, potrzebuje do tego kabel z RCA wyjściowe (z karty) do jacka 6.3 (wzmacniacz),są takie kable ale mają jack 6.3 MONO – ma to jakieś znaczenie? bo wydaje mi się ze potrzebuje Jacka Stereo..

    • Dobrze Ci się wydaje. Możesz zawsze kupić kabel 2 RCA i dokupić przejściówkę z RCA na jack TRS (stereo), żeby wpiąć do wzmacniacza słuchawkowego.

  7. ja nigdy nie wracam po ustawionym brzmieniu stopy do jej zmiany. nigdy tego sie nie robi. podobnie rzecz sie ma skoro o sumie mowimy o ruszaniu suwaka “suma”

    • Ja bym był ostrożny ze stwierdzeniami typu ‘nigdy się tego nie robi’. Tym bardziej jeśli chodzi o brzmienie. W kwestii poziomu – zgoda. Bo nie po to się buduje podstawę rytmu, żeby poźniej w nią ingerować, ale w sprawie brzmienia, może się okazać, że na przykład pod koniec miksu musisz delikatnie coś stopie dodać lub odjąć, dlatego nie zarzekałbym się, że czegoś się nigdy nie robi 🙂 Co do sumy, to sie zgadzam – tego suwaka mozna ewentualnie uzyc do zrobienia fade-outa, ale jego miejsce jest na zero.

    • Hmm, a raczej zawsze jest tak, że coś trzeba odjąć lub dodać.

    • Dosc czesto tak jest. Mi sie jeszcze nie udalo zrobic tak, zeby pod koniec miksu nie wracac do stopy czy nawet werbla, zeby je lekko dopiescic. Czasem trudno jest przewidziec, jak one zabrzmia po dodaniu pozostalych 25 sciezek, dlatego trzeba zastosowac male triki na stopie czy werblu pod koniec miksu, zeby jeszcze lepiej podkreslic te elementy i zeby sie ladnie przez gaszcz innych sladow przebijaly. Mysle, ze sporo tu daje doswiadczenie w miksowaniu i z czasem potrafimy coraz lepiej i pewniej patrzec ‘w przyszlosc danego kawalka’ i juz na starcie podejmujemy lepsze decyzje. Warto by bylo odciac sie od pojec typu ‘zawsze’ i ‘nigdy’, bo nie mamy tu do czynienia z matematyka czy fizyka. Realizacja jest zbyt mocno subiektywna i proba zbudowania dla niej zelaznych zasad spelznie na niczym.

    • Co do fade’ów na sumie miksu – zdaje się, że już kiedyś o tym rozmawialiśmy i wyraźnie doszliśmy do wniosku, że tego się nie robi 😉 Tak więc nawet do fade out’a nie powinniśmy tego suwaka ruszać 😉

    • Dlatego napisałem ‘ewentualnie’ 🙂

  8. Ja nie mam tego problemu, wręcz przeciwnie, często kończę suchy miks na poziomie -7db albo nawet niższym. I nie jestem do końca przekonany, że to jest ok.

    • Nie ma w tym nic złego. Ostateczny poziom ustala się i tak po skończonym miksie. Ważne, żebyś nie przeładowywał zera, a czy będziesz miał szczyty na -3, czy na -10 nie powinno Cię martwić.

  9. “Jeśli zauważycie czerwone światło na sumie, to nie obniżajcie poziomu sumy, bo mniejszacie sygnał wychodzący już na konwertery (po mikserze), ale nie zmienia to faktu, że nadal przeładowujecie szynę sumującą wszystkie ślady wewnątrz miksera.”
    O TYM TO JA NIE WIEDZIALEM….A ZAWSZE TAK ROBILEM..SUWAK W DOL

