Miksowanie – Kiedy i Po Co Używamy Korekcji?

Istnieje wiele mitów dotyczących używania (i nadużywania) korekcji w studio. Umiejętność odfiltrowania baśni i legend od rzeczywistości w tym temacie, bywa czasem trudna. Sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy okazuje się, że każdy realizator, czy to profesjonalista czy amator – ma w tej kwestii swoje własne zdanie. Dla kogoś, kto dopiero wdraża się w produkcję muzyczną, odkrycie Świętego Graala equalizacji okazuje się wręcz niemożliwe. W starciu z tysiącem różnych, często skrajnych opinii, młody dźwiękowiec nie ma najmniejszych szans na rozszyfrowanie tej wielkiej tajemnicy. Mało tego, znajdą się też tacy, którzy za nic w świecie nie zdradzą swoich sekretów i będą ich bronić, jak politycy własnych stołków…

Dlatego postaram się w poniższym tekście przybliżyć Wam pewne niezmienne prawdy z tego zakresu – bez żadnych nonsensów i aury tajemnicy, po prostu czyste fakty. Wszystko to, abyście mieli większą pewność sięgając po korekcję podczas miksu.

Żeby móc lepiej zrozumieć, czemu służy korekcja, warto najpierw się zapoznać z tym, czym ona tak naprawdę jest.

Zakres ludzkiego słuchu zasadniczo rozciąga się od 20Hz do 20kHz, aczkolwiek ta rozpiętość zmniejsza się z wiekiem. Przyjmuje się, że tylko noworodki są w stanie słyszeć w pełnym paśmie. Większość ludzi nie jest w stanie słyszeć powyżej 18kHz, poza tym, w tak wysokich rejestrach zazwyczaj nie znajdziemy niczego oprócz szumów. Z drugiej strony pasma, cokolwiek poniżej 20Hz, to tylko dudnienie, które czasem można bardziej ‘poczuć’ niż usłyszeć. Oprócz tego, do reprodukcji tak niskich częstotliwości potrzebne są sporych rozmiarów głośniki, które nie powodują nic więcej, jak wywracanie naszych wnętrzności. Warto pamiętać, że najniższe „subowe” częstotliwości niosą ogromną ilość energii wprawiając agresywnie w ruch membrany głośników, skutecznie skracając ich żywotność.

Tak, czy inaczej, przyjęło się uważać, że częstotliwości między 20Hz a 20kHz, to użyteczny zakres, którym będziemy interesować się podczas pracy z dźwiękiem i możemy się tego spokojnie trzymać. Korekcja, to nic innego, jak ingerowanie w balans tych częstotliwości.

Kierunkowość częstotliwości

Im wyższa częstotliwość, tym łatwiej określić jej kierunek, tzn. wskazać, skąd dokładnie dochodzi. Dzieje się tak dlatego, że wysokie częstotliwości nie potrzebują tyle przestrzeni, żeby się rozwinąć – w przeciwieństwie do niskich częstotliwości. Ma to ścisły związek z długością fali danej częstotliwości – im wyższe rejestry, tym krótsze (i bardziej kierunkowe) fale.

Jak się to ma do miksowania?

Dzięki rozumieniu tego prawa, wiemy, żeby ustawiać monitory w ten sposób, aby tweetery (głośniki wysoko-tonowe) były na wysokości uszu i możliwie najdokładniej w nasze uszy wycelowane. Jeżeli dysponujemy subwooferem, to jego rozmieszczenie w pokoju staje się mniej istotne, ponieważ niskie częstotliwości rozchodzą się niemalże równomiernie w każdym kierunku z identycznym natężeniem.

Jak częstotliwości odnoszą się do muzyki?

Każdy dźwięk, a właściwie jego wysokość, ma ścisły związek z konkretną częstotliwością, na przykład, otwarta struna ‘E’ na basie, koresponduje z częstotliwością 41Hz, struna ‘A’ na gitarze, ma fundamentalną (podstawową) częstotliwość 440Hz. W skład dźwięku danego instrumentu wchodzi nie tylko częstotliwość podstawowa, ale i harmoniczne (overtony), czyli wielokrotności częstotliwości podstawowej. I tak na przykład, pierwszą harmoniczną od struny E basu, będzie częstotliwość 82Hz, kolejną – 164Hz, itd. Z uwagi na to, że częstotliwość podstawowa jest najgłośniejszą składową, nasz mózg odbiera ją jako informację o wysokości dźwięku. Natomiast harmoniczne decydują o konkretnym brzmieniu danego instrumentu. Bez harmonicznych (i budowy rezonującego instrumentu), dźwięk C na pianinie brzmiałby tak samo, jak na gitarze i tak samo jak zwykła fala sinusoidalna wygenerowana z syntezatora.

