Miksowanie – Jak Budować Głębię?

Po tym, jak poznamy już tajniki korekcji i kompresji, będziemy musieli stawić czoła kolejnemu wyzwaniu, jakim jest zbudowanie głębi w miksie. Jak się zapewne domyślacie, każdy miks powinien być trójwymiarowy, tzn. powinniśmy rozróżnić w nim dźwięki rozstawione:

  • wyżej lub niżej (osiągane dzięki korekcji)
  • od lewej do prawej (osiągane dzięki panoramie)
  • bliżej i dalej (o tym dzisiaj…)

Większość realizatorów zapewne zgodzi się z tym, że miks powinien być wyraźny, skupiony, nie przepełniony i z trójwymiarową sceną, gdzie wszystkie elementy są łatwo słyszalne i bez problemu można określić, z którego dokładnie miejsca dochodzą. Oznacza to mniej więcej tyle, że warto kierować się stworzeniem realistycznego obrazu, tzn. takiego, jaki widzimy, gdy zamykamy oczy i wyobrażamy sobie, gdzie na scenie znajdowaliby się poszczególni muzycy grający dany utwór. Chodzi o przekonanie słuchacza, że stoi tuż przed zespołem wykonującym piosenkę.

Jak osiągnąć taki realistyczny obraz?

Są dwa główne elementy, które składają się na budowanie „sceny”:

  1. Poziom (głośność) danej partii względem innych – pozwala nam określić odległość źródła dźwięku. W sytuacji, gdy dźwięk dochodzi z daleka, jego natężenie jest siłą rzeczy mniejsze. Przyjęło się, że za każdym razem, gdy zwiększamy dystans dwukrotnie, poziom sygnału zmniejsza się o 6dB. Analogicznie, im bliżej znajduje się źródło dźwięku, tym postrzegamy je jako głośniejsze. Niby żadna rewelacja, ale to bardzo ważna kwestia…
  2. Czas, w jakim dźwięk do nas dociera. W pomieszczeniu, oprócz sygnału bezpośredniego, usłyszymy też sygnał odbity. Jeśli czas pomiędzy tymi dwoma sygnałami wynosi poniżej 25-30ms, to ta pierwsza część sygnału daje nam wskazówki, co do kierunku jego pochodzenia. Jeżeli ta różnica wzrośnie do ok. 35ms i więcej, druga część sygnału zostanie rozpoznana przez nas słuch (i mózg), jako oddzielne echo.

I choć znajomość tych liczb może nie pomaga nam bezpośrednio w tworzeniu realnej sceny, ważne jest to, aby rozumieć same zasady i wiedzieć, że wpływają one na efektywne budowanie obrazu. Manipulując natężeniem dźwięku i czasem docierania, możemy stworzyć wiarygodną scenę. Nasz mózg, jak i mózg słuchacza, zrobią za nas resztę skomplikowanych operacji.

Inne elementy wspomagające głębię w miksie.

Wyobraźcie sobie sytuację, że spacerujecie w kierunku koncertu w plenerze lub pubu z muzyką na żywo czy może dyskoteki / nightclubu czy innego tego typu przybytku. Jakie częstotliwości słyszycie przede wszystkim? Oczywiście, że najniższe. „Basy” stają się mniej dominujące, im bliżej źródła muzyki się znajdujemy. Ta wiedza pozwala nam stwierdzić, że im mniej wysokich częstotliwości słyszymy, tym dźwięk znajduje się dalej, stąd dość częstą praktyką, pomagającą „odsunąć” dźwięk na scenie podczas miksu, jest lekkie odfiltrowanie najwyższego pasma (zamiast podbijania basów) za pomocą LPF (filtra dolnoprzepustowego).

Ja często lubię też odfiltrować powroty efektów, takich jak pogłos czy delay, wtedy odbicia wydają się jeszcze bardziej odległe, dodatkowo pogłębiając naszą scenę.

Skoro już jesteśmy przy pasmach, to warto też zwrócić uwagę na okolice 4-5kHz. Podbicie w tym rejonie, może nieznacznie „przysunąć” dany sygnał do słuchacza. Podcięcie przyniesie oczywiście efekt odwrotny.

