Czym Jest Dobry Miks?

Czym charakteryzuje się dobry miks i jak go osiągnąć?

Poniżej zaprezentuję kilka koncepcji dotyczących tego tematu i niniejszym otwieram całą serię artykułów o miksowaniu.

Miejcie na uwadze, że podczas pisania o tym temacie (i o wielu innych też) prezentuję swoje zdanie i jeśli jest ono różne od Waszego…, to bardzo dobrze. Nie przyjmujcie moich wynurzeń za ostateczność, bo ilu inżynierów, tyle koncepcji. Najważniejszy jest cel, a od czego zaczniemy i jakimi metodami do niego dotrzemy – jest sprawą indywidualną.

Zacznijmy może od wyjaśnienia kilku pojęć, którymi będę się posługiwał. Chcę bowiem, żeby każdy czytający te artykuły, był w pełni świadomy kwestii tu omawianych i żeby pewne terminy oznaczały dla nas wszystkich to samo:

1. Miksowanie

Proces obróbki śladów prowadzący do połączenia nagrania wielośladowego w jeden, stereofoniczny plik. Podczas miksowania dokonujemy przeróżnych procesów na pojedynczych ścieżkach (i grupach ścieżek), a rezultat zgrywamy na ślad stereo. Wszystkie te czynności mają oczywiście na celu jak najlepszą prezentację owego produktu. Ten produkt nazywamy miksem.

2. Miksowanie bębnów/gitar/wokali…

Choć generalnie wiemy, o co chodzi, to z uwagi na to, że jestem czepialski w kwestiach terminologii, to nie lubię jak ktoś pyta, jak zrobić “miks wokali”. Brzmi to dla mnie tak, jakby cała piosenka składała się wyłącznie ze ścieżek wokalnych i tylko takie byśmy ze sobą miksowali (wyjątkiem są oczywiście utwory acapella). Wolę określać takie czynności, jako pracę nad brzmieniem wokali, obróbkę wokali, czy poddawanie ich różnym procesom, itp. Miks, to wypadkowa wszystkich tracków w utworze, a nie tylko konkretnych partii.

3. Mastering

Finalna obróbka zmiksowanego uprzednio utworu, mająca na celu przygotowanie go do duplikacji lub publikacji albo – łączenie kilku / kilkunastu piosenek w jedną spójną całość, czyli album. Może młodzi już nie pamiętają, ale kiedyś, przed erą iTunesa, wydawało się płyty, a nie pojedyncze utwory. Dlaczego w artykule o miksowaniu wspominam o masteringu? Ponieważ z nieznanych mi przyczyn, początkujący realizatorzy mają tendencję do nierozróżniania tych dwóch, jakże innych pojęć, a czasem wręcz używają tych nazw zamiennie… Zgroza – przygotowywanie posiłku i konsumpcja, to dwie oddzielne rzeczy! Zapamiętajcie tę analogię kulinarną, bo będę się do niej odnosił. Podczas masteringu pracuje się na jednym pliku stereo (naszym miksie), rzadziej na stemach (kilku grupach instrumentów i wokali), ale dostępu do pojedynczych ścieżek podczas masteringu – nie mamy. Ostatnio, dość popularne wydaje się być wykonywanie masteringu jednocześnie z miksowaniem, w jednej sesji. I choć mam swoje obiekcje, co do takiego sposobu pracy, to niektórym inżynierom taki tryb odpowiada.  Ale o tym kiedy indziej. My będziemy myśleć o masteringu w tym bardziej tradycyjnym znaczeniu.

Ostatnie słowo o terminologii – jeśli zobaczę, że ktoś mi napisze o “masteringu bitu” albo “masteringu wokalu”, to przyjadę do delikwenta z hordą wojowników i powieszę go za włosy w nosie. Serio.

Skoro była wzmianka kulinarna, to pozwólcie, że spytam – gdy przygotowujecie sałatkę, to czy oddzielnie przyprawiacie pomidora, ogórka, sałatę i co tam jeszcze chcecie? Wyciągacie z miski pana tomato i sypiecie nań sól i pieprz? A potem to samo robicie z ogórkiem, itd? Na końcu, takie pojedynczo przyprawione warzywka wrzucacie z powrotem do miski i dziwicie się, że wszystko jest przesolone? To jest mniej więcej analogia do “masteringu pojedynczych ścieżek” (lub ewentualnie grup ścieżek). A przecież przyprawiać powinniśmy dopiero zmieszaną (zmiksowaną) sałatkę, żeby ocenić ilość przypraw na podstawie tego, jak współgrają ze sobą poszczególne smaki (tracki) w naszej misce (piosence).

