Jak Uzyskać Masywne Brzmienie Gitar?

Pozostajemy jeszcze w temacie gitar elektrycznych.

Dziś spróbuję Wam przedstawić, jak wygląda kwestia uzyskania imponującego brzmienia gitar, a przy okazji obalimy kilka obiegowych mitów, które przechodzą z pokolenia na pokolenie, a rzadko kiedy mają cokolwiek wspólnego z prawdą…

Stwierdzenia, typu “im więcej, tym lepiej” czy “im większe, tym lepsze” dość często przewijają się w dyskusjach o produkcji muzycznej. I choć zwykle takie podejście przysparza więcej problemów niż ich rozwiązuje, to zdarzają się sytuacje, kiedy projekt muzyczny aż prosi się o masywne brzmienie gitar (czy bębnów).

Wbrew pozorom, nie jest zbyt trudno taki efekt osiągnąć – wystarczy zdać sobie sprawę z tego, że gdy mówimy o “wielkim” gitarowym soundzie (zwanym też ‘ścianą dźwięku’), to z reguły mniej, oznacza lepiej

Na początek, zastanówmy się nad tym, co mamy na myśli, mówiąc o wielkim, masywnym brzmieniu.

Niezależnie od tego, czy będą to gitary, bębny, czy nawet wokal, masywne brzmienie oznacza, że dana partia zajmuje przeważającą część utworu. Jej charakter dźwiękowy dominuje nad resztą ścieżek, będąc mocnym i wyraźnym punktem, przykuwającym uwagę słuchacza elementem, który zmusza do skupienia uwagi właśnie na nim.

Jak wiemy z fizyki, dwie (a co dopiero więcej) rzeczy nie mogą jednocześnie zajmować tej samej przestrzeni. Stąd, najważniejsze do zapamiętania dla nas są te dwa punkty:

  1. Nie da się sprawić, aby wszystko było tak samo masywne w naszym miksie. Jeśli chcemy mieć ‘wielkie’ gitary, niekoniecznie uda nam się uzyskać kolosalne brzmienie bębnów i vice versa.
  2. Gdy ścieżki instrumentalne i wokalne walczą o tą samą przestrzeń i miejsce w miksie – rezultatem jest chaos, błoto i zwykła pulpa, a nie masa i ciężar.

Jeżeli więc chcemy uzyskać brzmienie gitar, które powala na kolana, prawdopodobnie bas i perkusja będą musiały ulec i owym gitarom się podporządkować. Możecie spytać – “A co z Zeppelinami, Foo Fighters czy Q.O.T.S.A.? Przecież dźwięk ich gitar jest monstrualny, a bębny wcale nie wydają się mniejsze”. Przysłuchajcie się dokładniej… Weźmy Led Zeppelin – mimo, iż riffy J. Page’a rzeczywiście rządziły swoją obecnością, to w rzeczywistości zajmowały dość wąskie pasmo częstotliwości. Królowały w średnicy i prezencji zostawiając perkusji mnóstwo miejsca w dole i górze pasma. Dla kontrastu, jeśli przestudiujecie utwory grupy Boston (sorry za ten przykład), to szybko zauważycie, że gitary (zarówno akustyczne, jak i elektryczne) zawładnęły niemal każdym kilkohertzem przestrzeni zostawiając bębny często ledwo słyszalnymi, a nadal ogólne wrażenie było, że dźwięk jest solidny i wielki – ciekawe, prawda…?

Mimo, że dziś będziemy mówić konkretnie o gitarach, to miejcie na uwadze, że te wspomniane powyżej przykłady mogą się odnosić do kombinacji różnych instrumentów, jak i wokali. Kiedyś wspominałem o tym, jak wielka dysproporcja jest między wokalami, jakimi częstuje nas Norah Jones, a jej zespołem.

Jak lepiej nie “powiększać” brzmienia gitar?

