Miksowanie – Rola Efektów w Tworzeniu Głębi

Wędrujemy z naszym miksem dalej. Osiągnęliśmy dobry balans instrumentów i wokali, wypełniliśmy pasma częstotliwości z odpowiednią separacją między partiami, kompresja pomaga nam scalać ścieżki w całość i kontrolować dynamikę poszczególnych śladów, dzięki rozsądnemu panoramowaniu nasz miks stał się szerszy i oddychający – jednak zaczynamy odczuwać, że czegoś brakuje…

Chodzi oczywiście o przestrzeń i głębię. W poprzednim wpisie nakreśliłem tylko, jak podejść teoretycznie do planowania tej kwestii, a dziś postaram się to bardziej szczegółowo opisać i pokazać konkretne przykłady użycia tej wiedzy.

Na początku muszę znaczyć, że nasze decyzje w kwestii budowania przestrzeni i głębi w miksie, muszą być podejmowane w zależności od tego, jak zostały nagrane ślady, nad którymi pracujemy. Poza tym, jeżeli osoba, która nagrywała dane ścieżki, miała już jakiś ustalony plan w głowie, to może się okazać, że związała nam, mikserom – ręce. Oto dlaczego:

Pomieszczenie „żywe” czy „martwe”?

Jak wszyscy już wiemy, nagranie jakiegoś instrumentu czy wokalu w danym pomieszczeniu, będzie zawierało w sobie pewną dawkę odpowiedzi z tego pomieszczenia. Chyba że, nagrań dokonano w komorze bezechowej… Ile pomieszczenia usłyszymy w nagraniu zależy od tego, jak duże i wytłumione (lub nie) jest to pomieszczenie, jak blisko źródła dźwięku ustawiony był mikrofon, jaki to był mikrofon, z jaką charakterystyką, jak mocno wysterowany był przedwzmacniacz, i tak dalej – wszystkie te (i nie tylko) elementy składają się na ilość, potocznie mówiąc, ambiensu w nagraniu.

Z uwagi na to, że pomieszczenia, w których zazwyczaj nagrywamy w domowych warunkach, nie są do tego odpowiednio przygotowane, powinniśmy skupić się na dostosowaniu ich do osiągania jak najbardziej pozbawionych odgłosów z otoczenia dźwięków. O tego typu ścieżkach, mówimy, że są „suche”, tzn. nie zawierają odpowiedzi pomieszczenia, można też powiedzieć, że są „martwe” – jak kto woli. Aby osiągać możliwie suche ścieżki, powinniśmy nauczyć się pracować z mikrofonem ustawionym blisko źródła, zmniejszyć poziom hałasu w naszym studio, etc., ale przede wszystkim – rozważyć porządną adaptację akustyczną.

Jeżeli uda nam się wyeliminować (lub chociaż zminimalizować) niechciane odgłosy z pomieszczenia, nasze nagrania od razu zabrzmią lepiej – tego nie zmieni żaden mikrofon czy nowy interfejs. Ale wracając do tematu… Pozbawiony ambiensu dźwięk ma tą wielką zaletę, że możemy na późniejszym etapie dodać do niego przestrzeni, mało tego – możemy wybrać, w jakiej konkretnie przestrzeni chcemy dany instrument umieścić i jak dużo chcemy tej przestrzeni słyszeć w miksie.

Tu może słowo wyjaśnienia – jest wiele sytuacji, w których nagranie odgłosów pomieszczenia jest wskazane, a czasem wręcz konieczne – np. podczas nagrywania perkusji, sekcji smyków, chóru, czy wielu innych. My zakładamy, że w naszym miksie ścieżki są suche i decyzja, co do tego, jak rozplanować plany przestrzeni, została pozostawiona nam.

Zauważcie również, że brzmienia, które dostajemy w większości instrumentów wirtualnych, są pozbawione pogłosów, odbić i tym podobnych. Możemy oczywiście wewnątrz takich wirtualnych instrumentów dodawać różne efekty, ale nie są one integralną częścią nagranych próbek źródłowych. Ten zabieg jest celowy – znów chodzi o to, abyśmy nie mieli związanych rąk podczas miksu.

