Perkusja z Automatu?

Możliwości domowego studia nagrań są często mocno ograniczone. Jednym z takich ograniczeń, jest niemożność zarejestrowania żywych bębnów. I choć spotkałem się z próbami nagrania perkusji w mieszkaniu czy domu, to właściwości akustyczne pomieszczenia, które nie jest przeznaczone do nagrywania, z reguły mocno odbiegają od wymaganych standardów. Poza tym, relacje z naszymi sąsiadami mogą zostać wystawione na ciężką próbę…

Dodajmy do tego ograniczony budżet i nie zawsze wystarczającą wiedzę, a nasze możliwości kurczą się jeszcze bardziej. Nie znaczy to, że nie możemy próbować, wręcz przeciwnie – powinniśmy, w miarę możliwości. Ale nie oszukujmy się, niewielu z nas może sobie na taki komfort eksperymentowania pozwolić. Nic jednak straconego, z pomocą przychodzą nam wtyczki instrumentalne, symulujące prawdziwe brzmienia perkusyjne.

Niezależnie od tego, czy tworzymy muzykę rockową, popową, metalową, punkową, soulową, jazzową, reggae czy jakąkolwiek inną – tzw. Romplery potrafią uratować niejedną sesję.

Rozwój technik audio, MIDI i samplingu oraz pomysłowość producentów wirtualnych instrumentów, pozwalają nam uzyskać bardzo realistycznie brzmiące zestawy bębnów, bez wydawania fortuny na wynajęcie studia, zatrudnienie realizatora, czy perkusisty sesyjnego.

Spójrzmy zatem na kilka dostępnych na rynku produktów:

Jak bardzo realistycznie brzmią te instrumenty?

Aż trudno uwierzyć… Jeszcze kilka lat temu odróżnienie prawdziwej perkusji od tej „z automatu” nie wymagało wybornego ucha. Dziś, nawet zawodowi muzycy czy realizatorzy (a co dopiero zwykli słuchacze), miewają problemy z odróżnieniem zsamplowanych bębnów od tych nagranych na żywo (bo sample są oczywiście nagrywane na żywo, ale sztuką jest połączyć je wszystkie w spójną całość). Dodatkowo, jeśli mamy zmysł perkusisty i dobrą znajomość technik gry, to możemy w tak zaawansowany sposób ingerować w wykonanie partii, że mało kto będzie w stanie rozpoznać podróbkę.

Za stosunkowo niewielkie pieniądze, możemy sobie pozwolić na wirtualnego perkusistę, który nie dość, że gra równo i ma fantastycznie brzmiący zestaw, to jeszcze nigdy się nie spóźnia do studia na sesję nagraniową i nie miewa humorów…

Jak korzystać z Romplerów?

Zasady są dość proste. Korzystamy z protokołu MIDI, aby wywoływać sample – tak samo jak korzystamy z wirtualnych skrzypiec, basu czy innego instrumentu software’owego. Do prostych zadań wystarczy nam klawiatura sterująca MIDI albo touch-pady perkusyjne, a jeśli nie dysponujemy żadną z tych form, możemy zawsze skorzystać z edytora MIDI w naszym DAW i ręcznie (myszką) wklejać lub rysować poszczególne partie. Bez wątpienia jest to metoda czasochłonna, ale doprowadzi nas do celu.

Jeśli nie czujemy się na siłach, by samemu programować partie, zawsze możemy skorzystać z wbudowanych w rompler, gotowych już wzorów rytmicznych (patterns / beats) w formacie MIDI, które wystarczy lekko zmodyfikować do potrzeb naszego utworu. A jeszcze bardziej wygodnym rozwiązaniem jest zwrócenie się ku gotowym partiom zbudowanym do całej piosenki (mamy do wyboru sekcje intro, verse, chorus, bridge, a nawet fills – przejścia).

Takie wzory często są dostępne w różnych podziałach czasowych (4/4, ¾, 7/8, etc.) i w różnych tempach.

Jednak dla najlepszych wrażeń podczas grania, polecam zaopatrzenie się w profesjonalny zestaw Padów imitujący wyglądem prawdziwe bębny, czyli tzw. perkusję elektroniczną MIDI z portem USB (tu przodują Alesis i Roland). Nie jest to może rozwiązanie najtańsze, dlatego jeśli drzemie w Tobie majsterkowicz i masz opanowane podstawy elektroniki – możesz samemu wykonać takie urządzenie. W sieci znajduje się sporo informacji na ten temat. Działa to mniej więcej na takiej zasadzie, że uderzone pady wysyłają impuls elektryczny do interfejsu USB, a ten wysyła za pomocą kanałów MIDI informacje do modułu wirtualnej perkusji i ta odtwarza zapisane dźwięki w momencie, gdy uderzamy w poszczególne pady. Nasz perkusista zasiada za takim zestawem i uderza pałeczkami w bezdźwięczne imitacje poszczególnych elementów perkusji – to niemal, jak granie na prawdziwych bębnach – tylko bez hałasu i na zawsze zawodowo brzmiącym instrumencie.

Podsumowanie

Nic nie zastąpi nam prawdziwej, rozrywającej nasze wnętrzności perkusji, szczególnie w mocnym, rockowym kawałku. Jednak przy obecnym postępie techniki i błyskotliwości projektantów instrumentów wirtualnych, możemy pozwolić sobie na skorzystanie z tego typu produktów bez żadnych kompleksów. Szczególnie, jeśli nie mamy warunków do tradycyjnego nagrania bębnów. Odpowiednia edycja i modyfikacja partii zmierzająca do tego, aby urealnić brzmienie bębnów, pozwolą nam uzyskać kapitalne rezultaty przy minimalnych nakładach finansowych. O przyjemności i fenomenalnej zabawie, chyba nie muszę wspominać?