  10. No to ja podeślę jeszcze swoją koncepcję, Igor i reszta ekipy przetrawcie to i powiedzcie co o tym sądzicie.

    To jest pomysł pewnie bardziej dla osób, które trochę bawiły się już jakimikolwiek konsoletami analogowymi. Otóż… każdy interfejs ma w swoich papierach (albo przynajmniej powinien mieć) informację o maksymalnym poziomie wyjściowym z przetwornika C/A. No i dajmy na to taki interfejs ma napisane, że max może wypuścić +22dBu. No to może by tak skorzystać z takiego udogodnienia jak możliwość skalowania miernika sumy w DAWie (która to możliwość istnieje w Reaperze, nie wiem jak w innych DAWach bo nie sprawdzałem) i przeskalować sobie o te 22dB wskaźnik wyjścia? To mielibyśmy taki trochę wirtualny headroom w DAWie. Łatwiej się to odczytuje. Fakt, że teraz przy parwidłowo nagranych ścieżkach (czyli w najgłośniejszych momentach prawie sięgających 0dBFS) trzeba by pewnie na dzień dobry jako pierwszą wtyczkę stosować regulator głośności, ale czyż to nie miałoby sensu? Oddawałoby prawdziwe możliwości interfejsu jednocześnie dając trochę spokoju ducha o zapas dynamiki. Ostatecznie i tak finalny master byłby paksymalizowany do prawie pełnej skali cyfrowej, więc czemu nie dać sobie tej wygody podczas miksu? Pytanie pewnie ktoś postawi o dostępną dynamikę w przypadku jak się te 22dB zabierze. No cóż, przy rejestracji 24-bitowej mamy do dyspozycji coś tam koło 146dB SNR, więc nawet jak zabierzemy te 22dB to i tak mamy o 30dB więcej do dyspozycji niż pozwala nam zapisać płyta CD-Audio (przypomnę – 96dB dla 16 bitów). Tak więc do boju testerzy :).

    • Wirtualny headroom mamy w DAW-ach tak, czy inaczej. AES zaproponowało standard -18dBFS = 0dBu i wszystko powyżej tego jest w założeniu headroomem. Jest to oczywiście kwestia umowna, bo w cyfrze nie ma czegoś takiego jak prawdziwy headroom. Tu masz cyfrowe zero jako sufit i nic poza charczącym clippingiem. Trochę nie kumam Twojej koncepcji zmiany skalowania na sumie i jej przydatności.

    • Koncepcja jest czysto psychologiczna, dlatego zaznaczyłem, że pewnie najbardziej (jeśli w ogóle) spodoba się tym, którzy mieli do czynienia z konsolami analogowymi, bo tam skala jest tak właśnie zbudowana, że 0 jest np w 0dBV czy czasem w +4dBu, a zakres dynamiki samego preampu sięga nawet +22 a czasem i +26dBu (chyba coś takiego kiedyś widziałem). Natomiast ten pomysł który podałem nie jest nowy, mianowicie stosuje go Allen&Heath w swoich cyfrowych konsoletach iLive. Tam każdy kanał ma wskaźnik tak wyskalowany, że niby przekraczasz te zero a jednak nie ma zniekształceń, niby pokazuje, że clipuje ale dalej nie ma zniekształceń. Jak zapytaliśmy polskiego dystrybutora o to zjawisko to powiedział, że nawet jak klipuje to nadal mamy jeszcze 10dB zapasu, więc wychodzi na to, że te wskaźniki są właśnie o 22dB przeskalowane, co się pokrywa z danymi katalogowymi dotyczącymi przetworników A/C w tej konsoli.

    • PS Igor a czy to czasem nie było -18dBFS = 0 dBu? Ja po prostu nie pamiętam tego, ale coś mi się kojarzy, że dBV to się raczej używa w odniesieniu do sprzętu konsumenckiego, a dBu częściej do sprzętu profesjonalnego, więc dla mnie logiczne byłoby żeby AES odniósł skalę dBFS do dBu, a nie do dBV.

    • Tak, tak – miałem na myśli dBu. Poprawiłem.

    • No i teraz, z rana, po kawce, załapałem, o co Ci chodzi. Ja tak robie od kilku lat ze swoim zegarkiem – ustawiam go zawsze kilka minut do przodu, żeby się nigdzie nie spóźnić, mimo że doskonale wiem, o ile się spieszy… 🙂

    • A ja teraz oficjalnie spadłem z krzesła… ze śmiechu rzecz jasna ;).

