Miksowanie – Jak Skutecznie Używać Korekcji?

Źródło: http://sellorelse.ogilvy.com

Dziś, zgodzie z obietnicą, przyjrzymy się korekcji w akcji. Poniżej wymienię kilka podstawowych zasad, o których warto pamiętać zabierając się za korekcję śladów. Poniższy zbiór informacji nie jest oczywiście wyczerpaniem tematu, ale mam nadzieję, że pomoże Wam choć trochę go oswoić.

Jakich typów korektorów i do czego konkretnie używać?

    • Używając filtrów górno- i dolnoprzepustowych (HPF i LPF) pozbywamy się zbędnych informacji na obu granicach spektrum częstotliwości. Odsiewamy dolne pasmo na ścieżkach, które nie przenoszą żadnych użytecznych dla danego instrumentu informacji (z reguły na wszystkim oprócz basu, stopy, tomów i czasem gitar). Trochę bardziej konserwatywnym trzeba być z drugą stroną pasma. Co prawda LPF potrafi skutecznie odciąć niechciane szumy, ale zbyt agresywne odcięcia szybko zaciemnią nam miks i odbiorą mu potrzebny oddech. Czasem szum pojawia się nie tylko w najwyższych pasmach i tu zaczynają się schody. Dlatego tak ważne jest prawidłowe nagranie materiału!
    • Korzystając z dobrodziejstw korektorów parametrycznych, usuwamy problematyczne częstotliwości. Ich natarczywość łatwo zbadać celowo je podbijając. To stara i sprawdzona metoda, która się nazywa „sweeping”. Polega ona na tym, że „przeszukujemy” podejrzany region z dość mocnym podbiciem i wąskim Q, aż drażniąca częstotliwość na nas wyskoczy i potem ją podcinamy. A skoro już wiecie, że dany instrument produkuje więcej niż tylko częstotliwość podstawową, nie zdziwcie się, jeśli harmoniczne też przysporzą Wam kłopotu. Podcinajcie tylko wtedy, gdy to konieczne, bo zbyt duże ujmowanie harmonicznych zabija charakter instrumentu!
    • Używamy filtrów półkowych naprzemiennie z filtrami. Czasem chcemy tylko ograniczyć ilość niskich lub wysokich tonów na danej ścieżce, a nie całkowicie się ich pozbywać. Jeśli Wasz korektor ma możliwość wyboru opcji „shelf”, nie bójcie się z niej skorzystać.

     

W jakim celu używać korekcji?

    • Starannie tworzymy miejsce w rozkładzie częstotliwości dla każdej ścieżki w miksie. Podcinając lekko pasmo na jednej ścieżce, a uwypuklając je nieznacznie na drugiej, możemy pomóc danym elementom znaleźć własny kąt pod względem pasma, tym samym pomagając w klarowniejszym ich odbiorze. Jednym z wyznaczników dobrego miksu jest to, że słuchacz jest w stanie wychwycić każdy instrument bez większego wytężania słuchu. Bez umiejętnego użycia korekcji nie osiągniemy takiej separacji w gęstym miksie.
    • Korygujemy niedociągnięcia w nagraniach. Choć nie jestem zwolennikiem myślenia, że co nie wyszło podczas rejestracji, naprawi się w miksie, to czasem nie mamy wpływu na to, jak dany materiał został nagrany. Może pomieszczenie, w którym dokonano nagrań miało jakiś mocno drażniący rezonans, może wokalista stał za blisko mikrofonu. Staramy się zniwelować te błędy odfiltrowując, podcinając, ograniczając dane częstotliwości.

     

Jak skutecznie używać korekcji?