Bardzo jestem ciekaw, jakie Wy macie opinie w tym temacie…

Zostawić komentarz ?

81 Komentarze.

  1. Co jak co, ale w dzisiejszych czasach gdzie soft na prawdę pogonił do przodu nie korzystać z dobrodziejstw wtyczek perkusyjnych to grzech 🙂 Zwłaszcza kiedy chyba już każdy DAW udostępnia zaawansowane narzędzia do kontroli groove'u, gdzie "wyklikać" można sobie na prawdę dobrze brzmiące sekcje bębnów.

  2. Racja, możliwości dziś są naprawdę nieograniczone. Przy odpowiednim wkładzie pracy, można konkretnie poszaleć.
    Rozny – miło Cię tu zobaczyć. Nie wiedziałem, że uczęszczasz…
    Pzdr.

  3. Siema,
    ja do automatów jestem dość sceptyczny. Uważam, że w dzisiejszych czasach muzyka jest zbyt syntetyczna i sterylna. Gdy mamy pełny skład w zespole, uważam że lepiej jest nagrac perkusję samemu niż tworzyć coś na kompie. Nawet jeśli jest nierówno i nie to brzmienie… kiedyś nie było kompów, miliona procesorów, midi itp. i muza była przednia. A teraz chodzi tylko o to żeby było głośniej, wyraźniej… Taką muzyke może stworzyć każdy…przed kompem…, ale czy o to chodzi? Spoko gdy ktoś jest sam i chce coś zmajstrować to idealne rozwiązanie, ale nie gdy cały skład klei perkusje (często nawet garmen nie potrafi tego odtworzyć w realu), nagrywa z poda (dobiera się brzmienie najdroższych wzmacniaczy nie dostępnych normalnym śmiertelnikom) według mnie nie tędy droga… pomimo, że jestem delikatnie po dwudziestce uważam ze old school musi być 🙂
    A co do artykułu, to klasa jak cały blog:)
    Pozdro!
    Siara RB

  4. Prawda.
    Zgadzam sie, ze w przypadku zespolu, najlepszym rozwiazaniem jest nagranie prawdziwej perkusji. Bezsensem zas, gdy caly zespol siada za kompem i klika perkusje myszka, a potem palker na koncercie nie wyrabia…
    W sytuacji, gdy samemu tworzymy caly utwor, czesto jednak nie mamy innego wyjscia, a umiejetne manipulowanie partia bebnow potrafi oszukac nie jedna pare uszu.
    Dzieki za komentarz i dobre slowo.
    Pozdrawiam.

  5. Nie da się ukryć, że w przypadku, gdy jest kapela, bębny powinny być grane, nie klikane. Nawet nie tłuczone na padach, bo przy żywych instrumentach takie bębny będą się odklejały od reszty. I co by nie zrobić, to "sztuczność" perkusji będzie odczuwalna. Ale w przypadku, gdy ktoś sobie produkuje całość na kompie – syntezatory, fortepiany, smyczki itd. to trudno oczekiwać żeby organizował studio i dogrywał do tego żywe bębny. I w tym przypadku korzystanie z automatów wydaje się być maksymalnie sensownym rozwiązaniem. A nie ukrywajmy – mnóstwo produkcji wychodzi teraz z domowych studyjek na 3 piętrze w bloku 😉

    Co do zaglądania – rzucam okiem od czasu do czasu. Ciekawego artykułu nigdy za dużo 🙂 A, że w polskim necie jest to temat deficytowy, to kibicuję Ci z całego serca 🙂

  6. No tak, zgadzamy się wszyscy, że jak jest band, to bębny muszą iść żywe.

    Co jakby nie zmienia faktu, że te produkcje z 3. piętra brzmią coraz lepiej i lepiej…

    Jest deficyt, czas wypełnić lukę 😉
    Dzięki za doping.

    • Ja bym polemizował ze słowem “musi” 😉 Baaardzo mało chodzę na koncerty, ale spotkałem się z co najmniej 2ma zespołami, gdzie jeden z muzyków “napieprzał” w pady: 1) M83 (choć tutaj jest jeszcze osobno perkusista http://www.youtube.com/watch?v=5Y0eHNCVmlQ) 2) Kamp! (tutaj nie ma typowego pałkera http://www.youtube.com/watch?v=_KUINXMLuLY)

      Z innej beki, jak wypada na tle wspomnianych romplayerów do bębnów NI Battery 3 czy np NI Abbey Road Drums Waszym zdaniem?

    • I dobrze, że polemizujesz, bo w takich bandach, jak wymieniłeś, takie sztuczne bębny po protu pasują. Ja mówiłem o typowym zespole rockowym, gdzie nie wyobrażam sobie, żeby perkusista klepał w maszynę 🙂 Wiadomo, że czasem jest to fajna odskocznia i rozszerzenie palety barw, ale w 99% utworów rockowych zawsze się będzie prawdziwa perkusja sprawdzała – na to nie ma siły.