Teraz, jak już wszystko sobie wyjaśniliśmy, przejdźmy do dzisiejszego tematu.

Po czym poznać, że miks jest ‘dobry’?

Moim zdaniem, najłatwiejszym sposobem rozpoznania skutecznego miksu, jest reakcja słuchacza. Jeżeli uda się nam (miksującym) wywołać w słuchaczu jakąś reakcję, to wiemy, że podążamy w dobrym kierunku. Mówię tu o tupaniu do rytmu, kiwaniu głową, nuceniu melodii czy graniu na powietrznym instrumencie (ja z reguły gram na powietrznej perkusji słuchając SOTD, a chwytam za wirtualnego Gibsona, jak słyszę Foo Fighters). Dla przykładu – najlepsze utwory taneczne są tak konstruowane i miksowane, aby słuchacze rwali się na parkiet, a rytm, puls i energia piosenki, prowadziły ich przez całą długość nagrania. Oprócz reakcji fizycznych, najlepsze miksy manipulują też naszymi emocjami. Smutne utwory potrafią momentalnie wprowadzić nas w nostalgiczne stany, a wesołe – wywoływać radość i stany euforyczne. Szybkie i energiczne piosenki są w stanie wydobyć z nas niespotykane pokłady energii, a spokojne – wyciszać i układać do snu. Przykładów można by tu mnożyć – łapiecie ideę, prawda?

Nawet jeśli reakcje wywołane słuchaniem konkretnego utworu będą bardzo negatywne – to zawsze są to JAKIEŚ reakcje. Tu bardziej do gry wchodzi kwestia gustów muzycznych i nie będziemy się w to zagłębiać, ale naprawdę najgorsza – jest obojętność.

Jak osiągnąć ‘dobry’ miks?

Przede wszystkim realizując założenia ‘dobrego’ miksu, czyli te wypisane powyżej

Choć to tylko jedna strona całego zagadnienia – według mnie – istotniejsza niż ta, o której powiem teraz. Pamiętajcie jednak – to jest mój punkt widzenia i możecie się z nim nie zgadzać. Nie mam z tym problemu. Mało tego, zawsze jestem ciekaw innych podejść do miksowania, bo z każdego z nich, można wydobyć jakieś cenne informacje.

Drugi aspekt osiągania świetnych miksów, to oczywiście cała strona techniczna, czyli umiejętne używanie dostępnych narzędzi – korektorów, kompresorów, efektów, automatyki, słowem – całego arsenału wtyczek i procesorów, które mają ułatwić nam dotarcie do założonego celu. Zakładam, że niewielki procent czytelników Zakamarków Audio ma dostęp do zewnętrznych procesorów obróbki dźwięku, więc będziemy się skupiać na miksach ITB (ang. “in the box”), czyli tych, tworzonych w całości wewnątrz komputera i naszych stacji roboczych.

Mając opanowane używanie tych narzędzi, możemy z nich korzystać nie tylko po to, aby pracować nad samym brzmieniem naszych ścieżek, ale również po to, aby wpłynąć na emocje potencjalnych słuchaczy. Według mnie, trzeba mieć na uwadze obie te kwestie, bo one bez siebie nie istnieją. Nieraz spotykałem się z jednostronnym podejściem do sztuki miksowania (tak – sztuki) i aż przykro było czytać, że spory odsetek ludzi na forach internetowych, potrafi pisać tysiące słów o danym korektorze lub kompresorze czy innej wtyczce i o tym, jak bez tego urządzenia jego miksy nie miały ‘życia’, ‘kopa’, ‘powietrza’ i paru innych mglistych słów. Skupienie całej uwagi na technicznej stronie miksowania jest dla mnie odejściem od istoty muzyki. Zgadzam się, że pewne narzędzia są lepsze od innych, że są niezbędne, że niektóre rujnują miksy. Ale o wiele bardziej zrujnujemy miks, jeśli nie mamy pojęcia o tym, co ‘poeta miał na myśli’ i nie podążamy za ‘przesłaniem’, ‘tematem’ czy nastrojem utworu niż wtedy, gdy ‘brakuje’ nam jakiejś wtyczki… Serio.