    • Zmian dokonujemy w kontekście miksu. Starajcie się jak najrzadziej używać trybu solo podczas korekcji. Może z małymi wyjątkami, gdy przeszukujecie dany rejon w poszukiwaniu sprawcy uciążliwego rezonansu lub decydujecie o ilości odcięcia najniższego pasma. Ale reszta decyzji powinna być podejmowana w oparciu o to, jak planowana przez nas zmiana odbije się na całym miksie. W ostatecznym rozrachunku, nieistotne jest to, jak dana ścieżka brzmi w trybie solo, ale to, jak brzmi cały miks. Może być tak, że stopa odsłuchiwana w solo, będzie nam bardziej przypominać kopanie w pudło Sofiksem niż cokolwiek innego, ale jeśli w miksie fajnie się przebija i dodaje mocnego dołu, to nie ma się czym przejmować. Podobnie z wokalem – zdziwilibyście się, jak często wokal po obróbce brzmi cienko i bez wagi, ale wrzucony do miksu z innymi instrumentami sprawia wrażenie wielkiego, okrągłego i ciepłego. To wszystko za sprawą innych elementów, które wzięły na siebie odpowiedzialność za przenoszenie tych niższych pasm. Liczy się tylko efekt końcowy i cały miks – dlatego finalnych decyzji, co do zmian w EQ, nie należy podejmować w trybie solo. Jeśli macie problem z usłyszeniem, jak zmiany w korektorze wpływają na daną ścieżkę, zróbcie taki mały trick, który nazywa się „solo-in-front”. Polega on na tym, że zamiast używać typowego „solo-in-place” (czyli trybu solo, który wycisza wszystkie  kanały oprócz danej ścieżki), zapominamy na chwilę o guziku solo, a zamiast tego mocno podnosimy głośność danej ścieżki względem innych i wtedy manipulujemy korektorem. Po dokonaniu potrzebnych zmian, wracamy suwakiem do pierwotnej pozycji i powinniśmy być w domu.
    • Starajmy się częściej podcinać niż podbijać częstotliwości. Zazwyczaj brzmi to naturalniej. Zbyt duże uwydatnienie jakiegoś pasma sprawia, że przesunięcia fazowe wprowadzone przez samo użycie EQ, stają się bardzo słyszalne. Nie oznacza to oczywiście, że nie powinniśmy podnosić wartości danych częstotliwości. Stara prawda mówi, że jak coś brzmi dobrze, to znaczy, że jest dobrze. Potrzeba nam trochę odwagi i trochę więcej krytycznego i obiektywnego ucha. Kwestia prawidłowego użycia danego narzędzia.
    • Używajmy EQ przed kompresorem, jeśli podcinamy pasma, a po kompresorze, jeśli jakieś pasma podbijamy. Nie jest to oczywiście sztywna reguła i zależy, o których pasmach mowa. Jak wiemy, niskie pasma przenoszą o wiele więcej energii niż pasma wyższe. Przykładowo, wpinając kompresor przed EQ na ścieżce gitary akustycznej nagranej z bliska, sprawimy, że kompresor będzie tą ścieżkę bardzo nienaturalnie „pompował”. A to dlatego, że dużo niskich częstotliwości zawartych w nagraniu (efekt zbliżeniowy) będzie wprawiało kompresor w nadmierny ruch z powodu przewagi niskich tonów (i sporej energii). Niektórzy realizatorzy lubią celowo spompować kompresor na niektórych śladach i nie można mieć im tego za złe. To, jaką przyjmiecie metodę jest oczywiście Waszym wyborem. Najistotniejsze, żebyście wiedzieli, jaki efekt chcecie uzyskać.
    • Nie aplikujemy bez zastanowienia gotowych, zapisanych ustawień (presetów) na ścieżki. Załóżmy, że chcemy wpiąć equalizer na grupę bębnów i znaleźliśmy w naszym korektorze preset, który nazywa się „sweet drums”. Decydujemy się go zastosować i naszemu zawiedzeniu nie ma końca. Werbel brzmi teraz jak pokrywka od śmietnika, stopa straciła klarowność, a blachy aż kłują w uszy. Dlaczego preset się nie sprawdził? Dlatego, że musielibyśmy mieć identyczne brzmiący zestaw perkusyjny do tego, na bazie brzmienia którego stworzono tenże preset. A skąd niby mamy wiedzieć, jak brzmiał ten plik źródłowy, kto tworzył to ustawienie, jakie miał preferencje, w jakim pomieszczeniu zostały owe bębny zarejestrowane… ta lista czynników jest bardzo długa. Wystarczy, żebyście zrozumieli samą ideę i to jak wielce nierozsądnym jest poleganie na presetach, które niewiadomo do jakiego konkretnego źródła były tworzone. Nie oznacza to, że macie wykasować presety zapisane na dysku w ustawieniach plug-inów. Wręcz przeciwnie – możecie spojrzeć na konkretne ustawienia, żeby zorientować się, które pasma i w jaki sposób były najczęściej traktowane na danym instrumencie. Pomoże Wam to zorientować się w pewnych tendencjach. I choć nie ma szans, żeby dany preset magicznie podpasował do Waszych ścieżek, to przynajmniej dowiecie się, gdzie można by zacząć szukać problemu.
    • Dane ustawienie nigdy nie sprawdzi się dwa razy. Nawet jeśli nagrywacie tylko swój wokal, zawsze tym samym mikrofonem w tym samym pomieszczeniu, to i tak pojawią się delikatne różnice w brzmieniu takiego nagrania. W danym dniu, Wasz głos może się lekko inaczej prezentować, preamp może być inaczej wysterowany, membrana mikrofonu zanieczyszczona. Nawet coś z pozoru nieistotnego, jak zmiana temperatury, może spowodować słyszalne różnice. Te, wydawałoby się, marginalne czynniki potrafią w znaczny sposób wpłynąć na kolor i charakter nagrania, szczególnie jeśli wszystkie się na siebie nałożą. A skoro nagranie, czyli źródło, brzmi inaczej, to oczywiste jest, że ustawienie korektora sprzed kilku dni po prostu się dziś nie sprawdzi. EQ dostosowujemy w zależności od brzmienia źródła, a nie na oślep. Tylko świadome decyzje pomogą nam w prawidłowej korekcji.
    • Ciężko podejmować decyzję o prawidłowej korekcji, jeśli nasze pomieszczenie nie jest zaadaptowane akustycznie. Załóżmy, że podczas monitorowania na głośnikach, słyszymy spory rezonans na 146Hz. Postanawiamy odciąć 6dB ze 146Hz z wąskim Q, żeby nie wpłynąć zbytnio na sąsiadujące częstotliwości. Okazuje się, że to za mało, tniemy więc 12dB – lepiej, ale jeszcze coś dudni. W końcu odjęliśmy 18dB i problem chyba zniknął… Nic bardziej mylnego. Odsłuchując ten sam materiał na słuchawkach lub w innym pomieszczeniu, zauważamy ogromną dziurę w okolicach 150Hz, instrumenty stracą swój ciężar, miks jest jakiś cienki, papierowy. Problem oczywiście tkwi w naszym pomieszczeniu, na którym nie można polegać w kwestii decyzji korekcyjnych, o ile nie zostało ono odpowiednio zaadaptowane akustycznie. Możemy oczywiście na czas podejmowania decyzji o konkretnych ustawieniach zakładać słuchawki, ale takie rozwiązanie przynosi z kolei nowe problemy…