      Z innej beki – Abbey Road brzmi bardzo dobrze, ale jak dla mnie, to dyskwalifikuje go konieczność otwierania przez Kontakt, za którym nie przepadam. Battery nie używam, ale z tego, co kojarzę, to on się opiera właśnie bardziej o koncepcję bitmaszyny niż perkusyjnego romplera, więc siłą rzeczy nie będzie brzmiał naturalnie. Do “sztucznych” rytmów jak najbardziej się nada – to tylko kwestia jakości sampli, których użyjesz.

    • A czy ktoś używał może Native Instruments Studio Drummer? Zakładam, że też zasadniczo nie odskakuje od wspomnianych już tutaj romplerów (tak wiem, tylko przez Kontakta się otwiera ;))?

      Jeszcze jedno nie w temacie: można “Zarządzać śledzonymi komentarzami”, ale w moim rozumieniu muszę wpierw sam skomentować, a następnie zaznaczyć, by przychodziły mi powiadomienia. Potem to zarządzanie pozwala wycofać się ze śledzenia wcześniej już śledzonych wątków. Czy jak dodam sobie śledzenie przez RSS to będę informowany o każdym komentarzu w każdym wątku, nawet jak się sam nie wypowiadam? Ruch się zrobił na stronie na tyle duży, że jak się np dzień czy dwa nie wchodzi na nią, to potem się gubi część komentarzy (“ostatnio skomentowanych” jest tylko 6). Fajnie by było wiedzieć o każdym komentarzu bez potrzeby odwiedzania strony co 30 minut ;-).

    • Info o nowym komentarzu dostajesz tylko wtedy, gdy wypowiesz się pod jakimś artykułem zaznaczając przed wysłaniem komentarza opcję “Powiadom mnie gdy ktoś odpisze”.

    • Szkoda, że tylko w ten sposób. To może skomentuje wszystke artykuły uśmieszkiem :mrgreen:

    • Albo po prostu jakims sensownym zdaniem. I usmieszkiem 😉

  7. Jak na moje ucho to kawałkom zmajstrowanym wyłącznie na komputerze czegoś brakuje. Nie uważam że są złe, instrumenty brzmią poprawnie… ale są jakby nieco bez duszy. Lekko odbiegając od sedna sprawy, trochę przykrą sprawą wydaje mi się "układanie kloców" w zaawansowanym programie, zamiast nagrywania na żywo, mimo to rozumiem względy ekonomiczne. Co do frajdy z tworzenia, myślę jest większa gdy nagramy coś, niż gdy po prostu "wyprodukujemy".

  8. Mike, wielkie dzięki za wpis.
    Wiesz, sytuacje są różne…
    Nagrywanie żywych instrumentów jest oczywiście wskazane, zgadzam się. Jeśli mamy możliwość, to powinniśmy zarejestrować jak najwięcej "prawdziwych" dźwięków. Akurat nagranie perkusji wymaga odpowiedniego pomieszczenia i trochę więcej sprzętu niż ma typowy miłośnik nagrywania w domu, stąd cała idea używania romplerów do naśladowania perkusji.
    Absolutnie nie skreślałbym wirtualnych instrumentów, szczególnie, jeśli ktoś tworzy muzykę szeroko-gatunkową, jeśli można tak powiedzieć. Co do "duszy", to jest to pojęcie względne, poza tym muzyka tworzona w całości na komputerze, w niektórych gatunkach muzycznych – świetnie sobie radzi, patrz Moby czy tym podobni. Chłopak nierzadko "nagrywa" tylko wokale, a reszta to "produkcja".
    Wszyscy jesteśmy zgodni, co do tego, że we wszelkiej maści muzyce pop-rockowej czy metalowej, jeśli mamy opcję, to zawsze wybieramy żywe bębny, bas, gitary – bez dwóch zdań.
    Ale w innych gatunkach, gdzie syntetyk czy mimika bębnów świetnie pasuje do atmosfery, "układanie klocków" nie wydaje się być chyba wcale taką smutną sprawą, co?

  9. Tak naprawdę moje zdanie w wielu kwestiach, związanych z nagrywaniem w domowych warunkach, dopiero się kształtuje (myślę nad rozpoczęciem homerecordingu). Problem też w tym, że nie mam doświadczenia w pracy z odpowiednimi programami, co gorsze nawet nie wiem który najlepiej wybrać w mojej sytuacji. Kiedyś trochę siedziałem nad Cubasem i chyba nad nim się skupię,(chociażby ze względu na popularność,) ważną dla mnie kwestią jest w miarę proste robienie pożądanej perkusji. Czy układanie klocków to smutna sprawa? To zależy czy rezultaty w stosunku do włożonego wysiłku będą w miarę proporcjonalne. 😉

  10. Dokladnie tak – wszystko zalezy od rezultatow, mniej istotne staja sie wowczas metody. Fajnie, ze zlapales bakcyla na home-recording, a jak nie masz pewnosci, ktory wybrac soft, to daj znac – cos na pewno da sie podpowiedziec.
    Pozdrawiam

  11. Tak na prawdę nie ma znaczenia jaki soft wybierzesz. W zasadzie każdy DAW pozwala tworzyć bez ograniczeń każdy gatunek muzyczny. Wszystko sprowadza się do poznania możliwości programu. Zwyczajnie trzeba się nauczyć wykorzystywać funkcjonalności i nic więcej. To tak jak z instrumentami. To że Gibson wygląda trochę inaczej niż Ibanez, nie oznacza że ich możliwości się różnią, czy że na jednym wiośle zagrasz coś czego nie zagrasz na drugim… W przypadku, gdy nie zajmowałeś się wcześniej home recordingiem, nie pracowałeś na konkretnym sofcie i nie masz wyrobionych konkretnych nawyków, to nie ma znaczenia jaki soft wybierzesz. Tak samo dobrze będziesz mógł nauczyć się Pro Toolsa, Cubase'a czy Acid'a. Muzykę tworzą emocje i talent, nie narzędzia 🙂

  12. A że Wam się chce… mnie sama myśl o tym, że miałbym kleić gary w programie już napawa niechęcią, a co dopiero to robić godzinami. "Zwierzak" ma umieć grać, a nie realizator.

