Balans Częstotliwości w Masteringu

Dziś rozwiniemy trochę aspekt balansu częstotliwości. Korektor (EQ) będzie zwykle pierwszym z procesorów, po który sięgniemy rozpoczynając mastering.

Przedstawię i opiszę kilka prostych zasad, których zastosowanie w praktyce powinno Wam pomóc osiągać lepsze rezultaty.

Korekcja jest zazwyczaj tym procesem, który wpędza w kłopoty większość inżynierów robiących samemu mastering własnych miksów.

To tylko potwierdza tezę o tym, że warto oddawać swoje miksy do masteringu innym osobom, a jeszcze lepiej – zawodowcom.

Jeśli jest to z jakiegoś względu niewykonalne, to zadbajmy chociaż o to, aby „przełączyć się” z trybu mikserskiego w tryb masteringowy.

Jak to zrobić?

W miksie mamy trochę większe pole manewru balansem częstotliwości, z którego zwykle korzystamy i zmiany poziomu jakiegoś pasma o 6 czy 9 dB, to wcale nic nadzwyczajnego – w końcu musimy „pomieścić” i pogodzić ze sobą mnóstwo różnych ścieżek i czasem jedynym sposobem na to będą drastyczne zmiany w korektorze. Jeśli będziemy kontynuować taki tok myślenia podczas masteringu, to po prostu daleko nie zajdziemy. Tendencja do sporych podbić czy podcięć podczas equalizacji, którą dość często obserwuję wśród początkujących realizatorów, jest tym, co nie sprawdza się w masteringu i przynosi więcej szkody niż pożytku.

Za mało basu?

Najczęściej popełnianym błędem jest zbytnie uwydatnienie najniższych częstotliwości spowodowane odczuciem, że jest „za mało basu”. Taki krok zwykle prowadzi do zepsucia balansu między pasmami i szybkim wyczerpaniu headroomu (dostępnego zapasu), o który walczyliśmy podczas miksu. A jak już na pewno wiecie, niskie częstotliwości niosą ze sobą mnóstwo energii i jeśli będziemy mieli tego dołu za dużo, to nasze możliwości znacznie się skurczą. Spróbujcie dla testu wyraźnie podbić niskie pasmo filtrem półkowym i zobaczcie, jak szybko miernik RMS zapełni się rejestrowanym sygnałem, a utwór wcale nie staje się głośniejszy.

Jeśli na samym starcie „zapchamy” headroom basem, to dalsza praca będzie udręką, bo sami odcinamy sobie drogę do dalszego manipulowania dźwiękiem. Może tego nie wiecie, ale jest ścisły związek między ilością basu w nagraniu, a możliwą do osiągnięcia postrzeganą głośnością. Przysłuchajcie się bliżej ulubionym nagraniom, a nawet zaimportujcie je do swojej stacji roboczej i zobaczcie na analizatorze widma, jak wygląda rozkład pasm. Słuchając niektórych nagrań, możemy odnieść wrażenie, że niskich częstotliwości jest przynajmniej 10 razy więcej niż reszty, ale po skonfrontowaniu tego z wykresem, stwierdzamy, że relacja dołu z resztą pasm jest o wiele bardziej wyrównana… Jeśli chcecie, aby Wasze nagrania były głośne, wstrzymajcie się z nachalnym podbijaniem basu, bo nie tędy droga. I tu dochodzimy do kilku ważnych punktów, które chcę przedstawić.

Jak zapobiec stosowaniu nadmiernych zmian korekcyjnych?

  • Należy przesłuchać płytę lub dwie ulubionego artysty (lub płyty ulubionej brzmieniowo) przed przystąpieniem do masteringu, aby „nastroić” swoje uszy, a jeszcze lepiej, jak po strojeniu słuchu zaimportujemy kilka utworów do naszej sesji, w której robimy mastering i będziemy do nich regularnie porównywać swoje prace.