Miksowanie, to nie jest tylko kręcenie gałkami i suwakami, żeby ‘brzmiało dobrze’. Na ostateczny kształt miksu mają wpływ jeszcze inne czynniki. Nie dajcie się nigdy wplątać w sidła przeświadczenia, że sprzęt, to podstawa dobrego miksu. Jedna rzecz, którą chciałbym, żebyście zapamiętali na wieki, jest taka, że można zbudować fantastyczny miks, który nie musi powalać brzmieniem. To są dwie oddzielne sprawy. Umiejętnie zbudowanie napięcia, intensywności, wpłynięcie na nastrój, wywołanie reakcji i poruszenia, wyostrzenie punktu, na którym słuchacz ma się skupić – jest gwarancją udanego miksu, nawet jeśli nasze ścieżki nie brzmią idealnie. Manipulowanie dźwiękiem nie ma nic wspólnego z muzyką. Najlepsi mikserzy manipulują emocjami. Posłuchajcie starszych nagrań – nie będę przywoływał najbardziej nadużywanego przykładu pewnej czwórki muzyków, bo są inni, świetni artyści, których muzyka wpłynęła na kolejne pokolenia, a brzmienie ich płyt, jak na dzisiejsze standardy i możliwości – jest po prostu słabe. Ale czy muzyka była słaba? Czy ci artyści i ich piosenki nie stali się ponadczasowi? Wreszcie, czy któryś ze słuchaczy miał problem z tym, że perkusja szła tylko w prawym kanale? Oczywiście, że nie! Bo to nie mikser (inżynier miksowania) był gwiazdą wieczoru, a muzycy. On miał pokonać ograniczenia danego medium do rejestracji i opanować swoje urządzenia, ale przede wszystkim – uchwycić energię między muzykami, podkreślić świetne kompozycje i ‘pokazać’ to na płycie. A nie kręcić w nieskończoność parametrami korektora… Spójrzmy więc na kolejną ważną rzecz, czyli:

Co składa się na ‘dobry’ miks?

Kompozycja, Aranżacja, Instrumentarium, Produkcja, Wykonanie, Nagranie, Edycja, Miks.

Zauważcie, że miks, jest raptem jednym z ośmiu procesów, które będą wywierały wpływ na ostateczny kształt utworu. Im słabsza będzie jedna ze składowych, tym słabszy będzie finalny miks. I choć często podczas procesu miksowania można do pewnego stopnia wpłynąć na poprzednie etapy (poprawić wykonanie, przearanżować sekcje, podmienić brzmienia, etc.), to jeśli kompozycja jest słaba i utwór w żaden sposób do nikogo nie przemawia na samym starcie – miks nic tu nie pomoże! Podobnie z aranżacją – odpowiednie zaplanowanie, gdzie i w którym miejscu pojawią się nowe instrumenty i jakie to będą instrumenty, jak utwór będzie się rozwijał – to są kluczowe sprawy. Aranżacja utrzymuje słuchacza skupionego i dyktuje nam, gdzie mamy go prowadzić przez podkreślanie najważniejszego elementu utworu. Użyte instrumenty wypełnią nam pasma częstotliwości, a całość produkcji pozwoli piosence nabrać odpowiednio bogatego kształtu i zbudować ogólny klimat.

Dalej, sami artyści muszą stanąć na wysokości zadania i postarać się o możliwie najlepsze wykonanie swoich partii. Zmorą dzisiejszych czasów (szczególnie w domowych studiach nagrań) jest tendencja do bylejakiego zagrania / zaśpiewania danej partii i liczenia na poprawę swoich braków wewnątrz DAW. Nie neguję bynajmniej procesorów polepszających niedociągnięcia wykonawców, uważam tylko, że one znacznie rozleniwiają i sprowadzają do obniżania standardów. Sam często z nich korzystam, bo niestety nie mam możliwości pracy z najlepszymi muzykami, ale zawsze nakłaniam młode zespoły do intensywniejszego trenowania przed wejściem do studia, bo korzyści są ogromne – zarówno czasowe, jak i estetyczne.