  13. Co do tego nie ma wątpliwości. Rozmawiamy o sytuacji, w której nie mamy możliwości zarejestrowania "zwierzaka" na żywo 🙂

  14. Małe sprostowanie: określenie "zwierzak" jest jak najbardziej pieszczotliwe. Nie miałem zamiaru nikogo urazić. Zresztą nie jest moje. Zasłyszane podczas którejś z imprez plenerowych gdzieś za sceną ;).

  15. Myślę, że nikt inaczej tego nie odebrał 🙂

  16. Zgadzam się z jedną jak i drugą metodą rejestracji bębnów,ale tyle radości która przezyłem podczas pierwszej rejestracji żywych bębnów nie zapomne nigdy.Do nagranego już dużo wcześniej kawałka bez bębnów dograłem kiedyś na swojej starej trzymanej w garażu perkusji,na jeden pojemnik umieszczony nad moją głową i dynamik na stopę-okazało się ze przy odsłuchu jakość nagrania powaliła mnie na kolana,usłyszałem prawdziwe bębny z duszą!
    IGOR-świetny pomysł z tym blogiem ❗ ,czekam jeszcze na temat-Kwantyzacji Audio

  17. Czy używając wtyczek perkusyjnych jest sens kompresować całą perkusję czy zostawić taką jak jest?
    a może lepiej po prostu rozdzielić każdy element perkusji na oddzielną ścieżkę i dla każdego przeprowadzić odpowiednią kompresję i EQ(głównie chodzi mi o stopę i werbel)

    • Brzmienie symulacji jest z reguły surowe, więc zastosowanie mają takie same reguły jak przy pracy z żywym instrumentem. Ja zawsze rozbijam perkusję na osobne ślady i na nich robię obróbkę eq i kompresją. Sumę bębnów też odpowiednio obrabiam, niezależnie od tego czy to automat czy prawdziwy instrument.

  18. Cześć ! Na początek gratulacje !! Świetny blog, tego właśnie szukałem…jasno, zwięźle i na temat.

    Mam pytanie: napisałeś wyżej, że rozbijasz perkusję na osobne ślady. Powiedz czy dobrze rozumiem:

    Najpierw programujesz midi na “suchym” zestawie wybranym w danej wtyczce (uwzględniając te wszystkie ghost note`y, parametr velocity, czy podkręcając HUMANIZE 🙂 ) Jak już masz całość zaprogramowaną to wyciszasz poszczególne kanały we wtyczce i eksportujesz je jako audio tak? a potem dodajesz kompresję itp itd.

    Dlaczego pytam ? Np. w BFD 2 mamy dość rozbudowany mikser razem już z różnymi efektami. Dodatkowo w tej wtyczce można tworzyć dodatkowe kanały wysyłkowe itp itd. Co w takim wypadku lepsze ? Zarządzanie perkusją wewnątrz wtyczki czy eksport pojedynczych śladów z overheadem i bleedem włącznie?

    Pozdrawiam serdecznie.

    • W zasadzie powinienes robic tak, jak Ci wygodniej, tu nie ma, ze robisz dobrze albo zle. Ja tez uzywam miksera wewnatrz wtyczki (Superior Drummer 2) i jesli sesja nie jest zbyt obciazona, to do samego konca generuje bebny z wtycki. Czasem, dla odmiany zgrywam pojedyncze slady z wtyczki na osobne tracki i obrabiam innymi wtyczkami, zalezy od sytuacji. Sprobuj roznyych metod i zobacz, co Ci odpowiada.

  19. Jeśli zastanawiacie się nad wyborem wirtualnego modułu do perkusji, to sprawdźcie ten link:
    http://www.sweetwater.com/store/detail/AddictDrums?utm_source=email&utm_medium=email&utm_campaign=email
    Promocja trwa do 31 lipca.

    • boom sie przy tym chowa ! gdybym nie musiał teraz przerejestrowywać samochodu ubezpieczać go itp … nie zastanawiałbym się, ale zapisuje go sobie by pamiętać jego nazwe

    • Boom ma zupełnie inne zastosowanie i przeznaczenie. AD jest świetne i normalnie kosztuje $250. Jestem fanem Sweetwater od momentu jak zakupiłem u nich PT9 za 170 Euro 🙂

    • na pierwszej lepszej stronie w pl kosztuje 855pl zaś na thomannie 755pln ale tutaj niezła okazja. Szkoda ze mi przelatuje kolo nosa:(

  20. KrzysiekZ

    Witam wszystkich. Igor, zakamarkiaudio to świetny pomysł. Gratuluję!
    Co do softperki: co by nie mówić poszło to mocno do przodu. Przypomnijcie sobie co było np. 10 lat temu 🙂 A dzisiaj? Używał ktoś Ocean Way Drums? Chętnie nabyłbym to cudo, ale póki co zamówiłem Superiora 2 – chyba bardziej “rozszerzalny” od AD.