Najważniejszą kwestią jest bowiem to, że jeśli odgłos pomieszczenia jest częścią nagranego sygnału, to bardzo trudno się go pozbyć. Jeżeli nagramy gitarę akustyczną w łazience albo w korytarzu, to raczej ciężko nam będzie uzyskać z takiego nagrania bliski, naturalny dźwięk samej gitary. Co innego, jeżeli użylibyśmy dwóch mikrofonów – bliskiego i dalszego – wtedy poziom odgłosu pomieszczenia (o ile jego barwa jest warta nagrania) możemy kontrolować z oddzielnego kanału na mikserze w DAW, ale od razu mówię, że wymaga to sporej wprawy i przede wszystkim – atrakcyjnie brzmiącego pomieszczenia. Mały pokój czy łazienka, której ściany wyłożone są „kafelkami”, raczej się nie sprawdzi, aczkolwiek nie chcę nikogo zatrzymywać przed eksperymentowaniem…

Załóżmy więc, że nasze ścieżki są względnie pozbawione ambiensu i możemy sami zdecydować o tym, co, gdzie i jak rozmieścić.

Od czego zacząć?

Od planu. Ja sobie układam w głowie lub na kartce rozkład poszczególnych instrumentów czy muzyków na scenie. Wiem, że wokalista będzie stał z przodu sceny, gitary lekko po bokach, pianino może trochę z tyłu i z boku, jakiś klawisz po przeciwnej stronie, basista lekko z tyłu za wokalistą, a zaraz za nim perkusista. Jeżeli w naszym utworze pojawiają się sekcje smyczkowe czy dęte, to trzeba zapoznać się z tym, jak rozstawieni są muzycy w filharmonii i postarać się to odwzorować – to wszystko służy osiągnięciu obrazu realnej sceny.

Nie zawsze jednak chcemy, aby ta scena była realna, szczególnie w muzyce elektronicznej. Tu niemal wszystkie chwyty są dozwolone…

Wracając do planu…

Bez względu na to, czy celujemy w realizm, czy nie – proponuję zacząć planowanie od ustalenia, który element będzie najdalej odsuniętym w miksie – trzeba niejako zidentyfikować „tylną ścianę” miksu. Załóżmy, że w naszym przypadku będą to smyki. Od tego momentu, każda decyzja o umieszczaniu instrumentów bliżej lub dalej, musi być podejmowana w oparciu o naszą tylną ścianę.

Wewnątrz sesji w DAW warto sobie stworzyć kilka kanałów pomocniczych, na których umieścimy wtyczki pogłosowe. Każda z nich będzie odpowiadać za inną przestrzeń i na te kanały będziemy wysyłać poszczególne instrumenty w oparciu o nasz wyimaginowany rozkład planów przestrzennych. Ja z reguły używam dwóch, może trzech różnych algorytmów pogłosowych. I tak – jeden będzie służył, jako krótki pogłos, typu Room, drugi (dłuższy i dalszy) może jako Plate, a jako trzeci i najdalszy, posłuży mi algorytm Hall albo Chuch. Używając wysyłki z poszczególnych śladów, mogę dzięki takiej konfiguracji decydować, jak daleko lub blisko chcę ustawić dany ślad na wirtualnej scenie.

To, ile sygnału i z jakiego śladu będziemy wysyłać do danego pogłosu, zależy oczywiście od utworu i tego, co chcielibyśmy osiągnąć. Najpraktyczniejsza rada, jaką mogę się podzielić, jest taka, aby używać pogłosów z umiarem… Jeśli przesadzimy z ich ilością lub długością zanikania (ogonem) pogłosu, nasz miks szybko stanie się niewyraźny, zamulony i będzie sprawiał wrażenie, jakby dochodził z ogromnej odległości lub ze studni. Nie dodawajmy też pogłosu do każdej ścieżki, kontrast pozwoli nam zachowanie wrażenia przestrzeni bez przesadnego wypełniania miksu tą przestrzenią. Jeśli pozostawimy jakieś ślady bez pogłosów, to te, które ten pogłos mają, będą jeszcze bardziej charakterystyczne.