     

O czym należy pamiętać podczas korekcji?

    • Korekcja może pomóc dźwiękowi, ale i go zniszczyć! EQ wpływa nie tylko na częstotliwości. Istotnym efektem ubocznym działania korektorów, są niewielkie przesunięcia fazowe między poszczególnymi częstotliwościami, co oznacza, że im więcej korekcji użyjemy, tym bardziej zwiększamy ryzyko straty zgodności fazowej w całym spektrum. Może nie usłyszymy tych zmian na jednej czy dwóch ścieżkach, ale już 20 tracków i więcej z korekcją (a zwłaszcza agresywną) może sprawić, że miks będzie nieprzyjemny do słuchania. Istnieją oczywiście wtyczki, których nie dotyczy ten problem – są to korektory o liniowej fazie (linear-phase eq). Niestety ich wielką wadą jest to, że do obliczeń potrzebują sporej mocy, co oznacza nieznośną latencję. Takie korektory są w zasadzie bezużyteczne podczas miksu. Używa się ich raczej podczas masteringu, kiedy nie chcemy negatywnie wpływać na ogólne brzmienie całego utworu.
    • Ucząc się korekcji, uczymy się również aranżacji… Z czasem zauważycie, że wielu problemów z ustanawianiem separacji między instrumentami, można by uniknąć, gdyby aranżacja i instrumentarium były lepiej przemyślane. Zdolny kompozytor piszący utwór dla orkiestry symfonicznej, nie dysponuje przecież konsoletą z wbudowanymi korektorami. Jeśli chce więcej basu – pisze więcej partii na kontrabas albo wiolonczelę. Taka sama analogia powinna nas obowiązywać podczas pisania własnych utworów. Przykładowo, jeśli chcemy, aby lepiej prezentowało się wyższe pasmo w refrenach, nie warto na wariata podbijać powiedzmy 10kHz na ścieżce tamburynu. Lepiej, zamiast tego dodać partię shakera, która nie dość, że doda trochę innego charakteru i urozmaici utwór brzmieniowo, to zapobiegnie niepotrzebnemu, może nawet kłującemu w uszy dźwiękowi tamburynu. Inny przykład, jeżeli nasz utwór opiera się głównie na pianinie, to mało sensu ma dodawanie trzech dodatkowych partii gitar rytmicznych, grających podstawowe akordy. Ścieżki te będą walczyły o miejsce z prowadzącym pianinem i w rezultacie żaden z instrumentów nie będzie wyraźnie słyszalny. Zmarnujemy sporo cennego czasu na przycinaniu konkretnych pasm tu i tam, a rezultat prawdopodobnie nie będzie wcale wart zachodu.