Ilość generowanych harmonicznych zależy od sposobu i siły uderzania w struny czy klawisze przez zdolnego muzyka. Dodajmy do tego specyfikę budowy instrumentu i akustykę pomieszczenia, a otrzymamy receptę na świetne brzmienie. Każdy wie, że świetny artysta z dobrym instrumentem, to marzenie każdego realizatora, a słaby muzyk z przeciętną gitarą czy klawiszem, to zmora. Będzie mu bowiem brakło spójności i równości w graniu, co sprawi, że trzeba się będzie sporo natrudzić podczas nagrywania i miksu. Nie bez powodu mówi się, że klasa muzyków jazzowych sprawia, iż miks tworzy się sam…

Wróćmy jednak do tematu samej korekcji i zobaczmy, jak prezentują się instrumenty w rozkładzie częstotliwości. Podane wartości są oczywiście umowne, nie trzymajcie się ich zbyt kurczowo, to tylko wskazówki.

0-30Hz

W tym zakresie nie znajduje się nic, co byłoby dla muzyki użyteczne. Tu znajdziemy szum klimatyzacji, itp. Można bez problemu odfiltrować.

30-50Hz

To nadal bardzo niskie pasma, które dudnią z natury i większość głośników ma problem z ich odtworzeniem. Ostrożne podbicie tych częstotliwości (np. na stopie lub basie) pozwala na osiągnięcie wrażenia „wielkości miksu”, ale ich nadużycie spowoduje wyssanie energii i szybkie zmniejszenie dostępnego zapasu.

50-90Hz

W tym rejonie znajdziemy fundamentalną częstotliwość stopy perkusji, którą możemy nieznacznie podbić, aby uzyskać lekko masywniejszy dźwięk. A która to będzie dokładnie częstotliwość – zależy od rozmiaru bębna, modelu, marki, etc (w przypadku prawdziwych brzmień) albo od rodzaju sampla czy próbki, z jakiej skorzystaliśmy.

100-150Hz

Pasmo odpowiedzialne za siłę i uderzenie (tzw. „punch”). Tu rezydują niskie, ale bardziej skoncentrowane częstotliwości. Podbicie tego pasma uwydatnia bas, może dodać pełni do gitar elektrycznych, werbla. Ociepla brzmienie fortepianu i gitar akustycznych. Redukowanie pozwoli pomóc czytelności i usunąć buczenie.

200-400Hz

Tzw. niski środek. To pasmo jest odpowiedzialne za niewyraźne, zamglone brzmienie wielu miksów. Jego nadmiar może powodować poważne bóle głowy i zmęczenie. Z kolei braki w tym rejonie sprawiają, że miks brzmi cienko i bez ciężaru. W tych rejonach znajdziemy również pełnię wokalu, okrągłość werbla i gitar – odpowiedniki legendarnego „ciepła”. Precyzyjne uwydatnienie tych częstotliwości może pomóc lepszej reprodukcji basu na mniejszych głośnikach.

400-900Hz

Pasmo środkowe. Tu znajdziemy kartonowe brzmienie perkusji, ale i klarowność dźwięków gitary basowej. Nadmiar tych pasm może powodować mniejszą czytelność miksu oraz sprawiać, że gitary zabrzmią jak tanie imitacje instrumentów. Częsta manipulacja tymi pasmami może sygnalizować problem z naszym środowiskiem odsłuchowym.

900Hz-1.5kHz

Pasmo, z którym należy się obchodzić delikatnie. Zbytnio wyeksponowane może nieść znamiona nosowego charakteru wokalu, natomiast jego braki przywołują na myśl brak wyrazistości i bliskości miksu.

2-4kHz

Z tym pasmem należy się obchodzić prawie jak z jajkiem… Są to częstotliwości odpowiadające płaczącemu dziecku, co wyjaśnia, dlaczego człowiek jest na nie najbardziej wyczulony. Delikatnie podbijając ten zakres, uzyskamy więcej ataku z basu, pianina, gitary i wokalu, a jego minimalne podcięcie pomoże zamaskować zbyt mocno oddychający głos, a nawet ukryć niewielkie fałsze. Warto wygospodarować ten rejestr dla wokalisty. Najczęstszymi sprawcami chaosu w miksie, jeśli chodzi o to pasmo, są gitary elektryczne, szczególnie te przesterowane.