Kolejna rzecz, to odpowiednio zarejestrowane ścieżki. Jeśli ślady zostały przyzwoicie nagrane, życie miksera będzie prostsze i szybciej dotrze do celu. Jeśli jednak zostanie popełnionych sporo błędów – taki miks, może okazać się przekleństwem, a nie procesem twórczym, bo musimy wkroczyć z arsenałem narzędzi edycyjnych, które choć są już bardzo wyrafinowane, nie zastąpią nam świetnego wykonania i nagrania sygnału źródłowego.

Podsumowanie

Na dobry miks składa się świetna produkcja, na którą z kolei składa się świetne wykonanie genialnych partii na porządnych instrumentach. Sam miks ma za zadanie wydobyć z tych elementów cały drzemiący w nich potencjał i zaprezentować nam utwór w możliwie najlepszym świetle – tak, aby potencjalny słuchacz świadomie lub mniej, docenił jego wartość i chciał powrócić do danej piosenki.

Myślę, że w tym miejscu warto zatrzymać się i zastanowić (a może przemyśleć) własne podejście do miksowania. Rzuciłem Wam zlepek luźnych myśli, które zawsze plączą mi się pod czupryną kiedy tylko mam zacząć nowy miks. Może nie jest to jakaś absurdalna gonitwa myśli, ale jakiś sposób na nie pomijanie istotnych kwestii. Chętnie poznam Wasze spostrzeżenia, dzielcie się nimi!

W następnym artykule porozmawiamy o… (ktoś zgadnie?)

Zostawić komentarz ?

43 Komentarze.

  1. W następnym artykule poruszysz pewnie sposoby i techniki miksowania.
    Co do tego wpisu. Bardzo ciekawy. Traktuje z góry o najważniejszych kwestiach związanych z pracą nad miksem i przygotowaniem do miksu.
    Z doświadczenia wiem, że aranżacja jest bardzo ważna na samym początku, chociaż czasem pojawiają się pewne ciekawe pomysły w trakcie pracy,a nawet już pod sam koniec. Wiadomo, że inaczej postrzega się utwór kiedy już słychać wszystkie ślady. Tedy pojawiają się jakieś sugestie: a może dodać w tle jakieś smyczki, a może w tym momencie wyciąć bębny i tym podobne.
    Odpowiednia i poprawna rejestracja, to chyba najtrudniejsza rzecz i zmora małych domowych studio nagraniowych. Często nasz budżet jest ograniczony, lub też odpowiednie partie nie są poprawnie nagrane. Wtedy niestety wiele czasu pochłania doprowadzenie takiego śladu do ładu brzmieniowego, ewentualna korekcja akcentów i nietrafionych dźwięków. Pomijam fakt, iż niektórzy nie są świadomi tego, że fałszują bądź grają nierówno. Praca z takimi ludźmi to utrapienie.
    Podsumowując, zapowiada się bardzo ciekawy zbiór artykułów, za które już z góry dziękuję Ci Igor. Aby tak dalej.

    • Dlatego dobrym pomysłem jest nagranie demo zanim zacznie się właściwe nagrywanie. Odsłuchując demówki, możemy sobie rozplanować partie, aranżację, instrumenty. Oczywiście, że pomysły na nowe partie mogą pojawiać się nawet na końcu miksu, ale zrobienie wcześniej takiego ‘pilota’ utworu znacznie sprawę ułatwia.

    • Witaj ponownie Igor.
      Jeśli juz wspomniałes o nagraniu pilota(demo)to jak byś zaplanował nagranie Zespołu składającego się z Perkusji,Git basowej z piecem,git el. z piecem,nagrywając to na 8 dostępnych,wejść mikrofonowych,nagranie będzie w jednym pomieszczeniu(tutaj zaznaczę że chciałbym tak ustawić piece żeby mic. pojemnościowe perkusji jak najmniej zbierały).Wokal nagrany zostanie oddzielnie.

    • Jeśli to ma być pilot, to bym się jakoś nie spinał. Dasz po mikrofonie na stopę, werbel, 1 lub 2 na tomy i 2 na overheady. Bas i gitara też po jednym na wzmacniacz i spokojnie starczy.