  • “Większe” brzmienie niekoniecznie oznacza, że potrzebujemy więcej “gaina”. Nie bez powodu muzycy często powracają do klasycznych brzmień z lat ’60-tych czy ’70-tych minionego stulecia, które charakteryzowały się dość konturową barwą przy jednoczesnym zachowaniu tzw. “punchu”. Jasne, że współczesne metalowe brzmienie ze sporą ilością wyciętego środka też potrafi powalić, jeśli jest odpowiednio głośne, ale częściej przypomina brzęczącą muchę niż wyjącego lwa. Przykładowo, Eric Clapton grał o połowę ciszej, ale jego otwarte, pełne i odpowiednio przesterowane brzmienie jest tą magią, której kolekcjonerzy rzadkich i klasycznych wzmacniaczy wiecznie poszukują. Dlatego radzę cofnąć trochę ilość przesteru a podkręcić ‘master volume’ na wzmacniaczu. Trochę trudniej będzie w ten sposób uzyskać dobry ‘sustain’, ale z dobrze ustawionym instrumentem i dobrą techniką na pewno osiągniemy świetne rezultaty. Nagrodą za to będzie brzmienie, które zachwyci niezależnie od poziomu odsłuchiwania.
  • “Większe” brzmienie niekoniecznie oznacza, że potrzebujemy większego wzmacniacza. Jeśli podczas nagrywania rozkręcimy dość mocno 100Wattowy piec, to możemy być więcej niż pewni, że w przypadku rejestracji “na setkę” przesłuchy do innych mikrofonów zrujnują nagranie. I mówię tu nawet o dużych studiach z parawanami, gobosami i innym izolatorami. O uszkodzeniach słuchu chyba nie muszę wspominać…? Oczywiście, że można uchwycić pełne brzmienie podwójnej paczki Marshalla w odpowiednich warunkach, z dobrym pomieszczeniem, omikrofonowaniem i brakiem żywej duszy w promieniu 50 metrów. My, pracując w domowych warunkach, moglibyśmy sobie co najwyżej pozwolić na przystawienie mikrofonu do jednego z ośmiu głośników, więc dlaczego nie rozważyć uzycia np. 40Wattowego pieca 1×12? Dzięki takiemu rozwiązaniu możemy bardzo mocno nagrzać lampy i nie ryzykujemy nakazem eksmisji…
  • “Większe” brzmienie niekoniecznie oznacza, że potrzebujemy więcej warstw (overdubbów). Nakładanie warstwy na warstwę, z logicznego punktu widzenia, powinno poskutkować większym ciężarem i lepszą prezencją. Z pozoru jest to trafne stwierdzenie, ale nie zawsze ma zastosowanie w praktyce. Im tych warstw więcej, tym bardziej oczywiste stają się niedociągnięcia w grze, konkretny rezonans pomieszczenia, wada pasma przenoszenia użytego mikrofonu i wiele innych. Czasem jeden, może dwa ślady z odpowiednią ilością ‘crunchu’ mogą być bardziej wypełniające i ‘kopiące’ niż 16 diabelskich i rzężących warstw.

Jak można “powiększyć” brzmienie gitar?

  • Dograć jednego dubla do danej partii. Jeśli potraficie (lub nasz muzyk potrafi) bez problemu zagrać drugi raz dość dokładnie taką samą partię, nagrajcie to na osobny track. Zauważycie, że mikroskopijne niedociągnięcia w intonacji gitary czy timingu gry, znacznie wzbogacą dźwięk. Nikt oczywiście nie zagra tej samej partii idealnie tak samo i te właśnie minimalne różnice powodują tak dobre rezultaty. Jeżeli jest to szczególnie trudny riff, możemy skopiować nagrany wcześniej track i nieznacznie przesunąć go w przód lub w tył względem oryginału (10-30 milisekund zazwyczaj wystarcza).
  • Jeżeli oryginalna partia była dość mocno przesterowana, można dograć dubla na relatywnie czystym kanale (albo powielić partię na gitarze akustycznej) i ustawić ją poniżej poziomu ścieżki oryginalnej – tak, aby nie wybijała się zbytnio, ale dodała klarowności i wyrazu.
  • Mając partię na dwóch śladach (czy to dogrywaną czy skopiowaną i przesuniętą) musimy zdecydować, jak je spanoramować. W 99% przypadków poślemy jedną w lewo, a drugą w prawo. To, jak szeroko w panoramie je rozstawimy, zależy od naszego gustu, gatunku muzycznego czy intencji producenckich. Jeśli zdecydujemy się na ustawienie ich w skrajach panoramy, wtedy podarujemy bębnom lub wokalom więcej miejsca w środku. Jeżeli zwęzimy trochę ich rozstaw, dźwięk będzie gęstszy i spójniejszy, ale nie zaoszczędzimy aż tyle miejsca dla wokalu i perkusji. Jak byśmy jednak tych dublowanych gitar nie rozstawili, pamiętajmy o kwestiach fazy i bądźmy świadomi czyhających niebezpieczeństw z nią związanych.
  • Odcinając częstotliwości, o które gitary konkurują z innymi instrumentami (i wokalem) w miskie i akcentując te zarezerwowane dla gitar, możemy uzyskać ciężkie i pełne prezencji brzmienie bez poświęcania charakteru bębnów i basu.
  • Dogrywając dubla z zupełnie innym brzmieniem (inny piec, mikrofon, preamp, gitara). Ten ‘take’ nie musi wcale brzmieć nadzwyczajnie w solo. Liczy się to, aby po dodaniu go do oryginału, poszerzyło się ogólne wrażenie spektrum. Odpowiedni ciężar osiągniemy przez połączenie dwóch różnych tekstur.