5-9kHz

Zbyt wiele informacji w tym zakresie spowoduje „kłucie w uszach”, wrażenie penetrowania naszego słuchu przez wiertło dentystyczne. Na dłuższą metę, może prowadzić do poważnej migreny. Tu znajdziemy sybilanty (głoski syczące) wokalu, odgłosy przesuwania palców po strunach gitary i atak bębnów. Manipulując tym pasmem możemy sprawić, że wzrośnie lub zmaleje prezencja danego instrumentu i wokalu. Nieznaczne ujęcie tych częstotliwości sprawia wrażenie zwiększania dystansu, a niewielkie podbicia potrafią dodać agresywności i zadziora syntezatorom i gitarom.

10-14kHz

Ten zakres pozwala delikatnie rozjaśnić wokal, gitarę akustyczną, zwiększyć wrażenie ‘twardości’ czyneli i zminimalizować koloryzujące właściwości danego mikrofonu lub przedwzmacniacza. Małe i wąskie podcięcia w tych częstotliwościach, mogą skutecznie usunąć inwazyjność sybilantów.

15-17kHz

Bardzo wysokie rejestry, których podbijanie może otworzyć miks, znacznie go rozjaśniając, ale równie szybko może dodać sporo efektów ubocznych w postaci szumów i innych niepożądanych artefaktów. Smyki, blachy, flety, a nawet syntezatory mogą co nieco zyskać na uwydatnieniu tego rejonu, ale skuteczność takiego zabiegu jest w dużej mierze uzależniona od jakości korektora, którego użyjemy.

18-20kHz

Tak, jak pisałem – te częstotliwości wybiegają poza realny zakres naszego słuchu i choć są w tym rejestrze jeszcze szczątkowe informacje dźwiękowe, to podnoszenie ich wartości zazwyczaj kończy się odczuwalnym szumem, który akurat usłyszymy bez problemu. Są bowiem tacy, którzy twierdzą, iż ingerencja w tak wysokie (i niesłyszalne) pasma, ma wpływ na to, co reprezentowane jest w pasmach lekko niższych.

To wyszczególnienie nie ma na celu zmuszenia Was do nauki tych wszystkich pasm na pamięć. Może to być jakiś punkt odniesienia, ale miejcie do niego dystans, bo podane wartości nie są definitywne.

Inną, ciekawą i bardzo przydatną podziałką, będzie zapoznanie się z tym, jak reprezentowane są konkretne instrumenty w rozkładzie częstotliwości. Warto wiedzieć, jak bardzo „w dół” rozciągają się możliwości fortepianu lub jak dużo bezużytecznych informacji będziemy mogli odciąć podchodząc, na przykład do obróbki tamburynu, etc. Jedną z lepszych tabelek prezentujących to zagadnienie, możecie znaleźć TUTAJ.

Jak używać korekcji?

Podstawowe informacje na temat tego, jak działa korektor (equalizer) znajdziecie NA TYM FILMIKU. Pokazuje on, jakie parametry znajdziemy w typowym equalizerze wtyczkowym i opisuje ogólną koncepcję korekcji śladów.

Teraz przejdźmy do konkretów. Od czego zacząć korekcję?

Podczas miksowania, warto sobie podzielić całe spektrum częstotliwości na przykład na 4 podstawowe grupy (bas, niski środek, środek, treble) i w oparciu o nie, podejmować decyzje. Przykładowo, który instrument (lub grupa instrumentów) mają przede wszystkim reprezentować jakie pasmo, w jakich proporcjach i dlaczego. To jest jeden z kluczy do poprawnej equalizacji. Dlaczego?

Większość instrumentów generuje częstotliwości w niemal całym spektrum – przyjmijmy, że zakres od 20Hz do 20kHz, to nasze 100%. Oznacza to, że zasadniczo już na starcie, przekraczamy możliwą pojemność. Niemożliwe jest wypełnienie miksu instrumentami, z których większość będzie przenosić informacje w całym paśmie, bez zdolnego odfiltrowywania i cięć. Im więcej mamy ścieżek w miksie, tym więcej tego typu zabiegów będziemy musieli wykonać. Wyobraźcie sobie nasz przykładowy miks. Jeślu nie użyjemy korekcji – bas, pianino, wokal i gitary będą walczyć o swoje miejsce w miksie, bo każde z nich ma sporą dawkę informacji chociażby w okolicach niskiego środka. Bez koniecznych zabiegów, szybko nam się te częstotliwości skumulują i bardzo skutecznie zamulą całość. Podobnie będzie w okolicach 2-4kHz. Klarowność wokalu, może szybko zostać zniwelowana, jeśli dodamy do miksu dużo gitar i głośny werbel.

