Kompresja w Masteringu, Część 1

Pora powrócić do cyklu o masteringu i przyjrzeć się dokładniej temu, jak ustawić kompresor i czy w ogóle z niego korzystać podczas tego ostatniego procesu obróbki utworu. Zanim jednak przejdziemy do konkretnych ustawień i liczb, chciałbym, żebyście wszyscy zrozumieli, dlaczego… dla kompresji (i nie tylko) nie ma konkretnych ustawień i liczb.

Częsty błąd początkujących sięgających po kompresor, to poszukiwanie idealnych ustawień, konkretnych liczb, a nie robi się kompresji w oparciu o liczby! Możecie je spokojnie potraktować tylko, jako wyznaczniki dla programu, żeby zapamiętał ustawienia i mógł je przywołać przy powtórnym otwarciu sesji. Z muzycznego i realizacyjnego punktu widzenia, cyferki w kompresorze nie mają żadnego znaczenia. I choć ten wpis jest o kompresji w masteringu, weźmy na chwilę za przykład kompresję wokalu:

Threshold – na jakim poziomie kompresor zacznie działać.

Jeżeli chcemy „złapać” tylko najbardziej wybijające się szczyty, to na nic nam konkretna liczba – słuchamy i patrzymy na miernik redukcji sygnału i zaczynamy powoli obniżać Threshold, aż zobaczymy i usłyszymy ściszanie się sygnału – a czy numer obok parametru Threshold będzie -16.8dB czy -24.7dB, nie ma dla nas żadnego znaczenia! Poza tym, jeśli sygnał był nagrany bardzo głośno, to może się okazać, że Threshold rzędu -10dB będzie chwytał niemal cały sygnał. A jeżeli sygnał nagrany był bardzo cicho, to może się okazać, że zjechanie Thresholdem na -25dB nawet nie wprawi kompresora w ruch! Niezbity dowód na to, że liczby w żaden sposób nie odnoszą się do sytuacji, w jakiej przyjdzie nam pracować.

Ratio – jak mocno kompresujemy.

Nieraz widzę na różnych forach pytania o to, jakie ratio jest najlepsze do kompresji wokalu… Tego typu pytanie dowodzi zupełnego braku zrozumienia działania kompresora. Jeśli sami skrycie szukacie odpowiedzi na to pytanie, to pozwólcie, że zaoszczędzę Wam męczarni i od razu na nie odpowiem. Otóż, najlepsze ratio do kompresji wokalu jest takie, żeby skompresować ten wokal tyle, ile w danym kontekście należy. A czy będzie to 3.5:1, czy 8.3:1 – tego nikt nie wie. Znowu należy spojrzeć na miernik, posłuchać, popatrzeć i zdecydować – jeżeli z danym ustawieniem tylko szczytowe porcje sygnału są kompresowane i tylko o to nam chodziło, a cały wokal brzmi do tego spójnie, to świetnie. Jeżeli jednak szczyty stały się po kompresji cichsze niż reszta, to pewnie trzeba cofnąć trochę Ratio. A może jest tak, że wyłapujemy wszystkie peaki, które chcemy, ale nie wystarczająco je przyciszamy – podnieśmy Ratio. Rozumiecie koncepcję? Jeżeli ktoś Wam podaje konkretną liczbę i stwierdza, że to jest najlepsze Ratio, to oddalcie się czym prędzej z miejsca zdarzenia…

Pamiętajcie też, że Threshold i Ratio są ze sobą ściśle związane i jeśli słyszycie, że ma miejsce za dużo kompresji, to warto ocenić, czy jest tak z powodu zbyt wysokiego Ratio (zbyt mocno obniżacie poziom szczytów), czy może za niskiego Thresholdu (chwytacie za dużą porcję sygnału).

Attack – jak szybko kompresor się włącza po przekroczeniu progu zadziałania.

Identycznie, jak w przypadku dwóch poprzednich punktów – ktoś musi być jasnowidzem, żeby być w stanie podać dokładną liczbę… tym bardziej, że w przypadku ataku, mamy do czynienia z tak mikroskopijnymi wartościami (od mikrosekund do milisekund), że trzeba by fanatycznego wiernego, żeby uwierzył w możliwość określenia „najlepszego” czasu ataku kompresora – tym bardziej, jeśli pytamy o to osobę, która nawet nie słyszy tego wokalu… Najczęściej podawane są odpowiedzi, typu „szybki”, „średni” lub „wolny” – i to są najdokładniejsze odpowiedzi, jakie uzyskacie, bo nie tyle odnoszą się do konkretnej wartości czasowej / liczbowej, ile do sposobu, w jaki kompresor będzie reagował – a to jest esencją tego parametru.