Jak widzicie, utwory referencyjne, to coś, co będzie Was prześladowało w wielu etapach pracy z dźwiękiem i jeśli ktoś z Was na tym etapie się jeszcze do tego nie przekonał, to radzę się przemóc – bez referencji ani rusz. Musimy spędzić kilka długich lat pracy z dźwiękiem, żeby móc stopniowo wyeliminować je z niektórych etapów realizacji, ale podczas masteringu, nawet zawodowcy potrzebują czegoś, do czego mogą się odnieść i porównać efekty swojej pracy. Jest po prostu za dużo czynników, które mogą wpłynąć na proces decyzyjny takiego inżyniera i nie wolno tego lekceważyć. Zapamiętajcie jedno: jeśli nie skorzystacie z utworów referencyjnych, to z pewnością „przewalicie” jakieś pasmo (czy to dół czy górę, a i ze środkiem też można przesadzić).

  • Jeśli podczas pracy okaże się, że potrzebujecie podbić jakieś pasmo o więcej niż 3-4 dB, to prawdopodobnie znak, że coś poważnego dzieje się w miksie – najlepiej do niego powrócić i tam poprawić błąd.

Pamiętajcie, że najmniejsze zmiany balansu częstotliwości na całym materiale mają ogromny wpływ na ogólny balans, bo przecież operujemy jednym korektorem na zmiksowanych wcześniej śladach. Oznacza to, że próbując skorygować jakiś rezonans werbla w okolicach 400Hz wpłyniemy też na wszystko inne okupujące ten zakres.

Jeśli jednak potrzebna zmiana nie jest tak duża i podcięcie 0.5 czy 1dB jest w stanie jakiś problem naprawić, to świetnie – takimi mniej więcej wartościami powinniśmy operować. Zwykle, na korektorze inżyniera masteringu zobaczycie mnóstwo małych zmian – od kilku dziesiątych dB do ok. 2-3 dB w ekstremalnych przypadkach. Wniosek jest taki, że nawet sporo, ale minimalnych zmian – zabrzmi o wiele lepiej niż jedna czy dwie drastyczne.

Jeśli problem nie ustąpi, należy powrócić do miksu (lub odesłać miks do miksera). To też się zdarza, nawet wśród profesjonalistów…

  • Należy porównywać utwór, nad którym pracujemy przed i po korekcji, czyli dość często pomijać (bypass) działanie EQ.

Ideą masteringu jest, między innymi, polepszyć brzmienie naszego kawałka, dlatego musimy mieć pewność, że nasze działania przynoszą pozytywny skutek. Nie dajcie się zwieść myśleniu, że po korekcji, podczas której podbiliście jakieś pasmo – jest od razu lepiej. Jakby nie było, podbicie pasma, to podbicie głośności danego zakresu. Częstym błędem w takiej sytuacji jest myślenie, że nasz utwór brzmi lepiej, podczas gdy zrobiło się zaledwie głośniej – miejcie to na uwadze. Aby uniknąć tej czyhającej na niedoświadczonych realizatorów pułapki, należy równolegle z regulacją danego pasma korygować poziom wyjścia sygnału po przejściu przez wtyczkę – tak, żeby utwór przed i po korekcji był tej samej głośności. Jeśli nasze ulubione EQ ma na swoim pokładzie pokrętło do poziomu wyjścia (Output) i dodatkowo mierniki wskazujące zarówno poziom wejścia, jak i wyjścia – to z nich skorzystajcie. Podbijając jakiś zakres (czyli podnosząc poziom) spójrzcie na mierniki wewnątrz wtyczki i skorygujcie lekko poziom wyjścia – tak, aby równał się poziomowi wejścia. Jest to jedyny obiektywny sposób sprawdzenia, czy działamy na korzyść, czy nie i dzięki niemu nie będziemy się oszukiwać… Ta technika będzie jeszcze bardziej przydatna, jak zaczniemy pracować z kompresją oraz nad ostatecznym poziomem głośności, ale o tym jeszcze nie teraz.

  • Należy porównywać dany utwór do innych utworów w ramach jednego projektu, nad którym pracujemy.