A skoro już przy aranżacji, to warto czasem docenić wartość przycisku Mute. Jeżeli jakieś instrumenty bardzo mocno walczą o swoje miejsce w danym paśmie i do tego grają podobną partię, to czasem najlepszym rozwiązaniem jest… pozbycie się jednego z nich. Im więcej elementów okupujących jakiś zakres częstotliwości, tym trudniej sprawić, aby każdy z nich znalazł sobie własną przestrzeń. Wykreowanie separacji w takim przypadku graniczy z cudem i często trzeba się uciekać do bardzo zaawansowanych sposobów, a nierzadko rezultaty i tak są niewspółmierne. Nie mówię, że jest to niemożliwe, ale wymaga dużego doświadczenia i niezłej wprawy. Jeśli nie mamy pewności, co do tego, którą partię wyciszyć, próbujmy po prostu pojedynczo je wyrzucać, aż natrafimy na coś ciekawego. Czasem mniej oznacza lepiej…

A czy Wy macie jakieś sprawdzone sposoby equalizacji? A może zawsze używacie presetów?

Zostawić komentarz ?

57 Komentarze.

  1. sangtraceur

    Witaj!
    Świetny artykuł, bardzo dużo cennych wskazówek.

    Ja chciałbym przedstawić, może nie tyle technikę, co pewien patent którego często używam do, w zasadzie do nauki,niż do mixowania.

    Z korektorem idzie często w parze analizator widma. Mój patent polega na tym, że do mojego DAW wrzucam numer którego brzmienie mi się podoba i chcę go “odkryć”, i “oglądam” na analizatorze widma jak wyglądają interesujące mnie partie, każda piosenka ma solo w innym paśmie, a brzmi bardzo często podobnie, chociaż numery które na ogół słuchamy są poddane jeszcze późniejszej obróbce(po mixie), można się dużo nauczyć.

    Ze względu, że ostatnio na youtube pojawiło się dużo filmów z poszczególnymi ścieżkami z różnych pisoenek, zgranymi z jakiejś tam gry konsolowej, można sobie ściągnąć i “pooglądać” daną ścieżkę z piosenki, i tu pojawił się mój kolejny pomysł. Podłączam gitarę (jako że jestem basistą), nagrywam tą samą piosenkę, nakładam EQ i złączam analizator. Wyciszam dźwięk, i manipuluje, często bardzo drastycznie, equalizerem, tak by moje nagranie “przypominało” na analizatorze nagranie oryginalne. Następnie, właczam piosenkę, kilkaktornie obu ścieżek i przyglądam się jak wygląda mój eq, gdy widma wyglądają niemal identycznie, w ten sposób po analizie kilku utworów poznałem głębszą specyfikację mojej gitary, i teraz używając korekcji mam już pewien utarty ślad, z góry wiem gdzie trzeba będzie za pewne podbić a gdzie podciąć, by uzyskać określony efekt, to taka wskazówka ode mnie dla wszystkich nie tylko produkujących, ale i jednocześnie grających. Wiem, że może nie jest to do końca profesjonalne podejście, ale taka partyzantka potrafi przynieść wiele doświadczeń, mi taka zabawa przydaje się, ponieważ jestem zmuszony polegać w dużej mierze na innych zmysłach, ponieważ słuch mam uszkodzony 🙂

    • jeśli mogę coś powiedzieć ..
      to ze analizator widma będzie wyglądał tak samo na 2 różnych ścieżkach np. gt basowej która została nagrana w różnych pomieszczeniach różnymi sposobami mikrofonem z lini to nie znaczy ze “nasza” gt basowa zabrzmi tak fajnie jak w “próbce” pomysł fajny ale raczej starał bym się wytrenować słuch … sam nie mam najlepszego ale zauważyłem ze od jakiegoś czasu moje ucho potrafi wyłapać parę rzeczy więcej w mixie w ścieżce myślę ze to kwestia treningu sam nie wiem … pomysł takiego treningu fajny

    • Adam, zgoadza się z tą analizą widma. Trzeba pamiętać, że dźwięk to nie tylko zakres częstotliwości, ale też dynamika. To że analizator pokazuje to samo nie znaczy, że instrument brzmi tak samo. Może być np bardzo suchy, albo za tłusty. Tu w grę wchodzi jeszcze kompresja i zachowanie poszczególnych pasm w czasie, jak szybko zanikają, jak szybko się pojawiają.

    • Analizowanie za pomoca widma moze byc przydatne do nauki, ale gdy przychodzi czas na miks, to glownym wyznacznikiem i tak pozostaje nasz sluch. Podobnie jest z miernikami poziomow – mozesz miec 2 sygnaly o niemalze tym samym poziomie RMS, a i tak jeden odczujemy jako glosniejszy od drugiego. Bynajmniej nie neguje tego typu narzedzi, trzeba tylko brac poprawke na to, ze numerki i wykresy czasem nijak sie maja do tego, jak slyszymy.