Podsumowanie

Na koniec chcę zasygnalizować bardzo ważną rzecz, do której będę się jeszcze często odnosił. Chodzi o KONTRAST. Jest to jedno z najistotniejszych narzędzi w produkcji muzyki. I tak, w kontekście dzisiejszego wpisu, kontrast między rozmiarem i ciężarem poszczególnych ścieżek, zdecyduje o tym, jak będziemy te konkretne ślady postrzegać. Jeśli nie istnieje coś małego, nie da się stwierdzić, że coś innego jest naprawdę duże. “Wielkie” gitary będą tylko wtedy wielkie, gdy zestawimy je z czymś mniejszym…

Co sądzicie o tej kwestii? Znacie jakieś sztuczki, żeby powiększyć brzmienia swoich toporów?
Zostawić komentarz ?

46 Komentarze.

  1. A ja testuję taki sposób: po pierwsze dogrywam duble np oktawę wyżej, a po drugie jeśli jest to numer w którym bas ma za zadanie jedynie podbić gitarę (no niestety, basistą nie jestem i nie umiem zagrać na tyle ciekawej partii aby warta była pełnej słyszalności) to staram się brzmienie lekko “upodobnić” do brzmienia nagranych wcześniej gitar. Czyli jeśli dopalam brzmienie wioseł np TS808 to wpinam go też na bas tylko, że z mniej “gainowym” ustawieniem.

    Rozbijając to potem w panoramie: od środka bas z dopalaczem, przez gitary średnio rozbite, do gitar o oktawę wyżej najszerzej rozstawionych osiągam w moim przekonaniu optymalną moc 🙂

    • Dubel zagrany oktawe wyzej, to swietny pomysl, Amigo. Tez czesto siegam po ta technike, ona sie swietnie sprawdza nawet przy nagrywaniu dubli do akustyka.

  2. Ja stosuje do gitar takie myki:
    1. To co zazwyczaj gram live na kanale high-gainowym, przy nagrywaniu z pieca grma na kanale crunch – czyli mniej więcej na ślad idzxie połowa gainu co przy graniu na żywo.
    2. Dubel dogrywam często na innych ustawieniach pieca, ewentualnie innym ustawieniu mikrofonu względem pieca – tutaj eksperymentuję, bo raz sprawdzają się inne ustawienia pieca, a innym razem mikrofonu – nie mam recepty.
    3. Często dubel gram na innej gitarze, np. jeden ślad to Les Paul, drugi stratocaster na humbuckerze przy mostku – daje to bardzo szerokie pasmo.
    4. W zależności od aranżacji w dublu gram w innych pozycjach albo dopełnienia, np. ślad pierwszy idą same powerchordy w dwu lub trójdźwiękach, w dublu dokładam tercje lub inne składniki akordu.
    5. Nagrywając na szybko projekty stosuję pod X3 Live – tam przez USB można pociagnąc na dwa ślady jednocześnie różne symulacje – i tutaj stosuję czasem rózne wzmacniacze (symulacje) na dwie ścieżki, czasem ten sam wzmacniacz, ale z innymi paczkami czy mikrofonami na inne ścieżki – potem rozsuwam o 16-20 ms ścieżki i jest ściana dźwięku.
    Co prawda tracę wtedy te “smaczki” dubla, ale mam od razu gitary prawie na “gotowo”.
    Co do panoramy – nagrywam zawsze dwie gitary (w zespole jest dwóch gitarzystów) które live grają czasami unisono, czasami w jakiejś harmonii a czasami po prostu się dopełniają. Zatem logiczne jest że gitary stoją po bokach panoramy – duble różnie, albo też zupełnie na boki albo 80% na bok, aby uzyskać więcej “oddechu”.