W tworzeniu przekonywującego obrazu, przestrzeni czy głębi, najistotniejszy jednak jest nasz słuch, dlatego warto o niego dbać. Aby móc podejmować trafne decyzje, musimy mieć również spore zaufanie do swojego systemu odsłuchowego, jak i do pomieszczenia, w którym miksujemy, bo one także wysyłają do mózgu informacje, które ten przetwarza i interpretuje.

Jakie zastosowanie ma ta wiedza w praktyce?

Z uwagi na to, że potencjometry „Pan” są dwuwymiarowe i panoramujemy od lewej do prawej, łatwo wpaść w pułapkę i nawykowo ustawiać dane elementy w liniowy, niezmienny i oczywisty sposób – bębny tu, pianino tu, klawisz tu, tak jakby muzyka była odgrywana w linii prostej, od jednej strony do drugiej. Ale gdy stoimy na koncercie, to przecież słyszymy też pewną głębie, kilkuwymiarowość, prawda? Nietrudno nam wyłapać, nawet bez patrzenia na scenę, że perkusista jest ulokowany z tyłu, gitarzysta lekko bliżej i zazwyczaj z boku, a wokalista po środku, na przedzie.

I choć względna głośność danych instrumentów ma niemałe znaczenie dla realnej sceny, to czas docierania sygnału daje nam tutaj najwięcej wskazówek. To minimalne opóźnienia między poszczególnymi elementami przekonują nasz mózg co do ich położenia w przestrzeni. Jak wiemy, dźwięk porusza się z prędkością ok. 30cm na 1 milisekundę, więc jeśli przyjmiemy, że w przypadku zespołu na naszej scenie, werbel umieszczony jest 1,5m za wzmacniaczem gitarowym, to ten dźwięk werbla dotrze do nas 5ms później niż sygnał ze wzmacniacza.

Jak osiągnąć głębię podczas miksu?

Powiedzmy, że chcielibyśmy sprawić, aby bębny brzmiały tak, jak by stały na końcu sceny i blisko tylnej ściany. Ustawiając parametry pogłosu, zwróćmy szczególną uwagę na ‘pre-delay’. Ten element pozwala nam dodać krótkie opóźnienie pomiędzy sygnałem bezpośrednim, a odbitym. Niejako rozdziela te dwa sygnały, dzięki czemu możemy manipulować czasem, po którym usłyszymy sygnał odbity – bardzo potężne narzędzie w tworzeniu sceny. Krótszy pre-delay oznacza, że sygnał odbity usłyszymy niemal natychmiast po pojawieniu się sygnału bezpośredniego, dłuższy pre-delay natomiast, odsuwa sygnał bezpośredni od powierzchni odbijającej (w tym przypadku tylnej ściany). Jeśli ustawimy krótki, kilku milisekundowy pre-delay dla werbla, a dłuższy dla gitary czy jeszcze dłuższy dla wokalu, to łatwo nam będzie wyczuć te różnice. Wokal, z długim pre-delay’em zabrzmi o wiele bliżej niż werbel, który z racji położenia na scenie wyśle do naszych uszu sygnał bezpośredni niemalże jednocześnie z odbitym.

Podobnie sytuacja się ma, jeśli chcemy uzyskać realny obraz z sygnału pianina. W sytuacji, gdy pianino ustawimy w naszej wyobraźni po lewej stronie sceny, to wysyłając z niego sygnał na pogłos stereo, warto ustawić krótszy pre-delay na kanale lewym niż prawym tego pogłosu, bo w realnej sytuacji, sygnał odbiłby się szybciej po lewej stronie sceny (od bocznej ściany).

Pamiętajcie o tym, żeby nie używać w jednym miksie drastycznie różnych od siebie typów pogłosów, np. bębny w małym pokoju, wokal w ogromnej hali, klawisze w katedrze, a shaker… bez żadnego pogłosu. Nie oznacza to oczywiście, że macie użyć jednego typu dla wszystkich ścieżek, chodzi o to, aby te różne rodzaje algorytmów mogły iść ze sobą w parze, żeby tworzyć spójny dźwięk. I kolejna sprawa – zawsze testujcie pogłos czy delay w kontekście miksu – coś, co będzie brzmiało świetnie solo, nie zawsze sprawdzi się w miksie.

Żaden z elementów nie może brzmieć, jak wyrwany z kontekstu, bo takie odklejanie się partii od całości nie zabrzmi dobrze. Co innego, jeśli chcemy stworzyć jakiś specjalny, krótki efekt lub piosenkę z kategorii „nie z tego świata”, ale w przypadku budowania realnej sceny, musimy przekonać słuchacza, że ma przed nosem grupę muzyków, którzy w danej chwili wspólnie wykonują dla niego jakiś utwór.

