Mastering – Fakty i Mity

Mastering jest jednym z najbardziej popularnych tematów związanych z produkcją muzyki, a jednocześnie – prawdopodobnie najmniej rozumianym… Często spotykam się z niejasnym dla mnie podejściem do kwestii masteringu, szczególnie wśród początkujących inżynierów dźwięku. Czasem można odnieść wrażenie, że jest to drugi, zaraz po miksowaniu temat, który młodzi entuzjaści produkujący muzykę, chcą opanować i co gorsza – wierzą, że taka jest prawidłowa kolej rzeczy.

Tymczasem sprawy mają się trochę inaczej. Rzucając luźne porównanie tematu do systemu szkolnictwa – nie uczmy się pisać pracy magisterskiej będąc w pierwszej klasie podstawówki…

W produkcji muzyki jest mnóstwo aspektów, z którymi musimy się zapoznać, a mastering, znajduje się niemal na samym końcu listy. Jeśli chcecie, aby Wasze nagrania brzmiały możliwie najlepiej, nie powinniście zaprzątać sobie nim głowy dopóki nie nauczycie się podstawowych procesów i technik. Zrobicie sobie i Waszej muzyce ogromną przysługę, a w przyszłości unikniemy stosowania takich dziwacznych pojęć, jak ‘mastering wokalu w miksie’, czy tym podobnych…

Czym tak naprawdę jest mastering?

Wyobraźcie sobie malarza, który maluje obraz. Składa się on z wielu kształtów i barw, jest wciągający, intrygujący i wyważony, wzbudza w nas (i innych) jakieś emocje – super. A teraz wyobraźcie sobie, że chcemy, aby nasz obraz obejrzano (a nawet kupiono). Czy ‘produkt’ jest na to gotowy? Zanim powiesimy go na ścianie w galerii, musimy go odpowiednio oprawić. Tu do gry wchodzi człowiek, który dobierze odpowiednią ramę, przytnie tu i tam, umieści w niej obraz, podklei, oczyści – tak, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik i sprostało wymaganiom klienta i rynku  – teraz nasz obraz jest gotowy na ujrzenie światła dziennego!

Mastering będzie niczym innym, jak tym oprawianiem naszego obrazu. Jest to ostatni etap produkcji utworu (lub całego albumu), podczas którego nadaje się piosence ostatecznego kształtu oraz szlifu, ustala finalną głośność i przygotowuje się utwór do publikacji (odpowiedni format, dithering, itd.). Mastering zazwyczaj wykonywany jest na gotowym miksie stereo, choć zdarza się, że inżynier masteringu prosi o tzw. stemy, czyli grupy śladów, np. oddzielnie miks stereo bębnów, wokali i pozostałych instrumentów.

W przypadku masteringu całego albumu, oprócz wspomnianych procesów, rolą inżyniera masteringu jest zadbanie o to, aby wszystkie piosenki brzmiały spójnie, jak jedna opowieść, bez względu na to, gdzie były realizowane i przede wszystkim – żeby kolejność utworów miała sens. Również na tym etapie wyznacza się długość przerw między utworami, kody PQ, ISRC i CD text. Mastering, w tym przypadku, powinien zamienić zbiór piosenek w album!

Miksowanie a Mastering

Nie powinniśmy mylić masteringu z miksowaniem, ponieważ są to dwa oddzielne i zupełnie różne procesy. Jak zapewne wiecie, podczas miksu mamy dostęp do indywidualnych ścieżek składających się na cały utwór, przy masteringu zazwyczaj dysponujemy jedynie gotowym miksem stereo, stąd podczas masteringu, możliwości ingerencji w konkretny element utworu, są mocno ograniczone, np. próbując wpłynąć na wokal, zmienimy również zachowanie się wszystkiego innego zlokalizowanego w centrum panoramy miksu, etc.

Powinniśmy zadbać o to, aby przed przystąpieniem do masteringu, miks brzmiał możliwie najlepiej, bo celem masteringu  nie powinno być wyłapywanie i poprawianie błędów miksu. Mastering powinien pozwolić naszemu utworowi wznieść się na wyższy poziom, sprostać wymaganiom i standardom obowiązującym w świecie profesjonalnych produkcji.