Warto też rozważyć odfiltrowanie skrajnych pasm z naszych kanałów pomocniczych, na których wpięliśmy wtyczki pogłosowe, to bowiem pomaga oczyścić miks z gromadzących się i zamulających całość najniższych i niskich-średnich częstotliwościach. Odfiltrowanie wyższych pasm wspomaga dodatkowo wrażenie odległości oraz pomaga zminimalizować sybilanty – pogłos ma tendencję do „roznoszenia” ich w przestrzeni, co jest bardzo drażniące. Alternatywną metodą odcięcia sybilantów wchodzących na pogłos, jest użycie de-essera na szynie, którą wysyłamy sygnał do wtyczki pogłosowej.

Tu możecie obejrzeć filmik, w którym prezentuję dodawanie pogłosu do wokalu.

Jakich instrumentów nie wysyłamy na kanały pogłosowe?

Zazwyczaj tych, przenoszących najniższe częstotliwości, ponieważ mają tendencję do bardzo szybkiego zamulenia miksu, a poza tym rzadko kiedy brzmią dobrze z pogłosem – przede wszystkim stopa i bas. Można się upierać jeszcze przy niektórych syntezatorach, ale to wszystko będzie zależało od kontekstu danego utworu.

Kolejnym, bardzo popularnym efektem, jest delay. Jest on, można powiedzieć, bardzo prymitywną formą pogłosu (Pogłos, to nic innego, jak seria bardzo szybkich odbić).

Delay z reguły tworzy jedno odbicie oryginalnego sygnału, ale możemy go zaprogramować tak, aby tych odbić było więcej. Z reguły tworzę w sesji minimum dwa kanały dla różnych delay’ów i w każdym z nich ustawię inne czasy odbić (powiedzmy ćwierćnuty i ósemki) i zsynchronizuję je do tempa utworu. Podobnie, jak w przypadku pogłosów, sygnał wysyłamy szynami na nasze kanały pomocnicze, dzięki czemu mamy pełną kontrolę nad stosunkiem sygnały suchego (dry) do przetworzonego (wet).

Tutaj możecie obejrzeć filmik, w którym prezentuję dodawanie delay’a do wokalu.

Używając efektów przez wysyłki trzeba pamiętać o tym, aby parametr MIX we wtyczce pogłosowej czy delay’u ustawić na 100% wet – powrót efektu daje nam stuprocentowo przetworzony sygnał, a dźwięk oryginalny dobiega wyłącznie z naszej ścieżki źródłowej.

Jeśli przeczytaliście poprzedni wpis o głębi, zapewne pamiętacie, że wspomniałem w nim o parametrze pre-delay we wtyczce pogłosowej. Dokładnie takie samo zastosowanie ma użycie właściwej wtyczki delay w tworzeniu wrażenia odległości i ustawienia danej parti na naszej wirtualnej scenie. Dłuższe czasy pojawienia się odbić będą sugerowały, że dany instrument znajduje się bliżej słuchacza, krótsze czasy odbić potrafią zepchnąć dany instrument w głąb sceny. Ale to nie wszystkie zastosowania delay’a. Bardzo krótkie czasy odbić, bez powtórzeń, których ilość ustalamy regulując parametr ‘feedback’ – potrafią też pogrubić i wytłuścić daną partię.

Umiejętne stosowanie delay’a nadaje naszemu miksowi przede wszystkim przestrzeni, „kontekstu miejsca”, jak lubię to nazywać. Muzyka grana w komorze bezechowej nie miałaby sensu. Ludzki słuch jest od urodzenia przyzwyczajany do słyszenia dźwięków w jakimś kontekście, nie inaczej sytuacja ma się z muzyką. Czy słyszymy próbę zespołu w garażu, czy koncert na stadionie lub w klubie – kontekst miejsca zawsze towarzyszy muzyce i to dzięki niemu jesteśmy w stanie bez trudu ocenić przestrzeń, w której ta muzyka gra.