W przypadku, gdy pracujemy nad całym albumem i mamy wszystkie utwory w jednej sesji, nierozsądnym byłoby starać się, aby każdy z nich brzmiał wybitnie dobrze bez brania pod uwagę kontekstu całego albumu, czyli tego, jak wszystkie utwory brzmią względem siebie. To mniej więcej ta sama idea, co odsłuchiwanie podczas miksu każdego śladu w solo bez sprawdzania tego, jak dana ścieżka brzmi w kontekście całości – duży błąd…

Jest normalną rzeczą, że każdy utwór przed masteringiem będzie brzmiał nieco inaczej niż kolejny, nawet, jeśli do nagrań i miksu użyto tych samych narzędzi, sprzętu, pomieszczenia, inżyniera, etc. Naszym zadaniem jest tak dopasować do siebie brzmienie wszystkich utworów, aby słuchaczowi wydawało się, że zostały one nagrane tego samego dnia i w ten sam sposób. Nawet, jeśli uda nam się to tylko w jakimś stopniu, to i tak będzie o wiele lepiej niż jak byśmy ten aspekt zupełnie zignorowali. Postawcie sobie realny cel – przynajmniej w początkach prac masteringowych. Starajcie się wszystkie utwory dopasować możliwie najlepiej albo przynajmniej do tego stopnia, aby wyraźnie od siebie nie odstawały.

Podsumowanie

Jak widzicie, korekcja podczas masteringu nie jest jakąś tajemną wiedzą i wcale nie jest tak trudna, jak by się mogło wydawać. Dopóki będziemy mieli na uwadze te kilka kwestii i nie zapomnimy, czemu mastering służy (sprawieniu, aby pojedyncze utwory zabrzmiały jak spójna płyta) – powinniśmy wyjść z tej batalii obronną ręką. Jest tylko jeden, bardzo ważny warunek do spełnienia – musimy dokładnie słyszeć, co dzieje się z naszym sygnałem, a do tego potrzeba świetnego środowiska odsłuchowego i nienagannych monitorów – tanie monitorki, głośniki komputerowe czy słuchawki Philipsa „za 5 dych”, to troszkę za mało, ale tego chyba zdążyliście się już domyślić, prawda?

Pytanie do Was – Jak podchodzicie do korekcji podczas masteringu? Do czego najczęściej jej używacie?
Zostawić komentarz ?

31 Komentarze.

  1. Jaram się tym całym tematem o Masteringu. Bardzo cenne informację których potrzeba! Pozdrawiam.

  2. Zawsze przewalam już podczas miksu niskie częstotliwości, ale całościowo i niewiele, więc podczas masteringu praktycznie za każdym razem muszę w okolicach 80-120 Hz odjąć, i prawie zawsze muszę go rozjaśniać leciutkim podbiciem w wyższych częstotliwościach. Nie wiem z czego to wynika, bo gdy podczas miksu wydaje mi się, że wszystko brzmi raczej ok, to podczas masteringu się okazuje, że jednak brakuje tego i owego o czym wspomniałem na początku.

    • Możliwe, że odpowiedź na to znajduje się w ostatnim zdaniu podsumowania tego artykułu…

    • Racja, trzeba zainwestować żeby zacząć cokolwiek na poważniej.

    • Nie bez powodu studia dedykowane do masteringu podchodzą do kwestii odsłuchu bardzo, bardzo poważnie.

  3. Cześć! dzięki za kolejny, dobry post 🙂 Ja używam eq bardzo często, niemalże w każdej ścieżce, ale to głównie dlatego, że posiadam wiele darmowych sampli (zabrudzonych niepotrzebnymi częstotliwościami ) i wtyczek z internetu którym trzeba podciąć, lub dodać kilka hz żeby brzmiały w miarę naturalnie 😉 Osobiście lubię soczysty bass w okolicach 50 hz dlatego często je podbijam a pasmo 100 hz obniżam, żeby nie dudniło :mrgreen: podobno każy instrument powinien zajmować własne pasmo, w jaki sposób to zrobić ? skoro ucinając jakąś część instrumentu na korzyść innego niszczymy jego brzmienie. Zastanawiam się też, jak zrobić miejsce na wokal, bo czytałem, że powinno się przyciąć częstotliwości w aranżu na których ten wokal pracuje, żeby ładnie leżał (w praktyce dziwnie mi to wychodzi) 😮 Pozdrawiam!