Jeżeli podczas kompresji wokalu usłyszycie, że cała prezencja, wyrazistość i bliskość wokalu jest tłumiona, to prawdopodobnie atak jest za szybki. Wsłuchujcie się w początki każdej frazy – wtedy atak jest najbardziej wyraźny. Powoli zaczynajcie go przedłużać, aż usłyszycie jak dźwięk się otwiera i przepuszcza wokal przez macki kompresji. Z kolei, za długi atak, spowoduje, że kompresor przegapi sygnał, nie zdąży na czas zareagować i nie spełni swojego zadania.

Release – jak szybko kompresor przestaje działać.

To jest chyba najczęściej ignorowany parametr kompresora. Mniemam, że z powodu totalnego nie rozumienia jego działania, a może po prostu dlatego, że ktoś kiedyś komuś poradził – „nie dotykaj tego i módl się, żeby było dobrze, bo inaczej wszystko popsujesz.” Nie wiem, skąd się to bierze, ale to jakby wsiąść po raz pierwszy do samochodu i zostać poinformowanym, żeby nie używać piątego biegu, bo jeszcze przypadkiem za bardzo się rozpędzimy… Ten parametr jest tam nie bez powodu, więc najwyższa pora stawić mu czoła, a nie zostawiać domyślne 200ms, a potem się dziwić, czemu wokal się tak jakoś „kołysze”… Żeby było jasne, jeśli uznacie, że akurat w okolicach 200ms Release robi to, co należy, to nie próbujcie tego na siłę zmieniać, bo Igor napisał, że 200 jest „be”. 200ms nie jest „be”, domyślne jest „be”.

Wsłuchujcie się w to, co dzieje się z wokalem po tym, jak zostanie zaatakowany przez kompresor. Release określa czas, po jakim sygnał powraca do poziomu sprzed kompresji. Przeczytajcie poprzednie zdanie jeszcze raz.

Ok, pora na test – ustawcie wysokie Ratio, naprawdę wysokie – tak, żeby redukować o jakieś 15 dB, Threshold ustawcie tak, aby łapać szczyty, ale nie cały sygnał, dajcie najszybszy możliwy atak i najszybszy Release. Weźcie za przykład jakiś agresywny wokal, najlepiej taki, który rozpoczyna się mocnym, pierwszym dźwiękiem. Co usłyszycie? Otóż, w momencie, jak pierwsza, mocna fraza trafi na kompresor, zostanie ona momentalnie ściszona (szybki atak) i to dość mocno (wysokie Ratio) i od razu po tym ściszeniu, kompresor „odpuści” (szybki Release), a poziom wokalu wykona piękną kołysankę poziomów w dół i w górę, co będzie bardzo mocno słyszalne. Taką niestabilność poziomu łatwo wyrównać wydłużając Release. A jaka to będzie konkretna liczba? Jeśli jeszcze na tym etapie czytania oczekiwaliście gotowej cyferki, to… sorry. Zacznijcie czytać od początku.

Oczywiście te podane powyżej ustawienia służą tylko testowi, ale takie ekstremalne proporcje pozwolą Wam lepiej usłyszeć, co dzieje się z sygnałem. Jak dopracujecie w takich warunkach czasy zadziałania i zwolnienia, to potem zmniejszcie Ratio i ewentualnie podnieście lekko Threshold i kompresor zabrzmi znów jak należy.

Wydłużenie zwolnienia kompresora ma również i złą stronę – za wysoka wartość spowoduje, że kompresor będzie „trzymał” sygnał zbyt długo i nie zdąży go puścić, zanim wejdzie kolejna fraza – w rezultacie wokal będzie non-stop kompresowany, ale za razem bardzo niestabilny w poziomie, bo każda nowa fraza będzie „atakowana”nowym cyklem, a wszystko będzie miało miejsce „pod butem” kompresora. Żeby lepiej Wam się ten obraz wrył w pamięć – wygląda to tak, jak byście stanęli na ogon swojemu kocurkowi i postawili metr od niego miskę pełną oślizłego Whiskasa. Klakier by się bezustannie wyrywał, ale drapałby pazurami w miejscu. Co raz by się lekko zbliżał do miski, ale Wasza brutalna stopa by go znów przyciągnęła bliżej siebie.

To może wróćmy już do dzisiejszego tematu.

Kompresować czy nie kompresować w masteringu?

Ja jestem zdania, że jeśli dynamika gotowego miksu (na którym ewentualnie dokonaliśmy minimalnych poprawek korekcją) jest dobrze skontrolowana, wtedy dodatkowa kompresja nie jest potrzebna. W każdym razie, nie w celu kontrolowania dynamiki. Jeśli osoba, która wykonała miks, użyła skutecznie kompresji na poszczególnych śladach i dodatkowo trochę na grupach czy nawet sumie, to wtedy kompresja już nam pewnie w ogóle nie będzie potrzebna – chyba, że chcemy dodać trochę brudu czy charakteru używając konkretnego modelu kompresora. Oczywiście wszystko zależy od tego, w jakich ilościach i proporcjach ta kompresja w miksie została zastosowana, bo od tego będą zależały nasze dalsze decyzje. Ustawienie kompresora tylko po to, aby nadał miksowi jakichś walorów brzmieniowych jest dość niebezpieczne, bo trzeba umieć wychwycić te niuanse, a nie „skompresować „trochę i na oko”, żeby tylko kompresować. Na szczęście, niektóre emulacje kompresorów wtyczkowych, potrafią nadać trochę charakteru przez samo przepuszczenie przez nie sygnału, bez konieczności aplikowania redukcji, więc bądźcie tu czujni i nie przesadzajcie.