    • SD 2.0 jest zdecydowanie bardziej rozbudowany i lubie go uzyc, jak chce dopracowac sobie jakies detale. Z drugiej strony, AD jest banalnie prosty w obsludze, routingu, efektach, groove’ach i brzmi solidnie – jak ktos potrzebuje szybkiego, skutecznego i bardzo taniego rozwiazania, to AD nie ma sobie rownych (szczegolnie z ta promocja). A jesli ktos lubi grzebac w ‘bebechach’ perkusji, to SD jest niesamowity. Ocean Way nie probowalem i narazie nie bede, bo jak znam siebie, to pewnie mi sie tak spodoba, ze kupie co najmniej wersje Gold, a trzeci wirtualny perkusista mi juz naprawde niepotrzebny 😉

    • ja bym chciał mieć chociaż jednego takiego perkusiste 🙂 za jakis czas bede musiał kupić, chociaż narobiłeś mi takiego smaczku że, nie wiem czy się doczekam 🙂

  21. KrzysiekZ

    SD2 będę miał w przyszłym tygodniu (do tego Triliana), ale chyba nie uważasz, że SD2 jest trudny w obsłudze? Na filmikach poglądowych wydaje mi się b. poukładany.

    • Nie powiedziałem, że jest trudny, tylko rozbudowany. Chodzi o to, że masz o wiele większą ilość parametrów, którze możesz kontrolować. Każdy średnio-rozgarnięty go szybko opanuje, więc się nie stresuj.

  22. KrzysiekZ

    Nie no, stresu nie ma. Raczej miłe podekscytowanie. Chyba każdy z nas to czuje gdy “nowy zakup” jest już w drodze. 😀 Czeka mnie jeszcze zakup jakiegoś porządnego reverbu VST (Superior chyba nie ma?). Coś możecie polecić?

    • To zalezy, jakiego rodzaju poglos Cie interesuje i jaki masz budzet. W SD 2.0 nie ma poglosu.

  23. KrzysiekZ

    Cena do 1000zł. Jaki? Jeżeli pytasz np. o impulsowy, to niekoniecznie. Nie zawsze mi się podobają, przynajmniej te dołączone do instrumentów East West. No i musi być VST – pracuję na PC, od kilku lat na Reaperku.

  24. KrzysiekZ

    No, ładnie.., nie znałem 🙁 Słucham Aether i już się ślinię 😀 Igor, naprawdę super ta Twoja stronka, a przecież nie ma jeszcze nawet roku! Co do Ather – sprawdzałem co się w Polsce o nim pisze i mogę rzec, że prawie nic, a na świecie zachwycają się tym pogłosem. Dzięki za ten link.
    Trochę zaśmiecam ten wątek, bo tu raczej o drumsach trzeba. Ale dobrze byłoby reverbom przyjrzeć się z bliska, np. w kontekście ich możliwości i poddać nawet subiektywnej ocenie. Jak myslisz, Igor?

    • Potraktuj ta strone, jako brakujacy link miedzy polskim a zagranicznym srodowiskiem realizatorskim 😉 O roznych poglosach na pewno cos skrobne, w koncu ile mozna opisac przez niecaly rok? 😀

  25. Apropo zespolu i nagran perkusyjnych. Zgodze sie ze drummer powinien nagrywac gary, ale jest cos czego zespol tez nie przeskoczy tj: session drummer. Kazdy gra inaczej, nie zawsze posiada umiejetnosci jak ten wczesniejszy itp itd… Dlatego nie ukrywam, ze jest to zbawienie dla takich kapel oraz jak juz pisane bylo dla osob co sobie nagrywaja jakies swoje kompozycje.
    Na ta chwile moge z czystym sumieniem polecic Superior Drummer od firmy Toontrack. Zajmuje on sporo miejsca na dysku, ale jest to program ktory sie wam za to miejsce naprawde odwdzieczy 🙂 Korzystam juz z niego okolo 2 lat i jestem zadowolony ! Pozdro !

    • W rzeczy samej, to naprawdę dobry kawałek softu.

    • No ja nie ukrywam ze do tej pory odkrywam nowe mozliwosci tego softu gdyz zwiekszylo sie moje zapotrzebowanie 🙂

  26. Ja sam bardzo często korzystam z automatu z kilku prostych powodów:
    – nie mam własnego zestawu.
    – nie mam możliwości nagrania całego zestawu.
    – nie mogę znaleźć perkusisty, który byłby w stanie zagrać moje pomysły:)

    o to prosty przykład: http://www.myspace.com/mieszkosluzewski (utwór Luźny blues)

    Igorze, jakbyś mógł się wypowiedzieć. Dodam, że zrobiłem to minimum środków (zintegrowana karta, kiepski DAW, stary mikrofon [ale nie zamienię go na żaden inny, bo mi na nim harmonijka po prostu brzmi]). Do tego brzmienie jest zdegradowane, bo starałem się wyciąć wszystkie szumy i brumy. Aktualnie zamierzam kupić interfejs, jakiś “pojemnik” itd. Strona świetna i materiały bardzo pomocne, z pewnością gdybym dotarł tu wcześniej miał bym mniej trudności, a moje nagrania brzmiałyby lepiej. Pozdrawiam
    Mieszko Służewski

    • Nie jest źle. Trochę może za bardzo bas wywalony na przód, a perkusja zbyt z tyłu.