Myślicie w ogóle o tworzeniu jakiejś głębi w miksie? A może cały proces tworzenia sceny kończy się u Was na wpięciu wtyczki pogłosowej i zapomnieniu o niej? Dzielcie się swoimi sposobami i doświadczeniami.

Zostawić komentarz ?

60 Komentarze.

  1. Bardzo przydatne informacje. Może w końcu teraz mi się uda wsunąć wokal kawałek dalej 😉

  2. ja ostatnio miałem taką fajną wizje (mi sie podobała) ze chciałbym mieć ścieżki powiedzmy orkiestry symfonicznej albo big bandu i sprawić by wokal oplatał wręcz caly zespół muzyków coś jakby pączek z dziurą(to wokal) a w środku muzycy(zamiast nadzienia) 🙂 heh ale nie mam ścieżek by sie w taki bajer pobawić 🙁 i jak by tu zrobić taki wokal ?:D chciałbym się w to pobawić 🙂 a wracając to nigdy jakby całego obrazu utworu nie pozostawiam w rekach poglosu ale nigdy nie kombinowałem z pre delay itp.

    • Warto dać mu szansę. To taka mała, a naprawdę zdolna bestia…

  3. Mi się właśnie udało odkleić wokal (ten marny) od reszty miksu :/. Nie mam pomysłu jak go tam wkomponować :(.

    • Bywa, że marny wokal wybija się i na przemian chowa w gąszczu miksu, przez co sprawia wrażenie odklejonego i sam pogłos tu niewiele pomoże. Postaraj się go wyrównać i “wepchnąć” trochę głębiej (poziom, eq, mocna kompresja, krótki pogłos). Jeśli oczywiście mówimy o “tym samym” wokalu… 🙂

    • Teraz mówimy o tym samym, ale w niedzielę będziemy mówili już o innym, mam nadzieję lepszym.

  4. Przestrzeń w utworze to właśnie coś czego nie udaje mi się uzyskać. Dzięki za materiał, który będzie podstawą eksperymentów. Bardzo by było miło, gdybyś zilustrował te aspekty jakimiś przykładami audio/video. Z góry dzięki!

  5. Mam propozycje. Może warto stworzyć ranking darmowych pluginów i instrumentów wirtualnych?. Jest ich całe mnóstwo i niektóre są naprawdę warte uwagi a niektóre mniej 🙂 .

    • Darmowych plug-inów jest całe zatrzęsienie, jeśli chcesz się tego podjąć i masz wolny miesiąc życia – proszę bardzo. Chętnie go tu zamieszczę 🙂 Kiedyś natknąłem się chyba w sieci na stronę, gdzie koleś próbował to ogarniać – na to potrzeba drugiego życia 😉

  6. Jeszcze jedno co sądzisz o pomyśle zrobienia reverbu na całości bębnów? Czyli robię grupę perkusja, tworzę wysyłkę i na niej umieszczam reverb. Odfiltrowuje trochę dołu i domiksowuje to do perkusji bez rewerbu?

    • Mniej więcej w tym celu nagrywa się dźwięk z pomieszczenia 🙂

  7. Szczerze mówiąc ostatnio dopiero zacząłem na poważnie zabawę z panoramą(korektory to podstawa więc są od zawsze), a ten pre-delay to dopiero od teraz. Ustawiam, kręcę, ale głębszego w tym sensu nie widzę. Fajnie byłoby to wytłumaczyć może jakoś od innej (nie wiem jakiej) strony – @ jak wyżej popieram tutek video.

    • Pomyślę nad filmem. Jakby nie było, liczę też czasem na Waszą wyobraźnię… 🙂

  8. świetny artykuł!
    Zastanawiam sie jak nie obciążyc procesora wtyczkami.
    czy mozna stworzyc jedną osobną ściężkę z pogłosem i tam wysyłać sciezki z np. voc, bebnami i gitarą i regulować dla kazdego instrumentu osobny pre-delay?
    jak to zrobic?
    z góry dzięki i GREAT JOB!