    • Arku, zrób tak jak ja na ostatniej sesji :D. Mianowicie: załatw sobie dwa porządne mikrofony pojemnościwe na overy (mi się trafiły Electro-Voice’y RE200 i sobie je naprawdę chwalę). Ogarnij nimi perkę, dodaj jeden na stopę, jeden na werbel i jeden na hihot (pisownia zamierzona 😉 ). Na pozostały kanał wprowadź sygnał z wyjścia pieca po preampie. Piec możesz wtedy wyciszyć, zorganizuj dwoje słuchawek dla perkusisty i gitarzysty (może być basista, zależy którzy ze sobą lepiej grają rytmicznie). Nagraj gary i bas/gitarę w pierwszym przelocie, potem dograj drugiego szarpidruta, a na koniec całą resztę co Ci tam zostanie. Nie oszukujmy się, jeżeli chcesz zachować chociażby pozory porządnego brzmienia to nie możesz rozkręcić pieca przy w pełni omikrofonowanej perce. Po prostu nie ogarniesz potem miksu. No chyba że masz ogromne pomieszczenie i możesz wstawić przegrody, no to może się da.

    • Witaj Xchomik(nadrabiam teraz zaległości w zakamarkach i,widzę że masz bardzo rozległe podejście do Muzyki,Twoje zaangażowanie i emocje skłaniaja mnie do zapytania,czy my przypadkiem się nie znamy z Kursów realizacji dźwięku-To ty Marku?:) 😀 Jeśli nie to spoko,poprostu przypomniały mi sie szerokie i emocjonalne dyskusje 😮 A wracajac do tecjhniki nagrywania,to tez właśnie taka realizacje brałem pod uwage,posiadam oczywiście dwie pary słuchawek,ale kwestję wyboru sposobu nagrania muszę skonsultowac z muzykami zespołu.
      Pozdrawiam

    • Arku, niestety nie, to nie ja ;).

      Co do moich osobistych doświadczeń to wynika z nich, że trudno będzie jednemu na raz zagrać do klika bez któregoś z kolegów z zespołu grającemu razem z nim. Ale to tylko moi się tak zachowują. Poza tym jeżeli dostaniesz w swoje rączki porządne pojemności na ovh to lekka kompresja podczas miksowania załatwi problem niedostatku tomów.

  2. Ja to za bardzo nie mam sie co tutaj odzywac ale słucham i czytam oglądam i ciągle śledze nowe poczynania, dopiero sie ucze tego wszystkiego takze jest mi ciężko jak narazie to ogarnąć ale myśle ze daje rade,dzieki Igor 🙂

    • Odzywaj się, odzywaj! Systematycznie będziesz chłonął coraz więcej i będzie Ci łatwiej. Pozdrawiam

  3. bardzo dobry artykuł szczegolnie mi sie podobaly wzmianki o nieudolnym zastosowaniu narzedzi oraz dobrze, ze zwrociles uwage na cos takiego jak “mix czy mastering wokalu” 😉 czekam na nastepne arykuly z niecierpliowoscia

    • Będzie więcej. Obiecuję. Poruszyłem tę kwestię, bo jak widać nadal są problemy z rozróżnianiem tych pojęć.

  4. Igorze, napiszę to tutaj i właśnie zaraz po przeczytaniu akapitu o masteringu (a nie całego wpisu) bo potem zapomnę, a to ważne. Bardzo Cię proszę, gdy już będziesz omawiać mastering to nie zapomnij o ważnej rzeczy, o której kompletnie nie mam pojęcia :D, a mianowicie o przygotowaniu materiału dla tłoczni czyli zaaplikowaniu odpowiednich informacji w plikach utworów czy jak to się tam nazywa. Wiem, że samo zmiksowanie i zmasterowanie materiału to nie wszystko i żeby wysłać go do tłoczni to trzeba jeszcze jakieś dodatkowe informacje dołączyć do niego, ale nie wiem jakie i jakimi programami można to zrobić (na Windowsa i na Maca jeśli wiesz).