    • Mateusz, rozmawiamy tu o korekcji podczas masteringu. Ty piszesz o EQ w miksie, ale skoro pytasz – trzeba to zrobić umiejętnie i z wyczuciem. Nie chodzi o wyrzucanie konkretnych pasm z danego śladu, ale ich subtelne ograniczanie. Jeśli podejdziesz do sprawy w ten sposób, to nic nie będziesz niszczył. Tym bardziej, że EQ, to tylko jedna z metod separacji instrumentów. Pamiętaj, że lepiej zastosować kilka technik z mniejszym natężęniem niż próbować naprawić jakieś błędy jednym drastycznym posunięciem. Cały ten proces zaczyna się już podczas aranżowania, umiejętnego rozpisywania partii i dobierania brzmień. Dzięki temu, potem w miksie masz plastyczne dźwięki, które się same ze sobą magicznie sklejają. EQ, to tylko fragment wielkiej układanki. Pozdrawiam również.

    • No tak, dziękuję za odpowiedz! i przepraszam, za nieodpowiedni post. 😉 Jeśli chodzi o master, to prawie nigdy nie używam eq, ponieważ nad częstotliwościami pracuję już w miksie

    • pozwole sobie dodać swoje 3 grosze 🙂 miejsce na wokal możesz uzyskać również poprzez panorame, przestrzen, głębię – były posty o tym, w archiwum znajdziesz wiele ciekawych rzeczy. Proponuje wysłać komuś do masteringu jedną swoją produkcję, abyś mógł sobie porównać, może ten człowiek uzna że trzeba użyć EQ (no chyba ze masz naprawdę świetny mix) Kiedyś tutaj na blogu ktoś powiedział (nie pamietam kto i gdzie dokladnie) że osoba która mixuje nie powinna robić masteringu, gdyż my jako mixerzy jesteśmy zbyt zaangażowani emocjonalnie w dany utwór, a inna osobą rzuci świeżym słuchem i może zobaczy jakieś niedociągniecia które w mixie bedziesz musiał poprawić

    • Adam, pozwoliłem sobie wyedytować Twój komentarz, bo ciężko go było zrozumieć 🙂

  4. bardzo bym prosil o polecenie kilku analizatorów widma 🙂

    • Jest tego sporo, a niektóre DAW mają nawet własne na pokładzie, bez potrzeby doinstalowywania zewnętrznych wtyczek. Oprócz tego są też darmowe (np. od Blue Cat Audio, Voxengo czy Roger Nichols Digital). Z płatnych, znajdziesz coś od Waves, IK Multimedia, NuGen Audio, Melda Production i innych.

    • dzieki wielkie 🙂 a jakich Ty uzywasz? jesli moge zapytac 🙂 co sadzisz o wtyczce izotope ozone 3?

    • To zależy w jakiej sytuacji. Ważne, żeby Ci pokazywały w miarę dokładnie, co się dzieje w poszczególnych pasmach, a to, jakiego są producenta – ma znikome znaczenie. Ozone, to po prostu zestaw narzędzi użytecznych do masteringu. Sądzę, że w dobrych rękach może się okazać całkiem przydatny.