Jak ocenić, ile potrzebujemy kompresji w masteringu?

Jeżeli nie potrafimy sami określić, czy miks jest skompresowany mocno, średnio czy słabo (co na tym etapie potrafić powinniśmy wyśmienicie…), to zawsze możemy spojrzeć na nasz ulubiony i darmowy TT Dynamic Range Meter i odczytać wskazania środkowego miernika. Dla ułatwienia, Brainworx oznaczył też miernik zakresu dynamiki kilkoma kolorami:

  • zielony – jest ok i mamy sporo zapasu,
  • żółty – zaczynamy lekko ściskać sygnał, ale jesteśmy jeszcze we w miarę bezpiecznej strefie,
  • pomarańczowy – zbliżamy się do niebezpiecznej granicy,
  • czerwony – zaczynamy zabijać dynamikę, zbliżamy się do wrót piekła i miłośników Death Magnetic.

To oczywiście tylko punkty zaczepienia. Liczy się to, czy miks brzmi dobrze, a mierniki mogłyby nawet pokazywać kolor różu pompejańskiego, gdyby tylko mogły. W każdym razie – mniej doświadczonym kolegom, proponuję się trochę sugerować tymi wskazaniami. Jeżeli oscylujecie cały czas w czerwonej strefie, to na 99% przesadziliście z kompresją. Obecnie, czymś w rodzaju standardu wydaje się zniwelowanie zakresu dynamiki do 6dB, aczkolwiek tylko w tych najbardziej intensywnych momentach i oby trwało to jak najkrócej!

Przez większą część trwania utworu, powinniśmy oscylować w granicach od -8 do -14dB RMS przy szczytach bliskich -0.1 do -0.3dBFS – wszystko zależy od tego, z jakim utworem mamy do czynienia, w którym momencie, jaki jest zamysł artystyczny i… milion innych powodów. Ja osobiście nie lubię aż tak zgniecionej dynamiki, aczkolwiek są inżynierowie, którzy potrafią to zrobić tak, że właściwie nie odczuwamy dyskomfortu słuchając takiego materiału. Nieumiejętne zawężenie dynamiki do tak niskich wartości, jak 6dB najczęściej jednak skutkuje fatalnymi zniekształceniami.

Załóżmy, że nasz miks nie został przesadnie potraktowany kompresją w fazie miksu. Jak w takim razie zabrać się za kompresję w masteringu?

O tym będziemy rozmawiać w następnym artykule, bo mi się dygresja na cały post rozciągnęła.

Zostawić komentarz ?

71 Komentarze.

  1. Zachowanie dynamiki w okolicach 6db? YYY… 😀 Nigdy tak mi się chyba nie uda 😛 Nie mam pojęcia jak kompresować ścieżki żeby cały miks miał zakres dynamiki na 6db nie psując przy tym poszczególnych instrumentów. Może po prostu się boję dać trochę więcej kompresji… 🙂

    • 6dB to ekstremum, to wręcz igranie z diabłem – dlatego napisałem, że tylko w tych najbardziej ekstremalnych i najgłośniejszych momentach. Do tego najlepiej, żeby trwało to jak najkrócej – bo to jest górna granica i rzeczywiście ciężko jest jej sięgnąć bez słyszalnych artefaktów. Przez większość utworu powinniśmy się trzymać znacznie szerszego zakresu!!

    • Uff to mnie uspokoiłeś 🙂

  2. Heh. Przypominają mi się młode lata, gdy pierwsze nagrania były ordynarnie gwałcone przez seryjny kompresor w FL Studio. Chyba byłem głuchy. 🙂 Dobry wpis. Pozdrawiam.

    • 🙂 Ha, jednak zdecydowanie lepiej wiedzieć, co się robi kręcąc pokrętłami kompresora, szczególnie w masteringu!