      Z tym zegarkiem to dobra metoda, też ją kiedyś stosowałem, ale zaczęła mnie denerwować jak wprowadzili do powszechnego użytku elektroniczne tablice z rozkładami jazdy MPKów :/. Musiałem znowu wszystko przeliczać żeby wiedzieć która to jest ta godzina “Za 3 minuty”.

    • Taki headroom sobie zostawiam na zegarku, żeby do pracy się nie spóźnić 😉 Ale fakt, potrafi mnie to skołować, tym bardziej, że każdy zegarek w domu inaczej jest ustawiony, bo służy innym celom 🙂 Istna komedia, jak próbuje czasem spamiętać i policzyć, która jest tak naprawdę godzina 😀

    • Ostatnio to ja nawet w atomowe wzorce czasu zacząłem wątpić jak się z szefem umówiłem na konkretną godzinę, on się spóźnił wg mojego zegarka o 15 minut twierdząc, że wyszedł z domu 5 minut przed umówionym terminem (tyle zazwyczaj zajmuje mu dotarcie do mnie),a obaj sprawdzaliśmy czas na komputerach podłączonych i rzekomo zsynchronizowanych z w/w wzorcami :D. Różnica taka, że ja mam Maca a on PC :D.

    • Ach, no to wszystko jasne :mrgreen:

  11. Hi mam pewna sytuacje. Chodzi o trzy pojedyncze clipy w calej piosence(ok 0.4). Mam trzy suwaki master kolejno:

    submaster-> master insert-> master

    Clip pojawia się tylko na pierwszym później jest obniżony przez kompresor. Jest to dość punchowy moment i jeżeli cokolwiek wyciszę bardziej(automatyzacja) to jest gorzej. Moge calosc zmienic ale jestem za bardzo zadowolony z calosci by ja zmieniac.

    Generalnie w ogole go nie slychac i jest git brzmienie. Wiec nie chcac na sile czegos robic mam zamiar zostawic. Po kompresji nie ma wiec nie szkodzi.

    W artykule o masteringu byla opcja clippingu, moze jak tam nie szkodzi to i tutaj. Master bede w przyszlosci robil ja i lekko bo nie potrafie masterowac swojego mixu.

    Wiec na tym przypadku stwierdzam, ze okazjonalnie mozna na taka sytuacje pozwolic. Ale raz na dwiescie. Racja to czy nie i co zrobic z tymi 3 przyjaznymi clipami?

    • Teoretycznie, nie powinno się, a z drugiej strony – jeśli nie słychać, to nie ma co się stresować. Wyeksportuj po prostu całość ze 3-6 dB niżej przed rozpoczęciem sesji masteringowej, żebyś miał trochę pola manewru i będzie ok.

  12. Problem jednak pojawia sie w przypadku miksowania wokali – głównie męskich (mocnych) z resztą instrumentów. O ile dynamika “podkladu” jest ok to po wbiciu wokali czesto utwor traci na przejrzystosci i dynamice. Mocne kompresowanie wokali nie jest sprawa latwa a czasami przynosi brzydkie rezultaty. Korekcja wokalu – glownie uciecie niskich i zwiekszenie wysokich czest., to chyba Igorze jeden z kluczy do optymalnego rozwiazania dobrego miksu? Oczekiwalbym oddzielnego artu na ten temat. Pozdrawiam.

  13. Chodzi raczej o “podkład” w sensie sesji i tracków instrumentalnych. Igor piszesz o tym, że kluczy jest wiele, optymalny miks nie istnieje. Wiem, ale podobnie jest z masteringiem o którym napisałeś świetny artykuł, podobnie jest właściwie z każdą kwestią dotyczącą produkcji muzycznej począwszy od adaptacji akustycznej pomieszczenia. W zasadzie podałem ewentualny pomysł na następny Twój art a czy z niego skorzystasz to już Twoja sprawa. Ja osobiście chętnie skorzystałbym z Twoich wskazówek.
    W odpowiedzi dla R.O – korzystałem z Waves Ride, automatyzacji z czego z tego drugiego częściej jednak to nie zawsze pomaga, raczej celowałbym tu w odpowiednią kompresję i korekcję wokalu by go skleić ze ścieżkami instrumentalnymi.