    • sangtraceur: o profesjonaliźmie osobiście mówiłbym tylko w kwestiach technicznych. Można sobie instalację w studiu zrobić bardziej lub mniej profesjonalnie. Przy pracy twórczej osobiście uważam, że takiego pojęcia po prostu nie ma, bo Ty miksując utwór bardzo często sam tworzysz nowe zasady pracy. Każdy realizator ma swoje sposoby na uzyskanie tego czy innego efektu. No chyba żeby profesjonalizmem nazwać zdolność do samodzielnego, kreatywnego tworzenia zasad, które działają dla Ciebie ;).

  2. mam lekki problem … bo chyba nie umiem używać korekcji … siedzę nad sesją i robię eq wokalu … wykorzystałem korektor 7dmio punktowy ale zabrakło mi 2 punktów już tłumacze o co chodzi .. zrobiłem jakieś brzmienie tego wokalu ale czegoś mi ciągle brakowało a raczej czegoś było za dużo … wiec dodałem 2 korektor i lekko przyciąłem na niskim środku i mocniej na wysokim (dość wąsko) i tak często mam że nie zawsze pierwsze korekcje wychodzą dobrze a jak coś podłapie to mam za mało punktów a wydaje mi się że te 7 które wykorzystałem wcześniej wykorzystałem w miare dobrze ale z dodatkowymi uważam że jest lepiej .. gdzie jest problem ? przecież ludzie potrafią to zrobić na 7pukntowym korektorze a ja nie ? hmmm cholera … dużo treningu słuchowego chyba wciąż przede mną i praktycznego ?

    • ps: musiałem się tym podzielić bo mnie to nurtowało 🙂

    • No to Cię dobiję, ludzie potrafią to zrobić na 4-punktowym :D. A poważnie, skoro musisz używać tyle korekcji to błąd najprawdopodobniej został popełniony na etapie rejestracji (niewyćwiczony głos, źle dobrany mikrofon, kiepskie pomieszczenie). Ewentualnie może oczekujesz jakichś niewyobrażalnych efektów i dlatego tyle kręcisz ;).

    • to napewno kiepskie pomieszczenie bo wokal został nagrany w warunkach iście spartańskich ( u mnie w pokoju 😀 ) no to moze ze mna nie tak zle 🙂

    • Zadusiciel

      No ja też robię coś podobnego np. na syntezator
      kładę korektor za korektorem bo ciągle coś mi nie pasuje, no i nieraz się uda nieraz nie.

    • Konieczność użycia tak wielu punktów może świadczyć o nie najlepszym nagraniu, czy to z powodu pomieszczenia, czy niedobranego mikrofonu, a nawet słabej techniki śpiewającego lub konkretnej (np. nosowej) maniery wokalisty. Inna sprawa, że trzeba wiedzieć, w co konkretnie się celuje, tzn. po co chcemy użyć korektora, itp. Bo inaczej można dodawać kolejne instancje wtyczki i bez celu kręcić. Nasze uszy się szybko przyzwyczajają do zmian EQ i po kilku, nawet drastycznych zabiegach zaczynamy tracić kontekst, stąd wydaje nam się, że musimy kręcić dalej i dalej. A nie tędy droga. Warto często pomijać wtyczkę EQ, żeby się upewnić, że poprawiamy brzmienie śladu, a nie na odwrót…

    • ja staram się używać magicznej funkcji BYPASS 🙂 jeżeli moje ruchy korekcji są zbyt duże za dużo wyciełem to porównując wiem co straciłem a co zyskałem i mogę korygować tylko tym razem poszło tak że zbrakło mi punktów 🙂 za mało doświadczenia

  3. To nie lepiej użyć Reapera? Tak korektor może mieć kilkanaście pasm ;].

  4. Z racji tego, że głównie pracuję na komercyjnych samplach zazwyczaj nie mam dużo roboty przy equalizacji tracków. Niemniej czasem dostaję gorszy jakościowo materiał i wtedy trzeba czasem pokręcić mocniej gałkami. Tak czy inaczej, korektora używam głównie do odcięcia wszystkiego poniżej 30Hz, nierzadko do wyeliminowania tego powyżej 18kHz i jakieś to efekty przynosi. Nauczyłem się już nie podbijać tracków, a raczej podcinać tam gdzie za dużo 😉 Ogólnie opanowanie zasad prawidłowej korekcji to 60% sukcesu w brzmieniu miksu. Warto to ćwiczyć, nawet jak już przerobiło się trzy setki miksów 😉

    • A co do mojego korektora, to mój DAW oferuje mi “aż” dwa z tego ten “większy” jest “aż” czterozakresowy, więc producenci już z góry uratowali mnie przed zbędnym rozbijaniem się na części i cząsteczki. Grunt to wiedzieć co się chce korygować i dopiero wtedy zabierać się za robotę. Takie korygowanie “trochę tu, trochę tam” na pokaźnym zakresie częstotliwości zazwyczaj więcej przynosi szkody niż pożytku.