    • ja teraz też staram się używać kompresorów z wskaźnikiem GR, bo na słuch nie potrafię tego wyłapać, a wolę wiedzieć jak mocno kompresuję, szybkość ruchu wskazówki też bywa wielce pomocna.

      a kiedyś to dawałem kompresor na wszystko co się rusza ;]

    • Żeby się przestało ruszać? 🙂

    • zazwyczaj taki był efekt moich poczynań ;]

    • Nawet po kompresji musi trochę bujać 😉 Inaczej muzyka nie miałaby sensu…

  3. Poprawiłem trochę ostatni akapit, żeby była jasność, co do tych przeklętych 6dB 🙂

  4. Na początek wielkie podziekowanie dla Igora za robote jaką robi dla nas za free(jak na razie:)
    Wiemy ze nie ma konkretnych ustawieni dla kompresora,jednak pracujac w programie Studio One Pro -Presonusa możemy na stronie Presonusa zobaczyć startowe paramerty kompresora dla poszczegolnych instrumentów i wtedy zacząc krecic gałami.

    http://www.presonus.com/community/learn/musicians/dynamics-processing/

    • Generalnie prawie w każdej wtyczce są gotowe presety, ale należy je tylko traktować jako punkty wyjściowe do dalszej manipulacji lub ewentualnie po to, żeby zorientować się, jak np. podejść do kompresji danego śladu. Ale ślepe zawierzanie konkretnym i z góry ustalonym liczbom mija się z celem i niczego nas nie uczy 🙂

  5. ” Wsłuchujcie się w to, co dzieje się z wokalem po tym, jak zostanie zaatakowany przez kompresor. Release określa czas, po jakim sygnał powraca do poziomu sprzed kompresji. Przeczytajcie to zdanie raz jeszcze. ” czytając to zdanie zrobił mi się taki Loop:D za każdym razem kazałeś mi to czytać jeszcze raz. Bezsensu 😀

    • No to przeczytaj to zdanie jeszcze jeden raz 🙂 Gwarantuję, że teraz się nie zapętlisz. Specjalnie dla Ciebie poprawiłem.

    • hehehe 😀 ale to był taki mały żarcik 😀 pozatym lubie posty o kompresji 🙂 Kompresja to wielka broń. Lubię tą broń 🙂

    • Ja też ją lubię i ciąglę się o niej czegoś nowego uczę.

    • Gorzej jak w tej broni skończy się magazynek (czyt. zakres dynamiki)

    • Reload weapon !! 😀 (czyt. reset) 😀

    • Ja wtedy proponuję zacząć napełniać magazynek nabojami od początku 😉

    • Czyli po prostu wypiąć kompresor i zapiąć go od nowa 😀

    • niektóre wtyczki maja też coś takiego jak, reset ustawień. I nie zawsze musisz wypinać i wpinać na nowo 🙂

    • Ty to się zawsze musisz szczegółów uczepić 🙂

    • lubię ułatwiać sobie życie 😀 Przepraszam 😛

  6. Pytanie na temat, ale trochę z innej bajki. Jak wykonuje się mastering na zewnętrznych gratach? Wypuszcza się z interface’u sygnał stereo np. na kompresor masteringowy, a potem kieruje się go z kompresora (przetworzony) z powrotem na interface i dalej do DAW? Zawsze mnie to zastanawiało. Czy są jakieś urządzenie, które przekierowują sygnał bez konieczności ciągłego przełączania kabli?

    • Ogólnie zasada jest taka, jak napisałeś: Z DAW do Outboardu i z powrotem do DAW. Można to realizować na kilka sposobów – możesz mieć układ połączony na stałe i tylko pomijać procesory, których nie używasz, możesz się przepinać co i rusz, ale to mało wygodne, możesz użyć krosownicy (patchbay) i tam realizować połączenia. Dodatkowo, w PT możesz na punktach insertowych używać zewnętrznych gratów, etc. To wszystko jest mocno konfigurowalne i zależy pd preferencji. Tym bardziej jak dochodzą zewnętrzne konwertery i inne zabawki, które są w studiu masteringowym normalką.

    • Ogólnie tor jest taki:
      Sygnał wychodzący (komputer, wieża, gramofon, odtwarzacz CD czy nawet telefon komórkowy) —> procesory zewnętrzne (eq, kompresory, pogłosy, efekty…) —> urządzenie przechwytujące sygnał (znowu komputer, wieża, telefon…).

      To coś jak “Czerwony Kapturek” – Dostajesz od mamy koszyczek (sygnał wyjściowy) —> przechodzisz z nim przez las (procesory zewnętrzne) —> idziesz do babci i go oddajesz (urządzenie przechwytujące sygnał).

      Oczywiście Babcia w tym przypadku może mieszkać w tym samym budynku co Czerwony Kapturek, tylko mieć drzwi z tyłu domu i dlatego musi przechodzić przez las 😛 (w tym samym domu czyli w tym samym interfejsie audio).

    • I przez Twoje pytanie Jacenty zebrało mi się na wymyślanie innych wersji znanych bajek 😀

    • Sorter: jak dla mnie to już bardziej skomplikowanie tego się nie dało wyjaśnić :D. Jak ktoś Twoją bajkę zrozumie to już wszystko zrozumie ;).