    • Z reguły tworzy się osobny kanał dla np. pogłosu i na niego się wysyła różne ścieżki. W ten sposób oszczędzasz moc procesora. Ale zapinając na tym dodatkowym kanale wtyczkę pogłosową ustawiasz pre-delay dla tej konkretnej wtyczki, nie dla instrumentu, więc każdy instrument, który na ten kanał wyślesz, będzie miał taki sam pre-delay. Co na przykład możesz zrobić, to stworzyć 2 lub 3 kanały z efektami i jeden potraktować jako bliższy, a drugi jako dalszy i ewentualnie 3, jako średni.

    • dzięki! czasem odpowiedz na najgłupsze pytanie bardzo systematyzuje wiedze.
      pozdrawiam i Why sleep when we can mix.

    • Prosze bardzo. Ja od dawna stosuje te maksyme i to nie tylko w kwestii miksowania :mrgreen:

    • jestem początkujący, ale o ile dobrze zrozumiałem to wydaje mi się że można to zrobić przez opóźnienie sygnału na szynę

    • Pogłos to sygnał bezpośredni i jego odbicia. W momencie, gdy opóźnisz sygnał to masz po prostu to samo tylko spóźnione. Jeśli nakarzesz wokaliście śpiewać w doskonale wygłuszonym pomieszczeniu o 1 sekundę później do kapeli, to nie usłyszysz pogłosu “katedry” 😉

    • chodziło mi o to aby opóźnić tylko wysyłkę, a “czysty” sygnał zostawić w oryginalnym czasie

    • Tak, pre-delay opóźnia pojawienie się wczesnych odbić (i całego pogłosu). Więc teoretycznie, jeśli wtyka pogłosowa nie ma takiego parametru, to można samemu wcześniej wpiąć prosty delay (bez feedbacku, modulacji, mix na 100%) i będzie to samo.

  9. Kolejny bardzo dobry artykuł panie Igorze! Oby tak dalej!
    Przy okazji mam taki problem z którym się ostatnio borykam jako początkujący “realizator domowy” 😉
    Jak sprawić aby intro do utworu (takie trochę ambientowe) zabrzmiało spójnie z wchodzącym po chwili utworem (żywe instrumenty). Jeśli chodzi o klimat pasują do siebie natomiast jest ten nieprzyjemny efekt jakby brzmienie pochodziło z dwóch różnych światów. Będę wdzięczy za jakiekolwiek wskazówki, pozdrawiam serdecznie!

    • Tak na sucho, to ciezko mi powiedziec. Podrzuc jakas probke, to moze Ci cos podpowiem. Dzieki za dobre slowa. Pozdrawiam

  10. witaj Igor, właśnie plany głębia to jest to czego nie mogłem do tej pory osiągnąć. Mam nadzieję , że teraz oczywiście ćwicząć ile się da moje miksy nabiora tej głębi , którą słychac we wzorcach )))).Pozdrawiam serdecznie
    wszystkich uczniów i Profesora ))))
    Tomek

    • Tez mam taka nadzieje – odrzekl profesor i podrapal sie w zadumie po czole…

  11. Dobry art… i jaki dłuuugi. Respect!
    W produkcjach reklamowych, którymi się od czasu do czasu zajmuję głębia nie istnieje. Nie ma prawa, bo klienci oczekują głośno ryczącego materiału i zauważyłem, że powyżej pewnego progu kompresji i limitacji materiału, głębia, a także insze subtelne subtelności zanikają.

    Natomiast chciałem zapytać o głębię w nagraniach symfonicznych i chóralnych. Wydaje się, że w ich przypadku najbardziej istotne jest omikrofonowanie. Tak ? Czy można uzyskać bardzo dobre efekty panoramy i głębi w nagraniach orkiestry używając tylko odpowiednio rozstawionych mikrofonów ? Czy też potrzebne będzie wsparcie tego procesu później na etapie obróbki dźwięku ?
    pozdrawiam

    • Najlepsi realizatorzy jakich miałem okazję poznać (ludzie z holenderskiej Polihymni) nie używają w ogóle kompresorów. Zamiast tego czytają partyturę podczas miksu i kiedy jest to potrzebne przesuwają suwak ;). No i tak jak napisałeś, omikrofonowanie to tak z 80% sukcesu nagrania. Jak się dobrze ustawi graty to potem nie wiele trzeba robić w studiu. Co nie zmienia faktu, że miks potrafi zając kilka tygodni.