    • Dzieki za rozpiske, bobesh. Rzeczywiscie mozna bardzo wiele zmiennych wprowadzic, zeby wzbogacic i powiekszyc brzmienie. Strat z humbackerem, to ciekawe rozwiazanie 🙂 Pozdrawiam

  3. Świetny wpis! Może w końcu uda mi się wykręcić mocne brzmienie moich gitar 🙂 Pozdrawiam

    • Oby, oby. Sens jest chyba taki, aby po prostu roznicowac (jakimkolwiek elementem – inna gitara, przystawka, pozycja, mikrofon, piec, etc.) kolejne duble i juz mamy o wiele latwiej. Pozdrawiam rowniez

    • Czuję się coraz głupszy :(.

    • Że jak to?

    • Do głowy mi nie przyszło żeby porobić duble do gitary, a teraz dziergam coś wtyczkami i fatalnie mi to wychodzi :(. Tak, oficjalnie jestem załamany postępami zarówno w nagrywaniu (do tej pory nie mam jednego dobrego przelotu wokalu, a klawiszowiec miał być dzisiaj, ale z niewyjaśnionych przyczyn nie dotarł i nie odbiera telefonu) jak i miksie. Coraz bardziej męczy mnie robienie tego na słuchawkach, nie mam kasy na monitory, no ogólnie jestem załamany, ale to w sumie nie jest temat na dyskusję pod tym wpisem :(.

    • Dziubanie wtyczkami trzeba zostawić jako ostateczny środek. W prostocie siła – lepiej u źródła uzyskać dobre brzmienie niż potem liczyć na cuda. Współczuje nieprofesjonalnego podejścia muzyków do sprawy i trzymam kciuki za jak najszybszy zakup monitorów. Nie łam się, zawsze mogłeś urodzić się Talibem 😉

    • Może byłoby lepiej, przynajmniej od dziecka miałbym jeden, wyraźny, określony i jasny cel. A tak to…

      O prostocie to ja wiem, ale jak się robi takie rzeczy za pożyczone i do tego niewielkie pieniądze w dodatku z ludźmi, którym daleko do profesjonalizmu to trudno o chociażby chęć do eksperymentowania :/ już o możliwościach sprzętowych i lokalowych nie wspominając.

  4. Ja nagrywam po 4 lub 5 ścieżek gitar i rozstawiam je zazwyczaj 100,100, 80,80, a gdy jeszcze nagrywam 5 to wtedy daję ją na środek i ciszej, potem to wszystko na bus i tam jeszcze podbijam okolice 160-200 Hz co daje dużego kopa. Do tego musi jeszcze pasować bas, który nie może mieć za dużo góry i środka. Nawet ostatnio zrobiłem krótki miks próbując uzyskać jak najbardziej masywne brzmienie na moim słabym (a raczej jego braku) sprzęcie. Dodatkowo strojenie w drop G 😀
    http://dl.dropbox.com/u/24463311/mini2.mp3

    • Odslucham w domu 🙂 Ale ze w ‘G’? To w ogole trzyma jeszcze stroj?

    • tylko pierwsze 3 struny przestrajałem (mostek tremolo),struny między sobą stroiły gdzieś do 6 progu,a o dziwo makaron się nie zrobił i dosyć sztywno trzymało

    • Niezle. Bardzo jestem ciekaw, jak to wyszlo. Nie omieszkam sie wypowiedziec po odsluchaniu. Pozdrawiam

    • I żeby uzyskać takie a nie inne brzmienie dałem jeszcze midy na maksa i podbiłem na szynie w eq środek też.