    • Trudno się nie zgodzić. Im mniej, tym lepiej. Trzeba korygować tylko tam, gdzie to konieczne i robić to z umiarem. Pogodzenie się z tym, że nie trzeba manipulować każdym dostępnym pasmem, to już połowa sukcesu 🙂

  5. sangtraceur

    A ja jeszcze,tak bym zaczepił o najniższe częstotliwości, i takie ustalenie uwagi bym chciał poczynić. Często w numerach, zwłaszcza klubowych, dużą rolę odgrywa to że się muzykę czuje, no i za to odpowiedzialne wą właśnie te niskie częstotliwości. Wiadomo że jak gałę przyszpilimy do końca to będzie czuć, ale przecież nie o to chodzi żeby czuć i ogłuchnąć. W takim razie pasuje coś jednak w tym niskim pasmie zostawić, tylko co? Tak żeby głośniki przeżyły, i uszy jednocześnie.

    • Przede wszystkim bas trzeba zostawić. A po to na innych ścieżkach odfiltrowuje się najniższe pasma, żeby bas mógł królować w tym zakresie.

  6. Świetny artykuł.Ja tworzę ❓ akustycznie i wszelkie uwagi są absolutnie konieczne.Zgadza się im mniej ,tym lepiej 😉

    • Otoz to, szczegolnie w muzie akustycznej, gdzie czytelnosc i klarownosc sa bardzo wazne.

  7. Czytałem podobne anglojęzyczne artykuły. Generalnie ciężka sprawa. Średnio to się ma na przykład do muzyki transowej. W podgatunku ‘uplifting’ na sam
    bass idzie czasem i 5-6 instrumentów syntetycznych,
    które wg. dzisiejszych standardów powinny grać panoramicznie (pomijając sub). Zawsze mam z tym problemy 😛 A jak już się uda, to znów sekcje padów zjadają mi całą panoramę i bass traci na wartości. W tym gatunku, prawie nic nie ma swojego indywidualnego miejsca 😀

    • Nie znam się na tym gatunku, ale jak czytam, że na sam bas idzie 5-6 instrumentów, to zastanawiam się, jak zmieścić jeszcze resztę… Standardem w tej muzie jest rozmieszczanie partii basowych w panoramie? To nic dziwnego, że nic nie jest klarowne.

    • A jednak może brzmieć bardzo ładnie 🙂
      example http://www.youtube.com/watch?v=W5KLRU1SdNA

      Pomijając fakt, że bass jest już szeroko, to jeszcze górne partie na delayu i wszystko zatopione w padach.
      Po czym jeszcze lead, to już sam sobie wyobraź 😀

      Teraz nie wiem co myśleć skoro nawet Ty się dziwisz 😛

    • I brzmi ładnie. Ale nie jest do końca tak, jak mówisz. Bas sprawia wrażenie szerokiego wtedy, gdy nic nie wchodzi mu w drogę. Zwróć uwagę, jak mądrze to jest zaaranżowane – główny, prowadzący bas (ja słyszę 3, może 4 partie) idzie niemal samym środkiem, a szerokie “smaki” basowe pojawiają się tylko wtedy, gdy nie ma prowadzącego basu. I od razu masz miejsce na resztę padów, leadów i efektów.

    • Ciekawe spostrzeżenie, lecz nigdy nie słyszałem, żeby ktoś zmieniał położenie tych części bassu. Jakieś propozycje 😀 ? Albo inaczej, jak byś to zrobił Ty ? Powiedzmy, że był wykorzystany jakiś stereo enhancer 🙂

    • Nie, nie zrozumieliśmy się. Tu nie chodzi o to, że jedna partia basu jest raz szeroko, a raz w środku i masz to co chwilę zmieniać. Prowadzące basy są tu zawsze wąsko. Inne partie, które idą szeroko, mają po prostu sporo niskich częstotliwości, ale słyszysz to tylko wtedy gdy nie pojawia się główny bas, dlatego całość się nie zlewa w papkę. Żadnych enhancerów do tego nie potrzeba, kwestia dobrania odpowiednich brzmień i odpowiedniego ich zaaranżowania i rozstawienia. W prostocie siła, a nie w tysiącu efektów. Tak bym to zrobił, ale mogę się totalnie mylić 🙂

    • No cóż. Tutoriale zupełnie inaczej przedstawiają budowę basu. Dolne pasmo jest cięte 😛
      Dzięki za poświęcony czas 🙂

    • Oczywiście, że jest cięte – wtedy, gdy ma to sens. A o których tutorialach mówisz? Może się czegoś nauczę.