    • Kuba, dzięki za czujność. Ten artykuł (i kolejne z serii) dotyczą miskowania, a nie masteringu. To inżynier masteringu implikuje takie informacje (kody) w plikach, a nie mikser. Jeśli chcesz się dowiedzieć, o jakie kody chodzi i jaka jest procedura, to będziesz musiał poczekać do artykułu o masteringu. Pozdrawiam

    • Ja to rozumiem, po prostu sygnalizuję problem puki pamiętam, będę czekał na art. o masterze z niecierpliwością ;).

  5. Jeśli mogę się odwołać do używania wtyczek w DAW, to z tego co wiem, są coraz popularniejsze również wśród profesjonalnych mikserów… Sa po prostu wygodniejsze i tańsze… 😉
    Jednak dosyć często zewnętrzne urządzenia stosuje się w procesie masteringu… Istnieje opinia, że zewnętrzne urządzenia nadają lepsze brzmienie utworu… Artykuł bardzo przydatny. Czekam na więcej 🙂 Moim zdaniem, warto zrobić najpierw miks i wyeksportować go do pliku, a później robić mastering niż wszystko od razu w jednym projekcie, ponieważ warto czasem posłuchać tego co było przed masteringiem bo czasem może on dążyć do popsucia miksu, a ma być przecież odwrotnie… Ale to już moja zlepka luźnych myśli, mam nadzieję że trafna… 😉 Pozdr. 😮

    • Wtyczki są już od dawna używane przez profesjonalnych miskerów i nie ma w tym nic dziwnego. Podobnie podczas masteringu. Korzysta się z obu światów (cyfrowego i analogowego), bo każdy z nich ma coś dobrego do zaoferowania.
      Jest więcej powodów, dla których warto postrzegać te procesy oddzielnie.

  6. Wydaje mi się również ciekawą rzeczą utworzenia obok gdzieś “słowniczka terminologii” tej oficjalnej, ale być może i potocznej – tej najczęściej używanej.

  7. Lucjan Toton

    Przewertowałem w jedną noc całego bloga i jestem pod wielkim wrażeniem. Szczególnie upodobałem sobie materiały video 🙂 Na pewno pomoże mi to w moich amatorskich projektach. Dzięki wielkie i pozdrowienia Igorze!

    • Gratuluję zacięcia, to musiała być długa noc 😉 Pozdrawiam również.

  8. capablanca1

    Hello! Czytam sobie czasem wpisy tutaj i przyznam, że jestem pod wrażeniem 🙂 Kompletuję sobie właśnie moje home studio, mam zamiar nagrywać głównie własną muzyję, do tej pory nagrywałem trochę w studiach… Roboty z tym co niemiara i przyznam, że choć wydawało mi się, że trochę wiem o mixie itp to wchodząc w to coraz g łębiej stwierdzam że… wiem coraz mniej 🙂 Ot urok w tym niesamowity, a artykuły takie jak Igora powyżej kapitalnie porządkują wiedzę i pomagają niepomiernie! Brawo Igor i dzięki! 🙂 Mój największy problem na dziś to rozeznanie w mnogości plug-inów i wyszukiwanie tego co chcę osiągnąć, brrr…. :)))) Pozdrówka dla Wszystkich!

    • Rozeznanie w mnogości plug-inów zostaw na koniec, bo w tej kwestii możesz stracić bardzo dużo cennego czasu. Wchłaniaj podstawy, a dopiero potem zacznij zataczać szersze kręgi. Pozdrawiam

  9. “jeśli zobaczę, że ktoś mi napisze o “masteringu bitu” albo “masteringu wokalu”, to przyjadę do delikwenta z hordą wojowników i powieszę go za włosy w nosie. Serio.”

    A co w przypadku gdy utwór składa się tylko z wokalu lub go w ogóle nie posiada ?

    • No to nadal robisz mastering skonczonego utworu, niezaleznie od tego, czy bedzie sie on skladal z samego wokalu czy z pieciu mandolin. Sens jest taki, zeby nie robic ‘masteringu’ kazdej ze sciezki oddzielnie. Przyklad ‘masteringu wokalu’ przytoczylem z pewnego forum, na ktorym to jakis uzytkownik zarzekal sie, ze najlepiej zrobic ‘mastering bitu’, a potem do tego dodac wokal i zrobic ‘mastering wokalu’… Rozumiesz chyba o czym pisze?