  27. kitametal

    Witam i dorzuce pare groszy:)Ja uzywam niestety z koniecznosci automatu Beatcraft ogolnie jestem z niego zadowolony:)Jesli samemu sie tworzy muze ciezko grac na wszystkim wiec trzeba sobie jakos pomagac :)http://www.reverbnation.com/kmproject

  28. Witam, od pewnego czasu używam Superior Drummer 2 i jest zdecydowanie moim faworytem w powyższym zestawieniu (wcześniej korzystałem z Battery oraz Ez Drummer).
    Pracę nad ścieżkami perkusji organizuje sobie w taki sposób że dzielę cały proces na dwa etapy:
    1. Aranżowanie śladu w ścieżce midi – w czym znajduję analogię do nagrywania śladów przez żywego muzyka w studio. W 99% przypadków korzystam z edytora piano roll i myszki, sporadycznie używam instrumentu klawiszowego jako sterownika.
    2. Praca nad zgranym do ścieżek audio materiałem z midi.
    Takie rozbicie pozwala mi zaoszczędzić na CPU, gdyż w etapie drugim nie pracuję już z romplerem (najczęsciej wypinam plugin lub pracuję na nowej sesji już bez romplera z samymi scieżkami audio).

    Scieżkę VST z Superior Drummer wpinam z zaznaczoną opcją “multi-out” dzięki temu poza kontrolą nad instrumentami zestawu(a właściwie symulacją ich omikrofonowania) w pokładowym mikserze wtyczki, mam możliwość regulacji tych ścieżek w DAW (używam Nuendo).
    Dla każdej ze ścieżki z trybu “multi-out” tworzę dedykowaną ścieżkę pomocniczą BUS (np SNARE TOP BUS, SNARE BOTTOM BUS, OVERHEADS BUS) na którą wysyłam sygnał. Następnie analogicznie tworzę ścieżki audio do zgrania śladów i ustawiam w nich by przyjmowały sygnał z odpowiedniej szyny BUS.
    Dzięki temu uzyskuję rejestrację zestawu z rozbiciem na ślady audio.
    Całe to rozwiązanie mam zapisane jako szablon, by za każdym razem nie tracić czasu na konfigurowanie ścieżek.
    Jeśli ktoś wie jak można uzyskać to samo prościej bez dodatkowych szyn pomocniczych w Nuendo to będę cieszył się jak dziecko jeśli mi o tym opowie 🙂

    Czasem ciekawe efekty ..albo niespodziewane… albo dziwne, uzyskuję jeśli skopiuję ten sam ślad midi perkusji akustycznej na zestaw syntetyczny i domiksuję go do partii akustycznej – zwykle tu korzystam z Battery z którymś z programów z NI Synthetic Drums.
    Ostatnio w tym temacie miło zaskoczył mnie mój klawisz (S90ES), którego zestawy traktowałem do tej pory po macoszemu ale chyba poznamy się nieco bliżej 🙂
    Pozdrawiam, Maciek.

    • Zgrywanie śladów z Romplera na poszczególne tracki audio to normalna praktyka, ale cieszę się, że się z nami tym podzieliłeś 🙂 Domiksowywanie syntetyków do akustycznych bębnów też bywa bardzo ciekawe, jak najbardziej się zgadzam. I też prawda, że czasem się można mile zaskoczyć używając z pozoru nienajlepszych brzmień do wzmocnienia żywych partii. A ja właśnie z SD 2.0 chyba zrezygnuję, bo jakoś brzmienia AD do mnie bardziej przemawiają i przyjemniej mi się na nim pracuje. Ktoś chce kupić SD 2.0? 🙂

  29. Moim zdaniem automaty to świetna sprawa, ponieważ każdy może dodać do swoich utworów pełne instrumentarium, nie wydając zbyt wiele forsy, a jest wielu utalentowanych muzyków, których nie stać na regularne wynajmowanie studia nagrań i perkusisty sesyjnego. Szkoda byłoby, aby ludzie nie mieli szansy na zaprezentowanie swojej twórczości, bo jest to ogromna frajda, a często trafiają się prawdziwe perełki, wyprodukowane w domu przy użyciu jedynie PC’ta.

    • Jak najbardziej popieram te argumenty. Wiadomo, ze nie ma jak prawdziwe bebny, ale te programowane, o ile z glowa, tez fajnie gadaja i sprawiaja duza frajde 🙂

  30. Krzysztof

    Tak z ciekawości – Igor, pracujesz na SD czy całkowicie zarzuciłeś? Ja polubiłem SD2 i przyzwyczaiłem się, że ile się da robię w jego mikserze. Na ślady audio wypuszczam tylko dla drobnych poprawek ew. dla użycia konkretnych vst. Moim zdaniem pokładowe efekty SD dają radę.
    Czy możesz odnieść się do do OH w SD? Wspomniałeś przy okazji tutoriala o przesunięciu Panoramy, co później ręcznie wyrównywałeś. To dotyczyło standardowego kitu w ogóle czy konkretnego, Twojego ustawienia?

    • Lubiłem SD2.0 i efekty Sonalksisa w nim zaimplementowane, ale obecnie już raczej nie korzystam. Zawsze mi w SD brakowało trochę mięsa w werblach (wszelkich) – bardziej muskały niż uderzały. Mimo to, nadal uważam, że ogólnie brzmieniowo są świetne, bo przy odrobinie kręcenia można na nich sporo zrobić. W tej chwili ciężko mi sobie przypomnieć, jak to dokładnie wyglądało – jak mi nie pasowało, to przesuwałem, jak pasowało, to zostawiałem. Na słuch to trzeba brać.

