Przygotowanie Do Miksu, cz. 3

Mając opanowane podstawy radzenia sobie z technicznymi aspektami sztuki miksowania i przygotowawszy do pracy naszą sesję wewnątrz DAW, powinniśmy zwrócić uwagę na jeszcze jeden element, który w mniejszym lub większym stopniu, wpłynie na komfort pracy, a co za tym idzie – lepszy rezultat. Mowa tu o fizycznych i psychologicznych aspektach pracy twórczej.

1. Odpowiedni czas

Wybierzmy wolny dzień, w którym nie mamy zaplanowanych zbyt wielu innych czynności. Warto poświęcić całą uwagę na budowanie miksu, a nie myśleć o liście zakupów czy stercie naczyń, które wołają o ich pozmywanie.

2. Stanowisko pracy

Bardzo istotnym elementem jest odpowiednie przygotowanie naszego stanowiska. Musimy czuć się w nim swobodnie i wygodnie. Zadbajmy o odpowiednią temperaturę pomieszczenia, przewietrzmy pokój przed rozpoczęciem pracy. Nie ma nic gorszego, niż skupianie się na czynnikach zewnętrznych – nasza praca powinna przebiegać w przyjaznych warunkach. Dodatkowo, usuńmy wszelkie niepotrzebne przedmioty z biurka, które potrafią nas rozpraszać. Nie wiem, jak Wy, ale ja lubię podczas miksowania widzieć przed sobą porządek.

3. Komfort

Załóżmy wygodne ciuchy, takie, w których czujemy się swobodnie. Alternatywnie, ubierzmy się w to, w co ubralibyśmy się idąc miksować do profesjonalnego studia. Nie mówię tu o koszuli z krawatem, ale o czymś więcej niż bokserki i szlafrok. Osobiście, lubię jeszcze przed sesją zasłonić zasłony i przygotować świeżą herbatę. W szufladzie trzymam notes i długopis, które przydadzą się pod koniec miksu…

4. Wyeliminowanie dodatkowych „rozpraszaczy”

Miewam czasem kłopoty z pełnym skupieniem i założę się, że nie jestem w tej kwestii osamotniony. Z tego powodu, zawsze pozbywam się elementów, które mogą tylko spotęgować moje braki w koncentracji, tzn. odłączam kabel od Internetu oraz wyłączam telefon. I wtedy sobie powtarzam: „Świat może poczekać, ja tu miksuję!”

5. Zmniejszenie hałasów otoczenia

Zazwyczaj mamy niewielki wpływ na ruch uliczny, sąsiada z kosiarką czy robotników, którzy zwykli „hałasować” (wcale nie tego słowa chciałem użyć…) od bladego świtu. Możemy jednak ograniczyć to, co przeszkadza nam wewnątrz pomieszczenia. Usiądźmy na chwilę i uważnie posłuchajmy naszego pokoju. Zwróćmy uwagę na to, czy coś mogłoby nam przeszkodzić w odsłuchiwaniu miksu na niewielkim poziomie głośności. Może wielki, zabytkowy zegar albo zmęczona lodówka, błagają o odrobinę uwagi? A może hałas z komputera jest nieznośny. Zróbcie, co tylko się da, żeby ograniczyć te dźwięki. Miksowanie ‘cicho’ ma dużo plusów.

6. Rytuał, małe czynności

Niektórzy z nas mają jakieś utarte schematy postępowania w różnych sytuacjach. Jedni lubią zapalić papierosa do kawy, a inni – pójść na imprezę przed pisaniem pracy semestralnej. Warto wyrobić sobie jakiś rytuał przed rozpoczęciem miksowania. Chodzi o to, aby wprowadzić umysł w odpowiedni stan, dać mu sygnał, że wszystkie czynności przygotowawcze zostały wykonane i teraz wchodzimy w stan wytężonego procesu twórczego. Coś małego, typu szczotkowanie zębów czy spłukanie twarzy zminą wodą, wystarczy. Sztuka polega na tym, aby wypracować sobie taki własny nawyk i być w tym konsekwentnym. Ja wiem, że to się może wydawać niepoważne, ale uwierzcie mi, że działa – po wykonaniu takiego krótkiego zabiegu, nasz umysł automatycznie staje się nakierowany na konkretną czynność.

Te kilka kroków, nie powinno nam zająć więcej niż kilkanaście minut, a wystarczy na kilka godzin wytężonej pracy. Pamiętajcie, aby robić regularne przerwy, w zależności od potrzeb. Jedni preferują 3 czy 4 piętnastominutowe przerwy, a inni – o wiele więcej pięciominutówek.

To już jest kwestia indywidualna. Ja zazwyczaj biorę przerwy mieszane w odstępach ok. godziny, półtorej. Wystarczają na to by przygotować coś ciepłego do picia, a nie są na tyle długie, by wytrącić z odpowiedniego rytmu. Z czasem, na pewno wypracujecie sobie własny harmonogram.

I o to właśnie chciałem spytać – macie jakiś standardowy zestaw czynności, które wykonujecie przed miksem, czy może włączacie pralkę, głośny wiatrak i zaczynacie miks, sprawdzając maila co 15 minut?