Nasze 100% powinno być rozsądnie dystrybuowane, czyli tak, aby każda ścieżka mogła się bez problemu przebić w gąszczu innych.

Ustaliwszy ten podział na grupy, możemy zacząć działać. Konkretne przykłady użycia korektorów oraz kilka zasad i reguł panujących w świecie equalizacji – poznamy w kolejnym wpisie.

Zostawić komentarz ?

59 Komentarze.

  1. @xchomik – masz rację, z tym że należy brać pod uwagę to, że w nieprzygotowanym akustycznie pomieszczeniu jakiekolwiek rozstawienie monitorów odbije nam się czkawką. Cały sęk tkwi w tym żeby pracować w pomieszczeniu o przemyślanej i odpowiednio zaadoptowanej akustyce – zaadoptowanej pod konkretne monitory, które będą dla nas grały. Jeżeli odrobimy tę lekcję ustawienie monitorów nie powinno przysparzać nam więcej problemów.

    Oczywiście mam na myśli logiczne rozstawienie odsłuchów, bo jak ktoś nawet w super pomieszczeniu skieruje suba w kąt czy ścianę to będzie miał problem :mrgreen:

    • Otóż to. Jakikolwiek głośnik w kącie czy pod samą ścianą, to nadmiar niskich częstotliwości. W niezaadaptowanym pomieszczeniu problem staje się jeszcze poważniejszy. Pozdrawiam

    • Właśnie. Dlatego też jak zobaczyłem oblot wideo po nowym studiu wspominanego tu na blogu Joe Gilder’a to trochę się za głowę złapałem. Jeden monitor stoi przed ścianą, drugi przed oknem, adaptacja rozłożona na ścianach dosyć chaotycznie no i generalnie brak symetrii. Nie wiem czy jestem kwalifikowany do wysuwania takich tez ale śmiem się upierać, że symetria w kwestiach prawidłowego odsłuchu jest pierwszorzędną sprawą. Można nawet w krytycznych sytuacjach odpuścić sobie walkę z akustyką pomieszczenia, ale symetrię monitorów względem całej reszty (ścian, mebli etc) trzeba zachować, bo to jedyna możliwość żeby zachować jaką taką spójną całość i generalnie jakikolwiek sweet spot.

    • Zgadzam się, jak najbardziej. Joe miał do dyspozycji wolną sypialnię i chyba nie rozegrał tego zbyt dobrze. Brak symetrii, to raz. Dwa, że obkleił pokój w większości piankami, które nie są zbyt skuteczne w niższych pasmach. Z kolei pułapki basowe z pianki, to już przegięcie… Chwyt marketingowy. Widziałem niedawno test (chyba na forum dzwiek.org), jaki przeprowadził właściciel takich “pułapek” – otóż skuteczność w dolnym paśmie osiągnęły zerową! Chyba dopiero coś ok 400Hz zaczynały chłonąć i to dość nierównomiernie.

    • Bas to w ogóle jest szczwane zwierze. Żeby je złapać w klatkę to trzeba dobrze się nagłówkować i to jest właśnie to czego nie da się zrobić bez znajomości fizyki. Cała reszta to proste wnioskowanie, ale bas… on wydaje się przenikać przez materię, być jak duch, nie znać barier. Ci co posiądą wiedzę tajemną z fizyki dźwięku stają się współczesnymi Ghost Busters :D.

    • Coś w tym stylu 😛

    • powiedz mi Igorze czy na blogu miałeś post o adaptacji akustycznej pomieszczenia ? bo przeszukanie całego bloga nie jest łatwe a jak podasz mi linka to będzie prościej. Oczywiście coś czytałem na ten temat na innych forach ale ich język przyprawia mnie o bóle głowy może podasz linka do jakiegoś prostego napisanego ludzkim językiem artykułu albo napiszesz coś na swoim blogu od siebie? dla mnie to wciąż czarna magia ta adaptacja pomieszczenia…

    • Jako takiego posta o adaptacji nie było, co oznacza, że będzie 🙂

    • więc czekam z niecierpliwością bo nie ukrywam że twój język tłumaczenia pewnych zasad do mnie bardziej przemawia 🙂

    • Z adaptacjami jest trochę trudno, bo to nie jest tak precyzyjna zabawa jak z miksem czy nagraniami. Rezonatory, dyfuzory, etc. działają zazwyczaj w pewnym zakresie częstotliwości, bardzo często osiągającym jedną oktawę, dlatego pierwsze co już możecie zrobić zanim powstanie artykuł to przygotować się mentalnie na wysoki poziom abstrakcji i kreatywne myślenie. Tu umysł techniczny przydaje się zdecydowanie mniej, chociaż nie mówię że w ogóle.