    • Rzeczywiscie jest tak, ze prawidlowe omikrofonowanie, szczegolnie w nagraniach symfonicznych to podstawa. Nawet jesli w miksie bedziesz jeszcze podkreslal dane zaleznosci, to i tak material wyjsciowy musi juz miec odpowiednie plany. Realizm zawsze bedzie brzmial lepiej niz imitacja.

  12. Ja zawsze montuje kolejno na Send:
    EQ, Reverb, Kompresor.

    EQ odfiltrowuje dół i zbędną górę. Podbijam 3-7 dB,
    dość szeroko pasmo 2-3 kHz. Na koniec kompresor ustawiam bardzo głęboko. Tresh -30 dB, ratio 4:1, szybki atcak i release. Reverb zazwyczaj typu hall, z długim wybrzmiewaniem (taki gatunek :P).
    Efekt jest bardzo miły dla ucha, reverb sprawia wrażenie jak by oddychał, wyższe pasmo staje się żywże i wyraźniejsze.

    • A jakich instumentów pasmo to podbijasz? Czy miałeś na myśli sam wokal? pozdrawiam 🙂

    • Nie, nie. Źle mnie zrozumiałeś. Send czyli kanał wysyłkowy. To co zrobisz na takim kanale nie wpływa bezpośrednio na wysłany sygnał tylko można powiedzieć, że “modeluje pogłos”.

    • To inaczej spytam a co wysyłasz na ten send?? Czy wokale czy jakieś instrumenty?

    • Tom, kolega TRANE ma chyba na mysli ogolnie to, w jaki sposob sobie ‘modeluje’ powrot efektu. O tym, co na ten efekt zostanie wyslane decydujesz w zaleznosci od potrzeb.

  13. Przede wszystkim dzięki za świetny tekst. Otworzyłeś mi oczy (i uszy!) na temat, który dotychczas ignorowałem i pewnie dlatego ilekroć ktoś zarzucał mi brak przestrzeni byłem mocno zdziwiony („Przecież używam reverbu i delaya!”). W ramach podzięki nadałem Ci na prywatny użytek imię Bożydar, hahaha 🙂 Dorzucę dwa moje patenty, choć pewnie większość czytelników dobrze je zna. Otóż coś, co jest dalej w planie najczęściej mocniej kompresuję, bo to, co cichutkie, powinno być czytelne, a więc stabilniejsze w głośności. Oddalenie reguluję też zwiększając ilość sygnału wet – im więcej wet tym bardziej z tyłu, plus oczywiście odpowiednio cicho w stosunku do reszty tracków. Mam jednak do Ciebie pytanie w związku z magicznym parametrem pre-delay. Piszesz, że im wyższa wartość, tym partia wydaje się bliższa, natomiast Tischmeyer Friedemann w tutku Steinberga mówi rzecz odwrotną… I druga sprawa. Na jakiej zasadzie dobierać spójne efekty hall i plate? Hall to duże pomieszczenie, a plate to metalowa płyta na sprężynach, jak zatem sprawić, żeby oba pasowały do siebie?

    • Cieszę się, że dzięki wpisowi otworzyły Ci się uszy 🙂 Co do tego, co mówi Tischmeyer, wydaje mi się, że nie do końca zrozumiałeś koncepcję pre-delay, a ja się nie wystarczająco jasno wyraziłem. Chodzi o to, że ten parametr wprowadza przerwę (opóźnienie) między sygnałem bezpośrednim, a tym utopionym w pogłosie. I to jest esencją tego parametru. Sygnał bezpośredni będzie bliższy, w sensie “w twarz”, wyraźniejszy i klarowniejszy, bo będzie “odczepiony” od ogona pogłosu, a ten z pogłosem (opóźnionym) wskaże Ci tzw. tylną ścianę miksu, tym samym wprowadzając iluzję przestrzeni reprezentując sygnał po reverbie. Rzeczywiście sygnał “wet” będzie się wydawał odległy, bo przecież to jest ten dochodzący z ogona pogłosu. Tutaj jeszcze trzeba popracować nad balansem między “dry” i “wet”. Dzięki takiemu zabiegowi sygnał bezpośredni jest czytelny, a zaraz za nim pojawia się “wet” który wprowadza przestrzeń. Zyskujesz klarowny i wyraźny (bliski) wokal, który jednocześnie nie jest suchy, surowy i bez kontekstu przestrzennego. Spróbuj sam, to się przekonasz 🙂 Co do Twojego pytania – jest tylko jedna odpowiedź – na ucho. Nie ma tutaj ustalonych reguł, typu: “w hall ustaw RT na 3 sekundy, a w plate LPF na 3.5 kHz i na pewno zadziała” 🙂