    • Ja myślę, że jak Sorter pisał to “wyjaśnienie”, to w jego krwi płynęła spora ilość elementu baśniowego 😀 Generalnie ma to sens, ale trzeba się mocno skupić 😉

  7. Dzięki za odpowiedź. A czy Cubase też ma opcję wspomnianych wyżej punktów insertowych do zewnętrznych gratów? 🙂 Potrzebny jest do tego jakiś dodatkowy hardware czy odbywa się to w oparciu o interface? Niestety muszę to sobie jakoś wyobrazić, bo zewnętrznych zabawek nie posiadam (no i nie ukrywam, że te połączenia to jeszcze dla mnie czarna magia). Jak uważasz Igor, czy jest sens inwestowania w preamp (mam interface Focusrite Saffire Pro 10I/O, nawet kolo w studio był zachwycony jakością przedwzmacniaczy)? Karta ma 8 kanałów i chciałbym ją rozszerzyć do 10 przez SPDIF. Czy lepiej kupić jakiś kompresor do miksu i zabawy masteringiem?

    • Nie wiem, czy Cubase obsługuje w ten sposób inserty – sprawdź w instrukcji. Połączeń dokonujesz oczywiście w interfejsie, o ile masz taką możliwość.
      Co do zakupów, to jest chyba kwestia tego, czego w danej chwili potrzebujesz, prawda? Jeśli niezbędne jest Ci więcej wejśc – kup preamp z cyfrowym wyjściem. Jeśli nie – kup coś innego.

    • Hi, obsluguje inserty, wordclocka mozna dac i pewnie inne fajne rzeczy:). Jak kupisz karte do cubase to masz tam dsp z kompresorami, reverbem. Mozesz robic inserty typowo jak tu lub insert w wejsciu i masz monitoring bez latencji-no bliskiej zero bo zero wiaodmo nie bedzie)

      Ale rada igora by poczytac jest najlepsza. Jak zaczniesz czytac to zaczniesz wiedziec wiecej i wiecej… a potem sie okaze, ze trzeba jeszcze wiecej:D.

    • To jak Sokrates, który im więcej wiedział, tym bardziej wiedział, że nic nie wiedział.

    • R.O. a o jakiej karcie do Cubase mówisz?

    • Na stronie Steinberga mozna zobaczyc. MR 816 x lub csx. Jezeli bedziesz patrzyl ceny patrz np w Anglii w Polsce sa wyzsze.

  8. neurofunk

    to pewnie sie pojawi w drugiej cześci, albo jest w pozostałych materiałach od Igora, bo z tego co zauważyłem atack i relase w grubej częsci zależy od tempa materiału nad którym zdażyło nam się pracować. no i co chcemy zrobić… np dlugie czasy tych parametrów i w miare wysokie ratio sprawi, że nasz walec będzie jeździł jak leveler, krótki att i relase jak limiter.

    • Do tempa czasem release można dopasować, attack chyba mniej… W każdym razie, na bank o tym wspomnę w drugiej części.

    • Oczywiście, że release jest sporo zależny od tempa utworu. Przykład – Mamy kawałek z gatunku Dance/Techno i chcemy żeby kompresor działał jak pompka, ustawiamy release tak jak należy w danym przypadku i wszystko pięknie gra. Spróbujcie teraz zwolnić tempo lub je przyspieszyć. Rezultat…?

  9. Poczytam, może coś znajdę 😀 Pozdro!

  10. A tak w ogóle są jacyś miłośnicy Death Magnetic? Wróciłem z wakacji, mam mnóstwo artykułów do nadrobienia. Witajcie!!

    • Czy milosnicy, to nie wiem, ale podobno niektorym sluchanie tej plyty nie przeszkadza… Witamy z powrotem! Nadrabiaj, nadrabiaj, wkrotce bedzie wiecej.

  11. Igor,
    Zainteresowala mnie bardzo wtyczka, ktora polecasz TT DRM. Sciagnalem, zinstalowalem ale nie bardzo to u mnie dziala. Srodkowy miernik jest wyswietlony na calej dlugosci (zielony kolor) i po prostu sie nie rusza. Na zalaczonym filmiku srodkowy miernik porusza sie od gory na dol jak GR. Zaznaczam ze na moim audio nie ma zadnego zapietego kompresora i jest to sygnal z VST instrumentu. Masz jakies sugestie?
    Poza tym – Twoja strona to studnia wiedzy i doswiadczenia. Takich jak Ty powinno sie odznaczac medalami za bezinteresownosc!!!

  12. Igor,
    Mysle ze samo napisanie o problemie spowodowalo rozwiazanie. Wszystko dziala jak nalezy. Trzeba tylko caly folder przeniesc do do foldera VST a nie tylko .dll :mrgreen:

    • Brawo za rozpracowanie problemu 🙂 Korzystaj z wtyczki, bo jest bardzo pomocna.