    • najwiekszy problem mi stwarzają pułapki bassowe … kiedys też czytałem że reżyserka w studio powinna miec warunki jak w zwyklym pokoju takim w ktorym nie ma poglosu itp wiec jak taki pokój przystosować odpowiednio? np w domowym studyjku ? wiem że takie rzeczy się robi na podstawie jakiś obliczeń pomiarów ale jak taki zwykły szaraczek jak ja miałby to zrobić ?

    • Najlepiej zlecić to zawodowcowi :D. W końcu po coś chodził przez te 5 lat na studia :D.

    • Tak samo, jak kazdy inny, czyli zrobic pomiary, zeby zorientowac sie, gdzie lezy najwiecej problemow i w oparciu o to zastosowac odpowiednie materialy w odpowiednich miejscach. Zwyklego szaraczka obowiazuja takie same zasady, jak wszystkich innych. Kazdy pokoj jest inny i nie ma jednej sprawdzonej metody.

  2. Pozwolę sobie się nie zgodzić co do umiejscowienia subwoofera w pomieszczeniu. Z zasad fizyki wynika, że umieszczenie suba przy płaskiej powierzchni automatycznie dodaje do jego SPL 3dB. Czyli na dzień dobry – stojący na podłodze sub ma od razu 3dB więcej niż fabryka napisała. Ustawienie go pod ścianą daje 6dB, a w rogu pokoju to już 9dB do góry w paśmie basowym. To są wartości, których przy miksowaniu nie można lekceważyć. Druga sprawa to fale stojące w pomieszczeniu, które najszybciej wybijają (i kancelują, w zależności od miejsca w pokoju) właśnie niskie pasmo. Co prawda akurat ustawienie suba w tym czy innym miejscu pokoju ich nie usunie, ale może pozmieniać punkty występowania tak zwanych strzałek i zer fali stojącej, więc zmienić akustykę pomieszczenia. W ten sposób można sobie bardzo łatwo zrobić kuku jeśli się ma niezaadaptowane pomieszczenie ;).

    • Wybacz, nie sprecyzowałem swoich myśli… Chodziło o to, że nie trzeba suba ustawiać po środku czy symetrycznie, bo i tak niskie częstotliwości w każdą stronę emanują z niemal tym samym natężeniem. Co do stawiania (a właściwie, nie stawiania) pod ścianą czy w rogu, to oczywiście się z tym zgadzam, bo to są zasady obowiązujące wszystkie głośniki, o czym z resztą pisałem w cyklu o monitoringu. Sorry za niedopowiedzenie i dzięki za wskazanie. Pozdrawiam

    • No z tą symetrycznością subów to też można by dyskutować. Przywoływany przeze mnie już wiele razy Pan Lipiński, uznawany zresztą za dosyć wpływową i znaczącą postać w świecie Hi-End’owych realizacji nagrań muzyki klasycznej, w swoich koncepcjach przedstawia założenie symetrycznego ustawienia dwóch subów względem osi odsłuchu. Na ile się to sprawdza nie wiem. Nie miałem okazji dłużej posłuchać takiej konfiguracji, a podczas krótkiej prezentacji jaką miałem okazję przeżyć za bardzo byłem zajęty zbieraniem szczęki z podłogi z wrażenia ogólnego brzmienia jego zestawów głośnikowych :D.

    • Nie wątpię w Twoje wrażenia :)Ale zakładam, że nie mówimy o domowym studio Pana Lipińskiego? Jeszcze nigdy nie spotkałem się z tym, żeby ktoś do małego (a nawet i większego) studia wprowadzał 2 suby. Nagłośnienie rozumiem, ale w studiu..?

    • Właśnie w studiu. Przy czym nie chodzi tu o uzyskanie jakichś niewiadomojakich mocy ale o równe rozłożenie basu na całej powierzchni studia. Oczywiście można się tu spierać w kwestii interferencji, filtracji grzebieniowej etc, nie wiem jak to jest rozwiązane, być może suby są sterowane osobnymi sygnałami, być może to kwestia dokładnego ich wykonania i ustawienia, niemniej to działa.