    • Witam i ujawniam swoją obecność na forum 😛
      Jak kolega Trane też interesuje sie stylem uplifting trance i ten utwór jest jednym z moich ulubionych, ale zawsze podczas jego słuchania mam dziwne odczucie jakby pad był umiejscowiony strasznie szeroko w panoramie tak jakby był dodatkowo poszerzony enhancerem…Ciekawe czy się mylę czy nie 😛 być może to szerokie rozstawienie podkreśla umieszczony w stereo dźwięk w rodzaju basspad…

    • Bardzo możliwe, że ten Pad jest sztucznie poszerzony – to wie tylko autor kawałka. Wiatmy na blogu – już nie anonimowo 🙂

    • TRANE Music

      Witam ponownie 🙂

      Z tymi padami bywa różnie. Szerokość to bardzo względne pojęcie. Proponuje zainteresować się
      tym tutorialem: http://www.youtube.com/watch?v=PNbEhmbFyQo (kolega z labela 😛 )

    • Witam ponownie 😀
      Oglądałem ten tutorial i szczerze mam po nim mieszane uczucia. Jak ty Trane budujesz głębię dla padów? Czy też tak często traktujesz je enhancerem jak pan Airnight? Czy robisz swoje pady też średnio z 4-5 ścieżek?
      P.s Czyżbyś miał jakieś wydanie w Silentshore? 😛

  8. Mam pytanie dot. korekcji nie w solo.
    Czy od pocztku trzeba jej unikać(z małymi wyjątkami wymienionymi w artykule)? Załóżmy że napierw miksuję stopę, potem bas, resztę instrumentów perkusyjnych, wokal i gitary itd. Czy uważacie że lepiej od początku(od stopy) miksować bez solo? Czy może najpierw zmiksować samą stopę(wszystko inne na mute) a potem dołączyć do niej bas i tak dalej dopasowując miksowane właśnie tracki do zmiksowanych już wcześniej?

    • Kolejnosc postepowania zalezy tylko i wylacznie od Ciebie. Chodzi o to, abys umiejetnie polaczyl pasmowo ze soba wszystkie slady w miksie. Jezeli chcesz pracowac tak, jak opisales powyzej i dodawac kolejne slady, to upewnij sie, ze te, ktore sa dla utworu najwazniejsze, pojda na pierwszy ogien i na podstawie ich miejsca w pasmie, bedziesz dodawal nastepne sciezki, tak zeby nie ruszac juz tych wczesniej obrobionych. To, co dla miksu kluczowe powinno miec pierwszenstwo. Nikt nie zabroni Ci zaczac od wypracowania relacji miedzy stopa i basem, ale badz czujny i zostaw troche miejsca, przede wszystkim na wokal, bo to zazwyczaj najwazniejszy slad.

  9. jest w reperze funkcja solo- in- front?

    • To się robi samemu:
      “zapominamy na chwilę o guziku solo, a zamiast tego mocno podnosimy głośność danej ścieżki względem innych i wtedy manipulujemy korektorem”

  10. Igor mam pytanie, miksuje na monitorach Samson Resolv 65a w nie zaadoptowanym jeszcze pomieszczeniu. Moje samsony mają to do siebie że grają dość jasno. Większość nawet gotowych utworów odbieram jasno. Staram się miksować tak aby zachować lekkie syczenie podobne do tego w innych utworach. I Ciekawi mnie jak to jest z konsumpcyjnymi zestawiami audio do komputerów. Moje miksy na takich glosnikach czasem syczą czasem nie. Niezależnie od tego jak to brzmi na Samsonach. Mam wrażenie że drażniąca góra na moich monitorach jest powiedzmy gdzieś na 5 kHz a małe głośniki inaczej to przetwarzają jakby. Np silna regulacja na 8 kHz gdzie występują sybilanty u mnie nie jest aż tak “złowroga” jak na ciut niższych częstotliwościach.