  13. Jak zwykle ciekawy art.
    komercyjne nagrania sa bardz glosne dlatego tez masterujac wlasne praktycznie zawsze bedziemy widziec czerwone wskazniki w mierniku. Miks pomiedzy 6 a 7 db (k-14 ok 9.5 db) sztuka jest tak zaaranzowac i zmiksowac calosc by nie zmiazdzyc dynamiki w koncowej obrobce. Ja zwykle zaczynam od ustawienia glosnosci wokalu, potem stopy. Ale zajmuje sie szeroko pojetym gatunkiem muzyki dance.

  14. Release – jak szybko kompresor przestaje działać

    Czy zamiennie można powiedzieć: Release – jak długo kompresor jest włączony?

    • Nie do końca. Kompresja, to zjawisko cykliczne i release decyduje o charakterze ostatniej fazy cyklu, czyli powrotu sygnału do poziomu sprzed kompresji w danym momencie. Wyłączenie kompresora jest równoznaczne z brakiem tego cyklu, czyli z brakiem jakiejkolwiek kompresji. Release “odpuszcza” sygnał, który zaraz trafia na następny cykl.

  15. rufinmusic

    Igorze, skorzystałem z TT Dynamic Range Meter’a w trybie offline i sprawdziłem kilkanaście utworów z różnych płyt. Moje produkcje: DR:6-9, mimo, że nie używałem kompresorów (większość MIDI, na gitarach i vocalu efekty)
    1970 “Let It Be” – DR 9-11
    1969 “Abbey Road” – DR ok.14
    1980 “Commercial Album” – DR 10-12
    1980 “Back In Black” – DR 12-13
    1973 “Dark Side Of The Moon” – DR 8-10
    1973 “Sabbath Bloody Sabbath” – DR 11-13
    2010 “Heligoland” – DR 8
    Jeden wniosek: płyta płycie nie równa, nawet jeśli jest wyprodukowana w tym samym roku:), (to a propos wojny głośności).
    P.S.
    Nie wziąłem pod uwagę, że niektóre płyty mogą być współcześnie remasterowane, co może mieć wpływ na taki wynik.

  16. “to na 99% przesadziliście z kompresją.”

    A jeśli TT Dynamic range meter pokazuje DR ok. 8 w spokojniejszym momencie, a żadnych kompresorów nie mam zapiętych, to co to może oznaczać?

    • DR 8 w spokojniejszych momentach na sumie? Bez żadnych kompresorów nigdzie? To ile Ci pokazuje w intensywnych momentach? Może analizujesz sam sfinalizowany podkład w jednym pliku? Ten zapewne został przyciśnięty kompresorem podczas jego produkcji. Jeśli mówisz o pojedynczych śladach, które dają Ci na sumie takie odczyty, to może spójrz na te ślady – np. przesterowane gitary są same w sobie skompresowane. A może ktoś, kto nagrywał, zaaplikował od razu kompresory na instrumentach w drodze do DAW? Opcji jest kilka, ale takiego odczytu bez kompresorów na żadnym z etapów raczej nie uzyskasz, więc stawiam na to, że kompresja tam jest i to sporo, tylko pojawiła się tam zanim Ty dobrałeś się do śladów.

    • Np. Kwartet smyczkowy bez żadnej obróbki (można powiedzieć, ledwo co nagrany) wacha się między 6,5 – 12. Wiolonczela solo 7-8.

      pozdrawiam

    • No to intensywnie chłopaki grają na tych smykach…

  17. MixRobinn

    Jak ocenić, ile potrzebujemy kompresji w masteringu?

    Dla mnie dodatkowo nieocenionym odnośnikiem nasycenia kompresji jest stałe porównywanie swojego materiału z nagraniami referencyjnymi o podobnej stylistyce i brzmieniu. To podniosło jakość moich wypocin ( przynajmniej tak mi się wydaje hehe) 😆 Wszelkie zabiegi masteringowe wymagają naprawdę przemyślenia i ostrożności gdyż łatwo przecholować w jedną lub w drugą stronę. Lepiej wyciągać miks ile się tylko da.

    • Dobry miks to podstawa do dalszej obróbki. A ścieżki referencyjne są niezastapionym odnośnikiem do trzymania się w ryzach.

  18. Igor,
    Czy

    TT Dynamic Range meter to VST 2.2?
    Chodzi o to ze nowy Cubase 7 nie suportuje juz chyba nic ponizej 2.5 i wtyczka nie dziala.
    Masz moze jakies informacje o update? Szukalem ale nic nie znalazlem

    Pozdrawiam.