    • Darek, ja zawsze radzę nie upierać się na jedną metodę i nie zarzekać się, że inna nie zadziała. Powiem ze swojego doświadczenia, że korekcja i kompresja często są niewystarczające, bo albo zbyt skompresujesz wokal, żeby siedział ładnie w miksie (co będzie brzydko brzmiało), albo oszczędzisz mu hiperkompresji i ewentualne braki nadrobisz automatyką. Ten drugi sposób jest najmniej inwazyjny, ale wymaga więcej pracy. Niemniej jednak rezultaty są zwykle przyjemniejsze. A teraz, żeby było ciekawiej, czasem wokal potrzebuje bardzo mocnej kompresji, bo prosi się o to ze względu na charakter utworu. Nieraz sprawdziło mi się mocne jego skompresowanie klonem 1176, który ma dokładnie taki charakter, jaki do danego utworu pasuje. Jeśli jednak i to się nie sprawdza, warto skorzystać z kompresji równoległej. Jak żadna z tych metod nie zadziała, to trzeba się zastanowić, czy na pewno wiemy, co robimy…

  14. Tak i ja myślę, mogę jedynie korzystać z wtyczek vst, ładnie rozwiązany blok kompresji równoległej ma wtyczka Fabfilter C, róznicy pomiędzy wtykami jakiejś wielkiej nie słyszę … świetnie dają radę wtyki Cubase;a czy innego DAWa. Z automatyką spróbuję bo to jak piszesz najmniej inwazyjny sposób aczkolwiek żmudny. Może będzie nawet łatwiej zrobić to w bloku vari audio podnosząc poziom głośności wybranych części wokalu (czy zmniejszając). Jednak nie do końca wiem czy tym sposobem uzyskam mocny, wyraźny i dobrze osadzony wokal w utworze. Gdy słucham nagrań referencyjnych słyszę, że moje wokale nie są tak bliskie, tak osadzone i tak skompresowane. Ostatnio przyjrzałem się pojedynczym trakom wokalnym i zauważyłem pewną prawidłowość w korekcji, sprawdzając na analizatorze zauważyłem, że referencyjne wokale mają znacznie obcięte dolne częstotliwości – do 250 Hz a nawet więcej zaś wysokie znaczenie podwyższone – oczywiście zależy to od użytego sprzetu w studiu i aranżacji oraz brzmień, jednak po sprawdzeniu 20 referencyjnych ścieżek wokalowych (meskich) taką prawidłowość zauważyłem. Zawsze obawiałem się tak mocnej korekcji dolnych częstotliwości, owszem używałem filtrów górnoprzepustowych ale powiedzmy gdzieś w granicach 80-100 Hz. Dodawałem góry ale nie tak znacznie obawiając się nadmiernego “syczenia”. Napisałeś, że jeśli jedna z w/w metod nie zadziała należy zastanowić się czy na pewno wiemy co robimy…własnie to takich rzeczach chętnie bym poczytał na Twoim blogu, rzeczywiście traktujących temat osadzania wokalu w miksie.

    • Czytajac artykuly od poczatku bedziesz tylko i wylacznie o takich rzeczach czytal:), no moze czasem o urlopie Igora:D.

    • …i o kocie Igora , któremu lubi nadepnąć ogon i patrzeć jak pazurkami próbuje dosięgnąć miseczki z whiskasem 😀 Świetny artykuł, mnie otwarł oczy wpis o tym, że zmiejszanie tłumika sumy nie pomaga w odciążeniu przeładowań. Dziękuję !

  15. R.O kwestie dotyczące kompresji, korekcji dotyczą ogólnych zagadnień a nie dokładnie osadzania wokalu w miksie. I o tym chętnie bym poczytał na blogu Igora. Podsuwam jedynie pewien pomysł na następny art.