    • Nie wątpię. Przy prawidłowej konfiguracji nie ma prawa nie działać. Tylko czy ma to sens pod względem ekonomicznym i logistycznym w małym studio, które i tak zazwyczaj boryka się z nadmiarem basu?

    • Tu masz rację, takie rozwiązanie to raczej dla dużego studia. Niemniej sprzęt Lipińskiego do tanich też nie należy. Legendarne już 707-ki kosztują jeśli dobrze pamiętam 13k zł za sztukę, a to konstrukcja pasywna. Jak kiedyś policzyłem cenę sugerowanego zestawu to wyszło mnie 90 koła :D. Ciut tuu macz jak dla mnie ;].

    • To ja policzyłem, że jakby się stali czytelnicy bloga zrzucili, to byśmy sobie okablowanie może kupili. Na raty 😀

    • Akurat to nie jest jakiś wielki problem w tym zestawie, sygnałówka nie byłaby znowu taka droga, a głośnikowe… myślę, że przy takim zakupie dostalibyśmy gratis. Tym bardziej, że jest ich nie więcej niż po metrze od każdego wzmacniacza do głośnika :D.

    • A co do nagłośnień to tu suby używa się w najprzeróżniejszy sposób. Ja w firmie stawiam wszystkie 8 szt (tylko dlatego, że szef się upiera, osobiście wystarczyłyby mi 4 ;]) i zamiatam publikę na 200m od sceny, ale widziałem już takich magików, którzy postawili 15 sztuk (tak 15, nie 16 jak podpowiadałaby logika) i nie zamietli nawet na 20 metrze gdzie stał FOH :D. To znaczy inaczej, FOH zamietli, ale jak ktoś stał obok to raczej czuł niesmak z powodu kompletnego braku basu 😆 Bo z subami to trzeba umieć postępować, niestety ;]. I co z tego, że w sieci można znaleźć gotowe przepisy jak to wszystko zrobić dobrze, włącznie z łopatologicznym wyjaśnieniem co i dlaczego, jak to dla niektórych i tak jest za dużo wiedzy i raczej nie skalają się jej posiąściem. I dobrze, więcej roboty dla mnie :D.

    • jest jedno proste rozwiązanie jak szef kazał ci wystawić 8 sztuk a wystarczyły by ci 4 .. to po prostu podpinasz tylko 4 😀 nie raz już widziałem takie zastosowania 🙂

    • Chciałem, ale chodzi i sprawdza :D.

  3. Łukasz J

    bardzo, ale to bardzo informatywny. mimo, że już trochę na ten temat czytałem to poprawna korekcja jest dla mnie nadal małą niewiadomą. dzięki za poruszenie tego tematu i czekam na kolejny wpis z niecierpliwością. pozdrawiam.

  4. Witam . Dzięki za pożyteczne info 🙂
    Co do tych basów , to ja mam problem z ich brakiem .
    Mam pomieszczenie okło 4,6 m na 4 m .wygłuszone po domowemu 🙂 (wełna i drewno) odsłuchy yamaha hs 80 m . Właśnie zastanawiam się czy nie postawić ich przy ścianie żeby poprawić basy . Myślicie że to dobry pomysł ??? p.s
    na sub bas nie mam już kasy 🙂

    • Jak nie sprobujesz, to sie nie przekonasz… W kazdym razie, ja bym stawial na to, ze masz spore dziury w odpowiedzi pomieszczenia. Model monitorow ma tu akurat mniejsze znaczenie. Z uwagi na niemal kwadratowe pomieszczenie, te braki w niskich pasmach dodatkowo sie poteguja. Moim zdaniem sub by tylko pogorszyl sprawe. Pokombinuj z ustawieniem monitorow, moze choc troche poprawi sie ogolny balans, ale na cuda bym nie liczyl. Inna sprawa, ze wysokosc pokoju jest tak samo wazna, jak dwa pozostale wymiary…

    • Potwierdzam. Sześciokątne pomieszczenia (albo chociaż zbliżone wymiarami do takich) są akustycznie NAJGORSZE z możliwych. Masz tam wszystkiego pod dostatkiem jeśli chodzi o fale stojące etc. Koniecznie zrób pomiary i połap ten chowający się bas gdzieś po kątach.