  19. Witam,
    Wielkie dzięki za ten artykuł, ogólnie jesteś pierwszą osobą, która dobrze wytłumaczyła mi działanie procesora 😉 Ale ogólnie mam pytanie. Jestem w trakcie mixu swojego kawałka używam TT dynamic range i mam go na kanale stereo out więc widze jak układa się kompresja w całym numerze. A więc, wyżej napisałeś że powinno to oscylowaść w granicach -8, -14db i tak jest w spokojnych momentach ale w tych mocniejszych jak refreny itp jest do -6db czasami do -3db w pewnych momentach ale jest zielona albo żółta. Każdy dzwięk z osobna jest w dopuszczalnej granicy -8,-14 albo poniżej ale kiedy się skumulują to jest tak jak napisałem wyżej. Wszystko brzmi dobrze, kompresja bardzo mała na każdym śladzie z osobna, na wyjśćiu głównym nie mam żadnej kompresji, clipów i przesterów zarówno na głównym jak i na każdym innym kanale z osobna brak. Chciałbym więc zapytać czy można tak to zostawić, bo nie wiem czy to będzie miało jakiś kolosalny wpływ później w fazie masteringu?

    Z góry dzięki za pomoc,
    Pozdrawiam

    • Moim zdaniem TT dynamic range ma trochę restrykcyjne i zawyżone wyniki ale wciąż jest fajny :D. Jak jest zielono żółto i dobrze brzmi to bym się nie przejmował. Wieczny czerwony to może być ciężko. No i nie chodzi o przestery bo może być rms -1 bez clipu a słuchać się nie da(no i odwrotnie).

      Póki co najlepiej robić kolejne kawałki i liczby traktować jako nadzór. Z czasem wszystko się wyjaśni :D.

    • Też mi się tak wydaje, żeby te liczby traktować dość umownie, bo wszystko gra gładko i ładnie i nie gra bóg wie jak głośno bo to dopiero etap mixu, a wcześniej nie doczytałem postu Igora, bo w sumie mieszczę się poniżej -14dB jesli chodzi o RMS także już sam sie uspokoiłem też 😉 A tak ogólnie to mam pytanie, jaka mniej więcej powinna być róznica między Peakami, a poziomem RMS w procesie mixu a później masteringu? Teraz mój kawałek jest w procesie mixu i ta różnica jest spora ale jak wiadomo w późniejszych etapach kiedy będę zwiększał poziom RMS (na tym mi zależy) to ta różnica będzie maleć. Wiem, że wiele osób powie, że nie ma określonych zasad itd. – Rozumiem, sam też tak uważam. Ale chciałbym zapytać jak mniej więcej to się ma w waszym przypadku waszych mixów i masteringu? Ogólnie też chcę zaznaczyć, że robię muzyke elektroniczną w tym przypadku to dubstep, a wiadomo, że w tym gatunku poziom głośnońsci musi być dośc mocno odczuwalny. 😈

    • Trochę zaprzeczasz sam sobie 🙂 Piszesz, że liczby należy traktować umownie i że nie ma określonych zasad, etc. I to wszystko jest prawdą. A później pytasz, jaka powinna być różnica między peakami a rms-em w poszczególnych etapach 🙂 Tutaj tylko słuch może być sędzią. Nie raz słyszałem kawałki, które mają bardzo wysoki rms, czyli małą różnicę między nim, a peakami, ale nie jest to jakoś mocno destrukcyjne dla utowru – zależy jaki utwór, jak płynie, pulsuje, etc. Liczby, o których mówię w artykule odnoszą się już do masteringu i finalnych zakresów dynamiki – i nadal są to wartości mocno umowne. Bo w miksie to już absolutnie żadnych reguł nie ma, jeśli o to chodzi… Zależy, jak utwór jest zrobiony, zagrany, zaaranżowany. Kawał dynamiki pochodzi już z samej aranżacji. Cyferki to w ogóle nie powinny nikomu głowy zaprzątać w tym miejscu.

  20. Rozumiem, no jak najbardziej masz rację 😉 ja w sumie kiedyś mixowałem wszystko na ucho, jednak zawsze szukałem jakiegoś schematu w cyferkach, ale szacun za te posty, bo teraz wiem, że musze znaleźć coś między cyferkami, a moim słuchem:P Ogólnie ostatnio zapiąłem TT dynamic na stereo out i wrzuciłem 3 utwory referencyjne, żeby zobaczyć jak będzie wyglądał zakres dynamiki w każdym z osobna(nie wiem czy to poprawne ale pomyślałem sobie, żeby porównywać utwór do kilku referencji i kręcić go dopóki nie zabrzmi “dobrze” w porównaniu do reszty – bo przecież wiadomo, że każdy kawałek ma inne dzwięki etc. więc nasz utwór nigdy nie zabrzmi dokładnie tak jak referencyjny, więc skoro 3 rózne z tego samego gatunku utwory brzmią “spoko” to nasz musimy dopasować do tej “playlisty” – wiem że troche neandertalsko napisałem ale jeśli jestem w błędzie, proszę o korektę 😉 ) A wracając do temtatu, kiedy odpaliłem każdy z osobna kawałków znanych artystów z gatunku dubstep to mieli cały czas czerwony range a rms przy bardzo spokojnych momentach do -6db a przy mocnych -3db w kazdym przypadku kazdego z 3ech artystów, a wszystkie brzmią elegancko. Ogólnie jeszcze chciałem zapytać bo w jednym z postów widziałem coś o robieniu masteringu na słuchawkach i do konca nie wiem dlaczego nie można tego robić? Teraz niestety nie jestem w posiadaniu monitorów ani pokoju przystosowanego do masteringu. Mam słuchawki studyjne AKG K271 MKII więc czy to nie wystarczy, czy odsłuchy są niezbedne?