    • Darku – możliwe, że spłodzę artykuł na ten właśnie konkretny temat. Weź tylko pod uwagę, że z “ogólnych zagadnień” można wiele informacji wydobyć i przełożyć to na daną sytuację zamiast czekać na podanie wszystkiego na tacy. Poza tym, próbując rozwikłać problem samemu, a bazując na ogólnych zagadnieniach, sporo się można samemu nauczyć i zrozumieć, jak coś działa – co jest równie ważne, jak znajomość gotowego rozwiązania. Chciałbym, żeby ludzie czytający te artykuły potrafili samodzielnie myśleć i odnaleźć się w sytuacji, gdy nie będzie na jakiś temat osobnego wpisu odnoszącego się do jakiejś jednej, bardzo specyficznej sytuacji. Temat artykułu wpisałem na listę, mimo wszystko 🙂

  16. Jak najbardziej Twoje rady biorę pod uwagę i dzięki ci za to. Sam również sporo czasu poświęcam miksowaniu i produkcji muzycznej. I pewne rzeczy znam, kumam. Po prostu najwięcej trudności przysparza mi osadzenie wokalu w miksie. Pomyślałem, że może jest kilka żelaznych zasad dotyczących tego zagadnienia o których ja nie wiem.

    • Żelaznych to może nie, bo jest za dużo zmiennych, ale coś na pewno doradzę. Za jakiś czas.

    • Chodzi tez o to, ze jak umiesz osadzic wokal w mixie to potrafisz osadzic werbel w mixie, gitary czy synth. Wszystko jest dźwiekiem i sa te same narzedzia.

      Pozatym duzo jest informacji stricte o wokalu w artykulach i komenatarzach. Warto wiec przeczytac wszystko od poczatku i duzo spraw sie wyjasni i pojawi wiele nowych:).

    • Ja to sobie myślę, że z komentarzy można by skleić kilka dobrych wpisów, bo tam pada czasem sporo ciekawych rzeczy…

  17. I chwała ci za to ! 🙂 Z pewnością każdy zainteresowany będzie Ci za to wdzięczny.

  18. remaztered

    Moze pomoze przytoczenie paru slow (nie mam cytatu) z tego bloga:
    Często sam wokal brzmi slabo. Dopiero po odmutowania podkladu staje sie potezny i ciagnie caly numer.

  19. remaztered

    Jesli jednak nie tutaj bylo to zamieszczone, post mozna usunąc.

    • Mysle, ze nie trzeba usuwac, bo to w sumie madre sa slowa. I wcale nie dlatego, ze moga nalezec do autora tego bloga 😉

  20. Mam pytanie odnośnie przeładowania sumy na wejściu na grupę perkusji. Jeżeli dam na pierwszy insert np. dynamic range to dobrze będzie mi mówił co się dzieje(clip’y)? Bo na masterze to warto mieć dodatkową ścieżkę czy nawet dwie.

    Takie mikro przestery, na bieżąco, mogą ujść uwadze a perka, werbel, stopa, talerze i reszta dają powera i czasem trzeba sporo sygnału puścić by była moc i ta suma może się przelać z naczynia:D.

    • TT Dynamic Range (lub co innego monitorujacego poziomy) bedzie ok. Druga opcja, to mozesz w PT zrobic dodatkowy Master Fader do monitorowania poziomow na szynie, ktora wysylasz bebny do grupy – tym sposobem nie bedziesz musial miec okna z wtyczka otwartego, zeby widziec mierniki tylko osobny kanal miksera, ktory mozesz sobie ustawic np. pomiedzy pojedynczymi sciezkami bebnow a grupa). Potem, jak powiedzmy zaczniesz jakies wtyczki zapinac na grupowym Auxie, bedziesz widzial oba poziomy – na wejsciu grupy (dzieki dodatkowemu kanalowi master) i na wyjsciu, po obrobce – na mierniku kanalu Aux.

    • No tak dwie ścieżki rozwiązują problem ale chyba wole mieć tutaj o jeden track mniej.

      Generalnie to za szybko ruszałem poziom grupy perki. Od teraz postaram się jak najpóźniej nim manipulować a jak najdłużej ogólnie tracki dopasować. Póki będzie na zero bez pluginow widzę co się dzieje. W dalszej części mixowania będę praktycznie pewny, że na wejściu nie ma przesteru ale dla kontroli zapnę na 1 insercie TT DR i raz na jakiś czas upewnię się czy nie było jakiegoś błędu, ewentualnie reset itd.