Podsumowanie

Bez efektów przestrzennych, jak pogłos czy delay, nasze miksy z reguły brzmią płasko, płytko, po prostu, mhm… nieefektownie. Trzeba się z nimi na początku trochę pomocować, przekonać i przyzwyczaić. Bez nich nie osiągniemy tak potrzebnej głębi, nie stworzymy wrażenia odległości, nie zbudujemy realnej (lub mniej) sceny. Jak już nauczymy się ich odpowiednio używać, to z pewnością nadejdzie etap, gdy będziemy ich nadużywać… Jak poczujecie, że miksy zaczynają Wam „tonąć”, to będzie to najlepszy znak, że czas już przejść na następny level i zacząć używać tych efektów z umiarem i nie na każdej ścieżce. Pamiętajcie, że aby jedna ścieżka była odbierana, jako odległa, inna musi być bardzo blisko, itd. Podobnie sytuacja się ma z głośnością i w sumie każdym innym aspektem miksu – aby jeden track sprawiał wrażenie głośnego, inne muszą być cichsze, i tak dalej. Kontrast i umiar – z tymi dwoma słowami chcę Was zostawić i życzyć udanych eksperymentów z efektami.

Zostawić komentarz ?

72 Komentarze.

  1. Ja musze sie przyznać że używam mojej łazienki jako pomieszczenie do rejestracji wokali.

    Jednak nie pozostawiam jest kompletnie niewygłuszonej. Na środek kładę gruby dywan. Jako iż nagrywam na strychu łazienka jest dość mała i niska do pozwala mi na umieszczenie pionowo materaców (tak, materaców, tych na których wszyscy śpimy). Ustawiam po jednym przy każdej ścianie. Pomieszczenie muszę przyznać dość przyzwoicie sie wygłusza. Nie wiem czy dobrze to opisze ale wokale w wersji dry są bardzo ciepłe po nagraniu w tym pomieszczeniu.

    Naprawdę radze poeksperymentować. Często z igły da sie w łatwy sposób zrobić widły.

    Świetny artykuł.

    • Jest to jakiś sposób. +1 za pomysłowość i eksperymenty. +2 za tysięczny komentarz na blogu 🙂

    • Igor, Ty jakąś statystykę tych punktów prowadzisz?;>

    • Taaa… i zapisuję każdy komentarz w tajemnym notesiku…
      Po prostu jak się zalogowałem wczoraj, to mi licznik komentów na Dashboardzie pokazał 1000.

    • To pogratulować 🙂

    • jak przeczytalem kawałek o nagrywaniu w lazience kopara mi opadla (szok) … ale te materace to bardzo dobry pomysl sa dosc grube i gruby dywan bardzo dobrze pozwol ze spytam z czystej ciekawosci 🙂 jakim mikrofonem nagrywasz wokale? 🙂

    • To pytanie jest do Kamila, tak?

    • tak 🙂 czysta ciekawość 🙂

    • poza tym Igorze tez mozesz powiedziec jakim ty nagrywasz:P

    • Ja w zależności od potrzeb – najczęściej lampową Karmą K-58, ale czasem też SM57.

    • a powiedz mi ktorego mikrofonu użyłeś przy nagraniu wokalu do utworu konkursowego ?

    • Do tego użyłem akurat budżetowej wstęgi RB-500.

    • Mój przyszły szwagier wykosił z allegro Oktavę MK-220 za coś chyba koło 500zł :(. Też tak chcę.

    • Nice 🙂

  2. To ja mam jeszcze jeden pomysł. Jak ktoś ma komputer, który nie za bardzo radzi sobie z nadmiarem wtyczek to może sobie wstawić głośnik do łazienki i nagrać “naturalny” pogłos :D. W końcu tak też się robi nie? 😉

    • Robi się, robi. Ja czasem tak ożywiam bębny – kieruję głośniki na koniec mieszkania i tam ustawiam mikrofon lub dwa. Jak bym mógł to bym głośniki na klatkę schodową wystawił i zaniósł mikrofony dwa piętra wyżej…

    • A co, kable masz za krótkie czy boisz się że Ci ukradną sprzęt? 😀

    • Boje się, że po takiej akcji nie miałbym gdzie mieszkać 😀

    • ale dajecie w dupe,nie dosć że można się tu dużo nauczyć to jeszcze jest prze komicznie śmiesznie hehe pozdrawiam wszystkich