  5. T.O.M.S / NbH

    Oooo! Wielkie dzięki za to wyszczególnienie częstotliwości.
    Właśnie dzisiaj chciałem poprawić jeden bit, a właściwie jego mix. Wzmocniłem niskie na basie, bo to funkowy. Gdy zgrałem sobie w mp3 ten bit to pianino, które jest w “środku” zaczęło mi uciekać/znikać. Słyszę, że to przez ten bas, bo w momentach, gdy bas wyskakuje pianino cichło. A mam drugie elektroniczne pianino w tym bicie, które jest znacznie bliżej niskiego środka i brzmi znacznie wyraźniej. Ja wiedziałem, gdzie co jest, bo korzystam ze spectrum/spectrogramu, więc na “oko” mogłem sobie wyczaić, ale te kilka porad są dla mnie teraz bezcenne.

    (Sorry, że tak się rozpisałem, ale kumpel, któremu ten bit robiłem, uciekł mi z gg i nie miałem się komu wyżalić)

    • Nie masz za co przepraszać!
      Cieszę się, że te kilka porad od razu znalazło zastosowanie w praktyce, bo o to przecież chodzi. Pozdrawiam

    • ja miałem podobne problemy kiedyś przy źle skonfigurowanej kompresji na sumie … tylko że mixowałem kawałek i niskie partie bitu potrafiły mi wyjść do przodu a wokal potrafił się chować 🙂

    • Kompresja sumy, to delikatne zwierzę. Potrafi nieźle namieszać w relacjach między śladami, szczególnie w niższych pasmach. Czasem warto z nią na próbę przesadzić, żeby mieć obraz tego, co się może zdarzyć jeśli miks w takich proporcjach i z danym balansem częstotliwości wyślemy do masteringu.

  6. ostatnio dla kumpla zrobilem podkladzik muzyczny na jego demko 🙂 uzyłem na bebny BooM (dedykowany w protoolsie instrument wirtualny od bebnow) dodatkowo podczas pozniejszych prac nad tym utworem bardzo delikatnie skompresowalem bebenki dedykowanym kompresorem z pt … kompresja naprawde bardzo delikatna ratio 1;9;1 tresh: -15 db pozny atak szybki relase miekkie kolanko i makeup 1.8 db znacznie lepiej zabrzmialy te bebenki sa takie “pełne” 🙂 podoba mi sie 🙂

  7. cześć wszystkim. Jako że niedawno trafiłem tutaj, chciałem się przywitać na samym początku ze wszystkimi, szczególnie ze wspaniałym Igorem:) Wielkie uznanie, że dzielisz się swoją wiedzą z innymi:) Ja chciałem zapytać odnośnie tej tabelki z częstotliwościami instrumentów. Może to głupie pytanie, ale nie znalazłem na nie odpowiedzi…jak się ma ta tabela do podbijania/ucinania częstotliwości? Myślę, że w każdym miksie ten sam instrument będzie podbijany/ucinany w zależności od reszty, aby wszystko ładnie współgrało. Niemniej jednak chciałem zapytać właśnie o tą tabelę, co ona nam daje?
    Pozdrawiam, świetny blog!!!

    • Witaj, Michał. Miło, że do nas dołączasz! Co do tych wyszczególnionych pasm, to służą on przede wszystkim rozezaniu w rozkładzie poszczególnych elementów w spektrum częstotliwości. Masz oczywiście rację, że w każdym miksie będzie potrzeba indywidualnego podejścia do każdego instrumentu, bo nie ma na to uniwersalnej recepty. Ten wykaz, to po prostu punkt odniesienia, nic definitywnego.

  8. mini blad
    “Podczas miksowania, warto sobie podzielić całe spektrum częstotliwości na przykład na 4 podstawowe grupy (bas, niski środek, środek, treble)…”

  9. o kurcze! ja tez nie wiem o co mi wtedy chodzilo 🙂 moze mialem zwidy 🙂
    mam natomiast pytanie.
    jak sprawa ma sie na koncertach, czy instrumenty sa w jakims stopniu miksowane na zywo?

    • No ja tym bardziej nie wiem. Do dziś 🙂
      Tak, są miksowane na żywo na stole.

  10. Mam pytanie o miejsce glownego instrumentu w miksie. Zalozmy, ze chce zeby najbardziej slyszalny i klarowy w miksie byl glowny lead. Dobrze bedzie jak bedzie on reprezentowal jakies jedno z czterech pasm. Jednak jak tak sie zrobi, np troche zetne z trzech pasm i zostawie najwiecej trebele, to jednoczesnie dam miejsce np padom i pluckom w srodku i dolnym srodku, ale ten glowny lead bedzie brzmial nieco ubożej. Jak wiec poradzic sobie z tym problemem, bo do tej pory zazwyaczaj z glonwego instrumentu scinalem bardzo malo, i spektrum zazywczaj nie wskazywalo jakoby jakies pasmo szczegolnie wywyzszalo sie nad innym, a miejsce przeciez musi byc dla pozostalych sciezek.