  21. Nie do końca wiem czy w dobrym miejscu zadaję pytanie ale jak ustawiacie poziom całości przed limiterem (który rozumiem zazwyczaj dajemy na samym końcu)? Chodzi mi o to czy pozwalacie na lekkie przesterowanie (żeby czasami kontrolka poziomów paliła się na czerwono- tak kolor na 0 dB jest np. w Brainworx TT Dynamic Range Meter) i pozwalacie zająć się tym “czerwonymi” poziomami limiterowi czy też traktujecie go jako “zabezpieczenie przed wystąpieniem tych “czerwonych” przesterów i staracie się poziom przed limiterem ustawić tak aby nie pojawiało się O dB .

    • Ja osobiście na poziomie miksu traktuję limiter jako zabezpieczenie, którego najchętniej w ogóle bym nie używał (i staram się go nie używać) natomiast na etapie masteru limiter czasem stosuje się jako silny kompresor, ale nadal jest to sprawa uznaniowa, jak sobie wolisz tak rób. Natomiast dopuszczenie do tego, żeby limiter sobie rytmicznie błyskał to już jest raczej przesada.

    • No właśnie tak zrobiłem na poziomie masteru (takiego domowego) i wszystko jest niby ok trzyma się na -0,3 dB na maxa, a jakoś tak mam wrażenie, że “hałasuje” i “troszkę ryczy” – pewnie to przez limiter który obniża do -0,3 dB pozom już przesterowanego dźwięku.

    • A przed limiterem tego nie ma? Może sam miks jest przeładowany?

    • Ja w miksie limitera na sumie nigdy nie używam. Zaczynam miks w takiej pozycji suwaków, żeby mieć na sumie zapas i miks nie przesterowywał. Przy masteringu, jeśli używam limitera, to zwykle dbam o to, żeby sygnał doń wchodzący nie był przesterowany, ale to zależy. Czasem specjalnie przesteruję lekko sygnał przed limiterem w ramach ciekawostki brzmieniowej.

    • To tak jak ja, kiedyś już tu gdzieś pisałem, nagranie robię tradycyjnie, do 0dBFS, a potem na każdym śladzie jako pierwszą zapinam wtyczkę Volume (to w Reaperze) i ściszam sygnał na dzień dobry, do własnych potrzeb przyjąłem wartość -22dB, ale to tylko ja ;].

    • Poprawka, no nie do końca tak jak ja, bo ja zaczynam z suwakami na 0dB, ściszam na wejściu na ślad, coś w stylu Gain’a w konsoletach mikserskich.

    • Dobry patent, to nagrywać ślady z poziomoem RMS w okolicach -18dBFS, wtedy masz spokój ze szczytami i sumą. No chyba, że robisz jakieś szaleństwa w miksie na śladach z poziomami…

    • Dobry patent to to może i jest, ale jakoś u siebie ani w sofcie do interfejsu ani w dawie nie znalazłem wskaźników RMS do nagrywanych śladów, jedynie PEAK. Więc staram się robić wszystko jak najlepiej tym co mam ;].

    • TT Dynamic Range Meter przyjacielem Twym 🙂

    • A no jo, ale stosować go na każdej ścieżce? 😕

    • Wrzuć go na Auxa i wysyłaj doń ścieżki, któych RMS chcesz sprawdzić.

  22. No to widzę Panowie, że czas wszystko przyciszyć w moim miksie no ale w sumie pierwszy raz coś udało mi się do końca sklecić i spróbowałem zrobić własny “domomaster” i widać przeładowałem sumę bo przed limiterem TT pokazuje już leciutki ale jednak przester. Aha a na jakim poziomie maksymalnym eksportujecie pliki miksu do zrobienia mastera- chodzi o to na jaki najwyższy poziom szczytów pozwalacie- oczywiście orientacyjnie- no bo jak wszyscy wiemy jedyną zasadą w miksowaniu jest brak zasad 😆

    • Warto sobie zostawic troche zapasu przy eksporcie. Mysle, ze absolutne minimum to szczyty w okolicach -3dBFS, ale jak dasz -6 czy -8, to tez nie bedzie tragedii. Chodzi o to, zebys pozniej w masteringu mial pole manewru (chociazby wtedy, gdy bedziesz chcial jakies pasma korektorem podbijac).