    • Całkiem nieźle gada! Jedyne, co mnie nie do końca przekonuje, to momenty tłumione – tu jakby troszkę im brakuje mięsa. Możliwe, że gdybyś rejestrował na deczko lepszym torze, to by lepiej reagowało. Ogólnie i tak bomba. Pozdrawiam

    • Dzięki! Zgadzam się z tą uwagą, mnie też to nie satysfakcjonuje w pełni jeszcze, nie mniej jednak momentami trzeba być perfekcjonistą więc w przyszłości na pewno będzie coraz lepiej ;D

  5. Witam, jestem tu od niedawna i już baardzo podoba mi się ta strona. Gratluję wiedzy Igorze i chęci dzielenia się nią.
    Do artykułu mogę dodać fajny i bardzo łatwy patent. Stosuję go do gitar, tak czystych (aku) jak i przesterowanych.
    Dwie ścieżki nagrane w dwóch podejściach. Oryginały w dwóch krańcach panoramy. Ich kopie odwrotnie Lewa Oryg. > prawa kopia, Prawa Oryg > Lewa Kopia.
    Przesunięcie kopii o jakieś 35 mili sekund. Dodatkowo możliwa korekcja eq. Kopia kilka dB ciszej od oryginału.
    Bardzo ładnie brzmi w przypadku akustyka nagrywanego mikrofonem przy dwunastym progu.
    To sie chyba nazywa efektem Haas’a…
    Tyle ode mnie. 😉

    • Słuszne! Regularne sprawdzanie zgodności mono pomaga i wyczula. Fakt. Ale dzięki combi-filteringowi przy przesunięciu fazy można uzyskać też ciekawe efekty.

    • Dobry i stary patent. Trzeba tylko uważać, żeby nam po zrzuceniu do mono któraś z tych kopii nie zniknęła. Tak, to jest efekt Haasa. Dzięki za sugestię!

    • Prawda – delikatny grunt, ale potrafi się odpłacić ciekawymi efektami.

    • lucas12312

      mogli byscie wytlumaczyc o co chodzi z tym zrzucaniem do mono i uwazaniem na nie? i niewiem gdzie moge znalesc jakis artykuł co nagrywać w mono a co w stereo;) byłbym wdzieczny za odp.:)

    • Kliknij sobie w Archiwum na górze i kop 🙂

  6. Cześć,
    Jestem ciekaw Igor, co myślisz o poczynaniach tego Pana:
    http://www.youtube.com/user/diobolic5150#p/ – jego kanał na youtube
    http://www.keithmerrow.com/home.cfm – jego strona własna.
    Gość to typowy przykład homerecorderingowca, nagrywa w domowym studio gitarę, perkusja z sampli i samodzielnie miksuje. Interesuje mnie co myślisz na temat jego produkcji.

    Swoją drogą, odnośnie samego tematu masywnego brzmienia gitary to tu jest fajna strona: http://www.mediafire.com/?lz1a3697x3h4v#myfiles
    utwory muzyczne, wyciągnięte z Guitar Hero, podzielone względnie na ścieżki. Można sobie posłuchać jak np brzmią same gitar rytmicznych.

    Czy w domowych warunkach, nagrywając suchą ścieżkę na interfejsie i puszczając jakąś wtyczkę z symulacja impulsową na przykład(generalnie chodzi mi że nie używamy wzmacniacza i mikrofonu), jesteśmy w stanie uzyskać coś złudnie podobnego? Np. z listy utworów które można ściągnąć w podanym przeminie linku weźmy sobie Battery Metallicy i Machine Head – Beautiful Mourning. Mam namyśli porównywanie samych ścieżek gitary, nie puszczając w kontekście samego utworu.
    Jeśli chodzi o mnie to brzmienie wychodzi mi jak puszczone przez garnek i nie ma tego pier*****. Nagrywam Gibsona V podłączonego do M-Audio ProFire610 i wtyczka peavey ReValver + jakiś EQ. Sprzęt chyba jest na tyle dobry, że nie powinien nic tam obcinać. Jestem ciekaw, czy jest to kwestia złej realizacji z mojej stron, czy porostu taki urok nagrywania w domu?