Zostawić komentarz ?

16 Komentarze.

  1. Ja zwykle idę się przejść, wolny spokojny spacer przed rozpoczęciem prac:)

  2. Zawsze szczotkuję zęby przed miksem! A tak na poważnie, punkt szósty mnie rozbawił i trochę ciężko mi to przyswoić i uwierzyć w skuteczność takich zabiegów. Z ciekawości spróbuję.
    Co do moich przygotowań – porządek to dla mnie abstrakcja, ale na tyle na ile mogę, na tyle go wprowadzam. Na pewno dużo kawy/herbaty. No i wiem, że najlepiej by było, gdybym odłączył internet, bo on rozprasza najbardziej.
    Pozdrawiam i czekam na kolejne artykuły 🙂

    • Spróbuj. Gwarantuję interesującą gonitwę myśli podczas tego zabiegu. Za pierwszym razem, ubaw po pachy…
      Znaczy, że nie odłączasz netu? Oj, nieładnie.

    • Spróbuję na pewno. Często mam tak, że nagle wpadam na jakiś pomysł, ale jest on jakby przyćmiony, pamiętam, że coś podobnego było w innym utworze, wiec szukam go i z reguły odnajduje inspiracje 🙂

  3. Hej, dawno nic nie pisałem ale byłem deczko zajęty (sesja kills…)
    Bardzo fajne artykuły! Często te podstawy wielu osobom przysparzają sporo problemów, dlatego warto je wyeliminować. Co do jakichś moich zabiegów podczas miksowania (a zazwyczaj siedzę w muzyce mojej kapeli, co daje mi więcej czasu, bez napinki) staram sie miec dystans. Wiem, że często mogę bardzo łatwo przesadzić, dlatego odstawiam na na jakiś czas materiał i nawet jeśli w danym momencie zupełnie nie mam pomysłu co jest nie tak, nadchodzi taki moment, że zaświeci się żaróweczka i wtedy siadam ponownie. Wydaje mi się, że świetnym pomysłem jest mieć osobnego czystego tracka z początkowym nagraniem i z nagraniem juz po naszym miksie. Bardzo często nawet nieświadomie możemy zatracić sens i esencję danego śladu lub utworu.

    Pozdro Igor i dzięki za robotę, którą czynisz!

  4. Dystans – dobry motyw. Wkraczasz tu już co prawda na terytorium samego miksu, ale uwaga słuszna. Pzdr.

  5. Herbata to podstawa! 😛 A tak na serio, to lubię mieć zawsze przygotowane coś do picia na czas pracy… 😉
    Ja przed miksem lubię sobie posłuchać swojej ulubionej muzyki/wzorców, do których brzmienia próbuje później dążyć…

    • Ścieżki referencyjne, to dobra rzecz. Pamiętaj tylko, żeby nie słuchać za głośno muzy przed sesją, bo wpłynie to na postrzeganie wysokich częstotliwości. Herbata rządzi!

  6. po I to extremalny porządek,
    po II zapalam ,małą bązową lampkę i odpalam gramofon bez nakładania igły na płytę, kilka razt złapałem się że zrekając na refleksy swiatła od obracającej sie płyty i talerza potrafię się lepiej skupić…coś jest w tym powolnym ruchu spinowym….

    potym zbiegu zostawiam sobie wlączony gramofon i pracujemy razem…

    • I o to właśnie chodzi – trans.
      Miksowanie to sztuka, a nie tylko zimne kręcenie gałkami… Podoba mi się taka koncepcja współpracy. Plus 9, Radek 😀

  7. Masz rację… Ale są jeszcze inne plusy takiego odsłuchu niż samo ustalenie sobie wzorca…
    Dzięki słuchaniu swoich wzorców w miejscu pracy, porównując to co słyszymy z tym co słyszeliśmy w innych miejscach, na innych monitorach czy słuchawkach, możemy bardzo dobrze “zapoznać się” z pomieszczeniem… Wiadomo, że nie każdy ma idealne warunki akustyczne, i zwracając uwagę na takie detale jesteśmy w stanie jeszcze lepiej wpłynąć na brzmienie miksu… 💡

  8. Wiem,ze to chyba nalezy do miksujacego ale czy do zaakceptowania jest pozostawienie miksujacemu wlaczonego filtra(w Kontakcie i innych VST) jesli bez niego dzwiek nie jest tym czego oczekiwalam.Czy to bedzie utrudniac prace nad sciezka?

    • Jeśli jest to częścią brzmienia, którego szukasz, to oczywiście nie ma problemu z zostawieniem takiego filtra. A jeżeli nie jesteś do końca pewien, to zawsze możesz szepnąć o tym słowo miksującemu albo możesz podesłać dwie ścieżki z wytłumaczeniem, że jedna jest tylko do poglądowego odsłuchu (ta z filtrem) i wtedy on sam ustawi np. głębokość odcięcia – tak, żebyś miał swoje brzmienie i żeby w miksie się wszystko zgadzało.

  9. Wielkie dzieki.
    Nadal pozostaje kobieta. 😀
    hah

Zostaw komentarz