  23. To teraz ważne pytanie ( było na początku dyskusji to poruszane). Dostajemy od producenta podkład w jednej (gotowej) ścieżce. Producent twierdzi że jeśli wokal siedzi i nie ma tam za ciasno to nie ma sensu wysyłanie mi śladów i praca na ścieżkach. I teraz mamy mały problem, ponieważ producent już umieszcza jakieś swoje zabiegi na sumie miksu, które mają wpływ na finalne brzmienie jego produkcji. Rozumiem że producenci niechętnie dzielą się swoją kuchnią ponieważ prawdą jest że rzadko kiedy są zadowoleni z finalnego brzmienia gotowego utworu. Każdy ma swoja szkołe jazdy, pomysły i gusta. Jak tu pogodzić wymagania wokalistów/klientów ( w tym przypadku raperów) z wrażliwymi na punkcie ich oryginalnego brzmienia producentami ? Dość ciężki temat ale powiem ci Igor że praca na pojedynczej ścieżce podkładu w gatunku muzycznym jakim jest Hip-Hop to często spotykane zjawisko. Może poświęcić temu jakiś któtki wpis nawet?

    • 1. Jesli ktos, kto wysyla Ci podklad w jednym sladzie, do ktorego maja byc jeszcze dolozone wokale, twierdzi, ze nie ma sensu wysylanie sladow, to nie nazywalbym go producentem (cokolwiek to w tym przypadku oznacza).
      2. Wiem, ze praca na jednym sladzie z calym podkladem jest czestym zjawiskiem, ale ma to miejsce zazwyczaj na bardziej amatorskim szczeblu, a nie w kregach profesjonalnych.
      Kazdy rozgarniety wie, ze potrzebny jest dostep do pojedynczych sladow, jesli chce sie miec pelna kontrole nad tym, jak wokal bedzie siedzial z reszta.
      Jest to zlozony problem, jak mowisz, bo trzeba troche w sam podklad poingerowac (czyli wbrew woli producenta, choc i tak nie nazwalbym tego rujnowaniem), ale z drugiej strony wokal jest wazniejszy i to on powinien brzmiec przede wszystkim, a podklad go otaczac, nie na odwrot. Sytuacja idealna to dostep do wszystkiego, a w kazdej innej trzeba isc na kompromisy.

  24. Witam,
    Ogólnie wielkie, wielkie dzięki Igorowi i Tomkowi za ten artykuł, bo rzeczywiście jest to sprawa, nad którą głowiłem się od dłuższego czasu 😆 Ogólnie mam inny quest. Pisałeś, że jeśli przeładujemy sumę na głównym kanale, to skutkuje to przesterami – sam z resztą też tego doświadczyłem. Pisałeś wyżej, że studyjne konsolety nie mają tak dużego ograniczenia jak DAWy. A jak wiadomo, w procesie masteringu – skoro chcemy uzyskać głośny puszysty kawałek – to tak czy inaczej przeładujemy tą sumę. Pisałeś też o clippingu w innym wątku, ale jak wiadomo nie można też tego nadużywać. Więc skoro konsolety mają taką opcję, czy możliwe jest wykonanie tak głośnego i czystego efektu końcowego lub przynajmniej zbliżonego, w daw jak na konsolecie?
    Pytam, bo spotkałem się już z różnymi opiniami od ludzi, którzy zajmują się realizacją. Jedni mówią, że bez sprzętu nie ma szans wykonać mixu i masteringu na miarę komercyjnych tracków i trzeba mieć do tego sprzęt za kupę kasy, a inni twierdzą, że jest to bez znaczenia, tylko zależy to od podejścia do tematu i wyczucia brzmienia. Jak to wygląda w waszym przypadku?

    • Efekt przekroczenia poziomu optymalnego na sumie i charakterystycznej dla analoga saturacji przy wysokich poziomach mozesz uzyskac w DAW stosujac albo zewnetrzny sprzet, albo odpowiednie wtyczki (np. od Slate Digital, Waves czy McDsp). Efekt bedzie bardzo podobny. Ale samo przeladowanie sumy w DAW brzmi bardzo nieprzyjemnie i tego radze unikac. Twierdzenie, ze bez zewnetrznego sprzetu nie da sie wykonac dobrego miksu czy masteringu jest bledne. Wszystko jest kwestia podejscia, sluchu i umiejetnosci.