  14. lucas12312

    Witam! świetny artykuł;) miał bym prośbe Igorze;) http://vocal.com.pl/muzyka to link do strony zespołu w którym gram;) po kliknieciu w link wejdziesz w zakładke muzyka i tam poleci kawałek w naszym wykonaniu, przez nas nagrany i “zmiksowany” prosił bym o wskazówki co należy w nim zrobić jeszcze bo jakos nie slysze w nim spójności, “życia” a jestem początkującym w kwestii realizacji dżwieku i chciałbym dostać jakies cenne wskazówki;) Pozdrawiam!

    • Bardzo dużo jeszcze można z tym kawałkiem zrobić. Przede wszystkim jest surowo, bębny są jak z małego pokoju, wokal odstaje pogłosem od reszty, panorama do poprawy, zbyt monofonicznie, chórki w refrenach za głośno, klawisz brzmi tragicznie (sztucznie) i odstaje od reszty. Tyle na pierwszy rzut ucha.

  15. Witaj Igorze, wiem, że wątek jest już trochę nieaktualny, ale jako, że z niewiadomych przyczyn nie mogę Ci wysłać wiadomości na priva, pozwolę sobie zadać moje pytanie tutaj. Otóż, czy jeśli zdecyduję się użyć room mic’a w charakterze pogłosu dla mojej perkusji to, czy istnieje jakiś sposób na ustawienie jego brzmienia tak by umieścić perkusję w jakimś precyzyjnym miejscu w miksie, np. 3 metry za gitarami, tak jak przy użyciu pre-deleya ? Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję za odpowiedź.

    • Chyba cały miks będziesz musiał robić pod te koncepcje. Perkusje ciszej, ciemniej brzmiącą w stosunku do reszty jakiś nawet pre-deley:D. Wiesz co chcesz a to dużo 😀 ja bym kombinował, słuchał kombinował. Ale może Igor zaraz powie jakąś sztuczkę ninja 😀

    • Żaden ze mnie guru, zluzuj łydkę 😉 Slayer, po pierwsze, ważne jest to, gdzie ustawisz taki mikrofon podczas samych nagrań. A w samym miksie, możesz dać tego sygnału więcej niż zwykle. Jako sztuczkę ninja, dodatkowo bym go solidnie skompresował (czymś pokroju 1176 lub symulacją, z maksymalnie szybkim Releasem), co pozwoli Ci wyciągnąć z tego sygnału jeszcze więcej pomieszczenia. Im mocniej to skompresujesz, tym wrażenie wielkości pomieszczenia i odległości od słuchacza będzie wzrastać. Nie ma ustawienia “na 3 metry od gitary”, ale manipulując stopniem kompresji i suwakiem tego kanału względem reszty bębnów, możesz w jakimś stopniu wpłynąć na miejsce bębnów w miksie. Ale to musisz ustawić na słuch. Dodatkowo – to, co pisze R.O. troszkę ciemniej (wrażenie odległości).
      BTW, formularz kontaktowy – (https://zakamarkiaudio.pl/kontakt) działa bez zarzutu, sam sprawdziłem.

    • Dzięki bardzo, Igor, przetestuję to co radzisz 😉

    • A co do formularza zgłoszeń, to chyba wina mojego komputera.

  16. Dzięki za pomoc ! Ciekawe co na ten temat powie nasz guru 😆

  17. Tylko jeszcze jedno pytanie : Czy przez “solidną” kompresję masz tutaj na myśli zmiażdżenie sygnału tak, jak to doradza w tym przypadku wiele osób ?

    • Mam na myśli solidną, sporą, konkretną – ale żeby to jeszcze jakoś sensownie brzmiało. Popróbuj z różnym stopniem skompresowania – wyczujesz, jak już będzie za daleko.

    • No ja kiedyś wychodziłem z założenia, że jeżeli zastanawiam się przez chwile czy nie za mocno skompresowałem to znaczyło, że na 100% za mocno.