    • Trociniak

      Superior 2 jest świetny jeśli się gra na elektronicznej perkusji, wtedy werbel może zabrzmieć nawet zabójczo. Jeśli chodzi o importowanie perkusji w MIDI, to rzeczywiście trzeba się nagimnastykować z brzmieniem, ponieważ SD brzmi tak płytko, tak mechanicznie… 😉 Jako nagrywanie demo, jak najbardziej takie programy są wspaniałe, ale nie denerwuje was to, że wszystkie amatorskie twory na YT teraz brzmią tak samo? Wszyscy używają tej samej biblioteki brzmień,pobranej zresztą z tego samego torrenta 🙂 ?

    • Chyba zbyt uogolniasz. Na szczescie nie wszyscy zaciagaja rzeczy z takich syfiastych stron. A co do brzmienia, to jest taka tendencja. Ale to samo jest z probkami bebnow od Slate’a. Gdzie sie nie obejrzysz, to prawie wszedzie tak samo brzmiacy werbel. Dlatego ja zawsze radze, zeby jednak pojsc choc krok dalej i troche przy tym brzmieniu posiedziec, zeby nie brzmiec jak kolejna kopia – niezaleznie od tego, czy to werjsa oryginalna czy mniej. Jednym ze sposobow jest np. doinwestowanie w rozszerzenia brzmieniowe. Inne to na przyklad mieszanie kilku brzmien (warstwowo), dokaladanie wlasnych probek, wystarczy troche ruszyc glowa, zeby sie odrozniac 🙂

    • Krzysztof

      Uff, posiedziałem trochę nad AD Free i przyznaję – dla mnie, tak jak dla Igora brzmienia są jakby bardziej plastyczne niż w SD, łatwiej mi ukręcić to co chcę. Ktoś chce kupić SD2.3? 🙂

  31. Krzysztof

    z tego samego torrenta?
    ————————-
    Do kogo mówisz? Chcesz ode mnie kupić SD2? Znajdź najlepszą cenę i proszę bardzo mogę sprzedać (sobie kupię drugi raz). Nie obrażaj ludzi, którzy mają legalny sprzęt.

    • Trociniak

      Nie chcę nikogo obrażać, po prostu chciałbym podkreślić minus tego typu wynalazków. Ja jak kiedyś nagrywałem perkusję, to ledwo mogłem udźwignąć wszystkie graty, z którymi wsiadałem do autobusu i jechałem do studia. Wszystko wyszło, jak wyszło, ale była z tego frajda. Teraz dzięki tym różnym programom jest łatwiej cokolwiek nagrać, ale przez to jest trudniej znaleźć dobrą, wartościową muzykę. Swoją drogą, zagalopowałem się… po prostu krew mnie zalewa, gdy przeszukuję internet, a tam miliony produkcji nazwijmy to delikatnie “do szuflady”. PS. Ja już mam swojego Superiora, nie żałuję zakupu, ale trochę mnie boli, że produkty Toontrack są tak łatwe do spiracenia 😐

  32. Ponieważ to mój pierwszy “głos/dźwięk” jaki wydaję na tym zacnościowym blogu, to na początek witam wszystkich, z Igorem na czele 🙂

    Mam 2 pytania apropos bębnów osadzanych programowo (może nieco infantylne ale nie jestem jeszcze dobrze zaznajomiony w temacie, więc wybaczcie jeśli bedę “trącił” amatorką 😉 )

    1. Na fali aktualnej jeszcze wyprzedaży “blek frajdejowo-cybermondejowej” szukałem możliwie najlepiej brzmiących programów do robienia “żywych” bębnów i natknąłem się na Steven Slate Drums, którego dema z użyciem zestawów CLA i Terry Date chyba najbardziej przypadły mi do gustu. Program występuje w wersji SSD4 i Trigger. Nie jestem pewien czy dobrze rozumiem różnicę miedzy tymi wersjami:
    a)wersja Trigger – służy tylko do podkładania próbek perkusiście grającemu w czasie rzeczywistym na elektronicznych padach i ewentualnej rejestracji tego co gra do pliku midi?
    b)wersja SSD służy jedynie do przypisywania nagranym ścieżkom midi wybranych próbek bądź “ręcznego” układania bitu, bez możliwości nagrywania ścieżki z eletronicznych padów?

    2. Czy wiadomo Wam coś na temat znanych rockowych/metalowych produkcji w których użyto właśnie programowych bębnów w całości bądź w znacznym stopniu (chodzi o te produkcje które w założeniu mimo użycia programów i próbek mają brzmieć “naturalnie”, wykluczam tu zespołu pokroju np. Nine Inch Nails)

    • @jerual
      a/ Trigger służy do podkładania sampli do nagranych już śladów, a nie w czasie rzeczywistym.
      b/ SSD pozwala na korzystanie z próbek zarówno w czasie rzeczywistym (jak grasz z klawisza, pada czy elektronicznej perkusji), jak i do podkładania sampli pod ścieżki MIDI.