  25. KeniMaster

    pre fader vs post fader? możesz wyjaśnić o co chodzi z tymi opcjami wiem że to jest wysyłka kanałów związana z kanałami pomocniczymi ale nie kumam do końca jak to działa i jak się stosuję i do czego bo jak wysyłać ślady do kan.pomocniczego wiem ale wydaję mi się że te fadery są mi bardziej potrzebne niż kiedykolwiek myślałem;) Oświeć moją nie wiedzę mistrzu :mrgreen:

  26. KeniMaster

    Mam jeszcze jedno ważne pytanie jeśli wysyłam kawałek do feat. po miksie w którym zapinam kompresor na sumę(szynę master) na początku dla ujednolicenia śladów.Podsyłam innym żeby się dograli i usłyszeli namiastkę efektu końcowego i głośność ustawiam jak na koniec miksu.W jaki sposób wysyłać numer do ft. w sesji lecz nie każdy nagrywa w taki DAW co ja, w wav cały track jednek bit po kompr. na sumie zmienia lekko efekt., odpiąć kompresor na sumie a wczęśniej pokazać jak to gra z nim? Help! ?

    • Do samego dogrania wokali wystarczy, że wyślesz gotowego wave’a ze zmiksowanym podkładem – przy założeniu, że te dograne wokale wracają do Ciebie do końcowego miksu, bo masz wszystkie ślady. I wtedy nie ma znaczenia, czy wysylasz im miks z kompresją na sumie czy bez, bo efektu koncowego i tak nie usłyszą dopóki nie zmiksujesz całości. Jeśli jednak wokaliści sami chcą sobie później miksować, to powinieneś im wysłać wszystkie ślady osobno zgrane (tak, aby każda ścieżka miała taką samą długość – od początku do końca sesji). Tym sposobem mogą sobie zaimportować te ścieżki do dowolnego DAW.

  27. KeniMaster

    Dzięki ziom 😉 Dokładnie o to chodziło gdy niektórzy sami sb chcą mixować wokale ale jeśli wypale im każdą ścieżkę wiadomo od pkt 0 , to bit będzie troszkę inaczej grał od orginału ponieważ w miksie jest kompr. na sumie którym wykręcam też głośność do granicy tak -2db,podmienić bit?. A do otrzymania ścieżek niech wysyłają każdą w wav,czy wystarczy sama acapelle do podłozenia do sesji mixu ?

    • To wyślij im zarówno ślady po eksporcie, jak i miks po przejściu przez bus-compressor. Inaczej nie da rady, bo końcowy efekt kompresora sumy jest odpowiednio slyszalny tylko wtedy, gdy wszystkie ślady przechodzą przez niego jednocześnie. A co do otrzymywania, to niech Ci wysyłają też wszystko na oddzielnych ścieżkach. Wtedy masz najwieksze pole manewru i niezwiązane ręce.

  28. KeniMaster

    A drugi problem to taki że jak wypale i wyśle im ścieżki w wav to nie ma takiego hostingu żeby tyle załadować, jesli każda ścieżka jest wypalona w wav to to zajmuję jakieś 500 mb.Co z tym zrobić ,eksportować w 24 bit to i tak wiele waży ? 🙁

    • 500 MB na jedną ścieżkę?? To w jakich Ty parametrach nagrywasz…?

  29. KeniMaster

    co ty wariat 😯 nagrywam w 32 bit,eksportuję ślady w 24 bit, lecz np. teraz wypaliłem sam główny wokal z miksu i zajmuję 77 Mb podliczyć plecy,podbitki,dopsy wychodzi ponad 300 mb czasem więcej i jak mam komuś wysłać te wszystkie ścieżki do ft.

    • Już myślałem… 🙂 300 czy 500 MB na całą sesję to pikuś. Możesz to spokojnie na Dropboxa wrzucić czy nowsze Copy.com.

  30. KeniMaster

    Mam lepszy pomysł 😛 podeśle acapelle i bit w takiej głośności jak mam po miksie,człowiek się dogra zmixuję i podeślę ścieżki od pkt 0 podstawie do sesji i z dyni 😎

Zostaw komentarz