      Ale to prawidło na początku jest dobre, później to już się wyrabia słuch i już ta granica jest bardziej detaliczna i zależna co chcemy.

    • U mnie jest teraz podobnie. W zasadzie to się tyczy wszystkiego – znam, ograniczenia swojego swojego słuchu i w każdym przypadku gdy jakaś zmiana jest dla mnie ledwie słyszalna wiem, że dla doświadczonego miksera będzie ona gigantyczna.

  18. Ok, zobaczę co z tego wyjdzie. Jeszcze raz dzięki !

  19. Anonim - pingback on 13/03/2012 w 19:58
  20. Cześc,
    ja kombinuję trochę w inną stronę mianowicie – wyobrażcie sobie że chodzicie wśród orkiestry symfonicznej. Sygnał z lewej będzie zawierał dużo pierwszych skrzyiec, mniej drógich, mniej altówek potem wiolonczele i kontrabasy… z drógiej strony będzie odwrotnie – gdy staniemy wśród basów to one będą najgłośniejsze potem celli, altówki, II skrzypce i najcichsze pierwsze vln … ale sygnał będzie na tyle mocny że muzycy klasyczni nie muszą korzystac z odsłuchów – oczywiście mają dyrygenta, który to spina i pomaga ogarnąc w czasie – ale na ogół słyszą bardzo dobrze.
    Tworząc aranż z sampli symfonicznych eksperymentuje z wypuszczeniem w skrajne (przeciwne) kanały odbic instrumentów… tzn lewą cześc sceny wysyłam na przygotowany kanał z pogłosem który panoramuje skrajnie w prawo, z lewą robie odwrotnie… wiem że nie specjalizujesz się w klasyce ale powiedz mi co sądzisz o takich zabiegach?
    Zbyt duże ryzyko totalnego zamulenia obrau stereo???

    Na razie traktuję to tylko jako eksperyment i słucham… bo w teorii wydaje się to by dobra droga – w praktyce gdzie mam do ogarniecia sporo ścierzek robi się chaotycznie…

    W czasie najbliższej próby orkiestry pomierzę scenę i zobaczę jakie odległości mam w różnych miejscach i pobaie się przesunięciami… do granicy kilkunastu ms to chyba nie zmasakruje miksu… we will see… 😯 😀 ❓
    pozdrawiam Przemo

    • Jedyne, co mogę Ci doradzić, to sprawdzić. W teorii może być różnie, a rezultaty czasem (zazwyczaj) ciężko przewidzieć.

  21. Witam,
    A ja mam pytanie odnośnie głębi, ale robionej w nieco inny sposób, ponieważ słyszałem że są plug-iny, które mogą dawać takie efekty, jednak nie wiem które sa najlepsze i czy oddają efekt, który tutaj opisałeś?

    • O czym konkretnie mówisz? O jakich efektach?

    • Są to wtyczki firmy NuGen Audio Stereoizer. Miałem kiedyś przyjemność bawić się demówką jednak miałem wtedy laptopa który miał słabą wydajność i niebardzo mogłem z tym współpracować. Jednak teraz mam lepszy kombain to zobaczymy, ogólnie wtyczka działa do rozkładania dzwięku w panoramie LR ale również można rozkładać do przodu i do tyłu i w różnych zakresach, jest to temat głębi czy się mylę? 😉

    • Poniekad jest to temat glebi 🙂 Aczkolwiek mysle, ze lepiej i naturalniej zabrzmi Ci budowanie glebi tradycyjnymi metodami niz stosowaniem skomplikowanych algorytmow, ktore zawsze wprowadzaja jakies niekorzystne znieksztalcenia (nawet, jesli sa tak minimalne jak w przypadku NuGen Stereoizer). To tyle z suchej teorii 🙂 Jesli chodzi o strone praktyczna, to zawsze mozesz sciagnac demo i zobaczyc, jak sie to bedzie sprawowalo. Wedlug mnie, tego typu narzedzie bardziej by sie sprawdzilo przy “ratowaniu” zle nagranych sladow, niz przy kreatywnym tworzeniu przestrzeni, ktora powinna zagoscic przy miksowaniu sladow standardowymi plug-inami do tego przeznaczonymi. Mimo to, pewnie w wolnej chwili sam z ciekawosci to wyprobuje 🙂

Zostaw komentarz

Trackback'i i Pingback'i:

  • Anonim - Pingback on 2012/03/13/ 19:58