    • Myślę, że ten pan sobie bardzo dobrze poczyna i robi niezłe produkcje, co tylko dowodzi, że przy odpowiedniej wiedzy, praktyce, umiejętnościach i doświadczeniu oraz ze sprzętem i przygotowanym pomieszczeniem można uzyskiwać rezultaty bliskie tym z profesjonalnego studia. Jeśli się postępuje konsekwentnie i zgodnie z kanonami sztuki, to spokojnie można uzyskać świetne wyniki w domowym studiu.

  7. Witam,
    Właśnie przygotowujemy się do nagrań w swoim studiu. Co do kwestii gitar – mam mały mętlik w głowie. Spotkałem się z dwoma (wg. mnie skrajnie różnymi, acz mogę się mylić jako laik) teoriami nagrywania gitar przesterowanych (gatunek muzyczny: szeroko pojęty metal). Jedna z nich mówi, że nagrywać należy na niskim gainie (bliskim ustawieniom typu crunch) tak, żeby w późniejszej “obróbce” dopalić gitary wtyczkami. Druga z nich (mi wydaje się bardziej logiczna) mówi, że należy ustawić brzmienie wzmacniacza i całe gitarowe “ustrojstwo” tak jak normalnie się gra (na tzw. “swoim” brzmieniu) i w ten sposób zarejestrować gitary. Dodam, że zależy mi (i chłopakom z kapeli) żeby jak najbardziej oddać brzmienie “na żywca” (czyli takie na jakim normalnie gramy – czyli dość sporo gainu z “lampy”). I tu pojawia się problem skręcić ten cholerny gain czy nie? 🙂

    • Jest jeszcze teoria, żeby nagrywać z mniejszym gainem, bo ludzie mają tendencję do przesadzania z nim i wcale tego później nie trzeba dopalać żadnymi wtyczkami. Jest jeszcze pewnie z tysiąc różnych teorii na ten i inne tematy, co tylko potwierdza, że nie ma tu żadnych reguł i trzeba sobie wszystko dobierać do sytuacji, a nie iść jakąś utartą drogą. Masywne gitary szybciej uzyskasz uzupełniając ścieżki np. dwoma różnymi brzmieniami niż rozkręcając piec na maksa. Granie na żywo, a nagrywanie w studiu, to trochę inne bestie.

    • dzięki za odpowiedź. będziemy próbować. 😀

    • Powodzenia!

  8. A ja mam pytanie. Jak uzyskać takie maszynowe brzmienie poprostu z pieca gitarowego?? Equalizacja na takich piecach jest sprowadzona do 3 pokretech i kilki przyciskow bajerów. Zacząłem grać w zespole grającym niekiedy muze typu P.O.D i z marshalla jcm 2000 tsl 122 (gitara Ibanez RG) cięzko jest zrobic ciezkie brzmienie. Samej gitary jak sie slucha jest wrażenie mocno. Wchodzi perkusja bass wokal i gitara brzmi jak zabawka. Jakies rady prosze? :)czy to bylaby poprostu kwestia uzycia odpowiedniej kostki do takiej muzy

    • Jeśli gitara sama w sobie brzmi mocno i soczyście, a po wejściu sekcji słabo, to chyba masz coś z miksem nie tak, a nie z brzmieniem gitary. Wszystkie elementy na raz muszą chodzić jak jedna maszyna.

    • przypomne ze mam na mysli to, ze gramy probe na zywo. gdzie perkusja nie jest naglasniana ani wysterowywana. Na odsluchach mamy wokal gitara akustyczna, gitar elektryczna, bass. Zastanawialem sie kiedys czy by nie zrobic jakiegos pomiaru podczas proby tak by moc w miare mozliwosci wysterowac gitary i wokal za pomoca analizatora widma bo na ucho jakos tak ciezko mi to zrobic. Nie zawsze brzmi nasza muzykla klarownie i spojnie a nie gramy zle.