    • No ba 🙂

  3. Kolejne pytanie typu głupie ale systematyzujące.
    Kiedy wysyłasz sygnał na kanał pomocniczy z pogłosem, sygnał danego instrumentu używasz wtedy tylko z tego kanału pomocniczego i tam ustawiasz proporcje wet do dry, czy blenderujesz oryginalną ścieżkę z kanałem pomocniczym?
    jestem pewien że to pytanie jest typu ogranicznik, ale muszę mieć pewność ;>
    Dzięki za artykuł!

    • Nie. Na kanale pomocniczym używasz 100% wet, bo sygnał nieprzetworzony wychodzi przecież z oryginalnej ścieżki. Nie ma sensu mieszać sygnału oryginalnego z sygnałem w-jakimś-tam-procencie przetworzonym.

  4. Zamiast delay’a Waves proponuje nam Doubler 2 lub 4 gdzie można graficznie ustawić panoramę i bliskość + ilość feedbacków – dzisiaj to obczaiłem. Świetne.

    • Zgadzam się. To bardzo pożyteczna wtyczka.

    • No i jeszcze jest tam sporo parametrów jak modulacja, charakterystyka częstotliwości feedbacków, wzmocnienie na kanał lewy i prawy – tak dla tych co nie wiedzą a chętnie by chcieli to stestować;)

    • to jak mowisz o wtyczkach masz jakis fajny tap delay ? i taki w ktorym mozna wybrac np motyw typu “ping pong” ?

    • Na przykład SuperTap od Waves. Ping-pong delay możesz zrobić w sumie na każdym stereo delay’u.

    • Igor… napisałem o supertapie od waves przed Tobą tylk oże ten komentarz czeka na moderację i się nie wyświetlił…

    • Tak, poszedł do moderacji, bo tak się dzieje, gdy umieszczasz w komentarzu link lub adres mailowy. Na przyszłość proszę Cię o nie propagowanie tego, co chciałeś koledze zaoferować. Od takich rzeczy niech sobie będą inne strony, ok? 🙂 Udamy, że sprawy nie było, zgoda?

    • No problem;) Chciałem tylko aby każdy był super realizatorem z mega narzędziami do pracy bo jednak pakiet Waves’a jest gigantyczny.

    • Gdyby same narzędzia (legalne bądź nie) czyniły od razu każdego super realizatorem, to nie byłoby się czego uczyć. Pozdrawiam

    • dużo czasu i wiele mixów minie nim będę mógł powiedzieć sam sobie ze robię to naprawdę fajnie 🙂 ale do tego etapu można dojść używając standardowych efektów procesorów w DAW 🙂 a tap delay to dla mnie jak zabawka którą miło by było się czasem pobawić 🙂 idę poszukać pakietu waves gdzie można dostać i za ile 🙂

    • szybciej znalazłem gdzie mogę pobrać pakiet waves … zabawne .. heh 😉 niestety nie stać mnie na taki pakiecik 🙁 wiec zostanę przy tym co oferuje mój DAW 🙂

    • Stara prawda mówi, że jak nie jest się w stanie zrobić dobrego miksu na standardowych narzędziach, to żadne mega-hiper-super wtyczki temu nie zaradzą…

    • Adam, SuperTap od Waves znajdziesz w pakietach Waves Musician Bundle 1 i 2, ktore sa przesmiesznie tanie jak na wtyki tego producenta. Mozna je wyrwac za okolo $100.

    • oo dzieki za info 🙂

  5. Ja właśnie zdałem sobie sprawę, że kompletnie nie rozumiem na czym polega miksowanie :/. To znaczy może i rozumiem, ale nie umie tego zrobić we właściwy, a przede wszystkim prawidłowy sposób. Chociaż może coś takiego jak prawidłowy sposób, nie istnieje?

    • Nie jesteś sam. Też to u siebie zauważyłem.