    • Co tam się dokładnie w Twoich konsumenckich głośnikach dzieje, to nie jestem w stanie zgadnąć, ale polecałbym Ci robić jak najwięcej porównań na monitorach zanim sięgniesz po taki alternatywny odsłuch. Możliwe, że te komputerowe nie odzwierciedlają tak dobrze pasm i może Ci syczeć coś, co jest w okolicach 10 czy 11kHz, co na Samsonach może nie mieć miejsca. Ciężko mi naprawdę to zgadnąć, nie mam takich zdolności profetycznych 😉

  11. Jak używa się dokładnie tego analizatora widma? w programie cubase jest jakis wbudowany i pokazuje mi rózne częstotliwosci, ale jak zmienia eq to nic się nie zmienia w tym analizatorze nadal pokazuje to samo, dlaczego? i jaki analizator polecasz?

  12. ok poczytałem i jak mam np tak bas(czerwony) i stope(białą) http://zapodaj.net/f4444e97f2955.png.html to mam podciąc te najwyższe grzbiety na początku w obu przypadkach?

    • Analizator Ci niekoniecznie mówi, co masz podciąć, tylko co się gdzie znajduje… O tym, co podcinać, musisz decydować sam, analizator Ci pokazuje, z czym masz do czynienia.

  13. Jest jakiś niezależny pluginowy analizator widma który będzie pracował poza programem DAW?

  14. Myślisz że ucięcie do 18 hz w filtrze górnopzrepustiwym na wokalu,nagrywanym na MXL :mrgreen: był by dobrą opcją , bo zawsze na wokal uzywam dolnego tl. LinQ z pakietu Waves i obcinam 64 hz i ładnie ucina wszystkie szumy i inne niepotzrebne dzwięki.Czy lepiej w equalizerze obcinac góre z tym ze korzystam z lampowego parametryczbego korektora i górne pasmo mogę w nim jedynie podbić.Jak myślisz i w jakich granicach to ucinać?

    • Po pierwsze – nie ma znaczenia, czy użyjesz korektora od Waves, domyślnego z DAW czy zewnętrznego lampowego, graficznego, parametrycznego, półkowego czy jeszcze jakiegokolwiek innego. Po drugie – podcinasz i sprawdzasz, czy jest ok. Jak nie jest, to robisz aż będzie dobrze. Nikt Ci nie powie, czy to będzie 18kHz, czy 16,6kHz czy od dołu 82Hz albo 64Hz. Po trzecie – już tym bardziej nie ma znaczenia w jakim DAW to było nagrywane czy miksowane. Dźwięk się liczy, a nie graficzna otoczka programu 🙂

  15. Nagrany na MXL 770 w dobrych warunkach akustycznych.
    Mixowanie w AA 3.0

  16. Bez kitu trochę to źle napisałem po prostu pomyliły mi się filtry donlpzrepustowy z górnoprzepustowym , i zapinałem niepotrzebie LinEq blowband bo pojebało mi się że to dolnopzrepustowy heh 🙄 i zostaje przy LinEq lowbnad i tak ucinam 60 hz 😀 mozesz usunąć komenty szkoda robić syfu. pozdrawiam

  17. LinEq blowband myślałem że to górnoprzepustowy a tak naprawdę to lowband to ten górny 😉 dobra usuwaj :mrgreen:

  18. KrisUlfer

    Hej Igor,

    Wydaje mi się że zalazłem dosyć ciekawą metodę na separację w miksie. W pierwszej kolejności decyduję która ścieżka jest nadrzędna a która podrzędna. Następnie na podrzędnej za pomocą EQ robię mocne i wąskie/średnio wąskie wcięcie. Omiatam nim spektrum i w pewnym momencie natrafiam na częstotliwość gdzie znacznie lepiej słychać pierwszą ścieżkę. Oznacza to że na tej częstotliwości nadrzędna ścieżka ma dużo informacji i dodatkowo w tym miejscu mogę na niej szerzej podbić tą właśnie częstotliwość.

    Co sądzisz o takim pomyśle bo wiem że to może dziwne pytanie :-).

    • Dokładnie o tym piszę w pierwszym punkcie akapitu “W jakim celu używać korekcji?” w tym artykule (pierwszy żółty ptaszek) 🙂

  19. KrisUlfer

    O właśnie widzę że przy pierwszym żółtym ptaszku jest to napisane :smile:. Na taką metodę z powolnym sweepem wpadłem kiedy pisałeś o podobnej metodzie na znajdywanie rezonansów, więc zastosowałem zamiast wąskiego podbicia wąskie wcięcie i wtedy łatwiej znaleźć to miejsce gdzie dwa instrumenty najbardziej się maskują. Od razu wtedy słychać że ten na którym tniemy nagle nieco “odpuszcza” 🙂 .

Zostaw komentarz