    • Co do referencji to dobrze kombinujesz. Liczy sie przede wszystkim to, jak kawalek brzmi, a nie co pokazuja wykresy i liczby. I to jest chyba najtrudniejsza czesc, zwlaszcza dla poczatkujacych, bo ciezko im zgadnac, gdzie lezy granica miedzy tym, co brzmi jeszcze akceptowalnie, a co juz nie. Dlatego wtedy warto sie jak najbardziej wspierac wskazaniami miernikow i starac sie wyrabiac dobre nawyki. Niestety w wiekszosci przypadkow mamy mnostwo hiperkompresji, splaszczonego brzmienia i nieladnego clippingu, bo za wszelka cene probuje sie wydobyc jak najwyzszy RMS… A nie tedy droga. Co do drugiego pytania, to nie przypominam sobie, zebym napisal, ze “nie mozna” robic masteringu na sluchawkach, predzej bym tego nie polecal, bo bardzo trudno jest go prawidlowo wykonac, jak sie jest zamknietym z dwoch stron ‘puszkami’. Jesli znasz swoje sluchawki na wylot i wiesz jakie maja mocne i slabe strony, to nikt Ci nie zabroni sprobowac na nich zrobic ostatecznych procesow na sumie 🙂 Ja na przyklad na tym samym modelu, ktory wymieniles, nie potrafie dostatecznie ocenic niskiego srodka. Natomiast nie spotkalem sie jeszcze ze sluchawkami, na ktorych daloby sie precyzyjnie okreslic panorame, wiec dla mnie to narzedzie w ostatnim etapie produkcji raczej odpada. Choc ostatnio rozwazalem jakis wyzszy model Ultrasone, bo ponoc dosc wiernie odzwierciedla tego typu rzeczy – trzeba sprawdzic i sie przekonac. W kazdym razie – nic nie stoi na przeszkodzie, zebys probowal robic mastering na tym, co masz. Rob to po prostu swiadomie.

  21. KeniMaster

    Igor mam pytanie pierwszy raz sie spotkałem w kompresorze(fakt może mało widziałem 😀 )z funkcją Sidechain HPF chyba gdzieś widziałem w kompresorach nawet ale nie było mi to potrzebne dokładnie chodzi o classic compresor z T-Racks 3. side chain jak rozumiem to jest odcięcie niksich częstotliwości od kompresji która robi tam więcej złego niż dobrego czyli mogę ustawiać tam tak jak wycinam w korektorze niskie częst.Jakiej granicy nie przekraczać bo to już końcowy szlif – mastering. 😉

    • Tak. Side-Chain HPF odnosi się do odcięcia niskich pasm sygnału kluczującego kompresor. Nikt Ci nie jest w stanie powiedzieć, jaka jest jego granica – jak przesadzisz, to zauważysz. Im wyższe dasz odcięcie, tym kompresor będzie słabiej reagował – bo w dole najwięcej energii. Dasz za dużo, to kompresor w ogóle przetsanie reagować, itd, itd. A jaki to będzie numerek – nikt nie wie. Od kawałka to zależy.

    • KeniMaster

      Widzę że ktoś wyżej napisał o analiaztorze widmo więc się przypnę co Igor rozumiesz pod pojeciem analizator widma co uzyskujesz nim więcej po mixie niż bo mierniku np. standardowym w DAW choć wiem że one nie sa tak do końca dokładne ja zawsze wypalam mix ze szytami do -2 db używam zwyklego miernika w AA 3.0 jest zapas według mnie ok i w masteringu mogę bez problemy uzyskać głośność dochodzącą do utoerów referencyjnych co by mi dało zastosowanie analizatora skoro na mierniku wszystko się zgadza nie wiem po co on jest potrzebny? Pozdrówki czekam na odp. 😆

    • Keni – co innego mierniki poziomu, co innego analizator widma. Tym drugim balans częstotliwości badasz. TEN WPIS sobie przeczytaj 🙂

  22. KeniMaster

    Według mnie przy odsłuchu to więcej niż 90 hz nie ma co ucinać i tak często daję ok. 75 Hz jednak chciałem się dowiedzieć czy kompresja w niksich jest tak samo potrzebna w comp. jak w korekcji skoro ucinam podobne czestotliwośći 🙂

    • Mi się zdarza, że i 120Hz niewiele zmieni – zależy, jaki to sygnał. Tylko przypominam, że mówimy o sygnale kluczującym kompresor, a nie tym właściwym, który słyszymy…

Zostaw komentarz