    • nie ma czegoś takiego jak instrukcja Mixu jak to masz zrobić powinieneś tak to zrobić by ci się podobało 🙂 każdy realizator zrobi to inaczej w bardziej lub mniej zbliżony sposób liczy się efekt końcowy. Metody są różne ale jeśli tylko coś brzmi dobrze podoba się dany mix to sposób w jaki to osiągnąłeś myślę że nie jest ważny 🙂

    • Dokładnie tak. Możemy (i nawet musimy) poznawać techniki, sposoby, metody, różne podejścia, ale tak naprawdę każdy musi się nauczyć miksować sam…

    • To witaj w klubie. Dużo wody musi upłynąć. Nie ma magicznego przepisu na miks. Jest zbyt dużo zmiennych w każdym utworze…

    • No tak, ale np logicznym by było chyba dla każdego, że robiąc miks po obróbce śladów perki wrzucam je w jedną grupę i dopiero na nią zakładam efekt, w końcu perkusja jako instrument stanowi całość. Dla każdego tylko nie dla mnie, ja oczywiście musiałem sobie wysyłki porobić osobno z werbla a osobno z h/h bo przecież nie przyszło mi do głowy, że może jednak bardziej spójnie to zabrzmi jak zrobię jedną wysyłkę z grupy bębnów :/.

    • To wcale nie jest takie złe, jak Ci się wydaje. Zależy jakiego efektu chcesz użyć… Mało sensu miałoby przykładowo wysyłanie całego sygnału z perki na długi pogłos, bo chociażby stopa na tym by raczej nie skorzystała.

    • Ale stopę przecież można odfiltrować, generalnie efekt można przecież i przed i po odfiltrować, chodzi mi o spójność tego co idzie na efekt, to znaczy żeby wszystkiego było tyle w efekcie ile w miksie głównym, a nie w miksie ściągam werbel względem hihotu a w efekcie jest na odwrót. Po prostu na grupie robi się ro jedną wysyłką, czyli łatwiej i wg mnie spójniej, ale dzie tam, ja to sobie zawsze muszę utrudnić :D.

    • I tak sobie możemy w nieskończoność udowadniać, że kota można obedrzeć ze skóry na 100 sposobów 😉

    • Ale ile zabawy przy tym 😀

    • Przy miksie czy przy… kocie? 👿

    • Przy zmiksowanym kocie ;). Dobranoc.

  6. Powiedz Igorze co myślisz o motywie odwrócenia fazy na efekcie typu delay w tworzeniu głębi ? właśnie coś takiego zrobiłem i chyba fajny motyw 🙂 i jedno pytanko w efekcie delay (standardowym w Pro Toolsie) jest takie coś jak GROOVE.. co to jest ??

    • Jeśli to zrobisz na jednym kanale, to rzeczywiście może się zrobić “głębiej”. Musisz tylko później sprawdzić, czy po zrzuceniu do mono nie będzie niespodzianek. Groove w delay’u służy do delikatnego przesunięcia czasu odbić. Robi się to po to, żeby odbicia nie były sztywno zsynchronizowane z tempem (świetnie się sprawdza na wokalu). Dzięki temu można sprawić, aby wokal był delikatnie ‘napędzający’ (niecierpliwy) bądź ‘hamujący’ (leniwy). Nie wiem, jak to inaczej nazwać 🙂

    • Ja się przejechałem na odwracaniu fazy na reverbie :D. Nagle zniknęła mi gitara :D.

    • O tym wlasnie mowie. Bawisz sie faza i zanim sie obejrzysz, ktos zakosi Ci z pokoju instrument… 😉

  7. Przydało by się forum… coraz więcej ludzi tu zagląda więc pewnego razu jak będzie 300komentarzy to będzie to mało przejrzyście wyglądać.

    • Z doswiadczenia wiem, ze forum na blogu, to niestety slaby pomysl, bo dyskusje sa rozczlonkowane na dwie odrebne strony i nikt juz sie w niczym nie lapie 🙂 Rozejrze sie moze za innym systemem komentarzy.

  8. KrzysztofZ

    Igor, jak to w koncu jest z wtyczkami Convolution reverb? Wiadomo, że lepiej nie kręcić parametrami, bo kiepsko to brzmi. Wobec tego czy różnią się miedzy sobą te wtyki? Czy np. SIR jest lepszy, gorszy od innych?