    • Hmmm… czyli wychodzi na to, że SSD jest lepsze bo ma zarówno możliwości jakimi dysponuje Trigger a dodatkowo można za jego pomocą układać ręcznie, bądź “wbijać” z padów ścieżkę midi, w której można później rzeźbić…
      Zastanawia mnie w takim razie sens tworzenia dwóch oddzielnych programów, sprzedawanych w tej samej cenie i jak zauważyłem dwóch oddzielnych bibliotek z tymi samymi brzmieniami, ale które nie są (bądź nie mogą) być zamiennie używane w obu programach. Za cholerę nie rozumiem tej polityki 🙂 Chyba że Trigger ma jakieś ukryte zalety o których nie wiemy 🙂

    • To są przede wszystkim dwa różne narzędzia, żadne z nich nie jest lepsze od drugiego, bo czemu innemu służą. Trigger do podmieniania próbek audio nagranych już wcześniej śladów – takie jest jego przeznaczenie i do tego jest idealnie stworzony oraz bardzo intuicyjny i wielofunkcyjny. A SSD klasyfikuje się w kategorii instrumentu wirtualnego. On nie jest przystosowany do podmieniania próbek (choć od biedy można by się nim w ten sposób posłużyć, tylko byłoby to bardzo czasochłonne i nie tak funkcjonalne jak jest w Triggerze). Biblioteki są dlatego oddzielne, bo są w różnych formatach i inaczej obsługiwane.

    • Pojawiło się magiczne słowo dzięki którem chyba wreszcie zajarzyłem “o co kama” w Triggerze. To słowo to >> audio << :). Czyli Trigger wykrywa i podmienia "uderzenia" w nagranych z mikrofonu śladach perkusji na próbki audio? A ja głupi cały czas się kurczowo trzymałem midi, dlatego nie rozumiałem różnicy :). Dzięki za "uświadomienie"! 😉

    • A kojarzysz może Igor czy różnica między SSD i Trigger Platinium w stosunku do ich wersji EX wynika z jakiejś ograniczonej funkcjonalności, czy może chodzi o jakąś mniejszą bibliotekę brzmień zaimplementowaną domyślnie do tych wersji programu? A może jedno i drugie?

    • Tak, magiczne słowo to audio. Myślałem, że się domyśliłeś skoro pisałem o nagranych śladach 🙂
      Co do różnic między EX a Platinum, to chodzi o ilość dostępnych próbek.

    • “… ja to chyba jakaś idiotka jestem” 😉

  33. Przywitam się również i ja 🙂

    Jerualu – co do pkt.2, szatany z Meshuggah nagrały kiedyś płytę bodajże Catch 33 z użyciem Drumkit from Hell. Co ciekawe sample które zawiera DfH nagrał wcześniej w studio Thomas Hakke – perkusita kapeli 🙂 Taki paradoks, że płyta zawiera sztuczną perkusję, ale jednak z soundem własnego perkusisty.
    Dla mnie jednak “sztuczność” drummów na tej płycie jest bardzo słyszalna (znajdziesz coś na YT – sam oceń). Trochę to brzmi jakby panowie właśnie nie spędzili wiele czasu na modelowaniu brzmienia…

    Poza tym jakaś płyta Devina Townsenda jest nagrana w 100% z użyciem sampli z DfH. Nie pamiętam jednak jaka.

  34. No właśnie przeglądając Toontrackowe oferty wyprzedażowe zauważyłem pakiet stworzony przez pana z Meshuggah 🙂 Poszukam i posłucham tych rzeczy które wymieniłeś, dzięki za info!

  35. Igor, wspominałeś, w kursach że korzystasz z tego typu wynalazków. Jak radzisz sobie z bramkowaniem? Bo ja mam problem z overheadami w ezdrummerze. Słychać w nich praktycznie całą perkusję, bramka szumów się nie sprawdza bo obcina zbyt drastycznie wybrzmiewanie blach.

    Czy może po ułożeniu całej perkusji wyeksportować każdy element osobno i potem dopiero walczyć z brzmieniem? Robiłem tak z samym ridem bo był za cicho. Z drugiej strony każdy bęben czy talerz wycięty z kontekstu chyba też nie będzie tak super dobrze brzmiał.

    • Oberheady mają przede wszystkim całościowo zbierać zestaw perkusyjny, a nie tylko blachy, więc bramkowanie ich moja się totalnie z celem. Możesz ewentualnie odfiltrować na nich sporo dołu, wtedy trochę ograniczysz poziom bębnów i zostaną Ci głównie blachy, ale całkowicie wszystkiego poza blachami się nie pozbędziesz. I dobrze zauważasz – bębny wycięte z kontekstu nie brzmią wcale dobrze. Overheady raczej traktuj jako klej dla całości brzmienia perkusji. Dodatkowo, domiksuj do całości ślad pomieszczenia, to jeszcze spójnej Ci to zabrzmi.

  36. No patrz, jak to dobrze się dowiedzieć że overheady mają zbierać całość a nie tylko blachy 🙂 Teraz czuje się trochę tak jakbym pytał dlaczego 2+2=5 😉 Wstyd.

    Ale faktycznie, dół odfiltrować muszę bo przede wszystkim mam kiepska przebitkę ze stopy która słabo brzmi w miksie.

  37. Odświeżę troszku 😛
    Jako, że nie mam kasy na XLN Audio Addictive a ostatnio akustyka przypadła mi do gustu, znacie jakieś darmowe wtyki z bębnami, które możecie polecić na dobry początek ?

  38. Mam male pytanie.Czy kick in i kick out powinny byc nagrane na osobnych sciezkach?Dzieki

Zostaw komentarz