  10. “zarzekal sie ze najlepiej zrobic ‘mastering bitu’, a potem do tego dodac wokal i zrobic ‘mastering wokalu’”

    😯 zapewne wspaniale to zabrzmi 🙂

    A tak w ogóle to ciekawą stronkę stworzyłeś, dzięki wielkie za te artykuły. Pozdrawiam i czekam na kolejne ciekawe artykuły

    • Staram sie, dzieki.
      Rezultatow tego ‘podwojnego masteringu’ niestety nie slyszalem, ale moge sie domyslac, ze na dobre to muzyce nie wyszlo…

  11. Im wiecej czytam o miksowaniu, tym bardziej sie gubie, ale chyba zaczynam rozumiec dlaczego mowi sie o tym, jak o sztuce. dzieki za arta.

  12. ChrisAdvocat

    Igor a co sądzisz o podejściu przeróbki/nagrywania instrumentów bez użycia mikrofonów, tylko operując dźwiękami wydobytymi przez np. Elektron Machinedrum, to samo tyczy się np. basów, czyli nagrywane we wnątrz kompa, a nie techniką mikrofonową .
    Czy program DAW w takiej sytuacji by miał prościej, czy dla dobra ogólnego miksu lepiej zakupić mikrofon do nagrywki różnych instrumentów . Dodam tylko, że niestety jestem strasznym pedantem jeśli chodzi o sprawy muzyczne i lubie aby wszystko brzmiało soczyście oraz z rozmachem i zdrowo dla usząt. pozdrawiam i spoko tekst. joł

    • Wszystko zależy od tego, jaką robisz muzykę. Niektóre gatunki opierają się wyłącznie o syntetyczne barwy, inne wyłącznie o naturalne i żywe instrumenty, a jeszcze inne łączą oba światy. To nie jest kwestia czy jedne czy drugie podejście jest lepsze i “czy DAW będzie miał prościej” (jakkolwiek to rozumieć), tylko kwestia danej sytuacji, rodzaju muzyki, kontekstu, etc.

  13. ChrisAdvocat

    mieszam różne style :mrgreen: w STG :mrgreen: pozdro

  14. Ważną rzeczą, o której Igor nie piszesz, a jest moim skromnym zdaniem bardzo istotna jest to, że ludzie którym obrabiamy np. wokal, składamy ścieżki, nie bardzo wiedzą czego od nas tak naprawdę oczekują…

    Dostałem jakiś czas temu aranż plus wokal do “złożenia” tego do kupy…Kobietka, która mi to dała, była niezadowolona z pracy kogoś, kto wcześniej poskładał jej nagranie…Stwierdziła, że w 10 min nie powinno sie robić miksu…Moja robota trwała dokładnie tyle samo co poprzednika…bo de facto nie było co z tym wokalem robic…zaśpiewane czysto, ciary na uszach miałem, więc i emocje na odpowiednim poziomie były…Jedynym minusem był lekko przesterowany wokal. Wiec pytam owa damę czego tak naprawde oczekuje…Odpowiedź brzmiała mniej więcej tak: “no nie wiem, może melodyne użyj…no zeby to jakos inaczej zabrzmiało…”

    Ja pije rozpuszczalną, więc z fusów nie wywróżyłem jakie intencje przyswiecały autorce, skądinąd dobrego wokalu…złozyłem jak umiałem, zreszta podobnie jak poprzednik…no i chyba efekt nie był zadowalajacy…

    Chciałem tylko zwrócic uwagę na to, że istotną kwestia jest to, aby wiedzeć czego się chce, umiec to wyartykułować i wtedy dany realizator będzie mógł w jakis sposób sprostać oczekiwaniom “klienta” …

    • Good point. Myślę, że o oczekiwaniach muzyków i studyjnej rzeczywistości można spokojnie napisać osobny tekst.