    • To nie jest tak, że “lepiej nie kręcić”, bo się poparzysz czy coś. Ujmę to tak – niewielki jest zakres manipulacji poszczególnymi parametrami, ale jakiś jest. Poza tym, po to są różne impulsy w różnych wtyczkach, żeby je wypróbować.

  9. Zacząłem czytać zakarmki ponownie od początku. 🙂 Znów dowiedziałem się dużo ciekawych rzeczy.

    Bedąc w wątku o pogłosie chciałbym zapytać Cię Igorze w jaki sposób dążyć do uzyskania charakterystycznego reverbu Vangelisa? Np. na płycie Blade Runner.
    Próbowałem już wiele razy, ale ciągle nie mogę się nawet zbliżyć do podobnego efektu. Mam dwie pogłosowe wtyczki: Arts Acoustic Audio oraz Aether. Próbowałem na nich, ale ciagle słysze w ogonie cyfrę. Brakuje takiego ciepła, mięska i naturalności jak w muzyce Vangelisa.
    Będę wdzięczny za wskazówki, które mogłyby mnie naprowadzić na właściwy tor.

    • Akurat nie znam tej plyty. Jesli brakuje Ci analogowego ciepla, to moze dlatego, ze do produkcji tej muzyki uzywano analogowego sprzetu? Poza tym, poglos to raczej nie jest narzedzie do kreowania cieplego brzmienia. Na szybko moge Ci poradzic, zebys odfiltrowywal obie strony spektrum na powrocie reverbu. LPF lub ewentualnie filtr polkowy na wysokich czestotliwosciach pomoze Ci troche zabrac tej cyfrowej przejrzystosci z ogona.

  10. Dzięki Igorze za odpowiedź. Jeśli pozwolisz, to pomęcze jednak o analizę takiego reverbu: 🙂 http://www.youtube.com/watch?v=n5x3J_cHqe8 i http://www.youtube.com/watch?v=AbWNZkoQHuE tutaj jest przykład takiego pogłosu. Brzmi rozlegle, naturalnie, ale nie ma tego cyfrowego ogona. W przypadku wtyczek ten ogon zawsze zostaje.

    • Krzysztof, podstawa to plany przestrzeni. Zauważ, jak Vangelis sprytnie buduje głębię – prawdopodobnie używa ze trzech różnych pogłosów (pod względem długości ogona), przez co tym najdalszym w planie instrumentom nie musi dopalać nie wiadomo jakiego poziomu, co z kolei skutkuje wrażeniem mega-rozległości, ale bez zostającego ogona – a to dlatego, że nie samym pogłosem się buduje głębie. Inna rzecz, są tam pewnie też jakieś delay’e, które też potrafią świetnie odzwierciedlić przestrzeń bez żadnych ogonów – kwestia dobrania czasu i ilości odbić, filtrów, etc. Potem tylko odpowiedni balans między takim kanałem, a poziomem wysyłki z oryginalnego śladu. Rzuć okiem tutaj – może coś Ci te 2 wpisy podpowiedzą:
      https://zakamarkiaudio.pl/2011/03/miksowanie-jak-budowac-glebie.html
      https://zakamarkiaudio.pl/2011/03/miksowanie-rola-efektow-w-tworzeniu-glebi.html
      Pozdrawiam

  11. Ja mam pytanie dotyczące wstępu tego artykułu. Jakie są możliwości usuwania pogłosu z nagranych ścieżek. Czy są jakieś wtyczki, urządzenia dedykowane do tego, a może można to zrobić jakoś na piechotę. Nagrywaliśmy reklamówkę w dużej hali produkcyjnej i niestety nikt nie myśli w takich sytuacjach o dźwięku bo najważniejszy jest obrazek. Później oczywiście najczęściej trzeba robić postsynchrony, ale czasem jest to bardzo drogie rozwiązanie, szczególnie gdy pracujemy z “gwiazdami”. Czy da się jakoś uratować jakoś taką ścieżkę ?. Dodam że mam nagranie zarówno z pchełki jak i shotguna.