Mastering wykonuje się po skończonym miksie, w oddzielnej sesji, jako osobny projekt.

Dlaczego tak?

Istnieje oczywiście techniczna możliwość robienia masteringu podczas miksowania, wystarczyłoby na sumie miksu zapiąć kilka wtyczek, prawda? Wtedy oddzielny mastering nie byłby konieczny. Otóż nie do końca…Pracując w ten sposób, odciągamy naszą uwagę od solidnej podstawy miksu i istnieje ryzyko zwracania się do procesorów na sumie z prośbą o rozwiązanie problemów tkwiących w indywidualnych śladach. Nasza uwaga podczas miksu powinna być skupiona na zbudowaniu odpowiedniego i trwałego współbrzmienia ścieżek, a kwestia np. ostatecznej głośności całego utworu – nie powinna zbijać nas z tropu.

Nie odradzam używania delikatnej kompresji na sumie miksu, bo często może się ona bardzo pozytywnie przyczynić do brzmienia całości. Jeśli zdecydujemy się odesłać miks do masteringu, zadbajmy jednak o to, aby na sumie nie było żadnych limiterów, czy agresywnie działających kompresorów, bo nasz miks najprawdopodobniej wróci do poprawki. Stosując bowiem ograniczanie na sumie miksu, nie dajemy inżynierowi masteringu zbytniego pola manewru. Kompresja, a tym bardziej ograniczanie, jest wręcz niemożliwe do cofnięcia. Możemy oczywiście chwilowo wpiąć kompresor czy limiter na sumę, żeby mieć jakiś wstępny obraz tego, jak utwór może zabrzmieć po masteringu (lub żeby zaimponować klientowi), ale pamiętajmy o tym, by te procesory pominąć przy zgrywaniu miksu.

Tyle słowem wprowadzenia do masteringu. Wkrótce poszerzymy trochę ten temat. Jeśli macie jakieś opinie lub pytania – komentujcie poniżej.

Zostawić komentarz ?

16 Komentarze.

  1. Robert Ferenc

    Ja osobiście mastering robię w tej samej sesji. Wpinam pluginy na sumie miksu. W razie jakichś niedociągnięć mogę w każdym momencie cofnąć się do etapu miksu i poprawić ewentualne błędy. Mastering dla wielu dziś oznacza podniesienie poziomu średniego nagrania. Komercyjne stacje radiowe prześcigają się kto wyciśnie więcej i rozsadzi nasze bębenki. Wystarczy przejrzeć kilka kolejnych stacji aby usłyszeć różnicę w głośności. Chwyt marketingowy? Wspomniałeś Igorze, że zanim przejdziemy do masteringu musimy się jeszcze wiele nauczyć. Jak mamy to zrobić, skoro Ty – nasz Guru – się ciągle obijasz?! Kilka razy dziennie wypatruję nowych tutoriali i jestem pod wrażeniem tego co robisz. Duży szacunek za to. Chcemy więcej !
    Głodny wiedzy, Robert.

  2. Robert, o ile taki tryb pracy jest oczywiście wygodny, o tyle wpięcie pluginów na sumie podczas miksu, jest zwyczajnie drogą na skróty i nie zawsze zabierze Cię do celu. W czasie miksu bowiem, chcąc nie chcąc, polegasz na tym, jak brzmi miks po przejściu przez wtyczki na sumie. Inna sprawa, że jeśli miałbyś zrobić mastering kilku utworów, np. na potrzeby EP-ki, to masz mały problem. Chcesz, żeby wszystkie utwory na płytce brzmiały spójnie, a tymczasem każdy z nich masteringowałeś osobno podczas sesji miksowania i teraz każdy brzmi, jak z innej bajki. Poza tym, nie wiem, jakich plug-inów używasz, ale mój zestaw jest dość procesożerny i umieszczenie kilku instancji na sumie, raz że skutkuje sporą latencją, a dwa, że mocno ogranicza możliwości mojego komputera, który i tak już jest spocony od procesów w miksie…
    Ja wolę skupić całą uwagę na samym miksie, osłuchać się z nim, zasięgnąć opinii niezależnych osób i dopiero po kilku dniach rozpocząć mastering całości ze świeżą głową i uszami i skupić się wyłącznie na ostatecznym szlifie. Wierzę, że Tobie bardziej odpowiada taki sposób pracy i nie ma w tym nic złego.