  5. Świetny artykuł! Zawsze lepiej jest wracać do miksu jak to się mówi – po 50 razy i tam wszystko poprawić, niż później mieć problemy podczas masteringu.
    Coś mi się wydaje, że kolejny wpis będzie o… czymś na literę K (z eng. C), ale mogę się mylić, więc nie zdradzam co to 😛

    • Święte słowa – miks to podstawa. Mało tego – dobrze nagrane ślady, to najlepszy start. W sumie to jeszcze nie wiem, czy kolejna część cyklu będzie o kompresji 🙂

  6. Oczywiście korekcję wykorzystuję w celu zmniejszenia gryzienia się podobnych dźwięków. Przy melodii granej wysoko na klawiaturze muzycznej podcinam niektóre pasma, żeby melodia nie męczyła uszu, czasami dodam trochę środka żeby dodać troszkę ciepła do melodii. Poza tym często wycinam wszystko poniżej 40 hz w dół, w celu odzyskania energii i wykorzystaniu jej w innych częściach pasma. Lubię też podbić te 60 hz sub-basu i zjechać mocno z resztą pasma,ale to z kolei zabieraa bardzo dużo energii i miks może nie okazać się głosny, dlatego wtedy na ścieżkę nakladam kompresor rozgrzewający bas. Ogólnie nie wyobrażam sobie pracy bez tego narzędzia. Acha i żeby wykonać precyzyjną korekcję koniecznie muszę mieć Eq z widocznym spektrum 🙂
    BTW. Igor, jesteś skarbnicą wiedzy. Czekam na artykuł poświęcony monofonizacji pasm, bo własnie z tym walczę, Ogladam sobie phaseoscope i monofonizuje pasma, ale instrumenty zaczynają ginąć 😉 Chyba muszę wrócić do miksu 😉 Pozdrawiam

    • Dzięki za wnikliwy opis swoich metod. Co do monofonizacji, to zaczynam podejrzewać, że co niektórzy zaczynają go gloryfikować z jakiegoś nieznanego mi bliżej powodu… Powrót do miksu, jak najbardziej jest wskazany. Zdziałasz o wiele więcej i bez skutków ubocznych 🙂

    • Ups, zapomniałem ze rozmawiamy o Eq w masteringu…. W masteringu nie używam Eq niemalże w ogole, wystarczy mi do tego kompresor wielopasmowy, który tak jak mówiłes w filmie moze sluzyc za dynamiczne eq. Ewentualnie wycinam te najnizsze pasmo – 0 – 40 tak dla pewnosci, ale podbijanie pasm nie ma prawie żadnego sensu, lepiej wrócić do miksu i tam wszystko naprawić, bo cięzko juz na gotowym miksie podbić tylko jeden instrument, krótko mówiąc – można nieźle skrzywdzić cały miks. Przepraszam za offtopic 😉

    • Wiesz, niekoniecznie trzeba używać EQ w masteringu do próby wyciągania jakiegoś instrumentu. To powinno być ogarnięte w miksie. Są jeszcze inne rzeczy, do których może się korektor w masteringu przydać.

  7. Super tutek. Mam pytanie: jaki powinien być headroom miksu pod mastering?

  8. Ja zazwyczaj zostawiam headroom od -6 do – 4dB. Co o tym myślisz?

  9. Nie nie, nie to miałem na myśli. Chodziło mi raczej o zakres w jakim się poruszam. Liczby, to tylko jak by “obraz” tego o co chciałem zapytać.

    • Zakres, w którym się poruszasz jest jak najbardziej ok.

    • Może to głupie… 😛 ale… Co to jest headroom? Wiem, że już było gdzieś tutaj i wiem, że chodzi chyba o “gęstość”.. tak? Może mi ktoś to w końcu wytłumaczyć xD ?

    • Generalnie wszystko powyżej dopuszczalnego (lub zalecanego) poziomu, ale jeszcze przed przesterem – jest headroomem. EBU ustaliło headroom sygnału cyfrowego na 9 dB poniżej pełnej skali, czyli -9dBFS. Teoretycznie, od tego miejsca do 0dBFS masz headroom. Aczkolwiek przy 24-bitowych nagraniach (live) ten zakres się rozszerza. Chodzi o to, że musisz mieć trochę zapasu na nieoczekiwane szczyty, żeby nie przesterować.

    • ahaaaaa 😀 Dziękuję 🙂

Zostaw komentarz