    • Jak zarejestrowałeś głos razem z pogłosem z pomieszczenia, to niewiele dasz radę zdziałać. Ten pogłos jest częścią nagrania i nie ma magicznych narzędzi do jego usuwania. Możesz ewentualnie popróbować z bramką/ekspanderem, ale to przy założeniu, że pogłos słychać tylko na końcach wypowiadanych fraz (i musiałbyś tak ustawić bramkę, by się zamykała po ostatnim słowie). Jeśli jednak pomieszczenie jest słyszalne cały czas, przy każdym słowie, to bramka się tu niestety sprawdzi. I w sumie tyle masz opcji… Nagranie jest po prostu wykonane błędnie. To jakbyś chciał pozbyć się seplenienia u osoby z taką wadą wymowy.

  12. kurcze a ja zawsze wychodziłem z przeświadczenia że dół w reeverbie powinien zostać bo dodaje “mięsa” 🙄 Ale chyba muszę na to wszystko spojrzeć z trochę innej nowej strony 🙂

    • Zdecydowanie 🙂 Dolne pasma w poglosie zamiast dodawac “miesa”, z reguly zamulaja calosc. Polecam je odfiltrowywac lub troche podcinac na powrotach poglosow.

  13. Jak stworzyć głebie i wrażenie rozmieszczenia instrumentów w przestrzeni w przypadku tworzenia utworu orkistrowego z sampli midi tak, żeby zachować klarowność poszczególnych sekcji i pratii pojedynczych instrumentów? Oraz jakich użyć wtyczek?

  14. Bardzo dziekuję za opowiedź panie Igorze, jeszcze tylko takie pytanie odnośnie, pogłosu. Czy właściwym będzie zastosowanie odzielnych pogłosów dla poszczególnych sekcji, jak np. Sekcja drewniana a smyczkowa, w sensie odległości słuchacza od orkiestry? Używam do pogłosu Altiverba i zawsze mam dylemat czy załączyć jeden pogłos na wszystkie sekcje korygując jedynie ich poziom głośności czy też własnie ustawiać odległości w reverbie na poszczególne sekcje, instrumenty osobno? Uporczywie staram sie znaleźć na to jakieś panaceum, gdyż nie mogę własnie uzyskać tego realnego uczucia gdy muzyk gra np na fagocie i jest klarownie słyszalny i niezagłusza go podgrwyająca np. sekcja smyczkowa grajac pizzicato w piano(niezabrudza czystości jego brzmienia – słychać je oddzielnie).

    • Jesli celujesz w maksymalna realnosc brzmienia, to raczej bym proponowal ograniczac sie do jednego, wspolnego poglosu dla wszystkich instrumentow, a ich odleglosc regulowalbym iloscia wysylanego do poglosu sygnalu. Alternatywnie mozna sprobowac zastosowac dwa podobne typy poglosow, ale z roznymi czasami pre-delay.

    • Kurcze wielkie dzięki, bo kombinowałem nad tym długo, i nie byłem przekonany który sposób jest właściwszy przy odwzorowaniu tego efektu, którą metodą lepiej pójść, a napinanie dodatkowych pogłosów na pojedyncze instrumenty zjadało mi pamięć a efektu jak nie było, tak nie było.

    • Wpinanie poglosow na pojedyncze slady, jako inserty jest slabym pomyslem. Znacznie lepiej miec 1, 2 czy 3 poglosy na Auxach i do nich wysylac rozne slady w roznych ilosciach – to taka ogolna zasada 🙂

  15. Nagrywałem w łazience gitare… dynamik plus pojemnik i potem balansowalismy , mocno pogłosowo i jeśli chodzi o efekt to wyszło super, ale to było dla potrzeb tego stylu, później wracałem do tej techniki , kupa zabawy była jak były przesłuchy a to kalpryfer a to mydelniczka i… nauczyliśmy sie wygłuszać w miare względnie kibel:)

    • I bomba. O ile coś się sprawdza w danym kontekście, to jak najbardziej trzeba zaufać instynktom – nawet, jeśli byłyby one wbrew “przyjętym zasadom” 🙂

Zostaw komentarz