  15. ChrisAdvocat

    No witam, teraz już na poważnie, rozumiem, że jak ktoś ma 3 Elektrony (Machinedrum, Octatrack oraz Monomachine) to po zgraniu na komputer ma w programie np. Ableton 3 ścieżki (pierwsza – z bębnami, czyli Machinedrum, druga z instrumentami, czyli Monomachine i trzecia także z instrumentami, czyli Octatrack) . jeśli ktoś ma te 3 Elektrony to czy zrobi porządny miks, by póxniej oddać go do masteringu ?
    Miałem juz okazje sie pobawić tymi rzeczami, ale z miksem na Elektronach nie miałem do czynienia ….
    CZy autor o imieniu Igor mógłby wyjaśnić mi, czy zrobie miks na Elektronach, bo jeżeli zgram z wszystkich Elektronów i będzie to 3 ścieżki, to jakim sposobem np. uwypuklić stopę w miksie, gdy będzie razem zaśmiecona hihatami, snare’ami oraz rimshotami, shaker’ami itp itd. z tego Machinedrum’a?????
    Pytam bo każdemu może się przydać, wtym mi, no pozdrawiam .

    • Przez chwile myslalem, ze bedziemy o budowie atomu rozmawiac… 😉
      Wyeksportuj po prostu kazdy element perkusji z Machinedrum jako osobny slad i zaimportuj je wszystkie do Abletona. Wtedy bedziesz mial hi-haty, stopy, werble i inne na oddzielnych sciezkach i bedziesz mogl normalnie robic miks.

  16. ChrisAdvocat

    Dziękuje bardzo za pomoc, może nie tędy droga, taka praca by mnie nie wciągała.
    Lepiej zainwestuje w AKAI MPC 2500 myśle, że to będzie bardziej rajcujące, i tańsze rozwiązanie .

    Niestety, bardzo niestety chyba jestem ku myśli, że miks a później dobry mastering wykona ktoś obeznany, ja niestety tylko sprawy aranżacyjne, w miksie bym wszystko rozbebeszył i to w dosłownym tego słowa znaczeniu, a to wszystko dlatego, że ja naprawde bardzo wolno łapie, a przyswojenie tego by zajęło 5 razy więcej aniżeli u szybko myślacych ludzi .
    Ale zaznaczam gdy chodzi o sprawy aranżacyjne rozpędzam się jak …i tu już dopowiecie .

    Wracając do miksu, może dobrze się stanie ze wykona kto inny, oszczędze na adaptacji i innych rzeczach.
    Bo napewno, no tak na 200 % są ludzie którzy na miksie znają się lepiej ode mnie, skorzystam z ich usług, a ja jestem już na 300 % pewien, że nie ogarne .

    A jeżeli chodzi o strona wygląda bardzo zdrowo i napewno każdy wyciągnie ostatnie soki ze swoich produkcji, może też coś znajde dla siebie na tej stronce, no zobaczymy, a narazie narazie. uszanowanie, czołem hej pozdro

  17. “Manipulowanie dźwiękiem nie ma nic wspólnego z muzyką. Najlepsi mikserzy manipulują emocjami. ” – ładnie powiedziane i do bólu prawdziwe, a niestety tak często muzyka gdzieś nam się gubi po drodze, gdy oczy mamy skierowane na wtyczki VST, graty API, drogie mikrofony Neumann’a i topowe interfejsy.

  18. Dobrze napisane…. ale ja jednak wolę swój utwór oddać w ręce fachowca… zapłacić te 300 złotych za miks i mastering w profesjonalnym studiu i mieć mega wypasiony utworek…. Zanim coś u siebie w studiu nagram najpierw siedzę z bratem nad tym wiele miesięcy.. żeby to wyćwiczyć i dokładnie dopracować…

  19. Mam takie pytanie, zastanawia mnie jedna rzecz – czy jeżeli, załóżmy, mamy wokal nagrywany na kilka razy (tzn jedna zwrotka “pocięta”, nagrana na np. 4 ścieżkach), to czy można na etapie obróbki, przed właściwym miksem, po oczyszczeniu ścieżek z brudów połączyć je w jedną i dopiero wtedy działać equalizerami, kompresorami na takiej jednej ścieżce? Czy lepiej pojedynczo bawić się z każdą z nich, a łączyć dopiero z całością już po wszystkim (co oczywiście będzie bardziej czasochłonne i mniej wygodne mając w sesji większy “bałagan”)?

    • Można, a wręcz trzeba je połączyć w jeden ślad złożony z najlepszych fragmentów i dopiero potem zająć się miksem.

    • Uff, całe szczęście 🙂 Tak też podejrzewałem, ale wolałem się upewnić – dzięki wielkie za odpowiedź!

Zostaw komentarz