    Co do wojen głośności – to nie tyle stacje radiowe, co wytwórnie wpadły w błędne koło podbijania poziomu średniego, co w ich mniemaniu przyciąga potencjalnych słuchaczy. Radio swoją kompresję ma i sztuką jest zrobić tak mastering, aby nagrania zniosły próbę przejścia przez kompresję (ograniczanie) każdej rozgłośni. Ale to temat na oddzielny artykuł.

    Pozdrawiam i dzięki za podzielenie się.

  3. Ja lubię wpiąć buss compressor na sumę wcześnie na etapie miksu, bo ułatwia mi to sklejenie miksu. Dzięki temu nie muszę używać aż tyle kompresji na indywidualnych trackach. Ale to chyba jeszcze nie mastering?

  4. JaneQ – to rzeczywiście nie jest jeszcze mastering, z resztą pisałem o tym (nawet w tym artykule). Delikatna kompresja na sumie jest często wskazana.
    Robert – ja, ja, ja się obijam??
    Czasem sam sprawdzam, czy czegoś nowego przypadkiem przez sen nie wrzuciłem, bo wiesz – czasem też muszę spać…:)
    Ale będzie więcej, cierpliwości. Dzięki za wsparcie, doceniam to.

  5. ja zapinam na sumie compresor delikatna kompresja czasem tylko limiter … na poczatku mojej zabawy w nagrani mixy bawilem sie w dodawanie eq na sumie bo utwór nie brzmial tak jak chcialem a teraz robie inaczej … najpierw mixuje wszystkie tracki na sumie zazwyczaj daje komprese bo bardziej mi sie tak podoba :)dopiero powiedzmy jak mam wszystkie utwory nagrane zmixowane po powiedzmy tygodniu robie sobie zapis na wav i slucham ich wszystkich notujac sobie co mi nie odpowiada co przydalo by sie poprawic by brzmialo tak samo by glosnosc byla ta sama i tak by mi sie podobalo i wysylam do oceny zwyklym "szaraczkom" szału nie ma wiadomo ja nie Igor ja amator 🙂 ale ucze sie i sledze poczynania igora na https://www.zakamarkiaudio.pl 🙂 wchodze czasem tutaj i .. no i nie ma nic nowego 😀 wchodze pozniej ooo 2 posty 😀 heheh wiec wszystko w swoim czasie 🙂 cierpliwosc to podstawa i czesto poplaca 🙂

  6. Grunt żeby wszystko odpowiednio grało, zanim się zacznie ingerować w procesy na sumie. Z tego powodu, między innymi, mastering robi się oddzielnie. Ja też amator i zgadzam się, że wszystko w swoim czasie, uczyć się trzeba ciągle. Pozdrawiam

  7. Jestem pod wrażeniem całego bloga, juz obejrzałem wszystkie filmiki o kompresji, zrobiłem notatki jak na dobrym wykładzie i również czekam na filmik o masteringu. Sam osobiście również nakładam kompresor na całość, ale mam ten kompleks, że utwory brzmią cicho, a z kolei nie chce przesadzić, żeby nie było przesteru… Fajnie by było gdybyś powiedział coś o mixowaniu sampli, o ile mialeś kiedyś doczynienia z takim materiałem. Czekam z niecierpliwością na kolejne filmiki. Pozdrawiam

  8. Piotr – dzieki za dobre slowo i chec nauki 🙂
    Mastering jest troche bardziej zlozonym procesem niz zapiecie kompreosra na sume. Ten temat na pewno pociagniemy dalej. O jakich samplach mowimy? Perkusyjnych czy innych?

    • Wydaje mi się, że Piotrowi chodziło o sample instrumentalne. Ja na przykład samplując z innych utworów mam często na jednym śladzie 2 instrumenty a czasem nawet jakiś delikatny wokal. Jak do tego podejść podczas miksu?

    • Jak masz na jednym śladzie za dużo elementów okupujących podobne pasma, to niewiele zdziałasz. Da się trochę odseparować elementy, które siedzą w różnych pasmach filtrami, ale to też nie będzie idealne. Ewentualnie możesz się ratować M/S-em i oddzielać (do pewnego stopnia) środek od boków. Ale i tu będą efekty uboczne. Idealnej separacji nigdy nie osiągniesz, dlatego będziesz się z takim miksem zmagał. Nic, tylko samemu tworzyć własne sample i mieć nad nimi pełną kontrolę.