    • Z reguły najważniejszy ślad ma najmniej poobcinane. Lepiej podcinać pasma najważniejsze dla leada na innych śladach i ewentualnie bardzo delikatnie je jeszcze wyeksponować na leadzie.

  11. doktorsamuel

    zastanawiam się dlaczego ominąłeś bardzo istotny przedział jakim jest 60-100Hz chyba że coś przeoczyłem

  12. doktorsamuel

    dzięki, pozwoliłem sobie wydrukować wszystko z archiwum i mam fajną książkę którą sobie czytam i utrwalam wiedzę

  13. Chciałbym zapytać czy to daje jakieś efekty i ma jakiś sens zapinanie wtyczek w czasie nagrywania jak na przykład się robi że wokalista woli większy podłos w słuchawkach i sie zapina na ściezke bitu.Czy jak zapne na ślad np. Korektor Pultronic o symulacji lamp czy to zadziała lepiej w czasie nagrania i ociepli wokal albo np. filtr górnoprzepustowy tylko skroci moją pracę w mixie ciekawi mnie to 😀 Przypomne że nagrywam przez zwykły interfejs prosto do DAW w kompie 😉

    • Hej,

      jak wokalista woli to warto mu dać. Tylko jak mówisz o pogłosie na jego wokal to pamiętaj o opóźnieniu i użyj czegoś z niską latencją (DSP na karcie czy zew. pogłos). Czy nagrywać z efektem to sam sobie musisz odpowiedzieć. Minus jest taki, że tego nie cofniesz, latencja i zły odsłuch bez reżyserki etc. plus, że masz mniej do roboty i może w trakcie nagrania przy wenie wyjdzie najlepszy pomysł:D. Bezpiecznie jest nie kombinować nic tylko wyciągnąć jak najwięcej z czystego dźwięku, muzyki, wykonania i nagrania. Ale eksperymentować też kiedyś trzeba. No i pamiętaj, że można dać wokaliście pogłos i nagrać bez niego przy prawie zerowej latencji(zera nigdy nie będzie) ale to jakiś sprzęt musi być.

    • Dla komfortu wokalisty można mu wysłać nieco pogłosu (niekoniecznie z zewnętrznego DSP, można nawet z DAW, pod warunkiemm że jest to “lekki” i nieprocesożerny plugin), ale robi się to zwykle tylko do odsłuchu – stąd nie musi być to pogłos wysokich lotów, bo jego się zazwyczaj nie nagrywa. Co do filtrów, to warto spróbować, będzie później mniej roboty. Bądź tylko ostrożny, żeby nie uciąć za dużo.

    • A jak wokal idzie przez DAW z pogłosem to czysta ścieżka też nie będzie opóźniona? Przez samego kompa, nawet niezależnie od pluginów. Chociaż jak ostatnio tak nagrywałem to miałem dużo gorszy set więc może teraz faktycznie już tego nie czuć.

    • Latencja nagrywanego sygnału nie zależy od wtyczek, które zapniesz. Nagrywa się z taką wartością latencji, na jaką pozwala system, tyle że sam odsłuch po wtyczkach może być opóźniony.

  14. Dzięki dzięki nie z latencją to wiem bo już używałem podgłosu na odsłuchu przy direct monitoring i było całkiem ok.Byłem poprostu ciekawy ale jednak zostanę przy nagrywaniu dźwięku surowo jedynie czasem zapodam na odsłuch jakiś reverb lekki i tyle.Pozdrówki 🙂

  15. Bardziej byłem skierowany ku pytaniu o zapięcie wtyczki z oceplaczem symulacją np.PSP vintage lub coś jak pultronic eq z wyborem lampy i czy głos wtedy będzie ocieplony na wejściu i łatwiej się będie miksować czy doda emulacja do wokalu coś co podchodzi pod analoga wiadomo że nei do końca bo się nie da ;p

    • Dodanie symulacji analoga (w jakiejkolwiek posatci) nie jest magicznym sposobem na skroty, zeby nagle sciezki zabrzmialy dobrze. To jest tylko maly element calej ukladanki.

Zostaw komentarz