  9. progitara.pl

    gain na maxa i volum prawie tesz

  10. Igor, a masz może jakieś rady odnośnie kręcenia brzmienia z emulacji? Mam wrażenie że moje brzmienie jest – hmmm jak to napisać aby uniknąć audiofilskiej poetyckości – gruboziarniste. Naprawiam je korektorem, wycinam popularną siarę, jednak to trochę ślepy róg, bo potem jak przychodzi do miksowania całości, to nie mam za bardzo pola manewru na tych śladach aby ich nie zepsuć.

    • W dużym stopniu jest to kwestia samej emulacji – zarówno sekcji wzmacniacza, jak i impulsów odpowiedzialnych za paczki. Jedne są lepsze, inne słabsze. Jedne nadają się do lżejszych, inne do cięższych brzmień. To jest pierwszy i najważniejszy punkt. Korekcją za wiele nie ukręcisz, ewentualnie coś lekko podetniesz czy wyeksponujesz, ale 95% brzmienia pochodzi z symulacji (no i gitary oraz Twoich palców, rzecz jasna)…

    • A mógłbyś napisać coś o zasadzie działania pokrętła “presence”?

    • Presence to w skrócie kolejna gałka do kontroli balansu pasmowego (głównie średnich-wysokich częstotliwości). Tyle, że nie działa to tak samo, jak pokrętło ‘treble’, które jedynie podbija ustalone przez producenta sprzętu pasmo. Działanie ‘presence’ zależy od konkretnego wzmaka, bo nie w każdym będzie robiło to samo i tak samo. Ale generalne zasada jest taka, że podnosząc tę gałkę, robisz coś w rodzaju pętli (część sygnału będzie wysłana z powrotem na wejście wzmacniacza). Z uwagi na to, że po tym zabiegu jeszcze więcej sygnału wchodzi do wejścia wzmaka, uzyskujesz większego “zadziora” i “pazura” w brzmieniu gitary. Warto mieć też na uwadze, że manipulowanie gałką ‘volume’ w tym momencie wpłynie na zmianę brzmienia – bo mniej lub więcej sygnału będzie trafiało na tę pętlę. Efekt jest taki, że uzyskujesz wyraźne, ale w miarę wygładzone rozjaśnienie sygnału, który nieco lepiej się będzie przebijał w gąszczu innych śladów.

    • Dzięki wielkie. Z tym brzmieniem robię postępy, ostatnio słuchałem swoich pierwszych nagrań i mi się włos zjeżył na głowie. Pokombinuje nakładając na siebie różne “sprzęty”. 🙂

  11. Bartek3033

    Hej, a co zrobić w przypadku nagrań livewowych, gdzie żadne duble nie wchodzą w grę? Czy kopiowanie oryginalnego sygnału i przepuszczanie go przez jakąś symulację może przynieć pożądane efekty, czy lepiej dać sobie spokój, i zostać przy jednej gitarowej ścieżce? Pozdrawiam

    • To musisz live’owców pytać. Ja mogę tylko zgadywać, że użycie symulacji w czasie rzeczywistym to trochę ryzykowna rzecz, ale jeśli przykładowo chcesz taki materiał live nagrywać, a potem miksować, to warto mieć zarówno ślad zebrany mikrofonem z pieca, jak i surowy DI, żeby w razie czego móc sobie potem wykręcić dowolne brzmienie na symulacjach czy reampując.

    • Bartek3033

      a co gdy jesteśmy mądrzy dopiero po fakcie? 😀 i posiadamy tylko jedno ujęcia z pieca. Zostawić je w spokoju, czy jest jeszcze szansa wykrzesić z niego dodatkowe soki? Pozdrawiam

    • Szansa zawsze jest. Zależy jak zostało to nagrane i jaki efekt końcowy chcesz osiągnąć.

    • Bartek3033

      Ostatnio się bawię z takim materiałem, gdzie gitara gra głównie delayami z lekkim ambientem. Przy nagraniu w mono, brak jej szerokości i przestrzeni. i właśnie kombinuję czy da radę z tego wyciągnąć ową przestrzeń

    • Jeśli została nagrana surowa i bez żadnych delayów czy innych ambientów, to któż Ci zabroni dodać ich w miksie…? Działaj.

Zostaw komentarz