  9. Dawno dałem sobie spokój z pseudo masteringiem.
    Miałem kiedyś właśnie problem z zaakceptowaniem
    mojego miksu w wytwórni, wysyłałem go 2 razy.
    Zostałem skarcony za za kompresje i ludnes maximizer. Ściągnięcie wszystkiego z sumy było konieczne.

    Mam pytanie z innej beczki jeśli można.
    Z czym na sumie powinno się zaczynać miks ?
    Zawsze jest za cicho i nie jestem pewien czy
    właściwie odbieram to co słyszę. Można zastosować wtyczkę typu Waves L2 dodając sobie parę decybeli, czy może lepiej pogłośnić amplifer/wzmacniacz ?

    Dzięki z góry 🙂

    • Zdecydowanie lepiej podkrecic wzmacniacz niz sztucznie podbijac calosc limiterem podczas miksu. Ostatecznym poziomem zajmie sie inzynier masteringu, a jak mu dasz sprasowany limiterem miks, to z reguly odesle Ci go z powrotem. Na sumie mozesz sobie zapiac kompresor, ktory subtelnie bedzie kleil calosc, ale jego zadaniem nie bedzie tu podbijanie RMS. Limiter mozesz sobie zapiac wtedy, jak chcesz wyslac powiedzmy miks do odsluchania muzykom, zeby sie nie zdziwili, ze jest ciszej niz na plytach, ale przed masteringiem go sciagnij. Kompresji sumy (tej delikatnej) oczywiscie nie sciagaj, bo ona jest czescia brzmienia calosci. Zadbaj tylko, zeby rzeczywiscie spelniala swoje zadanie, a nie miazdzyla calosc, bo to mija sie z celem. Pozdrawiam

    • Chciałbym spytać, choć nie będę tego stosować, bo trzymam się rad Igora, ale zauważyłem, że właśnie wielu znanych producentów EDM np.(Avicii,Dada Life) mixują z samym limiterem na etapie mixu.
      I chciałem spytać czy to jest “profesjonalne” podejście, czy po prostu jedno z wielu, którym można dojść do celu :)?
      I widziałem techniki w których wrzuca się na szynę Master na etapie mixu efekty typu reverb i filtrowanie(High Pass filter), najczęściej w przejściach do następnych partii utworu.
      I czy można wysyłać do wytwórni utwór z tymi elementami na szynie master czy lepiej się pobawić i poustawiać te efekty na poszczególne szyny w mixerze?

    • Wszystkie sposoby czy techniki maja rację bytu, jeśli wiesz jaki mają dawać Ci rezultat, dlaczego je stosować, jak i po co… Jak ktoś miksuje z limiterem na sumie (choć nie wiemy jak ustawionym), to np. dlatego, że nie oddaje później tego do masteringu, tylko planuje całość skończyć (i zmaksymalizować) w sesji miksu. Może być też inna opcja – ten limiter może tylko subtelnie i bardzo rzadko ściszać powiedzmy o 1-2dB niektóre szczyty, więc jego działanie będzie wręcz niesłyszalne. Sam fakt, że ktoś ma zapięty limiter na sumie, niewiele nam jeszcze mówi. Zależy, jak się go używa.
      A do wytwórni wysyła się już skończony, gotowy, zmiksowany utwór. Ich przecież nie obchodzi, co, gdzie i którędy sobie wpinałeś podczas miksu. Dajesz im zmiksowany kawałek w jednym pliku audio.

    • No np. Ci wymienieni przeze mnie w moim poprzednim poście, używają go do 0db.
      I zdziwiło mnie jak powiedział, że gdy na masterze lekko wychodzi ponad zero sygnał cytuję “to nic”
      W sumie z limiterem na sumie przyjemniej się pracuję przynajmniej mi, no bo wszystko jest w miarę takie … głośne, wyrównane, tylko że dynamika jest taka … jakby ścięta.

    • Dlatego alternatywnie można skorzystać z clippera, który nie dusi aż tak szczytów.

Zostaw komentarz